wtorek, 3 września 2019

PUNK 57









Tytuł:Punk 57
Autor:  Penelope Douglas
Ilość stron: 392
Wydawnictwo:NieZwykłe
Okładka:  miękka
 
SŁOWA KLUCZE:młodzież, akceptacja, stereotypy, ocenianie, miłość, przyjaźń, samotność, sekrety, problemy, szkoła, tragedia.

,,Zamknij oczy. Nie ma tutaj nic, co można zobaczyć." str 84


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Była dla niego wszystkim. Myślał nawet, że się w niej zakochał. Dziewczyna z listów, jego Ryen. Obiecali sobie, że nigdy się nie spotkają i nie będą siebie szukać w mediach społecznościowych. Żadnych zdjęć, żadnych spotkań. Tylko listy i oni.

Jednak Misha spotkał ją zupełnie przypadkiem, na imprezie zorganizowanej po to, żeby zebrać fundusze na trasę jego nowo powstałej kapeli. Była tam jego Ryen. I Misha zrozumiał, że dziewczyna z listów go okłamała. Nie była wcale taka, jak to sobie wyobrażał. Była… gorąca. Postanowił, że nie zdradzi jej, kim jest. Jeszcze nie teraz.

I wydarzyła się tragedia. Tragedia, do której być może by nie doszło… gdyby tamtego wieczoru Ryen nie zawróciła mu w głowie. Teraz Misha już nie chce jej znać. Jedyne, czego chce, to ją znienawidzić i zapomnieć, że kiedyś była jego.

Ryen nie wie, czemu Misha nie odpisuje. Za to do jej poukładanego życia wkracza chłopak, który wyraźnie ma zamiar je zniszczyć. Tylko czemu Ryen nie potrafi przestać o nim myśleć?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5. Matowa okładka przykuwa wzrok swą bardzo kolorową okładką. Mamy tu jakby napis w stylu graffiti w kolorach różu. A pozostałe tło jest mieszanką czerni, niebieskości, zielonego, purpury, czerwieni.  Książka posiada skrzydełka. Na samym początku mamy listę piosenek, które możemy sobie słuchać podczas czytania tej historii, co dla mnie było ogromnym plusem. Mamy też pewien dodatek oraz posłowie od autorki. Sama czcionka jest przyjemna dla oka, a kartki są koloru szarego.  Rozdziały są podzielone na 2 bohaterów, i w zależności od tego poznajemy jego punkt widzenia na daną sytuację, co uważam za kolejny plus. Całość wydania oceniam na :5



OPINIA: Książka ,, Punk 57" od samego początku zbierała bardzo dużo pozytywnych opinii. Postanowiłam więc i ja przekonać się za co czytelnicy tak pokochali tę powieść ? Czy warto ją schrupać ? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

Sama książka ma bardzo ciekawą konstrukcję, bowiem mamy tu do czynienia z epistolarną formą jak i normalną powieściową.  Jest to ważne, bowiem to co jest najważniejsze i według mnie najcenniejsze co ukazuje ta książka, to korespondencja,a właściwie szukanie przyjaciela w wirtualnym świecie. Tutaj co prawda mamy do czynienia z tradycyjnymi listami, ale spokojnie może się to odnosić do maili.

 Dwoje nastolatków koresponduje ze sobą przez 7 lat i obiecali sobie, że nigdy nie zobaczą się ,, na żywo". Jak można się domyślać oboje na podstawie listów wykreowali sobie swój ideał. Jednak jak już wiemy z doświadczenia często oceniamy ludzi właśnie za pomocą wzroku. Bardzo szybko szufladkujemy ich i oceniamy mimo że jeszcze takiej osoby nie znamy. Kiedy więc nasz bohater Misha niechcącą spotyka Ryen odbiega ona totalnie od jego wyobrażeń. Dla niego dziewczyna z listów to nerd, który szuka własnego miejsca. Dlatego kiedy widzi ją w realnym świecie jest zdruzgotany, bowiem przedstawia ona grupę dziewczyn, którymi on pogardza. Pięknymi, wysportowanymi, których jedynym celem jest ślicznie wyglądać. Ten realny obraz jego przyjaciółki gryzie się z tym o czym on wie z listów. Jak to możliwe ? Kim jest ta dziewczyna? Czy to na prawdę jego Ryen ?

