Strony

wtorek, 31 grudnia 2019

ZAGUBIENI- MÓJ PATRONAT








Tytuł: Zagubieni
Autor:  Adrianna Rak
Ilość stron:282
Wydawnictwo: WasPos
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: alkoholizm, samotność, ból, miłość, realizm, rodzicielstwo


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Tamara jest dwudziestoczteroletnią samotną matką, mieszkającą w Gdańsku wraz ze swoim ukochanym synkiem oraz rodzicami. Jej ojciec jest alkoholikiem, który skutecznie niszczy porządek rodzinny. Młoda kobieta żyje z dnia na dzień i całą swoją uwagę skupia na wychowywaniu dziecka i pracy w jednym z popularnych marketów. Kiedy pewnego kwietniowego dnia dowiaduje się, że za kilka tygodni straci pracę, cały jej dotychczasowy świat wali się w posadach, bo jest jedyną pracującą osobą w rodzinie. Tamara jest zrozpaczona i nie widzi już żadnej nadziei na lepsze jutro, a przecież jeszcze niedawno miała w głowie tyle ciekawych planów…

Alexander to trzydziestoletni biznesmen, który z pomocą swoich rodziców wychowuje siedmioletniego syna. Od kilku miesięcy jest dziedzicem ogromnej rodzinnej fortuny, której jego najbliżsi dorobili się na produkcji i sprzedaży mebli. Mężczyzna daje się poznać jako niezwykle przedsiębiorczy rekin biznesu, który z rozwagą zarządza majątkiem. Jedną z jego nowych inwestycji jest budowa polskiej filii ich meblarskiego imperium, która powstanie w Gdańsku — mieście, w którym zazna nie tylko szczęścia w życiu zawodowym, ale także osobistym…

Ich wspólna historia rozpoczyna się pewnej nocy, kiedy Alexander odpowiada na ogłoszenie Tamary, w którym kobieta opisuje siebie jako chętną do zawarcia znajomości z dojrzałym mężczyzną. Już od pierwszych chwil nawiązują oni ze sobą nić porozumienia, a po kilku kolejnych tygodniach, w czasie których ich kontakt pogłębia się, spostrzegają, że… są sobie przeznaczeni. Jak to jednak bywa w życiu, okrutny los w dość szybkim czasie przypomni im o sobie, serwując coś, na co żadne z nich nie jest gotowe — rozłąkę…

Zagubieni to kolejna historia w dorobku autorki, pokazująca, że czasem prawdziwa miłość to zbyt mało, aby być ze sobą i wieść szczęśliwe życie…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowych  wymiarów A5. Jej miękka okładka jest matowa wręcz aksamitna i nie zostawia śladów palców. Utrzymana jest w kolorystyce brązów, czerni. Sama okładka przykuwa wzrok. Czytelnik nie wie czego może się spodziewać. Rozdziały podzielone są na kobietę i mężczyznę, co daje nam wszechstronny obraz na całą sytuację. Kartki są beżowe, a czcionka bardzo przyjemna dla oka, na co warto zwrócić uwagę o zmienia się ona podczas korespondencji, ale nadal jest czytelna. Nie ma tu skrzydełek, za to jest w tyle dodatek w formie pewnych wskazówek. Całość wydania oceniam: 5





OPINIA: Książka ,,Zagubieni" napisana przez moją ulubioną autorkę już na samym wstępie sprawiała, że miałam ciarki na skórze, a to ze względu na okładkę. Dodatkowo Pani Adrianna zaproponowała mi, bym mogła jej patronować co totalnie mnie uszczęśliwiło. Chciałam Ci o niej opowiedzieć nieco później, byś mogła przygotować się do Walentynek, jednak wydawnictwo mnie pospiesza i wyszły nici z mojej fajnej akcji. Ale hej ! kto powiedział, że już w grudniu nie można myśleć o Walentynkach ?  Pomyśl sobie , że przeniosłam Cię do końca stycznia i już za niedługo będzie te święto... Jeśli jesteś ciekawa co mnie tak zauroczyło, przyprawiło o palpitacje serca i dlaczego warto czekać na tę jedyną, niepowtarzalną miłość to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj..

Głównymi bohaterami tej powieści są  Tamara i Aleksander. To nie są postacie typu kopiuj wklej i nie zostali przeniesieni z innej bajki. To bardzo dobrze wykreowane osobowości, które wyróżniają się pod każdym względem od innych par książkowych.

