Strony

sobota, 29 lutego 2020

WŁADCY CZASU







Tytuł:Władcy czasu
Autor: 
Ilość stron: 506
Seria: Trylogia Białego miasta
Wydawnictwo: Muza
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: kryminał,historia,miłość, zabójstwo, średniowieczne


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Vitoria, rok 2019. Nieznany autor, ukrywający się pod pseudonimem Diego Veilzaz, publikuje powieść historyczną Władcy czasu. Jej akcja osadzona jest w średniowiecznej Vitorii, powieść natychmiast podobija serca czytelników.

Vitoria, rok 1192. Legendarny hrabia don Vela po dwóch latach nieobecności powraca z niebezpiecznej misji, jaką powierzył mu król Nawarry Sancho IV Mądry. Ze zdumieniem odkrywa, że jego własny brat poślubił jego narzeczoną, inteligentną i ambitną hrabiankę Onnecę de Maestu.

Kraken – musi rozwiązać zagadkę zabójstw popełnianych zgodnie ze średniowiecznym modus operandi. Wiadomo, że sprawca imituje morderstwa opisane w powieści.  Dowie się również, że powieść Władcy czasu ma wiele wspólnego z jego własną przeszłością. To odkrycie zmieni życie jego i jego rodziny.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Ze względu na to, że mam egzemplarz recenzencki to nie wiem na ile różni się on od finalnej wersji. Dlatego z przymrużeniem oka podejdź do tej kwestii.

Książka jest standardowego wymiaru A5. Okładka utrzymana jest w kolorystyce czerni, bieli i fuksji. U mnie okładka jest matowa i nie zostawia odcisków palców. Krajobraz w tle jest przepiękny, a posesja w tle i kobiece ręce trzymające świeczkę wprowadzają niepokój. Jej kartki są u mnie koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. W tyle jest spis treści, a każdy rozdział jest ponumerowany, dzięki czemu retrospekcja nie jest tutaj problemem. Na dole są przypisy wyjaśniające terminologię. We finalnym egzemplarzu mogą być skrzydełka i piękna wklejka. Całość mimo, że ja mam egzemplarz recenzencki oceniam wysoko : 5



OPINIA: Książka ,,Władcy czasu" to tom, który zamyka nam serię o przygodach Krakena i małym miasteczku, gdzie seryjni mordercy chodzą sobie swobodnie z torbą na zakupy. Jak wypada ostatnia i wieńcząca całą historię  powieść?  Od razu  mówię : nie będzie spojlerów więc spokojnie nawet jeśli nie czytałaś poprzednich tomów to spokojnie możesz przeczytać tę recenzję. Jeśli jesteś ciekaw co mam o niej do powiedzenia  ,  to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

Kraken nasz główny bohater po wydarzeniach z poprzedniego tomu, na szczęście doszedł do siebie. Widać, że jego rodzinne życie również się jakoś poukładało, jednak owa sielankowość i tzw cisza przed burzą długo nie trwała. Nadciągnął bowiem tajfun, który nie ma skrupułów ani żadnych ograniczeń. Wzorując się na średniowiecznych karach, torturach zabija po kolei swoje ofiary. I nie byłoby to aż tak wstrząsające gdyby nie fakt, że owy złol popełnia je według schematu. Jakiego zapytasz? A no według książki, którą przeczytał Kraken i go notabene jako profilera zachwyciła, a mianowicie ,, Władcy czasu" I w tym momencie pojawia się co raz więcej pytań niż odpowiedzi.  Jako wspaniały profiler nasz bohater ma pełno pracy, bowiem jeśli nasz sprawca choruje na jakąś psychiczną przypadłość np dwubiegunowość, to ciężko będzie udowodnić mu cokolwiek, a może  jest tak inteligentny, że woli poświęcić niewinną osobę zwalając na nią całą winę ?  Ja uwielbiam Krakena za ten jego upór, odwagę i walkę ze panoszącym się złem i choć wydawać by się mogło, że jest na straconej pozycji to on zawsze znajdzie jakieś wyjście z sytuacji. To taka postać, której kibicujesz w jej potyczkach i trzymasz za nią kciuki. Dodatkowo jest on tak ludzki, że spokojnie może uchodzić za naszego kolegę z pracy.

