Strony

poniedziałek, 30 maja 2022

Sprawa szyfru na krynolinie/ Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej-czyli wielki powrót małej Pani detektyw.

 

 

 

 











Tytuł:Sprawa szyfru na krynolinie/ Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej

Autor:  Nancy Springer

Liczba stron:168 / 200

Wydawnictwo: Poradnia K

Okładka:  zintegrowana

SŁOWA KLUCZE:XIX wieczny Londyn, feminizm, detektyw, zaginięcie, łamigłówki, okruchy życia

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Sprawa szyfonu na krynolinie :

Enola Holmes nie ma typowej rodziny. Jej matka jest nieobecna, a sporadyczne spotkania z bratem to najwięcej na co mogłaby liczyć. Dlatego bardzo przywiązuje się do swojej ujmującej gospodyni, pani Tupper. Można powiedzieć, że kobieta zastępuje jej matkę…
Niestety, pewnego dnia zostaje porwana.

Kiedy Enola to odkrywa, postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć. Kto i dlaczego mógłby chcieć porwać staruszkę? Wskazówką może być list z pogróżkami, który dostała kilka dni wcześniej. Zagadka jest bardzo trudna, a do odkrycia wiele – również tajemnic życia pani Tupper. Czy i tym razem śledztwo sprytnej detektywki zakończy się sukcesem? I co z tym wszystkim wspólnego ma Florence Nightdale, najsłynniejsza pielęgniarka w historii?

 Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej:

 Gdzie jest księżna del Campo? Kolejna sprawa młodej detektywki wymaga od niej nie lada sprytu, wyjątkowych umiejętności i empatii. A depczący jej po piętach Sherlock wpada na nowy pomysł, jak odnaleźć niesforną pannę, która ciągle umyka braciom…

Do rodzinnej posiadłości Sherlocka Holmesa dostarczono tajemniczy pakunek. Sherlock przybywa do domu, wezwany przez zarządcę, jednak nie otwiera przesyłki, bo jest przeznaczona dla jego młodszej siostry Enoli. Problem w tym, że nikt nie wie, gdzie ona jest…

Gdy Sherlock poszukuje Enoli, młoda detektywka angażuje się w sprawę zaginionej księżnej Blanchefleur del Campo. Sherlock i Enola muszą rozwiązać potrójną zagadkę i znaleźć odpowiedzi na pytania: Co się stało z ich matką? Gdzie podziała się lady Blanchefleur? Co ma wspólnego z tą sprawą ich brat Mycroft?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Obie książki są tym razem w formie zintegrowanej. Jednak wszystko idealnie współgra z pozostałymi tomami, jeśli macie w twardych. Całość prezentuje się fantastycznie. Tom 5 jest taką cudowną pastelową brzoskwinią, a 6 tom  miętą. Każda z nich dodatkowo posiada białe i czarne ornamenty, co współgra z resztą. Matowa okładka nie zostawia odcisków palców.  Napisy, jaki frontowa postać są lakierowane, co nadaje trójwymiarowości. W środku znajdujemy cudowną wklejkę, która przedstawia wzór licznych wachlarzy. Kartki są koloru beżowego, a czcionka jest duża i przyjemna dla oka.  Rozdziały są ponumerowane, a każdy opatrzony w środku małymi ilustracjami czarno-białymi.




OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Chyba Cię mój Drogi Czytelniku nie dziwi fakt, że znowu zabieram się za Enolę? Kto bowiem ją poznał, ten nie potrafi odejść obojętnie obok kolejnych jej przygód. Zjednała sobie nie tylko dziecięce serca, ale i dorosłe. Jak zatem wypadają kolejne przygody Enoli? Jeśli jesteś ciekaw/a to weź sobie cos do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co tym razem mam Ci do opowiedzenia.

Zacznijmy więc od szyfonu. W tym tomie poznajemy bliżej historię Pani Tupper, która to zajmuje się Enolą. Pomaga w prowadzeniu pokoju, karmi ją. Nazwałabym ją taką babcią, która opiekuje się nią, dba i otacza troską. Kiedy dochodzi do jej porwania, poznajemy przeszłość starowinki. Jak to i w życiu bywa, czasem niepozorni ludzie, skromni i cisi, często mają w swoim życiorysie do opowiedzenia wiele. I tak jest tym razem. 

To co spodobało mi się w tej części to ukazanie po raz kolejny, jak kobiety przekazywały sobie tajne wiadomości. Nancy robi genialną robotę. Widać, że interesuje się historią i stara się jak najwierniej oddać klimat tamtych czasów. Jednak minusem tej części jest fakt, że jest tak krótka. Ledwo się wciągnęłam, a tu koniec. 


I tak szybko przeszłam do kolejnego tomu i sprawy. W tej części, został poruszony temat statusu kobiety w roli żony. Kiedy znika młoda księżna, opinia publiczna szaleje. Zaczynają się różne spekulacje. To był tak nasz dzisiejszy świat ukazany w XIX perspektywie, że o rajuśku. Pewnie wina starego męża, a może znalazła sobie kochana? A może znudzona dworskim życiem uciekła szukać przygód? Enola postanawia zająć się tą sprawą. W dodatku pomaga jej Sherlock. I myślałam, że już lepiej być nie może, a tu Bang Bang wyjaśnienie co stało się z matką Enoli? 

Rola kobiety w tamtych czasach sprowadzała się do bycia żoną, matką ewentualnie kochanką. Tyle. Do tego autorka odnosi się do deformacji ciała, jako kanonu piękna. Tam chodziło o gorsety, ale nie sposób znaleźć tu nawiązania do dzisiejszych operacji plastycznych i powiększania pewnych partii ciała, czy poprawiania innych.,, Taka moda" więc cierp. Swoją mądrość i talenty lepiej ukryć pod falbanami, bo i tak na nic się nie przydadzą. I tak historia ta ukazuje ciemną stronę kobiecości i uprzedmiotowieniu jej. 

Nasza główna bohaterka Enola na przestrzeni tych wszystkich tomów zmienia się. W szczególności widziałam to w tym tomie. Z początku buńczuczna, walczącą z owym systemem, teraz ukazuje się nam jako młoda, inteligentna dziewczyna, która wie czego chce od życia. Głośno i stanowczo mówi co jej się podoba, a co nie. Do tego widzi i swoje błędy. Jednak w sposób dystyngowany mówi o owych problemach ukazując przy tym swoją zaradność i niezależność od mężczyzn. Owe zaginięcie księżnej jest też takim punktem zapalnym do dywagacji na temat: Jakie mają prawa kobiety? 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Pozwól, że te dwa tomy połączę w jedną całość, a właściwie potrawę,, Fish and chips", bo takie właśnie są te tomy. Znaną klasyką, po którą sięgają wszyscy. Ową chrupiącą i panierowaną rybą są problemy ukazane w każdej części. Autorka zwraca uwagę na naszą codzienność ukazując uniwersalną prawdę o naszym świecie. Nie ważne jak bardzo będziemy nowocześni i tak pewnie rzeczy będą niezmiennie. To co mnie ujmuje za każdym razem, kiedy wracam do cyklu Enoli to nie tylko znakomite łamigłówki i inteligencja bohaterów.  To przede wszystkim aspekt moralizatorski. Każdy odnajdzie tutaj siebie, swój problem, a może i historię z którą się utożsami i wyciągnie lekcję dla siebie.  Złocistymi, długimi i słonymi frytkami jest dla mnie świat przedstawiony w ogólnym tego słowa znaczeniu. Poczynając od bohaterów, a kończąc na klimacie i realizmie. Wielokrotnie miałam poczucie, że razem z bohaterką chodzę po XIX wiecznych uliczkach Londynu. Słyszałam szum tkanin, turkot furmanek i rozmów ludzi. No coś niesamowitego. Czy warto schrupać? Zdecydowanie tak. Ja pokochałam tę serię nie tylko ze względu na Sherlocka,ale właśnie na te wszystkie detale, zagadki, które czytelnik rozwiązuje razem z bohaterami. Klimat tamtych czasów, tradycje, które niestety do naszych czasów nie dotrwały. Samą fabułę, która zawsze wciąga czytelnika i płynie z nim wartkim strumieniem. Polecam tę serię z całego serduszka.

 

 

KOMU POLECAM?Wszystkim bez wyjątku

 

Za egzemplarz i jak zawsze mile spędzony czas z Enolą dziękuję:

 


 

 

 

niedziela, 8 maja 2022

Zamknij wszystkie drzwi- czyli o słynnym hotelu ze złą reputacją

 

 

 


 

 

Tytuł: Zamknij wszystkie drzwi

Autor:  Riley Sager

Liczba stron: 430

Wydawnictwo: Mova

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: thriller, tajemnice, hotel, zaginięcie,

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Jules Larsen nie jest w najlepszej kondycji. Tego samego dnia straciła pracę i przyłapała chłopaka na zdradzie. Dziewczyna zrobi wszystko, aby jak najszybciej stanąć na nogach. Oprócz przyjaciółki, której gościnności i tak nadużywa, nie ma już nikogo.

Bartholomew jest jednym z najbardziej znanych i tajemniczych budynków na Manhattanie. Krążą plotki, że jest przeklęty. Mimo to wykupienie tam mieszkania jest prawie niemożliwe. I to właśnie w Bartholomew Jules udaje się dostać nietypową pracę. Jeżeli na trzy miesiące zamieszka w apartamencie 12A, zarobi aż 12 tysięcy dolarów. Podobno dom niezamieszkany szybciej niszczeje…

Jest tylko kilka zasad. Żadnych gości. Żadnych nocy spędzonych poza apartamentem. Absolutny zakaz przeszkadzania innym mieszkańcom, którzy zazwyczaj są sławni, bogaci lub jedno i drugie. Wszystko układa się dobrze, póki Ingrid – opiekunka z mieszkania 11A – nie znika. Czy Bartholomew jest tak straszny, jak wszyscy mówią? Jakie mroczne sekrety skrywają się za jego murami? Czy Jules jest bezpieczna?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej okładka jest z miększej tekturki wykonana. Posiada skrzydełka, a jej matowa tekstura jest miziu, miziu. Niestety zostawia odciski palców na sobie, więc trzeba uważać. Całość utrzymana jest w kolorystyce różu, fioletu i czerni. Przedstawia hol jaki widzimy w hotelach, z drzwiami do paru pokoi, który świeci się w niepokojący sposób, a poruszająca się na wietrze czarna kotara wywołuje już dreszczyk emocji. W środku mamy wyklejkę, która przypomina taką tapetę  orientalną i jest też różowa. Wszystko to idealnie nawiązuje do treści książki. Czcionka jest bardzo przyjemna dla oka, a kartki są jasnego koloru. Całość podzielona jest na czas teraźniejszy i przeszły, czyli tydzień wcześniej.Ten zabieg bardzo mi się spodobał i dodał całości bardzo oryginalnego wyglądu, dlatego też te wydanie ocenię wysoko na : 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Pierwsza książka tego autora zachwyciła mnie i porwała na maksa. Dlatego kiedy ukazała się kolejna powieść bez żadnego zająknięcia, czy zawahania, stwierdziłam- tak muszę jej skosztować. Jak smakuje? Czy tak samo wybitnie jak jej poprzedniczka? Czy autor znowu zaskoczy mnie i wprawi w osłupienie? Jeśli jesteś ciekaw/a tak jak ja to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci tym razem do opowiedzenia.

 Naszą przewodniczką po tym świecie i główną bohaterką jest Jules Larsen. Dziewczyna, którą spokojnie moglibyśmy nazwać, że obudziła się pod pechową gwiazdą. Nie dość, że jej rodzice zmarli to w tajemniczych okolicznościach znika jej młodsza siostra. I o ile dziewczyna zaczyna już normalnie funkcjonować w społeczeństwie, nagle okazuje się, że jej chłopak, z którym planowała przyszłość, notorycznie ją zdradzał. Jak to każda z nas kobiet, postanawia na nowo ułożyć sobie życie. Ma jej w tym pomóc owa propozycja praca. I przyznaję, ja też tak jak Jules pomyślałabym, że trafiłam na świetny łatwy zarobek grubego hajsu. Otrzymuje bowiem ona ofertę bycia przez 3 miesiące  mieszkanką najdroższego i najbardziej luksusowego apartamentu w słynnym hotelu Bartholomew. To tu mieszkają najznakomitsze sławy, które pragną spokoju, a przede wszystkim aby ich tajemnice nie ujrzały światła dziennego. Nasza młoda bohaterka czuje się jak ryba w wodzie. Nie dość, że będzie mieszkać niczym gwiazda to jeszcze będą jej za to płacić. Pełna wigoru, energii takiej wiesz pozytywnej, nie bacząc na nic podpisuje kontrakt. Nie straszne są dla niej nawet  dziwne zasady. Często absurdalne i rygorystyczne. Typu, nie możesz zapraszać gości - co wydaje się logiczne, by czegoś nie zniszczyć. Nie rozmawiaj z innymi lokatorami, nie pij alkoholu, nie pal- trochę przesada. I o ile na początku Jules oczarowana kasą nie widzi w tym nic dziwnego z czasem zaczyna jej to wszystko przeszkadzać. Bowiem jest osobą bardzo towarzyską, ciepłą i dążącą do celów. Jej upartość i dociekliwość nie raz wprawia ją w kłopoty. W szczególności kiedy zajmie się sprawą zaginięcia jej sąsiadki.

Poboczni bohaterowie są kluczem do rozwiązania sprawy więc nie mogę Ci o nich za dużo opowiedzieć. Jako sławni i bogaci lokatorzy owego hotelu są bardzo ekscentryczni, nieufni, zamknięci w sobie. Każdy z nich ma jakiś sekret, o którym inni nie wiedzą. Każda postać jest inna, ma inną aurę i roztacza wokół siebie inne nuty. To zdecydowanie jest na plus.



No dobra co z tą fabułką? Powiem Ci, że jest fenomenalna. Ja uwielbiam w literaturze motyw sekretów, tajemnic, jakiś szemranych historii, które nie zostały rozwiązane. Jeśli chodzi o owy hotel, w którym zamieszkała nasza bohaterka, słynie on z niestety ciemnej strony. Morderstwo, samobójstwo, podpalenie i to co w teraźniejszych czasach niestety jest o nim głośno to dziwne zaginięcia. Jules bardzo przeżywa kiedy to jej sąsiadka w tajemniczych okolicznościach z dnia na dzień znika, a inni lokatorzy zachowują się tak, jakby dziewczyny w ogóle nie znali.Owe zaginięcie Ingrid rozpoczyna serię dziwnych wydarzeń, a tajemnice niczym dym zaczynają dusić mieszkańców hotelu. Co tam się tak naprawdę dzieje? Czy po hotelu grasuje jakiś miliarder, który poluje  na młode dziewczyny i je zabija? A może chodzi o coś więcej? Historia ta zapewniam Cię wciąga od pierwszych stron czytelnika. Nie chcę zdradzić Ci o co tu chodzi, ale powiem jedno - nie ma tu nic paranormalnego, a problem jaki tu występuje- jest niestety prawdą. Każdy kto odważy się przeczytać tę książkę, stwierdzi, że faktycznie takie precedensy się zdarzają. Do bólu prawdziwa, a ciarki pojawiły się na mojej skórze. Mimo tak istotnego problemu z jakim mamy tu do czynienia, powieść ta jest ciutkę, ale serio ciutkę gorsza od poprzedniczki. Zabrakło mi więcej takich elementów niepokoju i grozy. Jednak w ogólnym rozrachunku stwierdzam, że to na prawdę świetna historia.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Zamknij wszystkie drzwi" to zdecydowanie chaczapuri z wołowiną. Owym drożdżowym plackiem, czyli podstawą tego dania są bohaterowie. Bardzo dobrze wykreowani. Jules jest jak najbardziej ,, ludzką" postacią z licznymi wadami. Jest naiwna, uparta i wścibska. Przy tym wszystkim troszczy się o innych. Jest taką bohaterką, do której czuje się sympatię. Mięsem wołowym obsmażonym w przyprawach jest dla mnie sam klimat książki. Momentami ciężki i brudny. Mrok i tajemnice otulają czytelnika niczym unosząca się para nad gazem. Bardzo mi się to podobało. Do samego końca nie wiedziałam w jakim kierunku pójdzie ta historia, a takie zabiegi uwielbiam najbardziej. Papryką i cebulą są dla mnie jak już wyżej wspomniałam tajemnice. I dotyczą one również samych pobocznych bohaterów, o których bardzo mało wiemy, a jak już się coś dowiemy to jest to bardzo znaczące do całej sprawy. Zaginięcie Ingrid jest jakby tym momentem, w którym to powieść się rozpędza, a my zaczynamy poznać hotel od tej ciemniejszej strony, gdzie światło słoneczne rzadko wpada. Serem żółtym ciągnącym się w środku i chrupki na wierzchu naszego placka jest owy poruszony problem, o którym mogę powiedzieć na prawdę bardzo mało, bowiem jest to rozwiązanie całej sprawy. Takie rzeczy dzieją się ciągle, nawet teraz. Naiwność ludzka i spryt przestępców powoduje, że takie precedensy na prawdę są i myślę, że książka w jakiś sposób ukazała również ową nierówność klasową, gdzie to bogaci ZAWSZE stoją trochę nad nami wszystkimi pod każdym względem. Dlatego wątek kryminalny według mnie jest tutaj bardzo dobrze wpleciony i nadaje całości taka bryzę grozy.Czy warto zatem schrupać tę powieść? Jak dla mnie była ona bardzo smacznym daniem. Jak wspomniałam wyżej, jej poprzedniczka pod względem dreszczyków, które wtedy we mnie wywoływała jest ciutkę lepsza. Mimo to i tak ,,Zamknij wszystkie drzwi" jak dla mnie jest fenomenalną powieścią. Nie mam się do czego przyczepić, jest na prawdę bardzo dobrze.

 

KOMU POLECAM?Osobom, które lubią thrillery, tajemnice i wątki kryminalne.

 

Za egzemplarz  i mile spędzony czas dziękuję wydawnictwu :


 

 

wtorek, 3 maja 2022

Wybawcy gwiazd-czyli arabska baśń..

 

 

 


 

 

Tytuł: Wybrańcy gwiazd

Autor:  Hafsah Faizal

Liczba stron: 636

Seria: Sands of Arwaiya

Wydawnictwo: Nowe Strony

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: zemsta, brutalność, feminizm, Arabia, baśń, fantastyka, przygoda, podróż, przyjaźń,  miłość, rodzina,sekrety, intrygi, magia

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 On musi zapanować nad magią krążącą w jego żyłach.
Ona mierzy się z zupełnie innym mrokiem.

Bitwa na Sharr dobiegła końca. Las Arz upadł. Choć Altair prawdopodobnie trafił do niewoli, to Zafira, Nasir i Kifah zmierzają do Krainy Sułtana, zdeterminowani, by zrealizować swój plan. Chcą zwrócić serca Starszych Sióstr do minaretów każdego kalifatu i wreszcie przywrócić magię w całej Arawiyi. Niestety ich możliwości są niewielkie, podobnie jak liczba sojuszników, a królestwo wręcz tonie w strachu przed Nocnym Lwem.

Podczas gdy zumra zastanawia się, jak zwalczyć największe zagrożenie dla mieszkańców, Nasir próbuje zapanować nad magią krążącą w jego żyłach. Musi nauczyć się, jak przekształcić swoją moc w broń nie tylko przeciwko Nocnemu Lwu, ale także własnemu ojcu, który pozostaje pod wpływem przeciwnika. Z kolei Zafira mierzy się z zupełnie innym mrokiem, płynącym z jej więzi z Dżałaratem, otaczające ją głosy doprowadzają Łowczynię do szaleństwa i na skraj chaosu, w którym nie śmie się pogrążyć.

