sobota, 19 września 2020

UWIEŚĆ OCHRONIARZA









Tytuł: Uwieść Ochroniarza
Autor:  Katarzyna Kubera
Ilość stron: 310
Wydawnictwo: Niezwykle
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: romans, życie bogaczy, odwrócenie roli


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Osiemnastoletnia Julliet – córka przyszłego prezydenta USA – wpada na szalony pomysł. Postanawia uwieść swojego o dziesięć lat starszego ochroniarza, seksownego Clarka. W tym celu sporządza specjalną listę i rozpoczyna realizowanie składających się na nią punktów, co ma jej pomóc w osiągnięciu celu.
Oboje różni niemal wszystko. Julliet jest nieokiełznana i nie liczy się z konsekwencjami. Natomiast Clark jest bardzo obowiązkowy i wybryki młodej kobiety, którą obiecał chronić, coraz bardziej działają mu na nerwy.
Jednak mężczyzna, chociaż bardzo się stara, z coraz większym trudem opiera się pięknej Julliet. W tę ich pozornie niewinną zabawę wkrada się prawdziwe pożądanie.
Czy mężczyzna zaryzykuje swoją karierę i zdecyduje się na ten zakazany związek?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła ! 

Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej matowa okładka jest miła w dotyku i nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce czerni, szarości i niebieskości. Facet z gołą klatą już nam sugeruje co to za typ literatury. Różowy napis nawet się ładnie wkomponował w całość. Mamy tutaj skrzydełka, z których korzystałam podczas czytania. W środku znajdują się dobrej grubości strony w kolorze  szarym. Czcionka jest przyjemna dla oka co jest dużym plusem. Rozdziały mamy podzielone na dwójkę bohaterów i jeszcze cała fabuła ma 3 części, bowiem historia ta jest rozciągnięta w czasie. Książka nie jest ciężka, a jej otwieranie, czy wertowanie stron nie sprawia trudności. Całość wydania oceniam na:5


OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

W obecnej sytuacji wariacji szkolnych, bo inaczej nie da się tego opisać, jak procedury mogą uprzykrzyć życie nie tylko uczniom, padam psychiczne na tak zwany pysk. I nie mam siły mentalnej chwytać się za mocniejsze, ambitne, czy inne książki. Stąd też owa przerwa, ale spoko, nadal pisze, jestem i będę.  Dlatego szukając na moim stosie czegoś lekkiego, natrafiłam na tę pozycję. Jak ona smakuje? Czy jest warta schrupania? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

Główną bohaterką jest Julliet. Bogata młoda dziewczyna, która powiedzmy sobie szczerze, nie zna słowa ,, Nie". Wszystko czego zapragnie to dostanie. Dlatego kiedy w jej życiu pojawia się Clark jej osobisty ochroniarz, zostaje opryskana zimną wodą. Bowiem ten mężczyzna nie ma najmniejszej ochoty spełniać dziwnych życzeń księżniczki. I tak dziewczyna wpada na szaleńczy pomysł, by uwieść ochroniarza. Wymyśla sobie pewne punkty i skrupulatnie je odhacza, by jak najszybciej być bliżej Clarka i zaciągnąć go do łóżka.

Clarka natomiast to były żołnierz z jakąś przeszłością. Ma swoje zasady i się ich trzyma. Przystojny i inteligentny, bardzo sarkastyczny w stosunku do Julliet chce utrzeć bogatej smarkuli nos i pokazać, że pieniądze to nie wszystko i nie da się nimi kupić pewnych ważnych wartości. 




To co ujęło mnie w tej całej historii to fakt, że jest tutaj  zastosowany owy plot twist za sprawą tego, że to dziewczyna uwodzi faceta. Nie często spotyka się to w romansach, a przyznaje dodaje to odrobiny świeżości dla całej powieści. Kolejny fajny aspekt to ten związany z bogactwem i ukazanie jak pieniądze przewartościowują człowieka.  Zostaje on pozbawiony owego ludzkiego oblicza i zahamowania.  To co dla codziennego szaraczka nie mieści się w głowie i jest tak zwanym płonnym marzeniem, dla bogatych jest pestką z dyni. Zestawienie tych dwóch światów i silnych osobowości, bo tacy są nasi bohaterowie daje nam bardzo przyjemną książkę, która potrafi momentami rozbawić, zaciekawić, a nawet wprawić w nostalgię życiową. 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 


  Książka ,,  Uwieść ochroniarza" to taki klasyczny tatar. Owym surowym mięsem są zdecydowanie bohaterowie, którzy są bardzo silni, charakterni i kolorowi. Polubiłam Clarka, który ma swoje zasady życiowe i się ich trzyma. Natomiast Julliet to idealna reprezentantka nowobogackich, którzy poza swoim nosem i zachciankami nie widzą nic więcej. Jej przemiana za sprawą mężczyzny więc jest widoczna, ale nie od razu, ale krok po kroku. Jajkiem surowym jest zdecydowanie owy plot twist w którym to dziewczyna ugania się za facetem i stara się go uwieść. Było to jak dla mnie coś nowego w owych romanso- erotykach. Cebulką są owe poruszone wartości: honoru, pieniędzy, używek, relacji damsko- męskich, które jak wspomniałam są tu wywrócone do góry nogami, pokazując, że owa miłość nie zawsze jest taka oczywista, piękna i prosta. Kiszonym ogórkiem pokrojonym w kostkę, czyli element kwasowości są rozmowy Clarka ze swoim przyrodzeniem. I o ile kogoś może to śmiać, mnie żenowało i to totalnie. Jeszcze żeby to był monolog to może bym to zdzierżyła, ale odpowiedzi tej męskiej części ciała były po prostu jak dla mnie kwaśne. Czy warto ją zatem schrupać? Według mnie tak.  Napisana prostym, lekkim językiem, jednak poruszająca wiele ważnych tematów jak np narkotyków, traum i samotności. Dodatkowo cała historia jest rozciągnięta w czasie co dodaje jej autentyczności w owych przemianach. Książka ta zatem jak najbardziej jest zjadliwa. Może ja ją tak opisuje bez entuzjazmu, ale jest dobra i większości się spodoba.

KOMU POLECAM? Osobom szukającym czegoś lekkiego, a zarazem mądrego.

P.S Czemu taka przerwa ? Kochani, w obecnej sytuacji bardzo zbzikowanej jeśli chodzi o szkolnictwo, będąc nauczycielem nie wiedziałam, że procedury i inne wprowadzone dziwactwa tak bardzo ukrócą mój czas na pisanie, czy czytanie. Na bank 1 recenzja w tygodniu się pojawi ZAWSZE, czy 2 się utrzymają? Jak widzisz na razie jest mi ciężko, ale mam nadzieję, że w końcu złapie rytm, bo go zgubiłam i wszystko wróci do normy, a też nie chcę robić recenzji na odwal, bo to nie o to w tym wszystkim chodzi :) Dziękuję Ci z całego serca, że mimo wszystko jesteś tu ze mną i mnie wspierasz, czy to komentarzem, czy to odwiedzinami. Jestem ogromnie Ci wdzięczna <3

Za egzemplarz  dziękuję wydawnictwu :





niedziela, 13 września 2020

PIERWSZY GRZECH KRUKA








Tytuł:Pierwszy grzech kruka
Autor:  Paweł Lukas
Ilość stron:
Wydawnictwo: Novae res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:przeszłość, zbrodnia, miłość


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Piękna i młoda nauczycielka ginie w tajemniczych okolicznościach. Jedynymi świadkami są małoletni uczniowie, którzy do końca nie rozumieją co tak na prawdę się stało. Po wielu latach detektyw Kruk postanawia przyjrzeć się tej sprawie jeszcze raz i rozwikłać ową zagadkową śmierć. Co odkryje? 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Książka standardowego formatu A5 z bardzo ciekawą grafiką na okładce.  Utrzymana jest w kolorystyce takiej szarości przełamanej zielenią oraz czerwieni. Mamy przedstawionego kruka, a na jego tułowiu  jest twarz przerażonej kobiety, umazanej krwią. Ta grafika jest tak piękna, że zaniemówiłam, niestety biały napis walnięty na samym środku trochę psuje cały efekt, no ale cóż?  Kartki w środku są grubsze, beżowe i występuje tu bardzo mała czcionka, zbita, która trochę utrudnia czytanie. Rozdziałami są daty, a cyframi małe czarne korony.  To co jeszcze warto wspomnieć, kiedy cofamy się np do wspomnień to czcionka jest w formie kursywy, co dodatkowo ułatwia czytelnikowi zorientować się w czasie.



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Książka ,,  Pierwszy grzech kruka" zaintrygował mnie nie tyle co znakomitą okładką, a kryminalną fabułą. Uwielbiam ten motyw rozwiązywania zagadek kryminalnych z przed lat. Tutaj właśnie mamy takową sprawę, która bardzo mnie zaintrygowała. Czy warto ją skosztować? Czy jest zjadliwa? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.


Głównym bohaterem jest Oliwier Kruk. To bardzo wycofany mężczyzna, skryty, który pracuje w szkole. Jego bucowatość, dyscyplina, budzą respekt, ale też zarazem otrzymuje etykietę takiego dziwaka. Nasz bohater wprowadza nas do swego świata, w którym to 20 lat temu w dziwnych okolicznościach zmarła jego wychowawczyni. Teraz będąc dorosłym, postanawia rozwikłać ową zagadkę, bo wie już, że to nie była ,, naturalna" śmierć.  Jako detektyw muszę przyznać, że jest bardzo skrupulatny i wierci dziurę w całym. Jednak mówiąc szczerze nie darzę go żadną sympatią. Jest dobrze wykreowany, bo tutaj nie mam co do tego zarzutu, ale jakby nie boję się o niego i nie interesuje mnie jego życie. Jest, bo jest.



Co do fabuły to jest to taki obyczajowy kryminał. Poznajemy życie Oliwiera, jego codzienność, a zarazem towarzyszymy mu w rozwikłaniu owego morderstwa. Czytelnik widzi z jakim oporem mu to idzie, gdyż jakby panuje wokół ciche przyzwolenie, by zatajać wszelkie ślady.  I tak mozolnie, pomalutku brniemy razem  z bohaterem  by poznać prawdę. Tak zdecydowanie jest to wolny kryminał, a wszystko tu dzieje się powolutku. I tak, miałam momenty nudy. W pewnych momentach mamy coś przegadane lub otrzymujemy jakieś opisy, które jak dla mnie były zbędne. To czego mi najbardziej zabrakło to owego szukania poszlak, skupienie się na zbrodni, a nie na obyczajowości, bo zdecydowanie więcej mamy tego gatunku.

Samo rozwiązanie sprawy, było do przewidzenia, jak tylko otrzymujemy ową wskazówkę. Może gdybym tyle kryminałów nie przeczytała w swoim życiu to może bym powiedziała, że jest dobry, a tak cóż jest poniżej przeciętnej. Mówię tutaj o kryminalnym aspekcie, bowiem co do obyczajowej strony to tak, zdecydowanie jest dobra. Mamy mnogość przemyśleń, sytuacji z życia wziętych.  Zdarzają się tutaj również pewne absurdy, o których nie mogę powiedzieć, bo to zbyt wielki spojler, ale ta strona książki wypada o wiele lepiej niż ta, na którą miałam taki apetyt.





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Pierwszy grzech kruka" mogę porówna do gumy mamby, po którą sięga po latach. Jej bardzo klejąca konsystencja, która przywiera do zębów to owa fabuła, która może zmęczyć czytelnika i zdecydowanie się dłuży. Początkową twardość tego smakołyka to zdecydowanie nasz główny bohater, który nie przypadł mi do gustu. Jest zbyt wycofany i odrealnionym bucem. Ja wiem, że po świecie chodzą ludzie aspołeczni, ale on jest niby nim jest, a pcha się do tłumu... absurd prawda? Nie lubi gadać, a jest nauczycielem, a zarazem detektywem..  Owy sztuczny smak, bardzo podbity i wyrazisty to owe gatunki, które są tu połączone. Zdecydowanie lepiej wypada tutaj smak obyczajówki, który udaje że jest pomarańczą, niż owy sztuczny polot kryminału, który wypada kiepsko. Mnogość opisów, przemyśleń, choć napisane lekkim językiem spowalnia całą akcję książki. Ani na moment nie bałam się o życie bohaterów, a sama sprawa zbrodni z przed iluś tam lat nie ciekawiła mnie tak bardzo jak powinna. Jej rozwiązanie jest do przewidzenia w momencie kiedy otrzymujemy pewną informację, więc potem czyta się tę historię tylko po to , by utwierdzić się w swoich domysłach. Po tej książce aż ma się ochotę wgryźć w jakąś soczystą kryminalna pomarańcz. Serio. Czy warto schrupać? I tak i nie. Jeśli lubisz kryminały to nie, jeśli obyczajówkę to tak. Teraz Ty musisz zdecydować co lubisz bardziej..


KOMU POLECAM?Tu pozostawiam wolną rękę w interpretacji

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu :




wtorek, 8 września 2020

DZIEWCZYNKA I CZAROWNICA







Tytuł:Dziewczynka i czarownica
Autor:  Alicja Kramer
Ilość stron:106
Wydawnictwo: Novae res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: baśń,  wartości, czarownica, przyjaźń, rodzina


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

To historia dziewczynki, która gubi się w lesie i spotyka Babę Jagę. Te spotkanie dla obu z nich sprawi, że ich życie ulegnie zmianie.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Książeczka jest formatu A5, bardzo cieniutka. Okładka jest śliska, ale nie lakierowana. Utrzymana jest w kolorystyce butelkowej zieleni, żółci, czerwieni i granatu. Na froncie stoi główna bohaterka, czyli dziewczynka trzymająca w dłoniach serce, a za nią domek i rośliny. Bardzo klimatyczna okładka, która przykuwa wzrok swą ,, animacją". W środku mamy bardzo małą czcionkę, więc raczej to rodzic będzie czytał dzieciom. Brak ilustracji, to kolejny minus, który może zniechęcić pociechę po sięgniecie po nią. Nie ma tu rozdziałów.



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?
 
Uwielbiam baśnie w szczególności te skierowane dla najmłodszych, dlatego też z zaciekawieniem i nie ukrywam z powodu cudownej okładki, postanowiłam przyjrzeć się bliżej tej pozycji. Czy jest ona warta Twojej uwagi jako rodzica? Czy warto ją schrupać? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Główną bohaterką tej krótkiej histori jest Nora. Dziewczynka idealna. Mądra, ładna, grzeczna, ma pełno przyjaciół i kochających ją rodziców. Jej dobre serce , a zarazem ufność sprowadza na nią ogromne kłopoty, dzięki którym zrozumie jak ważne jest by nie ufać każdemu
W powieści tej występuje czarownica, która bardzo przypomina Babę Jagę z baśni braci Grimm. Jednak ja na czarny charakter wypada bardzo bladziutko, że jej występek wręcz można w bardzo łatwy sposób wyjaśnić, a zarazem ją obronić. Samotna kobieta, zamknięta w chatce, chce się uwolnić i zaznać życia jakiego pozbawiono ją dawno temu. Więc kiedy nadarza się okazja by móc przeżyć swoje życie na nowo, nie bacząc na nic wykorzystuje ową ufność i dobroć małej dziewczynki.  I muszę przyznać, że jak na czarny charakter jest ona najciekawszą postacią jaka występuje w tym opowiadaniu.



Sama fabuła jest ciekawa i czytelnik wyczekuje owego rozwiązania sytuacji. Nie chcę więcej zdradzić, bo jak sama widzisz jest ona bardzo krótka, a punkt kulminacyjny to zarazem środek historii, jak i poniekąd zakończenie, którego nie będę zdradzać. Czuć tutaj nawiązanie do Jasia i Małgosi i poniekąd do Królewny Śnieżki, która również była bardzo ufna jedząc jabłko od nieznajomej kobiety. I wszyscy wiemy jak to się wszystko kończy. Tutaj również mamy nawiązanie do owego problemu : nie gadaj z nieznajomym, nie ufaj każdemu, bowiem nie wszyscy mają dobre zamiary względem Ciebie.  Mamy klasyczną tutaj walkę dobra ze złem, przyjaźń, która nawiązuje podczas rozwiązania problemu, oraz parę pomniejszych postaci wyjętych z baśni.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Dziewczynka i czarownica" to takie małe rafaello. Orzeszkiem w środku jest owe najważniejsze przesłanie płynące z tego opowiadania : Nadmierne zaufanie wobec obcych, możne się dla Ciebie źle skończyć. Przyjaciół poznaje się wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujesz. Ową masą kokosową jest kreacja Baby Jagi, czy jak tutaj nazwana czarownicą jak dla mnie jest tutaj szarą postacią. W sensie, że dorosły człowiek rozumie jej pobudki, ba nawet powiem szczerze współczułam jej. Jakby autorka chciała pokazać, że nie każdy jest do szpiku kości zły, tylko czasem na nasze czyny składają się inne czynniki. Owym wafelkiem jest dla mnie główna bohaterka Nora. Tak jak on jest krucha, niewinna, dobra i bardzo naiwna. Mnie nie zachwyciła, jednak dziecko może ją odebrać inaczej. Dla mnie jest zbyt idealna i brak jej realizmu. Wiórkami kokosowymi jest owy magiczny świat i klimat baśniowy. Jest go bardzo mało, ale nadaje całości owy posmak fantastyczny.  Magia, postacie wyjęte ze słynnych bajek czytanych nam na dobranoc powoduje, ze ta historia jest smaczniejsza. Te opowiadanie jest dobre, ale czytałam o wiele bardziej wartościowsze bajki, czy książki dla dzieci. Ta według mnie jest zbyt prosta, klasyczna. I chociaż ma morał to  jakoś tak kapci mi on nie wyrwał. Czy warto ją schrupać? Tak, ale nie oczekiwałabym po niej jakiś niestworzonych rzeczy, to taka klasyczna historia z elementem walki dobra ze złem, przyjaźni. Jednak to co mnie najbardziej zachwyciło i jakoby podwyższyło całą ocenę to kreacja owej Czarownicy.

KOMU POLECAM? Dzieciom

Za egzemplarz dziękuję:



czwartek, 3 września 2020

NOCNY TYGRYS





Tytuł:Nocny Tygrys
Autor:  Yangsze Choo
Ilość stron:500
Wydawnictwo: Poradnia K
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: zwłoki, wierzenia, tradycje, Chiny, symbolika, dorastanie


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Opowieść o tancerce, która pragnie zostać lekarką, i osieroconym chłopcu osadzona w brytyjskiej kolonii – Malezji – w latach trzydziestych dwudziestego wieku.

Umierający mistrz jedenastoletniego Rena ma ostatnią prośbę do swojego ucznia: by ten znalazł jego odcięty wiele lat temu w wypadku palec i połączył go z jego ciałem. Jeśli nie zrobi tego w ciągu czterdziestu dziewięciu dni, dusza mistrza nie spocznie w pokoju.
Tymczasem pewnej dziewczynie o imieniu Ji Lin pozostaje po jej tanecznym partnerze nietypowa pamiątka ‒ ów odcięty palec. Przekonana, że oznacza to dla niej pecha, postanawia odnaleźć jego prawowitego właściciela.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Miękka okładka, bez skrzydełek jest połączeniem matu z lakierowaną powłoką, co pod światło ukazuje skórę tygrysa. Całość utrzymana jest w odcieniu niebieskości, pomarańczu i żółci. Twarz kobiety z zamkniętymi oczami bardzo nawiązuje do treści ale nie zdradzę o co chodzi. Strony są beżowe, a czcionka zbita i mała.  Nie ma tu typowych rozdziałów, tylko są daty. Całość wydania oceniam na: 5




OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Książka ,,Nocny tygrys" już na samym wstępnie zaintrygowała mnie swą innością, baśniowością i co tu dużo mówić samą okładką.  I choć niezły to grubasek nie odstarszyło mnie to przed jej skosztowaniem. Czy zatem warto skosztować tę powieść, no i jak smakuje? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.


Mamy tutaj dwóch bohaterów, którzy opowiadają nam historię ze swojej perspektywy. Mamy Rena 13 latka, który w rzeczywistości jest młodszy i pomaga doktorowi przy jego pracy. I choć jest to wioska, a nasz bohater jest sierotą to uderza w czytelnika fakt, że te dziecko jest traktowane jak dorosły. Wykonuje wszystkie prace na równo ze starszymi osobami. Jest traktowany dobrze, mimo iż jest sługą. Jego przygoda zaczyna się w momencie kiedy jego Pan umiera i zleca mu odnalezienie jego palca, którego stracił parę lat wcześniej.  Nowy Pan, misja do wykonania i to bardzo ważna sprawia, że chłopak jest bardzo samotny. No bo kiedy ma się z kimś zaprzyjaźnić jak albo pracuje, albo gdy ma wolne szuka palca.  I można by powiedzieć : po co?  Jakby tego było mało , jego nowy Pan niczym patolog musi pomóc mieszkańcą przy dziwnych zgonach młodych kobiet, których ciała są rozszarpanie jakoby przez tygrysa. Jednak on ma inną, bardziej ludzką teorię, a Ren musi mu pomóc z odnalezieniem sprawcy. I tak zaczynamy wchodzić w kulturę Azji. W ich zabobony, wierzenia, a co za tym idzie mitologię.   Jednak zanim przejdę do tego punktu, muszę przedstawić Ci jeszcze jedną bohaterkę.

Ji Lin nazywana również Louise to młoda dziewczyna, która pragnie zostać pielęgniarką. Jednak jej marzenia bardzo szybko prysną jak bańka mydlana. Wszystko to za sprawą powtórnego zamążpójścia jej matki. W bardzo szybkim tempie Louise zdobywa nie tylko ojczyma, ale przyrodniego brata. Chęć polepszenia swojej sytuacji sprawia, że kobiety trafiają do domu tyrana, który silną ręką zarządza swym majątkiem, synem i jak się okaże nawet naszą bohaterką. Nie chcę za dużo zdradzić, ale dziewczyna by pomóc matce musi zarabiać, a niedokończona edukacja ( brak pozwolenia ojca) sprawia, że musi ona tańczyć z mężczyznami. I nie od razu powiem Ci, że nie jest gejszą. Powiedziałabym, że pracuje jako taka nauczycielka tańca dla mężczyzn, którzy chcą się nauczyć danych kroków. Może dać popis swoich tanecznych umiejętności na życzenie klienta, jednak nasza bohaterka nie daje innych usług. Choć można się domyślić, że inne jej koleżanki mogą tak sobie dorabiać, więc czytelnik ma takie poczucie dwoistości. Z jednej strony widzi, że nie ma w tym nic hańbiącego, a z drugiej za kotarą dzieją się różne ekscesy. Tyrania ze strony ojczyma, szemrana praca i niespełnione marzenia dobijają dziewczynę, jednak wszystko się zmienia, kiedy otrzymuje zmumifikowany palec człowieka...




Uff to taki krótki zarys bohaterów, bo nie mogę za dużo zdradzić, a jakoś muszę Ci przedstawić kluczowe postaci. Powiem tak, bardziej podobała mi się kreacja Ji, gdyż ukazuje nie tylko wychowanie dziewcząt, ich sytuację, ale tradycje. Patriarchalny model życia przedstawia czytelnikowi, jak trudno być kobietą w tamtym zakątku świata. Ciągle pod władzą mężczyzn, zależne od ich woli. Momentami miałam ochotę krzyczeć za bohaterkę i walczyć za nią. Z drugiej strony jej historia uzmysłowiła mnie jakie mam szczęście, że urodziłam się w kraju gdzie panuje względna równość między płciowa. Jej historia życiowa po prostu wywołała we mnie więcej emocji i refleksji niż Rena. Nie zrozum mnie źle oboje są cudowni, i bardzo dobrze wykreowani jednak dla mnie kobieca postać wypada ciekawiej na tle dziecka.

No dobra, co z tą fabułką ? Mamy tutaj miks gatunkowy to od razu zaznaczę. Jest tu i literatura piękna, obyczajowa, kryminał, ale i taka baśniowa ( ze względu na ową mitologię).  Tajemnicze zniknięcia ludzi i ich masakrycznie poszarpane zwłoki to jest to co tygryski czytelnicze lubią najbardziej. Mamy bowiem nie tylko zbrodnię, ale wydawać by się mogło że i  seryjnego mordercę. Młode dziewczyny, pokaleczone ciała. Jednak odpowiedź nie jest taka prosta, bo wkraczamy w wierzenia chińskie. I tu pojawia się owa baśniowość, o której wspomniałam. Jak wiemy Chińczycy wierzą w liczby, kolory, zwierzęta i mają swoje zabobony. I tak dochodzimy do tytułowego nocnego tygrysa. I spokojnie to nie robi się nagle fantastyka, nie nie, po prostu autorka pokazuje nam jak nasze wierzenia i wiara w nie może nas ograniczać. To tak jak my wierzymy, że jak czarny kot przebiegnie nam drogę to już mamy cały dzień pecha. I tutaj mamy do czynienia z czymś podobnym. Mieszkańcy zaczynają między sobą przypominać sobie różne legendy związane z tygrysem, symboliką. Zaczynają więc wierzyć, że to owe mitologiczne tygrołaki pastwią się nad ludźmi, jednak jak się okazuje, owy tygrys ma bardzo ludzką twarz. Jestem zachwycona tą książką. Jest tak inna, że jest piękna. 



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Nocny tygrys" to zdecydowanie ciasteczko nian gao.  Ową podstawą czyli ryżem są bohaterowie. Są wspaniale wykreowani. Ich aspekt psychologiczny i to jak się zmieniają jest ukazane fenomenalnie. Dodajmy do tego wszystkie te kulturowe czynniki typu dziewczynki zależne od ojca, brata. Biedny zawsze pozostanie biednym i będzie traktowany gorzej i tego typu zależności. Chyba bardziej ujęła mnie sytuacja Ji i jej historia niż Rena, ale to tylko dlatego, że to właśnie jej postać ukazuje trudy bycia kobietą i życia w tak restrykcyjnym patriarchalnym państwie. Cukrem były dla mnie wszystkie te mityczne wstawki, które łączą się w ich wierzenia. To też przybliżyło mi trochę tę kulturę, która jest w całkiem inny sposób ukazana. Owa symbolika i legendy wyjaśniają owe zachowania, kulty, czy tradycje. Dla nas czasem coś jest dziwne, dla nich coś normalnego.  Liściem bananowca, który wszystko to otula jest owa fabuła, która skupia się na morderstwach młodych dziewczyn. Powieść ta ukazuje bowiem, jak często nasza wiara jest silniejsza od tzw rozumu. Mieszkańcy bowiem wolą wierzyć w mitologiczną postać, niż zmierzyć się z okrutną prawdą, że człowiek potrafi być najgroźniejszym drapieżnikiem. Nie będę zdradzać za dużo z fabuły, ale powiem tak: ta książka miesza w sobie wiele gatunków literackich, jednak tu jest wszystko sparzone na parze, że te ciasteczko jest razem zbite w jedną całość, tworząc coś niesamowicie słodkiego, zdrowego i innego. I jeżeli moja opinia jest w pewien sposób nieskładna to tylko dla tego, że nie chcę zdradzić zbyt wiele. Porusza ona zbyt wiele bardzo ważnych problemów, a przy tym przybliża nam kulturę, która fascynuje chyba każdego, kto nie mieszka w Azji. Czy wartą ją schrupać? Zdecydowanie tak, a wręcz będę Cię kusić, byś jej skosztował.

KOMU POLECAM? Wszystkim tylko nie dzieciom ;D

Za egzemplarz i fantastyczną przygodę, która potrafi człowieka wprowadzić w zadumę dziękuję:






niedziela, 30 sierpnia 2020

KIRKE









Tytuł:Kirke
Autor: Madeline Miller
Ilość stron:414
Wydawnictwo: Albatros
Okładka:  twarda z obwolutą
SŁOWA KLUCZE:mitologia, samotność, kobiecość, namiętność, miłość rodzicielska, poświęcenie


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 W domu Heliosa, boga słońca i najpotężniejszego z tytanów, rodzi się córka. Kirke jest dziwnym dzieckiem – nie tak potężnym jak ojciec ani tak bezwzględnym jak matka... Dziewczyna próbuje odnaleźć się w świecie śmiertelników, lecz odkrywa w sobie czarnoksięską moc, dzięki której może zagrozić samym bogom… Z tego powodu zostaje wygnana. Nie zamierza jednak przestać kształcić się w czarach. Jej ścieżki skrzyżują się z Minotaurem, Dedalem, jego synem Ikarem, morderczą Medeą i, oczywiście, z przebiegłym Odyseuszem.

Samotna kobieta zawsze narażona jest na niebezpieczeństwo, a Kirke nieświadomie budzi gniew zarówno w ludziach, jak i w mieszkańcach Olimpu. Aby ochronić to, co kocha, będzie musiała zebrać wszystkie siły i zdecydować, czy należy do bogów, z których się urodziła, czy do śmiertelników, których pokochała.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowych wymiarów A5. Posiada obwolutę, która jest złoto- czarna w kwieciste ornamenty. Pod spodem, mamy twardą czarną okładkę w złote ornamenty również roślinne. Przepiękna wklejka, która jest mapą. Całość utrzymana jest w tych dwóch kolorach.  Brakuje mi tylko tutaj wstążeczki, ale to tylko moje grymaszenie. Rozdziały są ponumerowane i posiadają symbol słońca. Czcionka bardzo przyjemna dla oka. To co warto zaznaczyć to fakt, że uważałam na obwolutę, której złoto jest matowe, a zarazem świecące i zostawia plamy. Bałam się również by czegoś sobie nie zedrzeć, bo po egzemplarzach jakie widziałam na półce wyprzedażowej to właśnie obwoluty były poniszczone ( mój egzemplarz  jest w miarę ok ) Całość oceniam na 5+



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?


 Książka ,,Kirke" na mojej liście ,, WANTED"  była uplasowana bardzo wysoko. Jednak czekałam bardzo długo na jakąś fajną promocję. I choć pojawiały się świetne ceny tej powieści ale w miękkiej oprawie, to mi bardzo zależało  na właśnie tym ,, bogatszym" wydaniu. I tak o to idąc sobie pewnego dnia  po mięso mielone wróciłam z ,, Kirke". Spokojnie mielone też było ;) I choć w internecie można poczytać skrajne opinie o tej powieści, ciesze się, że ja dopiero teraz opowiem Ci o niej. Tak na chłodno. Będzie to bardzo smakowity chłodnik...chyba. No to co, jeśli jesteś ciekaw co ja sądzę o tej powieści, to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.


Główną bohaterką jest Kirke, córka  tytana Heliosa i nimfy Perseis. Poznajemy znane nam wydarzenia z mitologii Greckiej ale jej oczami. Nie jest jakąś poboczną postacią lub epizodyczną. Tym razem to ona dostaje głos i opowiada nam historię swojego życia.  Dodam, że są to mity, w których ona występuje i nie jest to reteling, ani mało znane nam historie, ale o tym za chwilę.


Chyba to nie jest żadna tajemnica, ani nie odsłonię przed Tobą żadnej rewelacyjnego newsa, kiedy powiem, że ja kocham wszystkie mitologie świata. Uwielbiam historie związane z bogami, fantastycznymi zwierzętami i jakby nie patrząc na przypowieści, które by wyjaśniały ludziom zjawiska zachodzące w przyrodzie. Dlatego musiałam do tej pozycji podejść na chłodno, by moja fascynacja mitologią nie oślepiła mnie za bardzo.

Jak pamiętasz ze szkoły lub interesowała Cię mitologia to wiesz, że Kirke poznajemy, jako wygnaną boginię, która za karę została zesłana na wyspę Ajaj, na której można powiedzieć została uwięziona. Wyróżniała się na tle innych bóstw tym, że można śmiało powiedzieć, iż była taką pierwszą Babą Jagą, szamanką, która za sprawą roślin potrafiła czarować. Sporządzała mikstury, razem z leśnymi zwierzętami i roślinami uprawiała jakieś gusła, które dodawały jej energii itp. Największy z nią epizod występuje w Odysei, ale też ma swój udział w historii związanej z Jazonem, czy Minotaurem. I muszę przyznać bardzo spodobała mi się jej kreacja. Takiej samotnej buntowniczki, która chciała znaleźć swoje miejsce na ziemi. I choć  można jej było zazdrościć wiele to  bohaterka pokazuje nam drugą stronę medalu.  Bowiem posada wszystko: bogactwo, piękno, a przede wszystkim wieczność, jednak najważniejszego czego nie ma to miłości i przyjaźni. To właśnie dźwięk samotności jest tutaj najgłośniejszy. Jej odosobnienie powoduje, że znajduje ukojenie w przyrodzie i jej darach. Jednak niczym słonecznik odwraca się do słońca, tak ona lgnie do ludzi i bogów. Do osób, które z nią porozmawiają, spędzą czas, zabiją ciszę i pustkę. I jeśli mogłabym powiedzieć, że jest to biografia to powiem Ci, że jest ona udana. Nagle boskość nie jest już taka fajna, a bycie nieśmiertelnym okazuje się być istną klątwą i męczarnią.




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,,Kirke" to bardzo apetyczny chłodnik litewski na upalne dni. Daje bowiem ukojenie i zaspokaja głód czytelniczy.  Ową podstawą czyli bulionem jest mitologia. Mamy bowiem zebrane tu wszystkie przypowieści, w których nasza bohaterka występowała epizodycznie lub była pobocznym bohaterem.I choć znałam je bardzo dobrze to ułożone chronologicznie ukazują nam całokształt bogini myślę, że niedocenianej i pomniejszonej. Kefirem lub jak to woli śmietaną jest kreacja świata. I choć opiera się na  mitach to rozbudowanie paru elementów sprawiało, że całość tworzy cudowny świat, bardzo dobrze nam znany jednak odległy. Nawiązania do innych znanych nam z historii kultów, miejsc dodaje bowiem realności całej powieści, co mnie ujęło. Czosnkiem, solą, pieprzem oraz octem są bohaterowie, którzy normalnie grają pierwsze skrzypce, lecz tym razem zostali zepchnięci na boczny tor. To co mnie ujęło to ukazanie w bogach ludzkiej natury. Ich namiętności, zemsty i bycia przede wszystkim zapamiętanym. Tego czego najbardziej się obawiali to bycia zapomnianym i niepotrzebnym. Jeśli chodzi zaś o tzw półbogów i ludzi to pojawia nam się tutaj obraz nie tyle marności, co bycia swoistym niewolnikiem, który musi spełniać zachcianki bogów. Takie małe pionki w rękach większych graczy, które niby mają wolną wole, a jednak muszą grać tak jak im się karze, bo inaczej czeka ich śmierć lub liczne cierpienia. Botwinką czyli głównym składnikiem jest oczywiście Kirke, którą pokochałam całym sercem. To kobieta, którą targają nasze emocje, problemy. Jest tak wielobarwną postacią, że każda z nas znajdzie w niej cząstkę siebie. I ostatnim składnikiem są ziemniaczki, którymi są motywy takie jak samotność, miłość rodzicielska. Są one tutaj cudownie uwypuklone dodając całej potrawie tego czegoś. Według mnie warto schrupać tę powieść. Może nie jest ona jakaś odkrywcza, ale poruszone w niej problemy są aktualne do dziś, mimo że historie te są przekazywane od wieków z ust do ust. Jeśli lubisz historię i kochasz mity to jest to pozycja stworzona dla Ciebie.


KOMU POLECAM? Fanom powieści historycznych, mitologii i fantastyki.

środa, 26 sierpnia 2020

KIEDY MNIE ZOBACZYŁEŚ
















Tytuł:Kiedy mnie zobaczyłeś
Autor:  J.D Russo
Ilość stron:210
Wydawnictwo: Novae Res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: miłość, przyjaźń, niewidomy, niepełnosprawność, tajemnice, młodzież, depresja


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Kiedy oczami są uczucia, można zobaczyć niewidzialne.
Chłopak Gabrysi ulega wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego traci wzrok. Dziewczyna musi zdecydować, czy zostać z próbującym odnaleźć się w nowej rzeczywistości Kubą, czy wyjechać do Paryża na miesięczny staż, o którym od dawna marzy. Nie chce zostawiać chłopaka w takiej chwili, ale wie też, że ta okazja już się nie powtórzy. Wtedy siostra bliźniaczka wpada na pewien pomysł…
POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Ma matową okładkę, ale nie zostawia żadnych odcisków. Wykonana jest z grubszego materiału więc też szybko się nie zniszczy. Utrzymana jest w kolorystyce takiego ala złota, czerni, brązów. Dziewczyna na okładce widać, że cierpi, co już przykuwa wzrok. Czcionka jest przyjemna dla oka, a to jest ważne. Kartki są grubsze, beżowe. Cała powieść jest cieniutka więc można ja zabrać ze sobą w podróż, bo nie zajmie dużo miejsca. Rozdziały są ponumerowane. Całość wydania oceniam na : 4+





OPINIA- czyli jak ona smakuje ?


Książka ,,  Kiedy mnie zobaczyłeś" porusza bardzo jak dla mnie ciekawy temat, miłości do osoby niepełnosprawnej. Zawsze darzę ogromnym szacunkiem takie osoby, które nie patrzą oczami, a sercem. Tym bardziej byłam ciekawa tej historii, gdzie młoda dziewczyna zakochuje się w niewidomym chłopaku. Czy ta powieść potrafi wzruszyć? Wywołać zadumę? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

Główną bohaterką jest Alicja. To typowo agresywna cicha myszka, która nie odezwie się, ale w myślach bluźni na każdego. Znasz ten typ prawda. Jakby tego było mało ma siostrę bliźniaczkę, która jest przebojowa, energiczna i ma przystojnego chłopaka. Kiedy ten ulega wypadkowi i traci wzrok ta ewidentnie nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją. I powiedzmy sobie szczerze: nie dziwie się jej. Nastolatka, która dopiero wchodzi w świat dorosłych ma ochotę zabawić się, wyszumieć. I choć kochała chłopaka to gdzieś ją to wszystko przerosło, dlatego Gabrysia, bo o niej mowa postanawia wyjechać na miesięczny staż. Chce sobie to poukładać w głowie. Wiemy jak to jest z nastoletnią miłością. Jednak gdzieś czuje wewnętrznie, że porzucenie chłopaka w takim momencie będzie okrutne, dlatego prosi Alicję, by ta ją zastąpiła. No przecież się nie zorientuje, bo nie widzi stawia taką tezę dziewczyna.

I tak dochodzimy do momentu poznania Kuby. To chłopak, który miał w życiu cel, a jedno zdarzenie przekreśliło cały plan. Widzimy go w momencie depresji. Zamknięty w sobie, odrzuca świat. Buntuje się na wszystko i wszystkich, bo ma żal do świata. I tak  widzimy jak Kuba musi uczyć się wszystkiego od nowa, a jego dziewczyna Gabrysia/ Alicja pomaga mu w tym odkrywaniu nowej rzeczywistości. Czytelnik widzi jak stara się na nowo ,, pokochać" , bo wie, że ten związek nie ma racji bytu, ze względu na jego niepełnosprawność.

Powiem tak chyba po raz pierwszy bardziej polubiłam męskiego bohatera niż bohaterkę.  Myślę, że to dlatego iż jej uczucie do niego nie jest rzeczywiste. Mówi się, że zakazany owoc bardzo kusi i tak też było w tym wypadku. Alicja wie, że to chłopak jej siostry więc tym bardziej ciągnie ją do niego. Jej miłość opiera się na platonizmie i tym, że może z kimś porozmawiać. Kurczę gdyby każdy z nas tak podchodził do życia, ze ktoś z nami gada to ile byśmy razy mieli złamane serce? I ok wiem, że mamy do czynienia z nastolatkami, bo i też do tej grypy wiekowej jest skierowana ta książka. Tym bardziej boli mnie, że tak piękny problem, został spłycony do tak kuriozalnych wartości. Owszem dziewczyna go kocha, o czym świadczą jej czyny, oddanie i zaangażowanie. Jednak o wiele prawdziwsze wydają się uczucia Kuby niż jej. Jest mądrzejszy i podchodzi do wszystkiego z dystansu.



Wspomniałam, że mamy tutaj poruszony piękny problem związku z osobą niepełnosprawną.  Zawsze rozczula mnie taki taki widok, bo widać, że to czyste, głębokie uczucie, które nie opiera się tylko na platonicznym aspekcie. Ich poświęcenie, oddanie drugiej osobie zasługuje na ogromne medale.  Sprawny fizycznie oddaje się w całości w ręce niepełnosprawnego, by ten nim kierował, opierał się na nim i by miał siłę do życia. To co muszę przyznać autorka pięknie ukazała ową relację opieki, bycia opoką dla tej drugiej osoby. Jednak szkoda, że nie zostało to w jakiś sposób bardziej pogłębione.Momentami infantylność bohaterki i jej zachowanie było nieadekwatne do całej sytuacji. Czytając tę powieść normalnie nuciłam sobie piosenkę ,, I see you" z filmu Avatar, która tak mi się wpasowała w całą fabułę i oddaje to co autorka chciała przekazać młodym ludziom. Miłość nie ma granic, ma po prostu inne światy, czasem o wiele bardziej barwne i piękne niż nasz. Od ciebie zależy czy chcesz je poznać....




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Kiedy mnie zobaczyłeś" może nie jest idealną powieścią, bowiem ma sporo mankamentów, jednak mimo tego podobała mi się. To tak jakby jeść jogurt naturalny z płatkami śniadaniowymi. Owym jogurtem są bohaterowie, którzy potrafią zirytować mam tu na myśli Alicję, Gabrysię swoim zachowaniem. jednak kreacja Kuby jest znakomita. Autorka pięknie oddała świat nastolatka, który nagle stracił wzrok. Podejście psychologiczne i ukazanie każdej z faz na jego przykładzie uważam za bardzo udane i choćby dla niego warto sięgnąć po tę książkę. Płatkami śniadaniowymi jest owy problem miłości, a właściwie związku z osobą niepełnosprawną. Od obojga wymaga to wiele siły, cierpliwości, zaufania i wspomnianej już miłości. Pięknie ukazana po raz kolejny relacja oczami Kuby, bowiem Alicja jak dla mnie w tej kwestii kieruje się całkiem innymi wartościami. I oczywiście potrafi pomóc chłopakowi, jest genialnym dla niego lekarstwem, jednak jej miłość co do niego jest jak dla mnie sztuczna. Do całej tej przekąski mogłabym dorzucić świeże maliny jakim są właśnie owe już wyżej przytoczone przeze mnie aspekty psychologiczne. Dodają całości realizmu i powagi. Jednak zabrakło mi takich głębszych przemyśleń, może i ukazanie jeszcze w inny sposób owej relacji, ciężkiej, ale pięknej. Nie mniej jednak mimo owych tam minusików i tak polecam przeczytać i skosztować tę książkę. W szczególności, że jest to pierwszy tom więc wiele może się później jeszcze wydarzyć i zmienić.

KOMU POLECAM? Osobom lubiącym lekką lecz wartościową lekturę

Za egzemplarz i miłe spędzony czas dziękuję wydawnictwu :