Bohaterowie drugoplanowi są genialnie wykreowani. Nie brak im polotu i oryginalności. Każdy ma swoje pobudki, którymi się kieruję i wytypowanie kto jest przestępcą jest bardzo trudne, co jest ogromnym atutem nie tylko tej książki ale całej serii.



Co do samej fabuły, to muszę przyznać, że wciąga, zachwyca i wywołuje różne emocje. Czułam się jak popcorn, który podskakuje w garnku pod wpływem nagromadzonych wrażeń.  Połączenie dwóch jakby biegnących obok siebie wydarzeń, które łączy modus operandi było dla mnie czymś niesamowitym. Jedna bowiem fabuła dzieje się w średniowieczu i tam mamy jednego takiego prekursora  zawodu detektywistycznego, a druga to dzisiejsze czasy i nasze metody.I nie wiem, czy bardziej byłam zachwycona średniowieczem, czy współczesnością, bowiem obie historie są tak samo fascynujące.  Akcja goni akcję, a ja z każda kolejną stroną coraz wyżej podskakiwałam z wrażenia.I nie ma mowy byś się pogubiła w tych skokach czasowych, bowiem z pomocą przychodzą nam zatytułowane rozdziały, które opisują gdzie teraz biegną wydarzenia.  Tu także nie ma mowy o nudzie, a klimat średniowiecza ich zasady karania, życie codziennie jest tak genialnie opisane, że ja rozpływałam się niczym czekolada w dłoni. Dodatkowo zaskoczenie w formie kto jest złolem? jest nie do przewidzenia i za to właśnie kocham całą tę serię, bo choć zamieniasz się w detektywa to i tak autorka wystrychnie Cię na dudka. I jeszcze pokaże Ci figę z makiem. Uwielbiam takie zabawy.




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Władcy czasu" to godnie podziwu zakończenie trylogii o Krakenie i Białym mieście. Wszystko tu zostało zapięte na ostatni guzik. I choćbym chciała się do czegoś przyczepić niczym typowy wrzód na zadku, to  serio musisz mi uwierzyć na słowo, że nie mam do czego. Fabuła choć zmienia się epoka to średniowiecze, to współczesność są tak świetnie wykreowane, że autorka w każdym z nich oddała ten charakterystyczny dla nich klimat, czy życie ludzi, powodując, że ja jako czytelniczka uwierzyłam w jej historię. Bohaterowie są tak realistyczni, pełni nie tylko zalet, ale i wad. Kreacja seryjnych morderców, czy aspekt psychologiczny to po porostu miód dla łakomczuszków. Tymi elementami byłam do tego stopnia zachwycona, że odkładałam wszystko na bok, bo nie mogłam o nich przestać czytać. Ja kocham Krakena  i jego przygody ze  złoczyńcami, które plasują się bardzo wysoko na mojej półce chwały.To idealny kryminał dla wybrednych. Tę książkę się nie chrupie, a połyka w całości, taka jest pyszna.


KOMU POLECAM?Osobom, które uwielbiają kryminały, motyw ze seryjnym mordercą, elementy historii.

Za egzemplarz i genialnie spędzone chwile  dziękuję wydawnictwu:




niedziela, 23 lutego 2020

ZIMA CZAROWNICY









Tytuł:Zima czarownicy
Autor:  Katherine Arden
Ilość stron:537
Wydawnictwo: Muza
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:baśń, przyjaźń, odwaga, mitologia słowiańska, miłość, podróż, fantastyczne postaci


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Wasia i Morozko powracają w trzeciej części przygód, stanowiącej kontynuację "Niedźwiedzia i słowika" oraz "Dziewczyny z wieży", by walczyć ze śmiertelnymi i magicznymi wrogami i ocalić obie Rusie, tę widzialną i tę niewidzialną.

Wasilisa Pietrowna to niezwykła dziewczyna, za wszelką cenę szukająca własnej drogi. Jej odwaga oraz magiczne zdolności przyciągnęły uwagę Morozki, króla zimy. Za wcześnie jednak, by ocenić, czy jego zainteresowanie okaże się błogosławieństwem, czy przekleństwem.

Na Moskwę spadło nieszczęście. Jej mieszkańcy szukają odpowiedzi na pytanie, dlaczego właśnie ich to spotkało, a także kogoś, kogo mogliby winić. Wasia jest całkiem sama i osaczona ze wszystkich stron. Wielki Książę , przepełniony gniewem, wybiera sojuszników, którzy poprowadzą go ku wojnie i upadkowi. Powraca zły demon, zdeterminowany, by szerzyć chaos. Wasia znajduje się w samym sercu konfliktu, czując, że los obu światów spoczywa na jej barkach. Niepewna własnej przyszłości odkryje zdumiewającą prawdę o sobie samej, próbując ocalić Ruś, Morozkę oraz świat magii, tak bliski jej sercu. Może się jednak okazać, że nie zdoła uratować wszystkich…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka standardowego formatu A5, ze skrzydełkami. Sama okładka jest bardzo przyjemna w dotyku taka matowo- śliska. Nie zostawia odciskiów palców. Utrzymana w kolorystyce niebieskości, żółci oraz czerni. Pewne rzeczy są odstające na okładce co dodaje jej takiej trójwymiarowości. Sam obrazek jest bardzo magiczny, wręcz bajkowy. Kartki są beżowe, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Mamy tu części, a podtytuły mają swoje nazwy. Dodajmy do tego śliczne ala wianuszki przy każdym rozdziale co mnie bardzo zauroczyło.  Całość wydania oceniam: 5+



OPINIA: Książka ,,Zima czarownicy" to finał trylogii ,, Zimowej nocy" czy ta rosyjska baśń jest tak magiczna, że wciągnie do swego świata dorosłe dziecko? Jeśli jesteś ciekaw to siadaj, weź coś do picia, jedzenia i słuchaj.

Zacznę gwoli wstępu, że nie czytałam poprzednich tomów, a jak się okazuje są one jedną historią, a nie tak jak mi się wydawało różnymi. Już tutaj w tym miejscu spokojnie mogę powiedzieć, że koniecznie muszę zakupić pierwsze dwa tomy, bo czuję się jak w Tłusty czwartek- na 1 pączku nie można zakończyć zabawy.. I fakt mogłabym o tym nie wspominać, ale jesteś ze mną już dłuższy czas, więc wiesz, że zawsze jestem szczera i nie ma co owijać waty cukrowej na patyk...

Główną bohaterką tej trylogii jest Wasilisia Pietrowna, która nie jest zwykłą dziewczyną ( nie umiem się połapać ile ma lat) Pełna odwagi, siły, a przede wszystkim determinacji postanawia obronić swój kraj przed złem, które się wokół panoszy. Ma swoisty dar, który czyni ją czarownicą, choć tu powiedziałabym bardziej iż jest jakąś szamanką, która widzi bogów, demony i inne nadprzyrodzone istoty. Momentami przypominała mi moją ulubioną bohaterkę z lat dziecięcych  Fantaghiro, która również miała gadającego konia i rozmawiała z przyrodą. ( Ciekawe, kto z Was pamięta tę produkcję ;) ) Zakochana w pradawnym bóstwie i to bardzo kapryśnym i zmiennym, postanawia go odnaleźć i sprowadzić, a przede wszystkim uwolnić. I choć mamy tu elementy miłości to uwierz mi nie odgrywają one pierwszoplanowego motywu.

Konstanty to postać, która potrafi pięknie przemawiać i zjednywać sobie ludzi. W swej żądzy do władzy, woli się bratać z siłami nieczystymi, by uzyskać to czego pragnie. Muszę przyznać, że bardzo dobrze wykreowany czarny charakter.

Kolejną postacią, która zwróciła moją uwagę jest Niedźwiedź. To bardzo kontrowersyjna postać, której nie da się ominąć. To taki bohater, który tam gdzie widzi korzyści tam się pojawia. Ewidentnie ma swój chytry plan. I mogę tylko zaznaczyć, że jest postacią nadprzyrodzoną i nieoczywistą.

Na koniec pokrótce powiem o Morozce. To taki słynny Dziadek Moroz, który w tej baśni nie jest starcem o lasce, ale bardzo przystojnym, tajemniczym, a przede wszystkim groźnym młodzieńcem. Ta postać skradła me serduszko.



W tym tomie w ogóle spotykamy wiele stworzeń z mitologi słowiańskiej, co kupiło mnie totalnie, niczym pączek z czekoladą i bitą śmietaną. Taki wiesz wypasiony. Sama kreacja świata, spowodowała, że przeniosłam się do tej magicznej Rusi, gdzie toczy się odwieczna walka dobra ze złem. Przyroda, magiczne stworzenia i bóstwa, sprawiły, że zakochałam się w tej książce do tego stopnia, że nie potrafiłam się od niej nawet na minutę oderwać. Nie mam pojęcia o czym mogę Ci jeszcze powiedzieć, a co mam przemilczeć, bo jak wspomniałam, jestem bystra niczym woda gazowana w butelce i zaczęłam czytać tę trylogię od 3 tomu- brawa dla mnie...

Klimat to kolejny plus tej powieści. Czuć w niej te stare tradycje, rosyjskie zabobony, a przede wszystkim kulturę. Jak wspomniałam ta historia potrafi nie tylko wciągnąć, ale również wywołać w czytelniku różnorodne emocje. Kibicowałam naszej Wasi w jej podróży, aż do samego końca. Autorka potrafiła także utrzymać mnie w niepewności o jej losy. Co tu dużo mówić, to fenomenalna baśń dla dorosłych, która porwała mnie niczym sałatę na małe kawałeczki.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Zima czarownicy" pod swą bardzo bajkową okładką, skrywa bardzo dojrzałą, piękną baśń, która zachwyci nie jednego dorosłego czytelnika.  Autorka przenosi nas na Ruś, gdzie mitologiczne bóstwa oraz zwierzęta grasują po tej bajkowej kranie walcząc o swą dominację.  I choć wydawać by się mogło, że otrzymujemy starą zapiekankę, w formie dziewczyny, która może ocalić świat- to jesteś  w błędzie. Tu nawet wszystkim znana klasyczna zapiekanka ze serem i grzybami w tym wydaniu okazuje się być czymś nieziemskim nie tylko w  wyglądzie, ale i w smaku. Bowiem oklepany motyw walki dobra ze złem w tym wykonaniu jest tak oryginalny i zapierający dech w piersiach, że mogę tylko rzec : Łałałiła!!! Świat wykreowany na kartach powieści jest tak realny, że aż można poczuć zapach lasu, czy jeziora. Kiedy dodamy do tego jeszcze szczyptę magii przyjemność ze konsumowania tej książki jest podwójna. Co do kreacji bohaterów, również nie mam się do czego przyczepić. Są ona bardzo ciekawi, a główna bohaterka potrafi czytelnika przywiązać linią emocjonalną do siebie i nie puści Cię aż do ostatniej strony. I choć nie czytałam poprzednich tomów, to koniecznie muszę je kupić, bowiem ta trylogia patrząc na jej zakończenie to istna zapiekankowa miłość od pierwszego schrupania. I choć wiem, że nie każdy lubuje się w takim gatunku uważam, że mimo wszystko powinien ten trylogii spróbować, chociażby po to by znów poczuć dziecięcą fantazję i rozbudzić na nowo swą wiarę, że wszystko jest możliwe...


KOMU POLECAM? Wszystkim

❤️Za egzemplarz i obudzenie we mnie dziecięcej fantazji dziękuję wydawnictwu❤️ :




czwartek, 20 lutego 2020

NIC O MNIE NIE WIESZ







Tytuł: Nic o mnie nie wiesz
Autor:  E.C. Scott
Ilość stron:441
Wydawnictwo: Muza
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: małżeństwo, zdrada, zemsta, tajemnica, zaginięcie, wojna damsko- męska


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Rebecca i Paul to kochające się małżeństwo z wieloletnim stażem. Mają przytulny dom w spokojnej okolicy, spełniają się zawodowo i ufają sobie bezgranicznie. Ale wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć. Po dwudziestu latach wspólnego życia kłamstwa i tajemnice z wyniszczającą siłą zaczynają trawić ich szczęśliwy związek. Uzależniona od opiatów Rebecca niespodziewanie zostaje zwolniona z pracy, a Paul w ramionach innej kobiety odreagowuje stres po utracie swojej firmy. Rozkoszna przygoda na boku szybko jednak zamienia się w koszmar, bo zazdrosna kochanka z coraz większą zuchwałością prześladuje Paula i jego żonę.

Rebecca w obawie, że mąż chce ją porzucić, obmyśla misterny plan, który ma pokrzyżować mu szyki. Rozpoczyna się nieprzewidywalna i pełna intryg gra, z której nikt nie może wyjść zwycięsko.
Napięcie od pierwszej do ostatniej strony oraz nieprzewidywalni bohaterowie, a w tle zemsta, obsesja i zbrodnia… Ten intensywny i szokujący thriller jest opowieścią o tym, że nawet idealne małżeństwa skrywają mroczne sekrety.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka standardowego formatu A5, ze skrzydełkami i cudowną ostro żółtą wklejką. Sama okładka jest bardzo przyjemna w dotyku taka aksamitna. Może zostawiać odciski palców. Utrzymana w kolorystyce niebieskości z żółtymi elementami. Pewne rzeczy są odstające na okładce co dodaje jej takiej trójwymiarowości. Kartki są beżowe, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Rozdziały mają są tu częściami, a podtytuły mają imiona bohaterów, którzy w danej chwili wypowiadają się. Muszę przyznać, że to one pomogą Ci połapać się we fabułe, bo mamy tutaj retrospekcję Po, Przed i obecnie.  Całość wydania oceniam: 5+



OPINIA: Książka ,,Nic do stracenia" jest gatunkiem literackim, który powstał nie tak dawno. Mam na myśli o domestic noir. Jeśli tak jak ja do bladego jajka nie masz pojęcia co to jest? I czy warto sięgać po powieści z tej kategorii? to nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Cię na te pogaduchy z kubkiem czegoś do picia. Siadaj i słuchaj.

Zanim przejdę do przedstawienia bohaterów, to muszę wyjaśnić, czym jest owy gatunek  domestic noir  i jak się go je? Otóż sama jego nazwa mówi nam co się będzie w takiej książce dziać, bowiem oznacza ona zemstę damsko- męską, gdzie polem bitewnym jest dom rodzinny. I tutaj może chodzić o wojnę małżeńską, partnerską, rodzinną, która nie jest uczciwa. Bohaterowie natomiast są bardzo realistyczni, często czytelnik będzie utożsamiał się z jakąś postacią,a ukazana zbrodnia, czy przemoc domowa będą rozgrywać się za zamkniętymi drzwiami. Co najważniejsze ten gatunek jest na pograniczu kryminału i thrillera psychologicznego, taką jakby ich sałatkową mieszanką. Książkami z tego gatunku są np ,, Dziewczyna z pociągu", ,, Ostre przedmioty", czy ,, Zaginiona dziewczyna" ( oglądałam tylko film i koniecznie muszę dorwać książkę, bo bardzo mi się ta historia podobała).

Poznajemy więc małżeństwo Rebecce i Paula. Na pozór wydają się być idealnym małżeństwem, wręcz katalogowym. Jednak nikt tak na prawdę nie zna ich dobrze.  Narracja więc przebiega dwutorowo, tak aby czytelnik mógł poznać każdego z nich z osobna. Jakie kierują nimi pobudki?  co myślą? I dlaczego według nich stało się to COŚ?

Rebecca to kobieta ambitna, przebiegła, szukająca bezpieczeństwa, stałości, spokoju, a przede wszystkim akceptacji i miłości. Nie będzie to spojlerem jeśli powiem Ci, że kobieta jest uzależniona od różnych psychotropów, dzięki którym ,, normalnie" funkcjonuje. Dlaczego zaczęła je brać? Tego dowiadujemy się pomalutku. Bowiem nie jest ona osobą gadatliwą. Dla swojego sukcesu i marzeń jest w stanie poświęcić wszystko. Z jednej strony jest ofiarom, a z drugiej  agresorem.  Dla utrzymania pozorów jest w stanie znieść wiele, byle jej wizerunek nie ucierpiał. Traumatyczne przeżycia z przeszłości sprawiły, że kobieta najbardziej boi się samotności, dlatego przymyka oczy na wybryki męża.

Paul to bardzo wrażliwy, uczuciowy mężczyzna.  Kiedy jego firma plajtuje, jego świat zmienia się w ruinę. Żonę traktuje z rezerwą, bo wstyd mu, że poniósł taką porażkę. Jedyne co przynosi mu ukojenie, to liczne kochanki, które sprawiają, że zapomina o wszystkich swych problemach. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego ostatnia kochanka jest bezwzględną kobietą i nie przyjmuje odmowy. Kiedy więc Paul rozumie, że wszystko za daleko się potoczyło, wszak kocha tylko swoją żonę, robi wszystko, żeby zerwać wszelakie ślady zdrady. Jednak jak się okazuje to nie takie proste, a kiedy jedna tajemnica wyjdzie na jaw, to choćby groszek z puszki wysypią się kolejne zielone kulki kłamstw, które były szczelnie zamknięte w puszce przez wiele lat.

No i mamy jeszcze Sheilę, która to jest tą trzecią w związku. Karmiona kłamstwami żyje nadzieją, że Paul to ten jedyny. Kiedy więc pęka ta bańka mydlana, a dziewczyna orientuje się, że została wymieszana niczym makaron, a następnie zostawiona sama sobie postanawia się zemści. Jednak kto tak na prawdę mści się na kim? I czy to wszystko było prawdziwe, a może było tylko wymysłem wyobraźni?

I na tym poprzestanę opisywać charakterystykę bohaterów, bowiem sama musisz odkryć, jak barwnymi są oni postaciami. Co najważniejsze nie możesz zaufać ani Rebecce, ani Paulowi o Sheili nie wspominając, tu każdy kłamie. To nie są postaci czarno- białe, oni są tak samo złożeni jak my. Każdy coś za uszami ma. I właśnie to sprawiło, że bardzo polubiłam ich, te nieoczywiste zwroty akcji, które sprawiają, że nie trzymasz przysłowiowej sztamy z jedną stroną.



Co do samej fabuły to muszę przyznać, że trzyma ona w napięciu od samego początku, aż do końca. Jak wspomniałam wcześniej poznajemy całokształt z paru perspektyw, bowiem narratorami są Paul i Rebecca, jak i Sheila oraz detektywni.  Co prawda jeśli mam się do czegoś już przyczepić, to dla mnie irytujące były skoki w czasie. Mamy bowiem podzielone je na Po, Przed oraz Obecnie.  Nie zgubiłam się, tylko np masz opis, że coś się dzieje i nagle bum przerwane i np cofamy się w czasie w to samo miejsce, lub bohaterowie patrząc na jakiś przedmiot przypominają sobie coś.  I wiem, że to było zrobione specjalnie, byś potem połączył każdy puzzel w całość, nie mniej jednak jeśli mam znaleźć jakiś minus to będzie właśnie on taki. Czy dostałam po pysku? I to jak, podskakiwałam niczym olej na patelni gorączkując się, co będzie dalej.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Nic o mnie nie wiesz"  to wspaniała książka, która zachwyci nie jednego wybrednego konsumenta. W swoim realizmie ukazuje naturę prawdziwego małżeństwa, które w oczach innych stara się być idealne, jednak rzeczywistość za tzw zamkniętymi drzwiami jest z goła inna. Silna kobieca osobowość to kolejny atut tej powieści. Ukazuje bowiem, że pod tą wydawać by się mogło fizycznie kruchą istotną, ukryte są wielkie pokłady siły, determinacji i mądrości. Powieść ta również skłania do refleksji na temat: Na ile kogoś dobrze znamy? Może się bowiem okazać, że osobę, którą znamy całe życie tak na prawdę poznaliśmy tylko w jednej małej cząsteczce z całej mandarynki. Całą historię mimo skoków w czasie czytało mi się bardzo przyjemnie. Ta pozycja potrafi zaciekawić, wciągnąć i co najważniejsze zaskoczyć. Bohaterowie to wisienki na torcie, są bardzo dobrze wykreowani i co najważniejsze nie są oczywiści.  Uważam, że warto schrupać tę pozycję, bowiem w sposób bardzo realistyczny ukazuje tzw wojnę damsko- męską i myślę, że nie jeden czytelnik w pewnych sytuacjach utożsami się z którymś z bohaterów. Ja polecam ją z całego serduszka, bo bawiła się przy niej genialnie, gorączkując się niczym  już wspomniany przeze mnie olej na patelni.



KOMU POLECAM? Osobom, które uwielbiają thrillery psychologiczne i domestic noir

💓Za egzemplarz i mile spędzony czas z książką dziękuję serdecznie wydawnictwu 💓: