Strony

sobota, 29 czerwca 2019

ZNIKAJĄCY STOPIEŃ









Tytuł: Znikający stopień
Autor: Maureen Johnson
Ilość stron: 394
Seria: Truly Devious
Wydawnictwo: Poradnia K
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: Śledztwo, młodzież, zaginieni, zagadki, dedukcja, sprawa sprzed kilkudziesięciu lat, przyjaźń, miłość

,, Może podobnie jest z planowaniem morderstwa. Człowiek wdaje się w podejrzane interesy z samym sobą, a nie mogąc się z nich już wywikłać, robi jeden odwracalny.”  Str 144

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Największym pragnieniem Stevie Bell jest rozwiązanie zagadki kryminalnej z przeszłości: w 1936 roku zaginęły żona i córka Alberta Ellinghama, a jedynym śladem w sprawie był tajemniczy list-zagadka od Nieodgadnionego. Stevie, uczennica pierwszego roku Akademii Ellinghama, zamiast odpowiedzi znajduje kolegę z roku – martwego. Przejęci rodzice zabierają ją do domu.

W drugim tomie Stevie powraca do Vermontu – za namową znienawidzonego Edwarda Kinga. Polityk jest w trakcie kampanii prezydenckiej i nie na rękę są mu wybryki syna, Davida. King proponuje układ: Stevie będzie kontynuować naukę, a w zamian dopilnuje, żeby David, z którym łączy ją coś więcej niż tylko znajomość, nie sprawiał problemów.

Stawka jest jednak znacznie wyższa. Kim jest morderca? Jakie znaczenie ma zagadka pozostawiona przed laty przez Alberta Ellinghama? Co kryje się w sprawie Nieodgadnionego? Zdarzenia sprzed dziesięcioleci mają wpływ na to, co dzieje się tu i teraz…


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka  oprawiona jest w miękką, matową okładkę, która posiada odstające napisy i matowe wykończenie.  Utrzymana jest w kolorystyce borda, czerwieni, bieli oraz niebieskich napisów. Motywem na froncie są schody, które występują także i w środku. Kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Rozdziały są ponumerowane i okraszone obrazkiem schodów.  Dodatkowo są umieszczone przypisy które wyjaśnią Ci parę rzeczy. Książka posiada skrzydełka  i jest średnio gruba. Jej wymiary są standardowe tzn A5.  Ogólnie książka prezentuje się na 5+



OPINIA: Książka ,, Znikający stopień” to ciąg dalszy losów Stevie Bell i jej pragnienie rozwiązania sprawy z przeszłości.  Nie ukrywam, że byłam pierwszym tomem ,,  Nieodgadniony ” zachwycona, dlatego zadaję sobie pytanie: czy ten tom będzie równie ciekawy, zaskakujący i wciągający jak jej poprzednik ? Jeśli jesteś tak samo ciekaw/a jak ja, to usiądź wygodnie, weź sobie coś do picia, czy jedzenia i słuchaj.


   Stevie Bell po ostatnich wydarzeniach, jakie miały miejsce w Akademii, została zabrana przez rodziców do jej domu. Jak możesz się domyślić, dziewczyna jest załamana i nie ma się co tu dziwić. Robiła to co uwielbiała, ba była w tym fachu wspierana przez nauczycieli, a tu nagle w najlepszym momencie dziewczyna może się pożegnać z prowadzenia śledztwa, a to za sprawą jej rodziców.  Jednak okazja na szybki powrót okazuje się  być tuż za rogiem. Jedyne co Stevie musi zrobić, to połknąć śmierdzącą rybę w postaci swego znienawidzonego senatora Kinga, który proponuje jej układ. Wróci do akademii, będzie mogła dalej prowadzić śledztwo, pod warunkiem, że będzie pilnować Davida, aby ten nie robił głupot. Dziewczyna jest inteligentna więc szybko zgadza się na owy warunek. Kiedy tylko pojawia się w szkole, widzimy, że jest w swoim żywiole. Od razu zabiera się do roboty.


  Uwielbiam tę bohaterkę, jest po prostu kwintesencją wszystkich detektywów z tzw klasycznego angielskiego kryminału. Używa ona bowiem metod dedukcji jak Sherlock Holmes,  niczym Panna Marple rozmawia, zaprzyjaźnia się  z innymi, wyciągając od nich ważne informacje.  Ma cel i stara się go osiągnąć za wszelką cenę. Odważna, rezolutna, a przede wszystkim bardzo sympatyczna, skradnie Twoje serce.

Prócz znanych nam postaci z poprzedniego tomu, pojawiają się nowi bohaterowie, którzy rzucają świeżym, prosto z lodówki arbuzem, dostarczając nowych informacji.

Francis Cane to dziewczyna, która należy do pierwszej grupy uczniów, która uczyła się w Akademii. Bogata panna ma się tu nauczyć szacunku, kultury, a przede wszystkim odpowiedniego traktowania  biednich. Jest osobą sprytną, to ona odkrywa tajemne przejścia oraz zaginięcie koleżanki. Uwielbia adrenalinę i można powiedzieć, że ma zalążki do zostania piromanem. Bohaterka ta wzbudza w czytelniku mieszane uczucia, ale to dobrze, bo lubię takie nieoczywiste postacie i mam nadzieję, że Ty też.

Edward Davenport to zadufany, rozpieszczony chłopak Francis. Uwielbia poezję i jest wpatrzony w swoją dziewczynę. Tworzą razem bardzo wybuchową parę, która wzbudzała w tamtych czasach wielkie zainteresowanie.

Nate, Janelle oraz David to przyjaciele Stevie, którzy pomagają jej rozwikłać zagadkę z przeszłości o Nieodgadnionym, jak i tajemnicze zniknięcie ich koleżanki Elli.



  Co do fabuły muszę Ci powiedzieć, że płynie wolniej niż w pierwszym tomie. Są jakieś zagadki, nowe tropy, jednak w porównaniu do 1 części jest ich o wiele mniej. Aczkolwiek mimo to książka nadal jest wciągająca i fantastyczna. Jednak nie jest tak idealna. Bardzo podoba mi się sam pomysł rozwiązywania sprawy kryminalnej po wielu latach. To przypomina mi trochę  Archiwum X . Wiesz szukanie starych wycinków z gazet, zdjęć, pukanie do drzwi byłych uczniów itd. To jest serio mistrzostwo takie przepyszne, klasyczne, chrupiące i idealnie posolone frytki. Nic nie trzeba dodawać, bo same w sobie są wyborne. Tak też jest i z tą pozycją, mimo tam mojej minimalnej uwagi co do tempa akcji, uwierz mi jest świetnie. Klimat książki to kolejna wisieńka na naszym daniu. Czujemy niepewność, lęk i staramy się razem z bohaterką dojść do sedna sprawy. Jednak jak wspomniałam znowu mamy jakby dwa śledztwa w toku. Szukamy bowiem uczennicy, która uciekła, została porwana, po odkryciu ciała słynnego youtubera, seryjnego mordercy ( nie chcę zdradzać o co chodzi) i tak jak wspomniałam zaginięcia z przeszłości, czyli córki dyrektora Akademii. To wszystko właśnie staramy się ustalić, jednak czy znajdziemy rozwiązanie ? Jest ciekawie, wciągająco jak słone orzeszki w słoiku, a koniec jak zwykle jest szokujący, zaskakujący i niestety znowu autorka przerwała historię w najlepszym momencie.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Znikający stopień” to bardzo dobra kontynuacja historii nastoletniej detektyw, która pragnie rozwiązać zagadkę kryminalną z przeszłości. Sama fabuła jest wciągająca jak popcorn przy  filmie. Mamy zbrodnie, zaginięcie, tajemnice i wydawać by się mogło genialnego przestępcę. Bohaterowie są wykreowani bardzo dobrze. Nie mogę się tu do nikogo przyczepić. Każdy jest inny,  charyzmatyczny, a przede wszystkim sympatyczny.  Nie zabraknie tu też zwrotów akcji, które ratują powolny przydługi początek. Jednak po namyślę, mogłabym ową akcje porównać do pociągu, który na początku podjeżdża powoli pod górę, by następnie zjechać w dół uzyskując oszałamiającą prędkość. Dlatego warto odczekać te kilka rozdziałów, by potem pędzić co tchu. To jedyny minus, który znalazłam w tej książce, a mianowicie ten powolny początek rozwijającej się fabuły. Natomiast język to kolejny plus tej powieści. Lekki, współczesny, dzięki czemu pochłaniamy tę książkę bardzo szybko. Klimat oraz emocje, jakie wywołuje  ta powieść, to kolejne moje zachwyty. Trzyma w napięciu do samego końca. Dodam jeszcze o tych plot twistach, które pojawią się parę razy, które totalnie zmieniają bieg wydarzeń. Kto jest przestępcą? No właśnie tego nie da się przewidzieć i to jest najpiękniejsze. Wydawać by się mogło, że sprawa zostaje rozwiązana ta z przeszłości, a tu bum tarara wyskakuje kolejny królik z kapelusza i nasza teoria idzie się roztopić niczym lody na słońcu. Autorka nieźle bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę. I choć książka jest kryminałem młodzieżowym, to wiesz,  w ogóle nie odczułam różnicy między nią, a typowym kryminałem. Owszem bohaterami są nastolatkowie, ale cała sprawa związana z morderstwami, zaginięciem są prowadzone, jak przez dorosłych i nie ma tu żadnego głaskania po główce.  Jestem pod ogromnym wrażeniem i uważam że powinnaś / powinieneś ją schrupać jeśli kochasz kryminały, szczególnie te przypominające Archiwum X.


KOMU POLECAM? Fanom literatury kryminalnej przede wszystkim, młodzieżówek, czegoś lekkiego ale bardzo wciągającego i trzymającego w napięciu.

💖 Za egzemplarz i za wspaniałe śledztwo dziękuję wydawnictwu💖 :




środa, 26 czerwca 2019

ODRODZENI







Tytuł: Odrodzeni. Tom 2
Autor:  Colleen Houck
Ilość stron: 466
Seria: Strażnicy gwiazd
Wydawnictwo: We need Ya
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: Egipt, podróż, mitologia, przygoda, miłość, fantastyczne zwierzęta, bogowie, zagadki

 ,, Zobaczyć wschód słońca znaczy odnaleźć życie. Natomiast zachód to miejsce, w którym czeka Cię śmierć." str 64

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Lily Young myślała, że podróż na drugą stronę świata z ponownie przebudzonym księciem słońca była wielką przygodą. Ale dopiero teraz stanęła przed prawdziwym wyzwaniem.
Gdy Amon zostaje w dramatycznych okolicznościach rozdzielony z Lily, przenosi się do krainy umarłych – miejsca, które śmiertelnicy nazwaliby piekłem. Udręczony stratą jedynej prawdziwej miłości, gotów jest raczej cierpieć katusze niż wypełniać swoje zadanie chronienia ludzkości. Załamana Lily szuka schronienia na farmie swojej babci. Ale wciąż współodczuwa ból Amona. Ma sny, w których jej ukochany nieustannie cierpi.
Dzieje się tak, bo tuż przed rozstaniem chłopak wręczył jej niezwykły dar – skarabeusza sercowego, który ma moc łączyć ich, nawet gdy dzielą ich całe światy. Lily musi go użyć, by uwolnić ukochanego, a także ocalić wszechświat przed mrokiem i totalnym chaosem. I zrobi to za wszelką cenę.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest wydana przecudownie. To muszę już na wstępie zaznaczyć. Metaliczna okładka mieni się pod wpływem światła. Utrzymana w kolorystyce czerwieni, pomarańczu, złota przykuwa wzrok już od samego początku. Przepiękne hieroglify połączone ze zdjęciem Gizy wypada znakomicie. Format standardowy A5, dość lekka jak na swą objętość. W środku znajduje się przecudowna wklejka z hieroglifami na pomarańczowym, neonowym tle.  Książka podzielona jest na rozdziały, a każda z nich posiada czarno-biały wzór koła , który otacza cyfrę rozdziału. Strony  to typowy kolor beż. Sama czcionka może być, wydaje mi się ,że to zbity tekst powoduje, że wydaje się być mniejsza niż w rzeczywistości jest. Całość wydania oceniam na 5+



OPINIA: Książka ,, Odrodzeni” to kontynuacja poprzedniego tomu ,,  Przebudzeni " , który miałam przyjemność recenzować. Jak pamiętasz, a jeśli nie to zerknij na wspomnianą recenzję, troszkę narzekałam na bohaterkę. Czy i tym razem będę się z nią męczyć niczym z krówką mordoklejką ? Czy może dopadła autorkę klątwa 2 tomu ?  Jeśli Cię zaciekawiłam, to shake w dłoń i słuchaj. Zbiorę Cię teraz do krainy piasku, słońca i piramid. Gdzie bogowie mieszkali razem z ludźmi zasiadając na tronie.

Ten tom od samego początku różni się od swego poprzednika klimatem oraz całą fabułą. Jednak zanim do tego przejdę, parę słów napiszę o bohaterach.

W tej części jest bardzo mało Amona. Co według mnie dało tej książce odpocząć od nieustającej pary unoszącej się z tego gara namiętności. Jak pamiętasz byłam zachwycona jego kreacją, jednak kiedy w tym tomie pojawia się sporadycznie, to wydaje mi się, że nasza bohaterka może skupić się bardziej na najważniejszym celu, jakim jest właśnie dotarcie do ukochanego. Jednak na razie zostawię fabułę na później. Bardzo spodobało mi się, że przebywanie Amona w zaświatach / piekle zostawia pewne piętno na bohaterze. To już nie jest ten sam pewny siebie mężczyzna. Widzimy jego skruchę, niepewność, a przede wszystkim wyczerpującą walkę z demonami i tymi mentalnymi siedzącymi w jego głowie, jak i fizycznymi. Autorka w genialny sposób uchwyciła ludzką rozpacz, lęk, zrezygnowanie, a nawet pokuszę się o stwierdzenie depresji. Sytuacja w jakiej znajduje się bohater jest kiepska i fajnie, że Amon choć powiedzmy sobie szczerze ma pewną moc, to mimo to nie jest niezniszczalny. Zagubiony, samotny chwyta się ostatniej deski ratunkowej jaką jest nadzieja, że Lily go uratuje.

No dobrze to skoro już o niej mowa, to muszę przyznać, że dziewczyna się zmienia wewnętrznie. Na szczęście na plus, a to za sprawią pewnej lwicy Tii. Ich przyjaźń oraz wspólna wędrówka do zaświatów zbliża je do siebie. Dzięki odwadze, sprytowi oraz co tu dużo gadać przebojowości Tii, Lily zmienia się, a wręcz dojrzewa. Już nie jest bezmyślna i nie myśli tylko o tym jak tu dobrać się do porciorów, a przepraszam tuniczki Amona, tylko skupia się na misji. Nagle okazuje się, że dziewczyna jest inteligentna i postawiona pod  tzw murem hieroglifów, potrafi rozwiązać nie jedną trudną zagadkę. I choć nie unikniemy miłosnych uniesień bohaterki i wzdychania głodnego, który widzi przepyszne ciacho za szybą, to jest to wywarzone na tyle, że nie przeszkadzało mi to wcale. Cieszę się, że główna bohaterka została ulepszona. Teraz można powiedzieć, że jest to udana kreacja.
W tej części poznajemy bliżej poszczególnych bogów egipskich, którzy dostają swój mikrofon na 5 min.  Nie jestem w stanie opisać tego, jak ja się jarałam za każdym razem, gdy dochodzili oni do głosu. Mogłabym to jedynie porównać do kiełbasy, która przypala się na grillu lub boczku, który skwierczy z radości.  Dla mnie to była totalna bomba. Ok jestem trochę może nieobiektywna, ale musisz mi to wybaczyć, bo ja kocham mitologię z całego serducha. Dlatego każda tak książka, która ,, pozwala” opowiedzieć historię z perspektywy danego boga, skupiając się na jego odczuciach, emocjach dla mnie to już jest danie idealne, przy którym będę mruczeć z zadowolenia.  No dobra, to po krótce o tych bogach Ci opowiem.

Krótko jeszcze chciałabym nakreślić Ci sylwetkę jednego z braci Astena, który w tym tomie dla mnie zaświecił niczym najjaśniejsza gwiazda. Bowiem pod tą powłoką flirciarza i beztroskiego mężczyzny, skrywa się ogromna tajemnica, której sekretu strzeże nie kto inny jak sam Anubis. Kiedy w Zaświatach ujrzało ono światło dzienne, nic już nie  było takie samo, a ja pokochałam tego chłopaka jeszcze mocniej. Super, że autorka odważyła się na taki plot twist, bo uważam, że ta postać dostała przysłowiowe wisieńki.



Anubis pan podziemia to taki ponury romantyk, który w imię miłości pomaga naszym bohaterom. Jest przyjacielski, oddany, a jego skrytość dodaje tej postaci takiego pazura. No genialna kreacja.

Izyda to nie tylko piękna kobieta, ale inteligentna i wie jak za pomocą swej urody oraz mądrości dostać to czego pragnie.

Horus jawi się jako typowy nastolatek, który pragnie korzystać z uroków świata. Lubi imprezować i otaczać się pięknymi kobietami. Jest zauroczony Lily, dlatego uwodzi ją, czaruje tylko po to, by ją zaciągnąć do łózka.

Amon Ra to taki dobry wujek, który poczęstuje Cię dobrą radą i pomoże w potrzebie.

Charon/ Cherty przewoźnik dusz to taki pirat, który walczy z potworami morskimi tylko po to by dostarczyć ,, świeży towar”  do piekła. Jednak jak się  okazuje i on ma jakieś resztki ludzkich uczuć.

Maat to taka surowa nauczycielka/ sędzia, dla której najważniejsze jest prawo i tylko ono się liczy.

Jak wspomniałam klimat, fabuła różni się od swej poprzedniczki. Czytając ją miałam wrażenie, że to połączenie mitu o ,, Orfeuszu i Eurydyce” z Indianą Jonesem. Zagadki, przygody, artefakty, a wszystko to by uratować ukochanego z piekła. Jakby tego było mało wszystko to utrzymane w mitologii egipskiej. Do tego znakomite opisy Zaświatów, które sprawiały, że momentami miałam gęsią skórkę. Droga jaką musi pokonać Lily do swego ukochanego jest więc bardzo trudna, przerażająca, a przede wszystkim jest ona ogromnym sprawdzianem nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim umysłowym. Walka ze swymi słabościami, lękami, pragnieniami nie należy do najprzyjemniejszych. Dla mnie istny fenomen. Bawiłam się świetnie, a emocji przy lekturze było jeszcze więcej.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Odrodzeni” to genialna kontynuacja historii Lily oraz Amona. To mieszanka przygodówki z mitologią egipską, która zaskakuje, a przede wszystkim wciąga niczym piaskowa babka do kawy. Bohaterowie są znakomicie wykreowani. Poboczne boskie postacie zachwycają swymi historiami, a Lily czyli główna postać przechodzi przemianę, która zyskuje w oczach czytelnika.  Bogowie egipscy byli dla mnie niczym słodkie, orzeźwiające lody w ten jakże upalny dzień. Bardzo się cieszę, że autorka na nowo przedstawia czytelnikowi ich życiorys, który opowiadany przez samych bogów całkiem inaczej jawi się niż w znanych nam już opowieści. Zagadki, czy zadania do wykonania są chyba zaraz obok mitologii kolejnym wspaniałym elementem tej części. Lily w tym tomie to taki Indiana Jones tylko w spódnicy . Język choć jest młodzieżowy to w znakomity sposób odświeża nam zapomniane mity o bogach, które zatarł już czas. Jestem zakochana w tej części i nawet gdybym chciała, to nie mam się do czego doczepić. Nie ma mowy tu o żadnej klątwie kiepskiego 2 tomu. Nie męczyłam się z nią niczym z krówką mordoklejką, nie kochana/ny ja ją połknęłam w całości niczym mentosa, żałując, że tak szybko go zjadłam.  Podróż po gorących piaskach Egiptu, mrocznych zakamarkach Zaświatów spowodowały, że czuję tylko ogromne pragnienie by móc, jak najszybciej dorwać 3 tom, który niczym ten słynny tekst z reklamy jawi mi się jako Sprite :) Musisz koniecznie schrupać tę książkę, jeśli pragniesz dobrze się bawić, poczuć piasek we włosach, nogach i gdzie tam jeszcze tylko chcesz.

KOMU POLECAM? Wszystkim tym, którzy kochają mity, Egipt, przygody, Indiana Jonesa oraz pragną dobrze się bawić.

💗Za egzemplarz i dostarczenie tylu wspaniałych emocji dziękuję wydawnictwu 💗:




czwartek, 20 czerwca 2019

TEORIA OPANOWYWANIA TRWOGI







Tytuł:Teoria opanowania trwogi
Autor:  Tomasz Organek
Ilość stron:350
Wydawnictwo: W.A.B
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: podróż, śmierć, życie, problemy życia codziennego, filozofia, psychologia, teoria opanowania trwogi.


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

   Borys ma 39 lat i od dawna tkwi w poczuciu bezsensu i stagnacji. Właśnie stracił pracę, na której nigdy mu nie zależało. Zupełnie przypadkiem spotyka Anetę – swoją największą, nigdy nie spełnioną miłość, którą nie bez powodu nazywał zawsze „Nieta”. Spotkanie doprowadzi do wspólnej podróży – ta może okazać się ucieczką – od poczucia beznadziei, monotonii życia, od pracy, która ich nuży, nieudanych związków i, w końcu, od samotności. Wyprawa niespodziewanie przeistacza się w kryminalną intrygę, rozgrywającą się gdzieś na peryferiach cywilizacji.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

    Książka wydana jest minimalistycznie w formacie A5, co nie ukrywam bardzo lubię. Biało- czarna okładka ze spadającym człowiekiem z huśtawki już daje czytelnikowi do myślenia. Minusem okładki jest fakt, że szybko się brudzi i zostawia odciski palców. Kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Każdy rozdział rozpoczyna się od nowej strony. Nie ma tu żadnych dodatków w stylu zawijasy, czy obrazki.  Całość wydania oceniam na : 5



OPINIA: Książka ,,Teoria opanowania trwogi" to moje kolejne wyjście ze strefy komfortu i znanych mi smaków.  Powieść ta zainteresowała mnie tym, że opiera się na prawdziwej teorii, która w skrócie mówi o tym, że doświadczamy trwogi w momencie kiedy uświadamiamy sobie o własnej przemijającej egzystencji. Czyli krótko mówiąc lęk przed śmiercią. Zaciekawiona tym faktem postanowiłam sprawdzić, jak autor poradził sobie z przedstawieniem tej teorii prostemu człowiekowi, który po raz pierwszy spotyka się z TOT? Czy ta tematyka w ogóle może być ciekawa? Jeśli Cię zainteresowałam to lemoniada najlepiej zimna w dłoń i słuchaj.

    Głównym bohaterem jest Borys, który ewidentnie cierpi na jakąś depresję egzystencjalną. Chociaż dla mnie mężczyzna ten jawił się bardziej jako taka typowa maruda, która tylko chodzi i narzeka jak to jej źle i niedobrze, jednak nic z tym nie robi by polepszyć swoje samopoczucie. Takie były moje pierwsze odczucia względem tej postaci. Jednak im dalej brnęłam w historię Borysa tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że to nie koniecznie maruda, ani choroba, która bardzo często atakuje ludzi znienacka w każdym wieku. Nie to właśnie uświadomienie sobie  tzw marności człowieka i zdanie sobie sprawy jak nie wiele czasu zostało nam tu na ziemi. Borys zmienia się kiedy to w jego życiu pojawia się ponownie Aneta i wciąga go do swego pełnego, zwariowanego życia. Wtedy też nasz bohater przechodzi minimalistyczną przemianę. Mówię minimalistyczną, bowiem, jak wspomniałam książka ma na celu przedstawić nam ową teorię, jak wygląda w praktyce. Czy go polubiłam? Niekoniecznie. Przeszkadzał mi jego styl bycia, ale chyba tak właśnie miało być by ukazać czytelnikowi ową teorię w praktyce, która według mnie wyszła rewelacyjne, co do tego nie mam wątpliwości.

   Co do samej Anety muszę Ci powiedzieć, że poczułam do niej swego rodzaju litość. Życie bowiem jej nie oszczędzało i to na każdym polu. Kiedy więc spotyka Borysa prosi go, by pojechał z nią na pogrzeb jej ojca, którego można spokojnie powiedzieć w ogóle nie znała. Widać, że dziewczyna jest w totalnej rozsypce emocjonalnej. I chyba miała nadzieję, że obecność naszego bohatera pozwoli jej wyjść z tej miski, która ciągle obraca się w jednym kierunku nakreślonym przez życiowy robot kuchenny.  I tak ich wspólna podróż autem zamieni się w przygodę, która poruszy wiele filozoficznych i egzystencjalnych tematów. Nie poczułam, żadnej więzi z bohaterką. Często jej decyzje były dla mnie niezrozumiałe.  Jawiła mi się jako taka mała rozkapryszona dziewczynka, która chce zwrócić na siebie uwagę dorosłych. Kategorycznie mówię tej postaci NIE ! Litość litością, a lubienie lubieniem.

  Muszę przyznać, że mam problem by ubrać w odpowiednie słowa tę powieść, przy tym nie zdradzając Ci za dużo, a i być sprawiedliwą przy ocenie. To książka, która płynie wolno jak olej. Tu nie ma jakiś gwałtownych zwrotów akcji. Jednak mimo tego potrafi zaciekawić czytelnika, a przede wszystkim w genialny sposób ukazać TOT w naszym codziennym życiu. Mnie jednak ona nie urzekła. Nie wiem, może chodzi tu o mój gust czytelniczy, że to jednak nie moje smaki? Nie wiem, ale ewidentnie eksplozji smakowej nie uraczyłam.  Jak już wspomniałam na wstępie to moje kolejne spróbowanie czegoś nowego, a zarazem przełamanie się na pół niczym bagietką z kolegą by doświadczyć czegoś nowego. Z jednej strony to powieść mądra, a zarazem dowcipna, a i nawet życiowa. Jednak nie będę Cię okłamywała, że jest wyśmienita, bo dla mnie była taka sobie. Owszem psychologia jest tu ukazana na wysokich obrotach, jednak cały czas czegoś mi brakowało, jakiegoś wybuchu smakowego, którego niestety nie uraczyłam. Aczkolwiek wiem, że  książka znajdzie swoich fanów, którzy będą nią zachwyceni. Ja mimo wszystko odpadam z tej grupy.




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Teoria opanowania trwogi" według mnie mimo wszystko jest warta schrupania. Po pierwsze fajnie  pokazuje, a zarazem wyjaśnia nam owy pogląd życiowy, o którym ja muszę się przyznać z ręką na sercu po raz pierwszy czytałam.  Całość została ubrana w codzienność. Książka momentami jest bardzo refleksyjna wręcz filozoficzna, jednak przez większość czasu to powieść drogi. Bowiem wszystko co spotyka bohaterów dzieje się w podróży jaką muszą przebyć, by dojechać na pogrzeb. To też przepiękna metafora życia, która ukazuje nas w ciągłym ruchu, przemieszczaniu się, różnych możliwości jakie dają nam boczne drogi, ronda. Jednak wszyscy podążamy w jednym kierunku, do mety, którą jest śmierć. Nie ważne jaką trasę obierzesz, długą, krótką, szybką, wyboistą. Wszyscy się na końcu spotkamy w jednym miejscu. Książka choć daje dużo do myślenia jest napisana bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Poruszana w niej tematyka jednak zamyka się tylko do pewnej grupy czytelniczej, która po pierwsze interesuje się takimi sprawami, a po drugie jest dojrzała. I tu pojawia się pierwszy piasek między zębami. Uważam bowiem, że młodszy czytelnik poniżej 25-30 nie odbierze tej książki tak jak powinien ze względu na właśnie młody wiek. I muszę się przyznać bez bicia, że mnie ta powieść zmęczyła. Bo jak wspomniałam, z jednej strony jest wszystko ok, a z drugiej jest nudna, powolna i co tu dużo gadać czegoś zabrakło. Niby nie jest to rozgotowane mięso, ale też i nie wyśmienite. Takie.. nijakie taki po prostu twardy klops, z którym nie wiem co mam zrobić. Pogryźć? Połknąć ? Staram się być sprawiedliwa i mimo, że nie trafiła ona totalnie w mój gust to chcę abyście jeśli interesujecie się psychologią, spróbowali zapoznać się z tą powieścią.


KOMU POLECAM? Ta książka jest przeznaczona przede wszystkim dla czytelnika dojrzałego, osób lubujących się we filozofii i psychologii.

  💓 Za egzemplarz dziękuję GW FOKSAL 💓