 Tamara to młoda matka, która dostała od życia w tyłek. Nie dość, że pracuje całe dnie to utrzymuje nie tylko siebie i synka, ale i swoich rodziców, u których mieszka. Autorka, jak zwykle w genialny sposób dodała do swego klasycznego sernika takie składniki, które wyróżniają ją na tle pozostałych. Problem alkoholizmu, odpowiedzialności, czy ,, teraz to ty się nami opiekuj, my opiekowaliśmy się Tobą przez 18 lat" jest tak aktualny, a przede wszystkim trafny, że odjęło mi mowę... Jednak to nie wszystko. Pani Adrianna potrafi w genialny sposób bawić się naszymi emocjami ukazując prawdę, która dotyka nas każdego dnia. Samotność wśród tłumu, szukanie zrozumienia, czy miłości w sieci, bieganie za czymś co jest ulotne...  Życie Tamary jest tak realistyczne, że  zapominałam o tym, że to książka.

Alexander wydawałoby się, że jest typowym biznesmenowym ciachem, które tylko myśli o jednym. Jednak i tym razem jest inaczej. To ojciec, który musi wychować swoje synka. I choć ma dużo pieniędzy to zagubił się w życiu. Chce być dobrym przykładem dla swego potomka, jednak bycie singlem nie do końca jest tym wzorem do naśladowania.



I już na tym etapie książkę czyta się z zapartym tchem, jednak gdy nasi bohaterowie nawiązują znajomość, rumieniłam się niczym cebulka na patelni. I to nie za sprawą scen łóżkowych, a wspaniałej konwersacji mailowej, którą piszą nasi bohaterowie. To śmiałam się to znowu wzdychałam. Bowiem ta powieść to takie połączenie normalnej powieści z epistolarną, co według mnie tylko dodawało jej autentyczności. Momentami książka przypominała mi właśnie w swej formie ,, Love, Rosie" , którą notabene uwielbiam. Więc jeśli ją czytałaś i Ci się podobała, to ,, Zagubionych" pokochasz. Kibicowałam więc tej parze w ich uczuciu, które rozkwitało, jednak kto zna już troszkę twórczość Pani Adrianny wie, że zaraz po tej słodkiej cukrowej posypce zaatakuje nas kwaśny sok. Tym razem nosi imię alkoholizm oraz przemoc domowa. I choć towarzyszymy bohaterom w ich wspaniałej relacji posmak owych soków pozostaje na ustach na dłużej, odbijając się echem na życie Tamary.To w jaki wspaniały sposób autorka oddała problem rodzin, które są ofiarami alkoholika to po prostu przepyszna polewa na naszym serniku, która dodaje do całości ,, to coś" co je wyróżnia smakiem. Ten element psychologii sprawia, że książka ta nie jest zwykłym romansidłem, a przepiękną historią miłosną, która mogła zdarzyć się na prawdę...


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Zagubieni" to wspaniała historia, która zwraca uwagę na problem, który często jest zamiatany pod dywan, a mianowicie alkoholizm  i wszystkie z nim  związane skutki uboczne. Pani Adrianna ukazuje w swej powieści, jakie piętno może odcisnąć na dziecku owy problem. Bohaterowie są wykreowani we wspaniały sposób, a ich relacja rozwija się na kartach powieści powoli, dając czytelnikowi to co jest najlepsze. Ta książka idealnie nadaje się na Walentynkowy wieczór, ukazując siłę miłości, która potrafi przezwyciężyć wszystko. Tamara to kobieta, która sprawia, że czytelniczki mogą się z nią utożsamiać. Jest z krwi i kości. Ma swoje wady i zalety, o których nie boi się mówić. Jako samotna matka stara się jak może pogodzić pracę z wychowaniem, jednak gdzieś zagubiła swą kobiecość i ufność do mężczyzn. Alexander niczym koło ratunkowe pojawia się w jej życiu pomalutku ukazując jej piękno miłości.  Jeśli szukasz mądrej, a zarazem lekkiej niczym puch romantycznej powieści to zdecydowanie musisz sięgnąć po ,, Zagubionych" to istna petarda. Po raz kolejny jestem zakochana w twórczości Pani Adrianny, która z każdą następną książką, ukazuje czytelnikowi inny odcień miłości. Z niecierpliwością czekam na jej kolejną powieść.

KOMU POLECAM?Wszystkim miłośnikom lekkiej a zarazem mądrej powieści romantycznej z bardzo konkretnym elementem psychologicznym.

❤️Za egzemplarz serdecznie dziękuję samej autorce. Adrianno, dziękuję za zaufanie i z niecierpliwością czekam na kolejne Twoje książki. Oby tak dalej ;)❤️

P. S To ostatnia recenzja w tym roku, dlatego chciałbym życzyć Ci mój drogi czytelniku, aby ten nadchodzący Nowy Rok był dla Ciebie lepszy od starego. Udanej zabawy Sylwestrowej!! Widzimy się w 2020 roku 🥰😘


środa, 25 grudnia 2019

TED BUNDY. ROZMOWY Z MORDERCĄ








Tytuł:Ted Bundy. Rozmowy z mordercą
Autor:  Stephen G. Michaud, Hugh Anesworth
Ilość stron:261
Wydawnictwo: Bez Fikcji
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: wywiad, śledztwo, morderca, psychologia


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Największy seryjny morderca w historii przedstawia swoją wersję wydarzeń.
Ted Bundy. Rozmowy z mordercą zawiera w sobie treść wywiadu przeprowadzonego z samym Tedem Bundym. Nagrania z celi śmierci trwają sto pięćdziesiąt godzin. Wywiad został przeprowadzony przed egzekucją Bundy’ego, który został stracony na krześle elektrycznym na Florydzie.Szokujące wyznania Bundy’ego, którymi podzielił się z dziennikarzami Stephenem G. Michaudem i Hugh Aynesworthem, odkrywają przerażający i wynaturzony umysł najbardziej znanego seryjnego mordercy.

Największy seryjny morderca w historii przedstawia swoją wersję wydarzeń.
Był sadystycznym mordercą.
Był mistrzem manipulacji.
Ofiarami jego makabrycznych zbrodni padło przynajmniej trzydzieści niewinnych młodych kobiet.
Oczekując na egzekucję na krześle elektrycznym, najbardziej osławiony seryjny morderca Ameryki w końcu zabrał głos… i zapewnił nam przerażający wgląd w swój wynaturzony umysł.
Oto spowiedź Teda Bundy’ego.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowych wymiarów A5 i jest średniakiem jeśli chodzi o grubość. Okładka jest miękka i matowa jednak nie zostawia odcisków palców.  Na froncie widzimy bardzo dobrze zdjęcia seryjnego mordercy.  Utrzymana jest w tonacji czerni, szarości, czerwieni. Są tu skrzydełka boczne. Kartki są koloru beżowego, a rozdziały są podzielone na 3 części, co daje nam szerszą perspektywę na całą historię, a przede wszystkim na dawkowanie od lżejszych rzeczy do najcięższych. Wydanie więc oceniam na: 5





OPINIA: Książka ,, Ted Bundy. Rozmowy z mordercą" to nie łatwa publikacja. W końcu najsłynniejszy morderca i gwałciciel dostaje mikrofon i to on teraz może opowiedzieć wszystko ze swojej perspektywy. Co sądzę o tej książce? Czy warto po nią sięgnąć? a może jest to tak przereklamowana pozycja, że lepiej omijać ją szerokim łukiem ? Jeśli jesteś ciekaw to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj...

Ta recenzja będzie miałam inny charakter niż zwykle, bowiem mamy tu do czynienia z literaturą faktu, a zarazem wywiadu z najgroźniejszym człowiekiem tamtych lat. Normalnie staram się unikać ciężkich książek, ze względu na to, że sam świat jest czasem tak dołujący, że nie potrzeba mi jeszcze czytać smutnych historii. Jednak jeśli jeszcze tego dziwnym cudem nie wiesz, interesuję się kryminalnym sprawami, lubię poczytać, pooglądać w tv o sprawach, które np do dziś są niewyjaśnione np zaginięcia itd. Dlatego kiedy tylko zauważyłam ten tytuł moja ciekawość osiągnęła tak szczyt, jak woda w czajniku i zaczęła gwiżdżeć, piszczeć, że koniecznie musi zostać zaspokojona.  Książka utrzymana jest w formie wywiadu. Mamy jakoby spisane taśmy: pytanie dziennikarza i odpowiedź Bundy'ego. Publikacja ta jest podzielona na 3 części, które jakby przygotowują czytelnika na te najstraszliwsze wypowiedzi. Jednak Ted jest do samego końca przebiegły. Nawet w obliczu śmierci nie przyznaje się do swych makabrycznych czynów. Opowiada o nich niczym biegły profiler, który stara się wyjaśnić  śledzczym, co kierowało tamtym człowiekiem, dlaczego zabijał?  Jednak ani razu nie pada stwierdzenie ,, ja".

Wiesz co mnie najbardziej przeraziło kiedy czytałam ten wywiad? Że gdybym nie znała całej sprawy, a siedziałabym obok dziennikarzy : uwierzyłabym mu, że jest niewinny. To w jaki sposób potrafi manipulować faktami, przekręcać je na własną korzyść utwierdziło mnie, jak bardzo to był inteligentny i wyrafinowany przestępca. Myślę, że gdyby nie ten zbieg okoliczność w jakim go schwytano, byłby to morderca, któremu uszłoby wszystko na sucho i pewnie jeszcze długi czas polowałby na kobiety, kto wie może po całym świecie?



Kolejnym aspektem, który mnie zmroził był fakt o świadomości swojej choroby tzn dwubiegunowości. To w jaki sposób opisuje jaźń, która jest mroczna i nie do zapanowania sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać. Skoro był tak inteligentnym mężczyzną, czuł, że to co się z nim dzieje nie jest normalne, czemu nie szukał pomocy?  Przez jego wypowiedzi wielokrotnie można odczytać, że był samotny, inny, wyobcowany. Porażki jakich doświadczał utwierdzały go w chorym przekonaniu o byciu idealnym we wszystkim co robił. Na fakt, że mógł zostać uznanym za chorym umysłowo wręcz z gniewem odpowiada, że nigdy nie dopuści do tego, żeby ktoś uznał go za chorego. Na tym przykładzie widać, jak bardzo starał się dopasować  do świata. Ta umiejętność kamuflażu niestety pomagała mu w jego zbrodniach. Kiedy patrzymy na zdjęcia widzimy przecież przystojnego mężczyznę, który wzbudza sympatię. czy ktoś taki może zabijać? No właśnie  ta książka w genialny sposób ukazuje, że w każdym może tkwić zło i co najgorsze każdy może być seryjnym mordercą.

Pozycję tę czytałam długo, co widać po dacie ostatniego wpisu. To odkładałam ją by móc przetrawić informację, to znowu do niej wracałam. Dlatego zamilkłam na tak długi czas, no plus przygotowania do świąt, co też nie ukrywam pochłonęło mój czas. Ta książka nie jest na jedno posiedzenie o tym musisz pamiętać. Tu czyta się kilka stron i trzeba te informacje przetrawić niczym ciężkie danie. Emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania były różne: gniew, smutek, zainteresowanie, szok. To trudna publikacja, kiedy prześledzi się ile kobiet ucierpiało przez niego. Wszak przyznał się ( właściwie przypisuje się mu) do 30 morderstw ale do dziś sądzi się, że było o wiele więcej ofiar. Dopuszczał się gwałtów, morderstw, nekrofilii..Jego brutalność i znieczulica na cierpienie innych przeraża do teraz. Aż trudno uwierzyć, że za tak strasznymi rzeczami stoi jedne człowiek.

Czy ta książka to jego spowiedź? Nie, zdecydowanie nie. Ted to mężczyzna, który do samego końca twierdził, że jest niewinny i nie chciał przyznać się do popełnionych zbrodni. Do samego końca nie chciał współpracować. Nie chciał wyjawić miejsc pochówków, a raczej porzucenia, czy ukrycia zwłok. Dzięki udokumentowanym na taśmach rozmowom, dziś mamy kawałek obrazu, jak myśli i jak postrzega świat osoba psychiczna, a przede wszystkim seryjny morderca.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka  ,, Ted Bundy. Rozmowy z mordercą" to przede wszystkim ciekawa, a zarazem trudna pozycja. Język nie należy do ciężkich, jednak jak dla mnie była bardzo emocjonalna. Wszak do głosu dochodzi najsłynniejszy i najokrutniejszy seryjny morderca, który dopuścił się okropnych rzeczy. Ciężko więc ocenić taką książkę pod względem,, fajności". Z pewnością jest bardzo rzetelnie napisana i stara się ukazać prawdziwą twarz mordercy. Bardzo psychologiczna, momentami bardzo dołująca, a przede wszystkim refleksyjna i filozoficzna. Dlaczego? Bo wypowiedzi Teda niejednokrotnie sprawiały, że odkładałam książkę na bok, pożułam  tą kwaśną gumę i znowu wracałam do lektury. Ona jest genialna pod względem faktów i uważam ją za jedną z lepszych biograficzno- faktowej literatury kryminalnej, jaką posiadam w ogóle na regale.