Czas, jaki Nasir i Zafira mają do osiągnięcia celu, zmierza ku końcowi, a jeśli harmonia ma zostać przywrócona, konieczne będzie poniesienie drastycznych ofiar.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

  Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miła w dotyku, lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Posiada skrzydełka, które często służą jako zakładki, kiedy nie ma się ich na wyciągnięcie ręki. Utrzymana jest w kolorystyce borda, fioletu, czerni i żółci.  Na froncie widzimy mężczyznę, który spogląda z wieży na dziewczynę z kołczanem, która jakoby przychodzi go wybawić i uwolnić z wieży. Bardzo symboliczna ilustracja, która całkowicie odwraca wiele baśni ukazując siłę kobiet. W środku mamy mapę świata, co bardzo mi się spodobało. Jest czarno-biała i bardzo przydatna. W środku mamy beżowe strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka nawet ta pisana kursywą jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu.  Na dole mamy przypisy, a rozdziały są ponumerowane. Całość książki jest podzielona na trzy akty, co też przypadło mi do gustu. Co jest jeszcze ważne przy wydaniu, to mimo obszerności, na prawdę sporej w tym tomie, to świetnie się książka otwiera, grzbiet nie załamuje, ani nie wygina.. W dłoni leży świetnie, mimo swej objętości nie czuć tak ciężaru.  Samo wydanie książki oceniam na: 5




OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Od recenzowania pierwszej części ,, Łowcy Płomienia" minęło na prawdę sporo czasu . Jednak pamiętam, jak byłam zafascynowana klimatem tej powieści. Jak tylko otrzymałam propozycję zrecenzowania finału tej dylogii, to jak dziecko ucieszyłam się na widok wielgaśnej czekolady, która będzie tylko dla mnie. Pierwsze co mnie zaskoczyło, kiedy trafiła do mych rąk to jej objętość. Jest na prawdę obszerna. Mimo to nie można mówić tu o nudzie, bowiem przez cały ten tom jest akcja i napięcie.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów to muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, jak każda postać została tu przedstawiona. Każdy jest inny, nie jest tylko tłem dla głównych bohaterów, a wnosi do całej fabuły coś istotnego.  Ponieważ jest to drugi tom, to nie chcę za dużo zdradzać, jeśli jeszcze nie czytałaś/łeś pierwszego tomu.

Zafira to bardzo zdeterminowana dziewczyna, która potrafi poświecić się dla innych. Często zapominając o swoich potrzebach z oddaniem walczy o odzyskanie magii. Jakby tego było mało, codziennie musi stawiać opór swoim wewnętrznym głosom, które kuszą i mamią młodą dziewczynę.

Nasir to przystojny, młody mężczyzna, który musi obronić swój kraj przed Lwem. To co go wyróżnia na tle innych męskich bohaterów, to fakt, że nie obnosi się ze swym wyglądem, umiejętnościami. I choć ma ogromne powodzenie u kobiet, to dla niego nie jest to najważniejsze, a właśnie cel, do którego dąży. Jego relacje z ojcem to kolejny punkt, tego bohatera, który zasługuje na owy przystanek. Owa toksyczność, przemoc słowna i nie tylko ukazują, bowiem to co już wiem od dawna. Wzory powielamy od swych rodziców. Jednak Nasir przechodzi przemianę i walczy mimo ogromnej synowskiej miłości ( mimo wszystko)z własnym ojcem. Jaki jest tego finał?

No i muszę wspomnieć o Lwie naszym złoczyńcy. Uwielbiam takich bohaterów, którzy mimo swej nikczemnej aury, mimo wszystko są ludźmi. Mają swoje lęki, słabości, które maskują ową złośliwością, zadawaniem innym bólu, by Ci nie widzieli jego wad. Pragnienie władzy i to takiej absolutnej, jest dla tego bohatera tak ważne, że zatraca się w owym pragnieniu, zapominając o owym człowieczeństwie. Manipulator, lub wirtuoz słów, potrafi tak omamić, wszystko obrócić na swoją korzyść, że nie dziwię się bohaterom, którzy wierzy mu. Ja pewnie też bym uwierzyła, gdybym żyła w jego świecie. Jednak obserwując te postać na przestrzeni dwóch tomów, czytelnik widzi ,, przebłyski" dobra. Mimo że mają one jakiś ukryty cel, to wiemy, że i on mocno kochał. Na prawdę świetnie wykreowana postać, która pozbawiona jakichkolwiek skrupułów dąży do władzy, nawet za cenę swoich najbliższych.



To co najbardziej podobało mi się to relacje między Nasirem, a Zafirą. Dawno nie miałam do czynienia z tak fenomenalną chemią i przyciąganiem. Owe opisy wywoływały we mnie ciarki ich zmysłowość ( nie mylić z erotyką) i oddziaływanie było na prawdę magicznie magnetyczne.Owa delikatność przeplata się tu z namiętnością, ale taką piękną, która potrafi wywołać różne emocje. I choć owa miłość nie jest kluczowa w całej tej historii, chciałam o niej wspomnieć, bo dawno nie zachwycałam się tak opisami uczuć, które poniekąd wybuchają  u bohaterów w tak trudnych dla nich chwilach.

Jeśli chodzi o aspekt magii, polityki i wojny to są one tutaj fenomenalnie wyważone i opisane. Nie czuć tutaj przesytu jednego motywu nad drugim. Wszystko się jakby idealnie scala, tworząc jedną genialną fabułę. Zdrady, intrygi pałacowe, przyjaźń to wszystku tutaj współgra.

 Kultura arabska jest tutaj ostatnim elementem, o którym mogę śmiało pisać więcej, nic przy tym nie zdradzając. Podoba mi się owy klimat, a także odnoszenie do potraw, strojów, zwyczajów, które dla mnie są czymś nowym, nieznanym mi z codzienności. Poprzednią część porównywałam do Alladyna i spokojnie mogłabym dalej brnąć w te porównanie, ale ten tom, nie wiem czemu, bardziej przypominał mi Baśnie Tysiąca i jednej nocy.  Do owych pałacowych komnat przesiąkniętych krwią niewinnych młodych kobiet i sułtana, który zawsze był spragniony świeżej krwi. Taki też jest nasz Lew. Owe relacje poddani, służący ich zadania, to wszystko ukazuje nam istotę owej orientalnej kultury. Te kolorowe stroje, wierzenia, są tak żywe, że momentami czułam się jakbym oglądała jakiś dokument, czy film.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Wybrańcy gwiazd" to zdecydowanie Tabbouleh. Kaszą bulgur, czyli podstawą tego dania są bohaterowie, których kreacja na prawdę zachwyca i scala wszystkie elementy w całość, mimo ich różnorodności. Zawsze mam jakiegoś jednego bohatera, który chwyta mnie za serducho, jednak w tym wypadku, jeśli chodzi o tę serię- nie mam takiego. Wszyscy są znakomici i potrafią przyspieszyć bicie serca.  Natką pietruszki, jest dla mnie element polityczno- wojenny. Mamy intrygi, plany wojenne tak skomplikowane, że jak okazywało się kto zdradził, to ja niczym ta natka poddawałam się w rękach i kruszyłam z zaskoczenia. Mięsistymi kawałkami pomidora jest dla mnie motyw miłości. I ujmę tu każdy jej rodzaj. Autorka w swej książce ukazuje nam te uczucie nie tylko jako soczystą namiętność, delikatne zauroczenie, ale także jako miłość rodzicielską, która czasem niczym te szypułki nie są takie łatwe do wykrojenia. Stają się toksyczne, ingerujące w życie młodych.  Cynamonem czyli tą szczyptą jest magia. Delikatna, nie nachalna,a jednak dodająca całości takiego właśnie sznytu i smaku. Oliwą i sokiem z cytryny są dla mnie wszystkie elementy owej kultury arabskiej. To właśnie one sprawiają, że ta powieść jest tak wspaniała, inna, a przy tym przykuwająca do fotela. Czy warto zatem ją schrupać? Jak dla mnie ta książkowa sałatka okazała się być strzałem w dziesiątkę. To coś innego na tle innych fantastyk. Mamy tutaj wiele ciekawych aspektów poruszonych, które dzieją się w naszym życiu. Nawiązanie do baśniowości i orientalnych legend. To bardzo orzeźwiająca  powieść, którą polecam trochę starszej młodzieży i dorosłym.


KOMU POLECAM? Osobom, które lubią taką fantastykę z domieszką legend, baśni, które poszukują oryginalnego klimatu, historii.

 P. S Zaznaczałam piękne cytaty w tej powieści, jak widać, jest ich sporo :) 

Za egzemplarz i przeniesienie mnie do baśniowej Arabii  dziękuję wydawnictwu: