środa, 17 lipca 2019

IDEALNY JAK DIABLI






Tytuł: Idealny jak diabli
Autor:  S.C Alekto
Ilość stron: 421
Wydawnictwo: WasPos
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Wystarczył jeden jego uśmiech, by wiedziała, że spotkała demona…
Adam spadkobierca fortuny Wetulanich niespodziewanie wraca do Polski. Młody, przystojny mężczyzna wkrótce staje się sensacją na uniwersytecie Jagiellońskim.
Gdy po raz pierwszy ją zobaczył, wyglądała na niewinną, ale jedno spojrzenie jej oczu sprawiło, że zrozumiał, jak bardzo się pomylił.Anna Maj jest ciężko pracującą studentką, której dzieciństwo wypaliło piętno na duszy. Dziewczyna stara się żyć jak inni, ale gdy zapada zmrok, cienie przeszłości nie przestają jej dręczyć.Spirala przeznaczenia zaczyna się poruszać.Oboje stanowią silne osobowości i zawzięcie strzegą swoich sekretów. Jednocześnie fascynacja między nimi wzrasta. Okazuje się bowiem, że mają więcej wspólnego, niż początkowo mogło się wydawać.
Tylko czy w brutalnym świecie rzeczywistości obdartym z magii i marzeń można napisać swoją własną bajkę? Nie zapominajmy, że prawdziwe baśnie są dużo bardziej mroczne i realne niż mogłoby się wydawać. Życie nigdy nie posługuje się cenzurą…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5. Okładka jest lakierowana i niestety dość miękka i cieńka, więc ostrożnie, bo można bardzo szybko ją zniszczyć. Ja swoją zarysowałam uwaga : paznokciami, to chyba daje do myślenia prawda?  Utrzymana w dość ciemnej kolorystyce granatu, czerni z facetem na froncie. Oczywiście już możemy się domyślać, że będzie to historia erotico-romantico.  Książka mimo swej objętości jest lekka. Brak tu jakiegoś posłowia i skrzydełek. Wydanie te jest bardzo miękkie , jak szczotka i uwaga to nie jest egzemplarz recenzencki, a finalny. Czcionka jest bardzo zbita i mała, co przy dłuższym czytaniu sprawia trudność ( szczególnie jeśli tak jak ja czytasz wieczorami, w łóżku przy małej lampce). Kartki są beżowe, a każdy rozdział jest ponumerowany i ozdobiony  chmurką?, rozlaną farbą? No czymś takim. Całość wydania muszę niestety ocenić na: 4



OPINIA: Książka ,,Idealny jak diabli" już na samym wstępie rozczarowała mnie swym wydaniem. Jak na taką  wysoką cenę okładkową, wypada ona bardzo blado i muszę przyznać, że w takiej wersji to wydawnictwa wysyłają tzw recenzenckie egzemplarze, a nie finalne. Uwierz obejrzałam ją z każdej strony i nigdzie mi nie pisze, że to wersja przed korektą, więc muszę być krytyczna skoro mam w rękach finalną wersję. Przy takim wstępie wzrokowo- dotykowym co było dalej? Jak smakowało te ogniste danie? Czy marna prezentacja na talerzu okaże się być znikoma przy doznaniach smakowych jakie uraczę po degustacji ? Jeśli jesteś ciekaw/a to kubek w dłoń z ulubionym piciem ( tu proponuję coś mocniejszego) i słuchaj.

Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy czytanie erotyków było czymś wstydliwym. Kobiety czytały je po kryjomu nie przyznając się, że mają taką literaturę, jednak czasy się zmieniły. Mam wrażenie, że od kilku lat mamy  taki rozkwit tego typu literatury. Lekkiej, z odrobiną pieprzu i chili.  I nie powiem, bo sama lubię przekąsić taki dobry erotyk.   No więc kiedy w moje ręce wpadł egzemplarz ,, Idealny, jak diabli" podeszłam do niej z dystansem. Powiedziałam sobie: nie oczekuj od niej zbyt wiele. Tym bardziej, że już samo wydanie( wiem powtarzam się, ale krew mnie zalewa kiedy widzę  coś takiego za takie piniądze) mnie troszkę zniechęciło, ale kto wie może mnie ona jeszcze zaskoczy?

  I o dziwo muszę Ci powiedzieć, że już na etapie bohaterów dostałam plaskaczem  z liścia sałaty w twarz. Nareszcie mamy mądrą dziewczynę, która bardzo przypominała mi Eleonorę z mojej ulubionej powieści ,, Rozważna i romantyczna".  Anna w dzieciństwie przeżyła traumę, o której nie chce pamiętać. Skupia się więc na studiach, a miłostki nie są w jej głowie. Uważa, że na to przyjdzie jeszcze czas. Jej przyjaciółka z którą wynajmuje mieszkanie jest jak Marianna z przytoczonej przeze mnie powyżej powieści. Seks, alkohol, mężczyźni i zabawa o tym myśli ciągle Lena. Bardzo szybko zakochuje się w mężczyznach i nie rozumie powściągliwości przyjaciółki, bowiem najlepsze lata jej umykają. Bardzo podobała mi się ta relacja dziewczyn i ta różnorodność charakterów.

I na tym etapie myślę sobie:  jeżu , mam współczesną wersję ,, Rozważnej i romantycznej" , aczkolwiek wiem, jak to bywa kiedy w powieści pojawia się nagle ON i niczym zakalec w cieście pojawia się znikąd po przekrojeniu pięknego ciasta i nie powiem co nas wtedy strzela... dokładnie pulok ! delikatnie rzecz ujmując. No więc czytam dalej, modląc się by autorka tego nie zakaliła ( ehem słowotwórstwo mi się tu jakieś tworzy ) mówiąc po ludzku, nie spierdzieliła.

No więc pojawia się ŁON, który potrafi łonaczyć jak żaden inny chop. Przystojny, inteligentny przyciąga do siebie kobiety niczym nektaryna owocówki. Tajemniczy, niedostępny, a jednak zainteresowany naszą Anną, która go niby nie chce, a chce.  Oklepane prawda? Znamy to, jedliśmy to, tyłka nie urywa. I tu po raz kolejny autorka mnie zaskoczyła, bowiem Adam mimo, że jest idealny to właśnie ten aspekt budzi w głównej bohaterce niepokój. Dlatego postanawia poznać go bliżej, bowiem nikt nie wie, kto tak na prawdę ukrywa się za tą piękną maską anioł, czy sam diabeł? I właśnie to postanawia odkryć Anka trzymając się z dala od przystojniaka. Sam bohater nie stara się zaciągnąć naszej bohaterki do łóżka, nie robi jej żadnych dwuznacznych gestów, nie mówi obleśnych tekstów. Nie, on totalnie olewa naszą bohaterkę. Czujesz to ? Olewa główną bohaterkę i nie smoli do niej cholew ! I w tym momencie pomyślałam sobie, że to jest coś innego i bardzo świeżego.




Szok, szok, niczym guma Shock ( kto pamięta tę gumę ? ;) ) tak  zaskoczyła mnie ta powieść swym mocno kwaskowym smakiem, by zaraz ułagodzić mnie  bardzo słodkim sokiem.  Jestem zaskoczona całą tą historią. Zapytasz: dlaczego? Byłam przekonana, że dzierżę w rękach erotyk, a tu buum, to nie jest erotyk !! ( teraz zobaczymy kto czyta całą recenzję ;)  )  Z drugiej strony zobacz, jaką moc ma okładka. Byłam święcie przekonana o tym, że to będzie ten gatunek, a tu takie świetnie zaskoczenie, jeszcze tak mówię, jeśli do połowy książki nie pojawi się goła rzyć  to jestem w niebie- i byłam . W dodatku nadmienię, ze jest to debiut i to tak znakomity. Fabuła tak bardzo mnie wciągała strona po stronie, jak maszyna do waty cukrowej i tak mną obracała na patyczku, w którą tylko chciała stronę  . Aspekt psychologiczny  to cacuszko, niczym z brudnego piachu wydobyty bursztyn. I serio nie mam się do czego tu przyczepić, choćbym chciała jeżeli chodzi o treść.Nie mam bladego pojęcia w jakim garnuszku gatunkowym mam ugotować tę powieść. Thriller ale taki bardzo delikatny, romans , obyczajówka, New adult ?  Chyba wszystkiego po trochu. Jest genialnie, ta książka to świeżo zerwana mięta z krzaczka, która samym już zapachem nas orzeźwia.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Idealny jak diabli" to moje totalne zaskoczenie pod każdym względem. Uwielbiam takie sytuacje, kiedy moje oczekiwania wobec powieści pękają niczym bańki mydlane w pozytywnym znaczeniu.Oczekujesz po książce jednego, a tu bum otrzymujesz całkiem coś innego. Myślisz, że to kurczak, a okazuje się, że to kaczka. Bohaterka Anka skradła moje serce. Ta dziewczyna jest tak znakomicie wykreowana, że kapcie i szczęka opadały mi za każdym razem, kiedy autorka odkrywała przede mną kolejną kartę. W genialny sposób bowiem ukazała nasze tzw dwa oblicza, które każdy z nas posiada i nie chętnie odkrywa drugą stronę medalu lub ściąga swą idealną maskę. A co kryje się po drugiej stronie ? O tym właśnie opowiada ta książka. Adam również dotrzymuje bohaterce kroku w tej genialności. Najbardziej co mnie ujęło, to fakt, że momentami książka nawiązuje do klasyku ,, Rozważna i romantyczna" za co już na wstępie byłam ugotowana niczym kluski we wrzątku. Fabuła trzyma w napięciu i wciąga tak mocno, że nie oderwiesz się od niej dopóki nie rozwiążesz całej tajemnicy, a uwierz mi jest ich tu sporo. Język to kolejny plus, lekki, przyjemny, sprawi, że zatracisz się w tej historii zapominając o kawie, czy herbacie, która stygnie na stoliku.  Jestem zaskoczona tym debiutem tak mocno, że plasuje się on bardzo wysoko na mojej półce. Zachwyt, szok, zafascynowanie, zakochanie to tylko parę słów, które mogą opisać moje emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. I przyznaję na szczęście, że marna prezentacja na talerzu okazała się być znikoma przy doznaniach smakowych, jakich uraczyłam degustując tę książkę. Powiem krótko to istna opera smakowa. Jeśli szukasz czegoś lekkiego, a zarazem ekscytującego to z czystym sumieniem polecam Ci tę powieść, będziesz tak jak ja zadowolona.


KOMU POLECAM? Wszystkim, bez wyjątku

P.S Mam nadzieję, że ta bardzo luźna i nietypowa recenzja przypadła Ci do gustu. Chciałam w niej pokazać Ci, jak okładka może zmylić czytelnika i jego oczekiwania w stosunku do niej. 

Za egzemplarz i wspaniałe doznania dziękuję wydawnictwu :


piątek, 12 lipca 2019

INDYGO








Tytuł: Indygo
Autor:  Michał Jan Chmielewski
Ilość stron:263
Wydawnictwo: Literate
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: dzieci, zaginięcia, seryjny morderca, tajemnica, mrok, groza

Zło czai się w każdym z nas....


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Dwoje nastoletnich przyjaciół.

Ona i on, połączeni przez wspólne tajemnice i tragedie. Muszą stawić czoła śmiertelnemu niebezpieczeństwu poszukując odpowiedzi na pytanie, dlaczego w Baskin giną dzieci.

Nieprzygotowani wkraczają w świat dorosłych. Walczą z demonami przeszłości, których głos jest silny i przerażający. Odnajdują prawdę, przyjaźni i miłość. Płacą za to cenę, być może zbyt wysoką.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest formatu A5 czyli standardowa, ze skrzydełkami. Okładka jest matowa i na szczęście jest to z tych co to nie zostawiają odcisków palców. Utrzymana jest w dość mrocznym klimacie, bowiem mamy tu dominację granatu z czernią. Na froncie siedzi na krześle dziewczyna, która jakby na coś czeka, skierowana do czytelnika tyłem. Patrząc na okładkę odczuwamy pewien niepokój. Duży biały tytuł na tym ciemnym tle jakoby świecił groźnie nad postacią.  Kartki są beżowe, a czcionka przyjemna dla oka. Każdy rozdział rozpoczyna się od nowej strony i jest ponumerowany, a podrozdziały zaznaczone gwiazdeczką. Całość mamy jeszcze podzielone na 4 części. Brak tu jakichkolwiek dodatków związanych z treścią. Całość wydania oceniam na: 5




OPINIA: Książka ,, Indygo" bardzo zainteresowała mnie swoim opisem. Jak już wspomniałam Ci niedawno, zatęskniłam za recenzowaniem troszkę mroczniejszych i mocniejszych pozycji. Dlatego tym bardziej ucieszyłam się, że wpadła ona w moje bardzo głodne ręce i oczy.  Czy jest więc mentolowa moc ? Czy jest tak wstrząsająco jak to obiecuje tył książki? Jeśli jesteś ciekaw(a) to kawa/ herbata w dłoń i słuchaj.


    Nie będzie to recenzja z tych dłuższych, bowiem sama książka nie jest obszerna, a też nie chcę pozbawić Cię tej genialnej zabawy w detektywa.  Dlatego dziś będzie krótko, ale na temat. Jak zawszę zacznę standardowo od przybliżenia postaci. Jest tu aż 3 bohaterów, którzy mają ogromne znaczenie dla fabuły.

    Adrianna Majewska to 13 latka, która nie boi się niczego. Można by powiedzieć, że to taka typowa chłopczyca, która zadaje się z nicponiami i spędza większość czasu. Jednak pod tą twardą powłoką skrywa się bardzo wrażliwe dziecko, które musi uporać się z własnymi demonami przeszłości. Kiedy więc spotyka Emila wszystko nabiera tempa.

    Emil Czaja to chłopak, który odbiega od reszty swoich kolegów. Jest cichy, nieśmiały,a przez zdarzenie z cyrklem w roli głównej, staje się dziwadłem i pośmiewiskiem. Nic więc dziwnego, że jest samotny i pragnie znaleźć sobie kogoś z kim mógłby się zaprzyjaźnić. Dziwnym trafem taką osobą staje się dla niego Adrianna czyli Ruda.

    Tych dwoje zbliża się do siebie w momencie kiedy znika ich kolega. Szkopuł tkwi w tym, że dochodzi tu do zbyt regularnych zaginięć nieletnich. Nasza dwójka postanawia więc dowiedzieć się kto za tym stoi? I co się dzieje z dzieciakami? Przecież nie mogły tak nagle wyparować z małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają.

    I takim sposobem dochodzimy do tajemniczego Kusaka, który już na pierwszych stronach kart opowiada nam o sobie. To seryjny morderca, który swą cierpliwością, sprytem i mądrością uwił sobie całkiem wygodne mordercze gniazdko w Baskin. Kim jest? I dlaczego gustuje w dzieciach? O tym dowiesz się już z treści.



   Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Jest tu bowiem delikatnie wpleciony motyw fantastyczny, element, który nawet delikatnie pachnie horrorem. Muszę Ci powiedzieć, że uwielbiam ten składnik, a właściwie postać, która pojawia się w literaturze grozy. Zawsze wtedy wywołuje u mnie ciarki na skórze. I tym razem też tak było. Dodajmy do tego tajemnicze zniknięcia dzieci i osobę, która wie co się z nimi dzieje i opowiada o tym czytelnikowi. Jestem usatysfakcjonowana, bo dostałam to co chciałam. Jest mrocznie, groźnie, a sama fabuła trzyma Cię do ostatniej strony w napięciu. Tu nie da się przewidzieć, co będzie za chwilę, bo powiem Ci szczerze, autor wystrychną mnie na dudka z jedną sytuacją, za co ma u mnie ogromny plus.  I choć myślałam, że straciłam najfajniejszą zabawę z odkrycia, kto za tym stoi? to kochana/y, jak ja się na szczęście pomyliłam w tym osądzie. Jest mentolowa moc, że zmrozi Cię w całości w bryłę lodową. Autor spełnił swą obietnicę w 100%


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Indygo" to książka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła swoim klimatem. Jest tu mroczno, niebezpiecznie, a zło wylewa się z różnych zakamarków tej małej miejscowości. Tajemnicze zniknięcia, dziwny chłopak i seryjny morderca, sprawiają, że ta książka wciąga niczym prażony słonecznik, od którego nie jesteśmy w stanie się oderwać, choć już bolą nas palce, czy zęby. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Oczywiście jak to ja, bardziej byłam zachwycona kreacją złoczyńcy, który muszę przyznać w swych zbrodniach był można rzec prawie profesjonalistą. Ale żeby Cię nie zmyliło te Karmi, że niby tak słodko, to zabrakło mi tu psychologii. Jeżeli już mamy seryjnego mordercę to dobrze by było poświęcić mu troszkę więcej uwagi pod tym względem. Jego przeszłości, emocjom itd. Natomiast fabuła  jest wartka, a język tej powieści naprawdę lekki mimo tej panującej grozy jest przyjemny. Książkę pożarłam niczym głodny rzucający się na Hot-Doga. Nie ważne skąd ta parówka? ważne, że mięso. Ta powieść zaskakuje i wywołała u mnie ciarki na skórze i to według mnie jest najlepsza odpowiedź na pytanie: czy warto ją schrupać? Ja osobiście Ci ją polecam jeśli lubisz książki, które dostarczają znakomite i niezapomniane emocje.

KOMU POLECAM? Osobą które lubią thrillery, kryminały

Za egzemplarz i zmrożenie serdecznie dziękuję wydawnictwu :





poniedziałek, 8 lipca 2019

NA PRZEKÓR








Tytuł:  Na przekór
Autor:  Agata Polte
Ilość stron: 294
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: miłość, przyjaźń, problemy, relacja wnuczka-babcia


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Laura przekonała się już kilka razy, że w życiu nie zawsze można liczyć na bliskie osoby. Gdy była mała, jej ojciec odszedł, a kilka lat później do Anglii wyjechała matka pod pretekstem szukania pracy i mieszkania. Po pewnym czasie Laura zrozumiała, że matka nie zamierza po nią wracać, i przestała sobie robić nadzieję. Na szczęście nie została zupełnie sama – jest babcia, przygarnięty kundelek Loki i leniwy kot Ninja. Jest nauka i praca w klinice weterynaryjnej. Jest przyjaciel Adam. I wreszcie jest Filip, zabawny, poznany przypadkiem chłopak, z którym znajomość zaczyna się coraz szybciej rozwijać. I kiedy Laura zaczyna naprawdę cieszyć się życiem, spada na nią kolejny cios…




POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książa jest formatu A5 z matową okładką, która nie zostawia odcisków palców. Odstające białe litery dodają takiej trójwymiarowości. Nie zabrakło też tu skrzydełek. Utrzymana jest w takim jesiennym klimacie, z dziewczyną w czapce i pomarańczowymi zwiędłymi kwiatami. W tle ( chyba) spadają liście.  Kartki sa w środku beżowe, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Rozdziały są ponumerowane, bez żadnych ozdobników. Nie ma tu także dodatkowych przypisów, czy adnotacji od autorki. Całość wydania oceniam na : 5




OPINIA: Książka ,, Na przekór” to moje pierwsze spotkanie z autorką. Nie wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Skuszona opisem powieści, postanowiłam sprawdzić warsztat pani Agaty oraz czy warto na nią zwrócić uwagę? Jeśli Cię zaciekawiłam, to kubek z piciem w dłoń i słuchaj.


 Główną bohaterką jest 16 letnia Laura Piech, której los niestety nie oszczędził. Dziewczyna bardzo szybko musiała dojrzeć i wziąć sprawy w swoje ręce. Nie dziwi więc czytelnika fakt, że jest aspołeczna, nieufna w stosunku do innych i ma tylko jednego przyjaciela Adama, z którym rozumie się bez słów i jest jej opoką. Zakochana w zwierzętach po uszy ma z nimi wspaniały kontakt, jak i z jedyną osobą chyba najważniejszą w jej życiu – babcią.  Kiedy więc na horyzoncie pojawia się miłość, Laura potrzebuje dużo czasu na jej oswojenie, zrozumienie i zaakceptowanie.
 Nie będę rozpisywać się o innych bohaterach, bo za dużo bym powiedziała, a tego nie chcę. Pozostańmy więc przy przybliżeniu sylwetki Laury.

 Muszę przyznać, że ta książka okazała się dla mnie niezłym kokosem.  Z jednej strony autorka w genialny sposób ukazuje osobę zranioną i walczącą z demonami naszej niestety codzienności i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Psychologiczny aspekt został wyczerpany niczym czekotubka- do ostatniej kropli. Jednak sama fabuła była dla mnie bardzo powolna. I kiedy czekałam na ten ogromny przełom, bo sobie pomyślałam na pewno zaraz coś dupnie… cuż okazało się, że był on do przewidzenia i nie zrobił na mnie wrażenia ot co taki mały  balonik pękł . Zabrakło mi w tej powieści jakiegoś WOW ! zwrotu akcji. I choć to mieszanka młodzieżówki z obyczajówką dobrze wiem, że nie raz taką powieścią dostałam z jej stron po pysku i nie umiałam się otrząsnąć. Tu tego nie uraczyłam.



  Aczkolwiek trzeba przyznać, że klimat tej książki jest uroczy. Ciepły i przyjazny. Autorka przedstawiła na kartach powieści przepiękną relację wnuczki z babcią, co mnie rozczuliło na maksa. Jednak kiedy myślę o Tobie i widzę Cię w księgarni zastanawiającego się czy kupić tę pozycję, w tym momencie właśnie mam kokosa. Bo, czy idziemy kupić powieść dobrą, czy taką, która bije Cię tłuczkiem po głowie swoją znakomitością i emocjami, jakie w Tobie wywołuje? No właśnie.. Ogólnie warsztat autorki jest niezły, ale jak wspomniałam zabrakło tej tzw przyprawy, która by te danie książkowe wyróżniła na tle podobnych powieści. Stąd ten ciężki i twardy koks do rozłupania. Ta powieść faktycznie zrobiła mi na przekór, a może właśnie tak miało być ?

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Na przekór” to dobra powieść młodzieżówo-obyczajowa, co do tego nie mam wątpliwości. Język jest lekki, przyjemny i czyta się ją jakby nie patrząc szybko. Fabuła płynie wolno, bez jakiś wariacji, czy zwrotów akcji. To bardzo ciepła, przyjemna powieść, która swoim klimatem uspokoi nie jednego nerwusa. Jest nieskomplikowana, więc wydaje się być odpowiednia na upalne dni. Na kolejne plusy zasługuje na pewno przepięknie ukazana relacja wnuczki z babcią. Świetnie przedstawione aspekty psychologiczne, które w połączeniu z bardzo przyziemnymi problemami wybijają się bardzo wysoko. Kolejna sprawa to fakt, że jest bardzo życiowa, a bohaterów da się lubić. Miłość rozwija się tu powoli i co najważniejsze nie ma tu żadnego trójkąta miłosnego. Jest mi naprawdę przykro, że mnie ta książka nie porwała tak, jak myślałam, że porwie. Nie wciągnęłam się w samą historię na tyle, żebym ją po przeczytaniu jeszcze rozkminiała, jak ja to lubię. Jeszcze, żeby coś tu się zadziało takiego mocnego i ostrego, jak jalapeno, ale nie. Ta powieść jest bardzo delikatna jak beza. Biała, słodka i klasyczna, przewidywalna. Dla mnie okazała się być dobra, bez szaleństw, emocji, które by mną targały.. po prostu dobra i tyle, a szkoda. Oczywiście zachęcam do jej schrupania, by przekonać się na własnej skórze. To, że  na moich kubkach smakowych nie było eksplozji czytelniczych, nie znaczy, ze na Twoich ich nie będzie. Może szukasz książki, spokojnej i życiowej. Jeśli tak to jest to odpowiednia książka dla Ciebie. Ja z przyjemnością sięgnę jeszcze po inne powieści autorki, by przekonać się jak wygląda tam sprawa z owymi przyprawami.

KOMU POLECAM?  Kolejny kokos do rozłupania… myślę, że dla osób które chcą przeczytać coś lekkiego, lubią obyczajówki, young adult, new adults.

💖 Za egzemplarz dziękuję  serdecznie autorce i wydawnictwu💖 :