KOMU POLECAM ? Osobą, które interesują się sprawami kryminalnymi, psychologią sądową i seryjnym mordercami.

❤️ Za egzemplarz  i  maraton czytelniczy z genialną jedną książką dziękuję serdecznie wydawnictwu❤️ :


 


piątek, 6 grudnia 2019

ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA








Tytuł: Świąteczna gorączka
Autor:   Maja Damięcka
Ilość stron:295
Wydawnictwo: Niezwykłe
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: święta, miłość,przeszłość, nawiązanie do Opowieści wigilijnej, Grincha.


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Tak gorących świąt jeszcze nie było!

Święta to czas, który każdy chce spędzić z najbliższą rodziną. Każdy, ale nie on. Mikołaj Dębski nienawidzi tego okresu w roku. Zazwyczaj spędza go z pierwszą lepszą długonogą blondynką, skupiając się na jednej konkretnej parze bombek.

Sara, seksowna pani doktor pracująca w szpitalu, który mężczyzna od lat sponsoruje, idealnie wpisuje się w jego wyobrażenie świątecznego prezentu. Dębski postanawia go sobie sprawić, by później długo i powoli rozpakowywać. Niestety szybko się okazuje, że pani doktor jakimś cudem jest odporna na jego urok.

Dębski zrobi wszystko, żeby Sara w końcu wylądowała w jego łóżku. Nie ma pojęcia, dlaczego nie zauważył jej wcześniej. Jednak to nie ma znaczenia. I tak będzie ją miał. Nie przeszkodzi mu nawet fakt, że wybranka początkowo okazuje mu wyraźną niechęć.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowych wymiarów A5 i jest średniakiem jeśli chodzi o grubość. Okładka jest miękka i matowa jednak nie zostawia odcisków palców.  Na froncie widzimy bardzo dobrze przypakowanego Mikołaja, który chwali się swoją klatą. Niby świątecznie utrzymane w kolorystyce czerwieni i bieli, a jednak mamy tutaj nutę pikanterii. Nie ma tutaj skrzydełek bocznych, jednak na końcu mamy playlistę, która pozwala nam za pomocą muzyki, jeszcze bardziej i mocniej poznać bohaterów. Kartki są koloru szarego, a rozdziały są podzielone na kobietę i mężczyznę, co daje nam szerszą perspektywę na całą historię. Wydanie więc oceniam na: 5



OPINIA: Książka ,, Świąteczna gorączka" wydała mi się idealną pozycją by wczuć się w klimat nadchodzących świąt. A kto jak nie właśnie Święty Mikołaj rozpoczyna tę cudowną magiczną aurę. Dlatego bardzo szybko zabrałam się za jej czytanie. Co o niej myślę? Czy poczułam gorączkę świąteczną? Jeśli jesteś ciekaw to weź coś ciepłego do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

To nie jest skomplikowana historia i nie ma za wielu bohaterów więc od razu przejdę do jej omówienia.  Mamy tutaj dwójkę głównych postaci. Sara to piękna pani doktor, która jako pediatra pracuje w szpitalu. Jest mądrą kobietą, która po ostatnim rozstaniu z mężczyzną, który wydawał się być jej ideałem na boczny tor, odłożyła randkowanie. Kiedy więc spotyka sponsora ich szpitala cóż traci do niego głowę. I tu nastąpiło moje rozczarowanie, bowiem z opisu czytamy, że mieliśmy mieć relację hate to love, a takowej nie ma. Bowiem, czy ,, udawanie" niedostępnej by po chwili oddać się w ręce przystojniaka to takowa relacja? Nie. Nasza Sara nie nienawidzi Mikołaja, po prostu się z nim droczy niczym kotka z myszką. I tu jest pierwszy minus tej powieści. Idźmy jednak dalej.

Mikołaj nasza druga kluczowa postać mimo mojej początkowej co do niej niechęci ,  zyskała w moich oczach w formie konsekwentności. Jesteś bubkiem, ok to się nie zmieniaj. I tak właśnie jest z tym mężczyzną. Podobało mi się, że Pani Maja zrobiła z niego taką mieszankę Ebenezera Scrooga i Grincha, który to nienawidzi świąt. I te połączenie zielonego z czerwienią na tym jakże świątecznym pierniku wyszło cudownie. Chyba właśnie dzięki tym nawiązaniom zmieniłam zdanie co do Mikołaja i po prostu go polubiłam. Czy jest pikantniejszą wersją Świętego Mikołaja? Zdecydowanie tak. Więc jeśli po tę książkę sięgnąć to tylko ze względu na tego bohatera.



Wspominałam na początku, że ta historia nie jest zawiła. Jest bardzo prosta, jak te wszystkie romantyczno- świąteczne filmy. O dziwo, mój narzeczony ( który rzadko sięga po książki) czytał ją razem ze mną. Nie raz śmiał się głośno z tekstów, jakie występują w tej powieści. Na moje pytanie: czy mu się podobała? stwierdził: że tak, dawno się tak nie ubawił czytając taką książkę. Od razu sprostuję może jego wypowiedź, ta książka  nie jest komedią to taki erotyk świąteczny. I powiem szczerze, że gdybym sama ją czytała to pewnie parskłabym śmiechem może na 2-3 tekstach. Jednak spojrzenie męskie na powiedzmy sobie szczerze sceny łóżkowe  jest genialne.  Nie raz mój partner komentował w stylu : Kto takich tekstów używa? przecież to woła o: zlanie  faceta po pysku. Fakt,  każdy kto czytał erotyki wie, że takie bombeczki się pojawiają i mnie one już może tak nie dziwią, nie kolą niczym igły od choinki w tyłek, jak na samym początku przygody z taką literaturą.  Dlatego reakcje mojej połówki podczas czytania mnie rozwalały i faktycznie w wielu momentach przyznawałam mu rację. Co do fabuły to mamy tutaj dwa główne cele: sprawienie by Mikołaj polubił święta i ten motyw bardzo mi się podobał oraz by tej parze udało się być razem.  Mówiłam, że książka ta jest nieskomplikowana. Jednak dla mnie była idealna w szczególności, gdy się jest chorym i ma się gorączkę. Ta książka nie tylko poprawiła mi humor, ale udało się jej wprowadzić mnie w ten świąteczny klimat, a to najważniejsze i skłoniła mojego narzeczonego do czytania, a to już mogę spokojnie nazwać świątecznym cudem.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Świąteczna gorączka" to książka niezobowiązująca, lekka, która potrafi wprowadzić czytelnika w nastrój świąteczny. I choć sama historia jest taką pikantniejszą wersją to mimo wszystko bawiłam się przy niej świetnie. Owszem to nie jest jakieś arcydzieło, ale co Ci mogę zagwarantować to fakt, że przyjemnie się ją czyta i jest świetna dla zrelaksowania się. Nie myślisz tylko suniesz na sankach przez nią, czerpiąc radość.  Język jest kolokwialny, a sama fabuła niezawiła. Co do kreacji bohaterów to uważam, że Mikołaj odwala tutaj całą robotę za wszystkich. I choćby dla jego postaci warto sięgnąć po tę pozycję. Owszem powieść ta posiada wady, ale w ogólnym rozrachunku wypada ok.  Bawiłam się przy niej świetnie, a to najważniejsze. Czasem warto sięgnąć po coś bardzo lekkiego, co sprawi, że się zrelaksujemy lub właśnie będziemy czerpać radość z czytania. Takie odmóżdżanie dobrze robi. Narzeczy podpowiada, że: Jeśli lubisz ostry jak chili język i konkretne treści bez owijania w bawełnę to książka jest dla Ciebie.

KOMU POLECAM?  Osobą, które szukają czegoś lekkiego w klimacie świątecznym.

💗Za egzemplarz i mile spędzony czas dziękuję wydawnictwu 💗: