środa, 13 marca 2019

PANOWIE PÓŁNOCY









Tytuł:Panowie północy
Autor:  Bernard Cornwell
Ilość stron:496
Wydawnictwo: otwarte
Okładka: twarda

SŁOWA KLUCZE: wikingowie, średniowiecze, bitwy, intrygi, polityka, religia

,, To w czym bogowie najbardziej się lubują, to chaos " str 77


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Zwycięstwo pod Ethandun drogo kosztowało Uhtreda – poległ jego przyjaciel, zginęła królowa cieni, jego kochanka. A za udział w bitwie otrzymał od króla Alfreda zaledwie marny spłachetek ziemi. Uhtred opuszcza Wessex i wyrusza do Northumbrii, by odszukać i zabić swych wrogów: wuja, który przywłaszczył sobie jego ziemie, oraz Kjartana i Svena, którzy zamordowali jego przybranego ojca, jarla Ragnara. Czy dane mu będzie nasycić się zemstą?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka  ta jest tak samo  wydana  co poprzednie, czyli cudowne, .  Twarda oprawa utrzymana w kolorystyce czerni, bieli raz żółtego napisu, sprawia, że całość ( 3 tomy) prezentują się spójnie i klasycznie. Ozdobny brzeg przedstawia  fragment czarno- białego obrazu, który pokaże Ci na dole, jak na obecną chwilę się prezentuje ten wycinek.. Okładka na brzegach jest lakierowana ( tam gdzie mamy fragment obrazu), natomiast fronty są czarne, matowe. Mamy także białego drapieżnego ptaka, który ukazany jest w locie. Uwielbiam te ich minimalistyczne detale, które nawiązują do treści książki.. Niestety i tu ostrożnie się z nią obchodź, jak z poprzedniczką, bo widać odciski palców. W środku mamy beżowe cieńkie strony z bardzo fajną czcionką. Książka jest szyta pomarańczowymi nićmi. Wklejka w tej książce jest taka sama jak przy pierwszym tomie i nadal robi na mnie wrażenie i to ogromne. Na przedniej okładce mamy mapę,a na tylnej portret naszego głównego bohatera. Wszystko znowu utrzymane w czarno-białej kolorystyce. Mamy przypisy na dole, rozdziały są ponumerowane, które są przypisane do każdej części. Książka podzielona jest na 3 części Mamy wstęp z wyjaśnieniem topografii oraz na końcu notkę historyczną, która wyjaśnia co jest prawdą, a co fikcją, bo uwierz, ciężko ją odróżnić. Całość  wydania oceniam na : 5




OPINIA: Książka ,, Panowie północy" to ciąg dalszy przygód naszego niezłomnego bohatera Uhtreda. Tym razem będzie musiał zmierzyć się nie tylko z wrogami, ale  z własnym umysłem i silną wolą. Nie zdziwi Cię chyba fakt, kiedy powiem, że straciłam głowę nie tylko dla tego papierowego pół wikinga, jak i do twórczości pana Cornwella. I choćbym chciała się do czegoś przyczepić no uwierz mi nie mam do czego. Tutaj akcja goni akcję. Nie ma tu mowy o nudzie, czy przydługich opisach, które czasem pełnią funkcję zapychaczy. Tutaj wszystko jest napisane ze smakiem.  Historia połączona z fikcją to jest to co ja kocham. Królowie , często zapomniani na nowo odżywają na kartach powieści, by opowiedzieć czytelnikowi swą historię. No dobra, a co z bohaterami? zapytasz.

Pojawiają się nowe postaci. Mnie zachwycił obraz króla, o którym muszę Ci powiedzieć nie wiedziałam kompletnie nic. Ba nawet byłam zdziwiona, że takowy żył. O kim mowa?  Guthredzie. Niegdyś porwany  przez wikingów i przez parę lat przez nich więziony, zostaje uwolniony przez Uhtreda. Tak zaczyna się dziwna relacja króla i naszego bohatera. Momentami miałam uczucie jakoby Guthred był troszkę psychicznie chory, jednak można to oczywiście zrzucić na karb niewoli. Jego decyzje i postępowanie były nieudolne, a on sam słaby psychiczne, co rzuca się w oczy przy pierwszym starciu z innym jarlami lub królami.  Bardzo mnie jego kreacja zaciekawiła i w jakiś sposób zachwyciła.

Z kobiecych postaci to polubiłam Gisele siostrę Guthreda, która skradła serce Uhtreda. Mądra, piękna, zaradna, potrafiła przeżyć w najtrudniejszych dla niej czasach, kiedy jej brat był w niewoli.  Przypomnę Ci, w tamtych czasach kobieta bez ojca, brata  lądowała w klasztorze lub w domu publicznym.  Jednak ona została w swoim domu rodzinnym i nieźle zarządzała można rzec majątkiem.

Drugą kobiecą postacią jest Hilda, którą poznaliśmy już w poprzednim tomie. Ta była zakonnica, teraz u boku Uhtreda, towarzyszy mu podczas jego wędrówek i bitew. Łączy ich wspaniała przyjaźń, która ujęł mnie za serce. To kobieta, która nie boi się chwycić za miecz, czy powiedzieć to o czym myśli. Mimo traumatycznych przeżyć stara się żyć od nowa. Widzimy, że ma żal do Boga iż ten ją zostawił na pastwę wikingów. Jednak z czasem jej złość maleje i pomalutku odnajduje do niego drogę. Jednak, czy znów stanie się siostrą? a może życie u boku tak wielkiego woja zmieniło ją do tego stopnia, iż czując zew wolności, dzikości pogan odwróci się od życia, które wiodła kiedyś ? Tego dowiesz się już sam/a

Najbardziej przypadła mi do gustu kreacja naszego głównego bohatera.Wiem, zero zaskoczenia z mojej strony, jednak musisz zrozumieć, że jego postać jest  bardzo realistyczna. I choć wydaje się, że to człowiek ze stali, widać, że i on potrafi z czasem się załamać.Widzimy, jak z tomu na tom , z biegiem lat, zdobytym doświadczeniem, zmienia się jego sposób myślenia, jest ono dojrzalsze.  Niezmienne pozostaje jego życiowe marzenie, by odbić z rąk jego wuja swoje ziemie, zemścić się na Kjartanie. Jednak jak to los przewrotny, znowu zsyła przeszkody i liczne trudności , z którymi będzie musiał sobie poradzić. Kiedy sam staje się niewolnikiem na statku, widzimy, jak bohater musi stanąć do najtrudniejszej swej, jak do tej pory walki. Walki z własnym umysłem i emocjami.
 



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :Według mnie, jak na trzeci tom to muszę przyznać, że powieść ta nie obniża swych lotów. Narracja prowadzona w formie retrospekcji, za każdym razem sprawia, że roztapiam się niczym masło na patelni. Komentarze bohatera, który jest już w podeszłym wieku i wspomina swe dawne dzieje, dodają temu wszystkiemu realizmu. Uhtred nie raz karci się za swe zbyt pochopne podjęte decyzje, czy swą gwałtowność. Fabuła wciąga niczym najdłuższe spaghetti ze sosem.  Z zachwytem pożeram każdą literkę, słowo, stronę, by jak najszybciej dowiedzieć się : co dalej ? Autor w genialny sposób ukazuje również politykę tamtych czasów, jak i funkcjonowanie dwóch religii obok siebie, ukazując wady każdej ze stron. Choć powiedzmy sobie szczerze ułuda, pycha i chciwość dość często są ukazywane po stronie chrześcijańskiej, a zabobony i wiara w przeznaczenie i znaki na niebie po drugiej, wywołując przy tym uśmieszek lub gorycz na twarzy czytelnika. Bardzo spodobała mi się wpleciona w tym tomie psychologia, która ukazuje prawdę o nas samych. Bohaterowie są niesamowicie wykreowani. Nuda? Podgrzany kotlet? Nic z tych rzeczy. Przygody naszego bohatera potrafią wywołać wiele emocji. Świat wykreowany przez autora, historyczne postacie wrzą niczym woda na gazie i na nowo piszą swe dzieje.  Wikingowie skradną serce nie jednemu i co najważniejsze zostaną w pamięci na dłuższy czas, a tło historyczne popieści gardło nie jednego konesera.


KOMU POLECAM? Fanom wikingów, historii, przygód, średniowiecza, bitew, mitologii.

Za egzemplarz i mile spędzone noce w ramionach Uhtreda, dziękuję wydawnictwu :




niedziela, 10 marca 2019

BESTIA- PRZEDPREMIEROWA RECENZJA









Tytuł:  Bestia
Autor:  Peternelle van Arsdale
Ilość stron: 317
Wydawnictwo: Poradnia K
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: Strach, baśń, przyjaźń, miłość, zbrodnie, nienawiść, zemsta

Bestia straszliwa jest
By skryć się przed jej mocą
Bramę zamknij, inaczej bowiem
Ani chybi dopadnie cię nocą
Fragment dawnej rymowanki str 7

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Pewnego razu, w pewnej wiosce na świat przychodzą bliźniaczki. W tym samym roku rozpoczyna się okres głodowej suszy. Mieszkańcy obwiniają za klęskę nieurodzaju nowo narodzone dzieci i wypędzają je wraz z matką do lasu. Lata później odczłowieczone bliźniaczki – pożeraczki dusz – powracają. Dręczone głodem uśmiercają niemal całe Gwenith, oszczędzając jedynie Alys i pozostałe dzieci. Pięćdziesięcioro ocalałych biorą pod swoją opiekę mieszkańcy sąsiedniej osady. Alys – dziewczyna o tajemniczym darze, którego nie może ujawnić, bo zostałaby nazwana czarownicą, jako jedyna nie obawia się pożeraczek dusz. Ciemny las ją wzywa. Tymczasem Starsi nakazują budowę drewnianego ogrodzenia, które ma ochronić Defaid przed potworami Bestii… Kiedy uderza katastrofa, Alys wyrusza w mroczną podróż, w której musi uratować swój świat. Podroż w najciemniejsze zakamarki lasu – i własnej duszy.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Posiadam egzemplarz przedpremierowy więc będzie się on różnił od finalnego. W jakim stopniu ? Tego nie wiem. Mój egzemplarz jest w matowej, miękkiej okładce. Brak skrzydełek. Bardzo klimatyczne zdjęcie przedstawiające las, a pośrodku.? No właśnie i tu już włącza się wyobraźnia czytelnika. Ja tu widzę kobietę ale nie chcę Ci niczego sugerować. Pozostawiam Tobie do rozszyfrowania. Kartki mam białe z bardzo przyjemną czcionką. Książka podzielona jest na 4 części, a każda z nich posiada własne rozdziały. Całość oceniam na : 5





OPINIA: Książka ,, Bestia”  już na samym początku zauroczyła mnie klimatyczną okładką. Nie wiedziałam czego się po niej spodziewać ? Horroru, thrillera  , jednak to co otrzymałam, przerosło me oczekiwania. O czym mowa? Zaraz Ci wszystko wyjaśnię.

 Mamy do czynienia tutaj z 3 głównymi postaciami. Alys, Angelica i Benedicta to dziewczynki, które dzieli wiele, a łączy jeszcze więcej. Na samym początku poznajemy bliźniaczki Angelicę i Benedictę, które za sprawą zabobonów  i dziwnych lęków mieszkańców wioski zostają wraz z matką wygnane do lasu. Ich ojciec jak możesz sobie wyobrazić wiedzie spokojne wręcz sielskie życie i zapomina o swej wygnanej rodzinie. Dziewczynki wychowywane w dzikim lesie odbiegają  nie tylko wyglądem ale i zachowaniem od swych rówieśników. Wychowane przez las i umocnione chęcią zemsty za wyrządzone  im krzywdy, mszczą się na mieszkańcach okolicznych wiosek.  Nazywane pożeraczkami dusz, zabijają bez litości każdego kto im stanie na drodze. Wiecznie nienasycone i zawsze pozbawione litości, obrastają do rangi legendy lub bajki, którą dorośli opowiadają swym dzieciom ku przestrodze. Czytelnik z jednej strony rozumie postępowanie dziewczynek.  Mają żal i uraz do mieszkańców, którzy przyczynili się do ich sytuacji, wszelkich niedogodności, a przede wszystkim ciepła rodzinnego domu. Jednak z drugiej strony nie rozumiałam, dlaczego zabijały również dzieci, wszak do dorosłych miały uraz- trauma  ale co takiego zrobiły im te niewiniątka ?

 Alys poznajemy w wieku 7 lat, kiedy to pożeraczki zabiły jej rodziców, a ją oszczędziły. Osierocona dziewczynka, która cudem  przetrwała te bliskie spotkanie z potworami, sieje lęk i nieufność. Uratowana przez wędrowca Pawla trafia do bardzo despotycznej wioski, którą rządzi Najwyższy Starzec. I właśnie tutaj Alys przeżyje najgorsze piekło. I choć nie obawia się pożeraczek to nie wie jeszcze, że będzie musiała zmierzyć się z gorszymi potworami. Jestem zachwycona kreacjami wszystkich trzech dziewczynek. Jednak ze względu na to, że więcej jest w książce Alys to właśnie ją polubiłam i kibicowałam jej w jej jakże przerażającej historii.

Jestem oczarowana tą powieścią i muszę Ci powiedzieć, że to moja kolejna książka w tym roku, która sprawiła, że szczęka i kapcie mi opadły. I choć mogą Ci się zaraz moje słowa wydać przekoloryzowane to musisz mi uwierzyć. Pani Arsdale to współcześni bracia Grimm. Tak, właśnie włożyłam ją do tej miski, bo muszę przyznać ostatni raz taką baśń, która zmroziła mi usta i całą krew były właśnie baśnie braci Grimm, które pamiętam czytałam z fascynacją i lękiem. Ta powieść właśnie jest taką Grimmowską baśnią, pełną brutalności, lęku, zła oraz wspaniałego morału. Autorka wspaniale porusza wiele problemów takich jak zabobony, wykorzystywanie dzieci, władza, religia, wszystko to zostało przykryte pod pierzynką lekkiej i słodkiej bitej śmietany jaką jest owa baśniowość. Mamy bowiem do czynienia nie z magią, a z postaciami, wyjętymi z naszych najgorszych koszmarów. Z zapartym tchem czytałam tę powieść, nie mogąc się od niej oderwać. Jej oryginalność i uniwersalność, sprawiły, że nie potrafię Ci powiedzieć, dla kogo ona jest skierowana, bowiem tu każdy fan danego gatunku znajdzie coś dla siebie.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Bestia” dla mnie jest to fenomenalna pozycja, która sprawiła, że poczułam się, jak odkrywca skarbu. I nie boję się głośno powiedzieć, że Pani Arsdale to Grimmowie w spódnicy, którzy chyba odrodzili się w ciele autorki i zaczynają tworzyć fenomenalne krwawe, straszne i bardzo klimatyczne baśnie, bo właśnie ta powieść taka jest.  Przepiękne opisy, które czyta się z lekkością i ta baśniowość sprawiły, że pokochałam tę powieść z całego serca. Dawno nie czytałam tak oryginalnej historii. Uważam że ,, Bestia” to arcydzieło. Wspaniała współczesna baśń, która nie jest retelingiem. Jej klimat, historia cały czas trzymały mnie w napięciu i strachu. Tytułowa Bestia nie jest oczywistą postacią, bowiem można ją różnorako interpretować kim tak naprawdę jest. Autorka wydobyła na światło dzienne nasze koszmary, które co noc nawiedzają nas we snach i ubrała je w przepiękne słowa.  Jestem zakochana i oczarowana tą powieścią. Polecam Ci ją z całego serca. Musisz ją przeczytać.

KOMU POLECAM?  Wszystkim bez wyjątku

💖Za egzemplarz i  podróż po baśniowej krainie dziękuję wydawnictwu 💖 :




czwartek, 7 marca 2019

KORPOMISIE CZYLI JAK OSIĄGNĄĆ SUKCES








Tytuł: Korpomisie czyli jak osiągnąć sukces.
Autor:  Marek Żak
Ilość stron: 212
Wydawnictwo:  WasPos
Okładka:  miękka


SŁOWA KLUCZE:zwierzęta, życie codzienne, praca w korporacji, polityka


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Korpomisie to moja kolejna książka. Może najważniejsza. Na pozór jest to historia z korporacji, ale tylko na pozór, bo moje książki mają zawsze swoje drugie i trzecie dno, a tak naprawdę starają się pokazać, jak to wszystko działało i działa. Dotyczy to zarówno tzw. realnego socjalizmu, jak wielkich korporacji, czyli władzy i pieniędzy. Młody, ambitny miś Bombo bardzo chce osiągnąć sukces, a to, jak wiemy, w misiowym społeczeństwie, proste nie jest. Książka w swojej treści została zainspirowana “Nową klasą” Dzilasa, która niegdyś wstrząsnęła całym socjalistycznym obozem, i ,,Folwarkiem zwierzęcym” Orwella – ikoną opisu przejmowania władzy, a w formie – moim ulubionym filmem “Ted” z Markiem Wahlbergiem w roli głównej, w którym tytułowy bohater, miś Ted, wyczynia zupełnie nieprawdopodobne rzeczy, łącząc zabawny wygląd z niekoniecznie zabawnym zachowaniem.

Uwaga!! Korpomisie NIE są książka dla dzieci!!


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Okładka miękka, lakierowana, bez skrzydełek. Bajkowy charakter frontu, przedstawiający parę misi może być mylący, bowiem jest to książka dla dorosłych. Czcionka bardzo przyjemna dla oka. Strony są tu koloru beżowego. Brak tu spisu treści lub jakiś dodatkowych elementów. Całość  oceniam na 4+



OPINIA: Książka ,, Korpomisie”  zaskoczyła mnie pod wieloma względami. Ta niepozorna bowiem książeczka skrywa bardzo ciekawe, a przede wszystkim mądre wnętrze. Co mi się w niej podobało ? I czym się zachwycałam podczas lektury ? O tym zaraz Ci opowiem.

Naszym głównym bohaterem jest miś Bombo, który jak każdy młody człowiek po skończonej szkole, pragnie spełnić swe realne marzenia. Mieć fajną pracę, własne mieszkanie, rodzinę i posiadać wystarczająco pieniędzy aby można było je wydawać na przyjemności.  Jednak nie jest łatwo to tak wszystko osiągnąć o czym przekona się nasz miś. To wspaniała historia, która od samego początku uderza w nas swym realizmem, ukazując nasze prawdziwe życie i mechanizmy, które nim rządzą.  Bombo to bardzo sympatyczny miś, którego bardzo szybko polubiłam. Z początku jest zagubiony i stara się odnaleźć w korporacji ,, Miodzik”. Zrozumieć prawa i funkcjonowanie tej prężnej firmy. Z czasem nasz bohater zaczyna nie godzić się z pewnym panującym tam system i stara się go zmienić, ulepszyć. Czy uda mu się spełnić swe realne marzenia ?

Muszę Ci powiedzieć, że od samego początku byłam pozytywnie zaskoczona tym ,w jak fantastyczny sposób autor opisał życie każdego z nas, ubierając ją w bajkę. Bajkę w której jesteśmy słodkimi, niewinnymi misiami, jednak tak jak i w życiu to tylko pozory. Bowiem pod tą niewinnością i słodkością, ukrywają się bardzo poważne problemy i brutalna prawda o nas samych. Polityka, życie codziennie i trudności z jakimi musimy się zmagać są tu przedstawione, jak na srebrnej tacy, a czytelnik w każdym z misiów przedstawionych na kartach powieści odnajdzie siebie.  I choć bardzo bałam się tej książki i troszkę zwlekałam z jej czytaniem to teraz wiem, że nie potrzebnie się nakręciłam. To wspaniała historia ukazująca niestety prawdę o naszym świecie i jego wszystkich barwach nie tylko tych pięknych.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Korpomisie czyli jak osiągnąć sukces” to znakomita bajka dla dorosłych. Cechują ją realizm i świetnie wykreowane postaci.  Misie, które zostały spersonifikowane, w genialny sposób przedstawiają brutalną prawdę o nas samych. Historia zapisana na kartach tej powieści wielokrotnie skłoniła mnie do refleksji nad własnym życiem. Jak to każda bajka posiada morał i napisana jest lekkim językiem. Problemy, jakie zostały tutaj we wspaniały sposób wplecione, odnoszą się do naszej współczesności. W tej krótkiej opowieści dostałam kawał krwistego mięsa, jakim jest nasze życie. To nie bajka, czy kolorowy film, to wieczna walka o swe marzenia, karierę czy godne życie. Wspaniała książka, którą uważam warto schrupać, bo przede wszystkim jest inteligentna, refleksyjna i muszę przyznać, że wciąga czytelnika do swego bajkowego świata. Porównywana do ,,Folwarku zwierzęcego” z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to trafne skojarzenie. Więc jeśli podobał Ci się ten klasyk, to ta książka   przypadnie Ci również do gustu.


KOMU POLECAM? Osobom lubiącym refleksyjne książki o współczesnym życiu.

💖 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu💖 :




sobota, 2 marca 2019

MALWINA I KRZYSIEK W DIALOGU







Tytuł:  Malwina i Krzysiek w dialogu
Autor: Michalina Chwalisz
Ilość stron:  88
Wydawnictwo:  WasPos
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:  życie, szkoła, młodzież, humor,  współczesne problemy


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

W codziennych rozmowach kuzynów Malwiny i Krzyśka przewijają się tematy od polityki po uzależnienie od gumy do żucia. Żart często okazuje się najlepszą reakcją na problemy, a nikogo się tak dobrze nie ripostuje jak własnych bliskich.Czytając „Malwina i Krzysiek – w dialogu”, przypomnicie sobie nagłówki gazet, lektury maturalne a także odwiedzicie kilka miejsc w Warszawie i nie tylko.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest w miękkiej, lakierowanej okładce. Utrzymana w kolorystyce żółci i niebieskości. Dwie filiżanki oddziaływają na czytelnika, dając do zrozumienia jakieś spotkanie, rozmowy. Standardowych wymiarów A5 i  beżowych stronach, należy do grupy książek lekkich i łatwych w transporcie. Czcionka duża, przyjemna. Rozdziały są zatytułowane , a na końcu znajdziesz spis treści. Całość oceniam na : 5



OPINIA:  Niepozorna, cieńka książeczka, która niczym się nie wyróżniała na tle pozostałych dostarczyła mi wiele rozrywki i poprawiła mój nastrój. Co w niej mnie tak urzekło ?

Malwina i Krzysiek to bardzo sympatyczni nastolatkowe.  I nie są to zakochani w sobie bez pamięci młodzi ludzie, a kuzyni, którzy spotykają się, by porozmawiać ze sobą na różne tematy. Od samego początku polubiłam ich za ich humor, inteligencję oraz wspaniałą więź jaka ich łączy. I choć mamy do czynienia z 17 latkami to z przyjemnością wzięłabym swój kubek z kawą i dosiadał się do ich stolika, by dołączyć do ich rozmów nie tylko śmiesznych, ciekawych ale i często nostalgicznych.
Książka jest tak skonstruowana, że nie ma tu ciągłej fabuły, bowiem każdy rozdział podejmuję inny temat i skupia się na czymś innym. Dialogi kuzynostwa niby to o poważnych tematach i problemach nie raz wywołały uśmiech na mej twarzy.  Autorka w genialny sposób przedstawia nam współczesną młodzież i tok jej myślenia. Rozmowy Malwiny i Krzyśka są wyjęte z życia codziennego, wiesz niby dorośli, którzy mają dostęp do różnych informacji, a tak naprawdę jeszcze dzieci, które  mało co z tego rozumieją ale dyskutują. Starsi czytelnicy wiedzą o co mi chodzi. Muszę przyznać,  że czytając dialogi bohaterów, czułam się jak taki nieproszony gość, który podsłuchuje ich z sąsiedniego stolika, popijając samotnie kawę w jakiejś kawiarni. Te wrażenie spowodowało, że powieść ta zyskała w moich oczach wiele.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Malwina i Krzysiek w dialogu” to przede wszystkim lekka powieść, którą połyka się w całości. Wciągająca, jak ulubione danie, od którego nie jesteś  w stanie się oderwać.  To taka pozycja, do której wraca się by przeczytać najlepsze fragmenty.  Problemy poruszane w tej pozycji są jak najbardziej na czasie. Mamy tutaj bowiem takie dylematy jak : Co chcę robić w przyszłości?, samotność, nałóg, czy odwieczny problem co chcesz dostać na… ?  Dla mnie ta książka okazała się być genialną rozrywką, która odpędzi smutek, nudę i wyrwie nas na chwilę z matni codzienności. Bardzo realistyczna, w szczególności kreacja bohaterów. Współczesny język i duża dawka humoru, czego trzeba więcej ?

KOMU POLECAM?  Osobom, które szukają czegoś lekkiego z poczuciem humoru i refleksją.

💖 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu💖 :