Muszę Ci powiedzieć, że sam problem oceniania ludzi poprzez wygląd jest tak prawdziwy, że ucieszyłam się, że książka ta podjęła próbę ukazania go w świecie nastolatków. Bowiem to właśnie ta grupa wiekowa ma najwięcej problemów z akceptacją własnego wyglądu, szukania przyjaźni i dostosowania się do społeczeństwa za wszelką cenę. Ta historia w klasyczny, wręcz szablonowy sposób ukazuje metodę stereotypowego podejścia do danej grupy społecznej. Jesteś wysportowany to jesteś głupi. Nosisz okulary i masz niemodne ubrania to jesteś kujonem. Masz tatuaże, kolczyki to pewnie jesteś kryminalistą. Każda aberracja w danej grupie powoduje zaskoczenie u innych i niedowierzanie. To tak jakby beza nie mogła być różowa. Nasi bohaterowie zaczynają walczyć między sobą ukazując, że nie zawsze strój, czy sam wygląd momentalnie Cię określa i musisz wejść do tej konkretnej miski w której pisze owoc. A co jeśli jesteś warzywem, a tylko z wyglądu przypominasz owoc ? No właśnie...

Co do bohaterów Misha i Ryen to postacie, które zaskoczą Cię swym wnętrzem.Ich problemy są bliskie nam i wydaje mi się, że wiele osób będzie utożsamiać się, z którymś z nich. Czy ich polubiłam? I tak i nie. Bowiem niestety zdarzają się w tej książce  słabe teksty, że ja tylko się uśmiałam i myślałam: kto tak mówi ?  Typu pierwsze zbliżenie naszych postaci, a ten się pyta ; ,, Golisz się tu regularnie? "  str 214  I owszem mamy tu erotyczne sceny i ok mi one nie przeszkadzają, nie gorszą, ale po co dodawać takie kwiatki, które psują całą scenę. Przecież, czy każde miłosne uniesienie, czy zbliżenie musi być ,, pieprzeniem, by potrawa była ostra'' ? Dlaczego nie może być czymś delikatnym, romantycznym i przepełnionym miłością?  No ale ok to tylko moje spostrzeżenie, idźmy dalej. Nasza bohaterka uważa się za dobrą osobę, życzliwą i pomocną. Jednak kiedy sama jest świadkiem prześladowania pewnego ucznia nie robi nic. Widać, że bohaterka walczy z pozorami, które wiele lat temu ubrała by dostosować się do reszty i nie jest w stanie pokazać tego co skrywa głęboko w środku. Nie potrafi postawić się i obronić niewinną osobę, z obawy przed stratą ,, przyjaciół", czy pozycji jaką zajmuje w grupie. Czego jestem pewna to tego, że bohaterowie wywołują mieszkankę emocjonalną niczym, jak na rollercoasterze. Raz ich kochamy, a zaraz nienawidzimy. I w ogólnym rozrachunku stwierdziłam, że ocenię ich pozytywnie, bowiem widzimy, że walczą ze swymi ułomnościami i starają się zmienić coś w swym życiu. A każda przemiana bohatera zasługuje na plus.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Punk 57" zaskoczyła mnie problematyką jaką porusza. Akceptacja, szukanie własnego miejsca, stereotypy i ocenianie drugiej osoby ze względu na wygląd. Ta historia ukazuje całą prawdę o naszym świecie, gdzie nie ma miejsca na osób, które odbiegają od przyjętego szablonu. Jesteś gruby, niski, szczupły, za wysoki, nie taki odcień skóry, nie taki styl, masz śmieszny akcent, jesteś za biedny.. i mogłabym tak wymieniać dalej cechy, które spowodują, że ktoś Cię odrzuci i nie będzie chciał się z Tobą kolegować. Jednak, czy jesteśmy aż takimi nadmuchanymi bułami dla których liczy się tylko opakowanie, a nie środek ?  Właśnie autorka za pomocą tej książki kieruje to pytanie dla Ciebie.  Co się dzieje kiedy odbiegasz od stereotypu? Co jeśli piękna blondynka okazuje się być profesorem renomowanej uczelni ? Co jeśli sportowiec okazuje się być typowym nerdem ? Tak szybko oceniamy kogoś w 4 sekundy i szufladkujemy go, nie znając tej osoby. Jestem zauroczona tym, jak autorka w przepiękny sposób skłania do refleksji i ukazuje nasze błędy.  To nie jest jakieś arcydzieło, bo posiada ta historia wady takie jak, wypowiedzi bohaterów, które potrafią rozczarować swoją nieinteligencją. Jednak bohaterowie choć posiadają swoje wady i nie od razu czujemy do nich sympatię, zaskakują czytelnika swoją stopniową przemianą i chęcią poprawy. Książkę czyta się szybko, a to ze względu na lekki styl autorki.  Elementy erotyki, które tu występują na szczęście nie przysłaniają najważniejszego motta tej książki : ,, Zamknij oczy. Nie ma tutaj nic, co można zobaczyć ".  Ten wspaniały cytat dobitnie pokazuje, że to co jest najważniejsze i najcenniejsze w życiu każdego człowieka, jest niewidoczne dla oczu. Warto schrupać tę pozycję, bo jej smak zostanie z Tobą na dłużej.

KOMU POLECAM? Wszystkim, bo to wspaniała powieść, która przypomina nam co tak naprawdę jest ważne w życiu. Nie wygląd, nie pieniądze, nie ciuchy, makijaż, ale to co mamy w środku. Dlatego uważam, że jest uniwersalna i spodoba się każdemu bez względu na wiek. Oczywiście przypominam, że książka posiada elementy erotyku więc sam/a zadecydujesz, czy jest ona odpowiednia dla Ciebie.

💖 Za egzemplarz i miło spędzony czas dziękuję wydawnictwu 💖 :




czwartek, 29 sierpnia 2019

JEZIORO CIENI







Tytuł: Jezioro Cieni
Autor:  Maria Zdybska
Ilość stron:434
Seria: Krucze serce
Wydawnictwo: Inanna
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:zdrada, przyjaźń, kłamstwa, miłość, intrygi, magia, przeszłość, podróż, walka dobra ze złem


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Lirr i Raiden muszą uciekać z Ysborga nie tylko przed gniewem jego władczyni, ale również przed podążającymi ich tropem bezwzględnymi Łowcami Mocy. Wiedząc, że Maeve nie spocznie dopóki nie zemści się na nich, dwójka zbiegów postanawia poszukać schronienia na brzegach mitycznego Jeziora Cieni. Odnajdą tam jednak duchy przeszłości, które mogą zmienić wszystko, co dotąd o sobie wiedzieli i wszystko, co kiedykolwiek do siebie czuli.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego formatu A5, brak skrzydełek. Okładka jest matowa, nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości, a sam front przypomina obraz namalowany farbami. Już na samym wstępie przykuwa nasz wzrok i co najważniejsze jest bardzo spójna z treścią. Kartki są beżowe, a czcionka pogrubiona i przyjemna dla oka. Każdy rozdział zaczyna się od nowej strony i posiada swój tytuł. Bok książki idealnie współgra z poprzednim tomem, także tomy prezentują się znakomicie na półce. Całość oceniam na: 5



OPINIA: Książka ,,Jezioro Cieni" to ciąg dalszy przygód maga i córki pirata, którzy nie będę tu kłamać, porwali mnie do swego genialnego świata. Czy i tym razem tak będzie ? A może okaże się, że ta część to baba z zakalcem ? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, usiądź i słuchaj.

Raiden i Lirr to główne postaci, które nie straciły wigoru, ani zadziorności. Nadal uważam ich za najmocniejsze ogniwa tej powieści. To są takie mocne osobowości, że nie ma mowy o irytacji, nudzie, czy aletojużbyło. Tajemnice, czy niedopowiedzenia, sprawiają, że czytelnik czuje nie tylko sympatię do nich, ale i odczuwa napięcie, strach, a przede wszystkim niepewność. Pani Maria tak żongluje emocjami, jak pizzerman, który podrzuca pizzę z pół obrotu, przy tym jeszcze klaszcząc w ręce. A my możemy tylko rzec: WOW i dać się wciągnąć w ten emocjonalny wir. Widać, że bohaterowie dojrzewają i zaczynają sobie ufać na tyle, że są w stanie uchylić rąbek fartucha i powiedzieć co nie co o sobie. Co muszę jeszcze przy tej dwójce napisać to o napięciu, jakie między tą dwójką jest. Rośnie ono ze strony na stronę niczym drożdże. Co najważniejsze tak jak i w poprzedniej części ich uczucie, które ewidentnie buzuje nie jest tu najważniejszym elementem i nie jesteśmy nim przytłoczeni. Tę dwójkę kocha się, a w szczególności aroganckiego, samolubnego maga, który do ostatniej strony jest tak tajemniczą postacią, że nie da się przewidzieć po której jest on stronie, za co właśnie kocham tę postać.

Mikko to nowa postać poboczna, która jest taką irytująco, śmieszną postacią. Wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika, ale często też jego naiwność, a wręcz dziecinność przeszkadza naszym bohaterom w ich podróży. Momentami ma się wrażenie, że ta postać ma za zadanie dowiedzieć się tylko : Hej jesteście parą? Ej kochacie się ? i jakby sam sobie odpowiada na nie przypisując jakieś gesty do swej teorii.



No i nie sposób pominąć nowych magów, których na reszcie spotykamy. Klikę elitarną, arystokratów tej ziemi. Buców, którzy mają gdzieś wszystko, bo oni mają moc. Powiem szczerze, że  ich postawa i patrzenie na świat jest tak realne, że założę się, iż też znasz takie osoby, które zjadły za dużo łososia i uważają się za znawców tej ryby. Taka kwintesencja nowobogackich, którzy nigdy nie zaznali prawdziwego życia z całym wachlarzem problemów, trudów i niepowodzeń. 

Co mnie znowu urzekło ?  Na pewno świat przedstawiony, mitologia oraz prawa rządzące tym światem. Jestem zachwycona tym, jak w przepiękny malowniczy sposób autorka opisuje nam krainy, gusła, czy prawa jakim kierują się osoby nadprzyrodzone.  Kolejna sprawa to psychologia, a właściwie skupienie się na osobowości człowieka i tym co go kieruje w życiu. No i to co według mnie było najsmaczniejszym kąskiem całego tego tomu to zarąbiste dialogi, dzięki którym nie raz parskałam śmiechem lub z wypiekami na twarzy czekałam na kolejny kontrargument. 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Jezioro Cieni" jak na drugi tom muszę przyznać, że jest jeszcze bardziej wciągająca niż jej poprzedniczka. Myślę, że to nie tylko zasługa lekkiego, a zarazem plastycznego stylu, ale przede wszystkim wartkiej akcji. Mamy tu do czynienia z elementem wędrówki, której towarzyszy niepokój i strach o losy naszych bohaterów. Nie ma ani jednej chwili wytchnienia, tu ciągle coś się dzieje. Kolejną sprawą są znakomite dialogi, przez które można pomylić chrupiące paluszki z własnymi paznokciami.  Bohaterowie są tak genialnie wykreowani, że ja nie mam słów. Bezczelność, arogancja, upór, a przede wszystkim liczne tajemnice, sprawiają, że te postacie są barwne i żyją własnym życiem.  Mitologia to kolejna smakowita dawka cukru i powera do całej tej historii.  Musisz mi uwierzyć tu nie ma nic w tej książce przeciętnego lub niedopracowanego. Wszystko jest tu idealnie wyważone jak u chemika- kucharza, który wie ile czego dodać i w jakiej ilości by nastąpiła eksplozja smakowa w naszej buzi. Drugi tom utwierdził mnie tylko w moim przekonaniu, że to jest znakomita seria, która łączy wiele gatunków w jedną genialną książkę, którą trzeba schrupać. Ja z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, bo zakończenie tej części rozłożyło mnie na łopatki niczyim skomplikowany przepis na wykwintne danie, pozostawiając mnie z pytaniem : Jak do tego doszło nie wiem ?  Nie mogę jeść, nie mogę spać.... Jednym słowem czytaj, bo warto.


KOMU POLECAM?

💖 Za egzemplarz i miło spędzony czas dziękuję wydawnictwu : 💖

 


niedziela, 18 sierpnia 2019

WYSPA MGIEŁ






Tytuł:Wyspa Mgieł
Autor:  Maria Zdybska
Ilość stron:466
Wydawnictwo: Genius Creations / Innana ( wydanie 2)
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:piraci, książę, mag, rusałka, miłość, przyjaźń, zdrada, tajemnica, amnezja, intrygi, przygoda, podróż, fantastyka


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Czasami dwie dusze łączy więź silniejsza niż śmierć.

Ona – przybrana córka pirata, uratowana z morskiej kipieli. W jej przeszłości ukryty jest klucz do potężnej mocy, która może przynieść wybawienie lub zgubę.

On – potężny mag, wyrzutek, arogant i sybaryta. Od lat poszukuje, choć sam nie wie, czego i dlaczego.

Kiedy jednak ich drogi się spotykają, przejmują nad nimi kontrolę siły potężniejsze od nich samych. Bogowie i demony, nieumarli i czarnoksiężnicy, zapomniana magia i stracone życia – droga do ich poznania zaczyna się na tajemniczej Wyspie Mgieł.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5, brak skrzydełek. Okładka jest matowa, nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości, a sam front przypomina obraz namalowany farbami. Już na samym wstępie przykuwa nasz wzrok i co najważniejsze jest bardzo spójna z treścią. Kartki są beżowe, a czcionka pogrubiona i przyjemna dla oka. Każdy rozdział zaczyna się od nowej strony i posiada swój tytuł. Całość oceniam na: 5



OPINIA: Książka ,,Wyspa Mgieł" bardzo długo leżała na mojej półce, czekając na swą wiekopomną chwilę. Nie pytaj mnie dlaczego odkładałam tę powieść tak długo na boczne tory, bo nie wiem. Jakoś nie czułam tej potrzeby. Do czasu.. Stwierdziłam, że morskie klimaty idealnie wpisują się jeszcze w wakacyjny czas więc czemu nie spróbować. Jak smakuje ta powieść? Czy poczułam morską bryzę na mej twarzy? Jeśli Cię zaciekawiłam to bierz coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

Zacznę o bohaterów, którzy już teraz mogę Ci zdradzić, skradli me serce.

Główna bohaterka Lirr to dziewczyna, którą kocha się od samego początku. Zadziorna, wygadana, wiedząca czego pragnie od życia, nie da sobie w kaszę dmuchać.  Wychowana przez pirata, nie pamięta nic ze swej przeszłości.  Jednak to nie jest jej największy problem. Dla ukochanego księcia, jest w stanie poświęcić się i wyruszyć w niebezpieczną podróż po lek, który może uratować matkę ukochanego. Cael to właśnie taki typowy książę laluś. Błyskotki, fryz, i te sprawy, wykorzystuje uczucie Lirr dla własnych celów. I spokojnie nasza bohaterka nie jest głupią idiotką, która nie tego nie wie, ale miłość jak wiesz jest silniejsza od rozumu i dla niej zrobi się wszystko, byleby być kochanym. Jak wspomniałam tą postać kocha się od samego początku. Bardzo polubiłam tę dziewczynę, która nie boi się rzucić w wir przygód. I choć wzbudza respekt, to sama nie wie dlaczego, a przede wszystkim kim tak naprawdę jest? Jej przyjaźń z rusałką wzbudza u wielu osób niesmak, zgorszenie,a wręcz niedowierzanie. Nasza bohaterki nic sobie z tego nie robi, wie doskonale, że nie ważne jest opakowanie, a środek.

Raiven to mag, który stroni od ludzi. Można rzec odludek, banita. Kiedy jednak na swej drodze spotyka Lirr jego samotne życie nagle nabiera niebezpiecznego tempa, o które nie prosił. Dziwna więź, która łączy tych dwojga zaczyna ich przerażać i przerastać. Ren to mężczyzna, który sprawi, że Twe serce będzie bić szybciej. Ma swój charakter, inteligentny o bardzo oryginalnym wyglądzie, które sprawia, że chcesz go jak najwięcej na kartach powieści. To bardzo ciekawa, a zarazem tajemnicza postać, która wiele o sobie nie mówi. Przyciąga uwagę czytelnika niczym magnes- spinacz. Do samego końca nie wiadomo czy jest to postać sprzyjająca naszej bohaterce, czy może jednak wróg ? Tego Ci nie zdradzę, musisz sama przeczytać.

Książka z początku sprawiła mi trudność w sensie wbicie się w pierwsze  strony i wczucie się w ten niecodzienny klimat. Czuć bowiem taką ciężkość, duszność i nagromadzone emocje. Im dalej idziemy w las tym bardziej jest nam lżej. Niczym właśnie ta tytułowa mgła, która zasłania nam na początku wszystko i z czasem opada, by ukazać piękno krajobrazu. Tak właśnie jest z tą powieścią. Miałam poczucie, że powieść ta troszkę nawiązuje do ,, Alladyna" bowiem mamy czarny charakter, który choć ma moc to woli wysłużyć się  służącą by ta przyniosła mu lek z jaskini. Czujesz już te podobieństwo prawda ?  To dodatkowo przyprawiło mnie niczym kurczaka ostrymi przyprawami o dodatkowe zachwyty. Sama fabuła jest wartka i pełna przygód. Nie sposób pominąć genialnej mitologii, która zachwyciła mnie swą szczegółowością, kultami i opowieściami, które są wymyślone od podstaw. Owszem spotkamy tu znane istoty z mitologii słowiańskiej czy europejskiej ( mówiąc ogólnie ) jednak według mnie kiedy autor tworzy od podstaw świat wraz z polityką, religią dla mnie już podskakuje o kilka stopni wyżej. Romans nie jest tu najważniejszy. Tak! owszem widzimy ślepe zauroczenie i kiełkujące inne uczucie, jednak autorka nie skupia się na nim przez całą książkę. Oj co to to nie. Mamy ukazaną przepiękną przyjaźń, akceptowanie inności, a przede wszystkim skupie się na wartości jakimi są życie i śmierć, które wielokrotnie przewijają się tu na kartach powieści.  Jestem upojona niczym krewetka oblana winem...



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Wyspa Mgieł" to książka inne niż wszystkie. Nie sposób nie docenić kunsztu autorce przy wykreowaniu świata, można powiedzieć od podstaw, za co już zdobyła moje pierwsze ochy i achy. Mitologia oraz wierzenia z jakimi się tu spotykamy są tak oryginalne, że chce się ich więcej i więcej. Bohaterowie to kolejna perełka, o której trzeba tu wspomnieć. Są przede wszystkim bardzo dobrze wykreowani. Spotkasz tu wiele indywidum, które zapierają dech w piersiach i wywołują szereg emocji. Przewidywalność ? może troszkę, ale oryginalność i emocje jak najbardziej grają tu pierwsze skrzypce. Przygody Lirr są bardzo wciągające, a tajemnice i intrygi nabawią Cię zawrotów głowy i adrenaliny. Sam język jest tu z jednej strony bardzo plastyczny - opisy religii, a zarazem prosty, dzięki czemu szybko się tę historię czyta.  Ta książka ma bardzo fajny klimat taki morski, a zarazem fantastyczny, wręcz baśniowy. Ta powieść to krewetka oblana masłem czosnkowym. Wykwintne danie, które łączy w sobie prostotę z dzikością oraz egzotykę z morzem, które warto schrupać.

KOMU POLECAM? Wszystkim, którzy lubią piratów, baśniowość, fantastykę, przygodę, nietuzinkowych bohaterów, a przede wszystkim oryginalność.