środa, 15 lipca 2020

BAD BOYS GO TO HELL








Tytuł:Bad boy go to hell
Autor:  Małgorzata Piotrowska
Ilość stron:345
Wydawnictwo: Niezwykłe
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: romans, hate to love, przyjaźń


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Mike i Olivia nienawidzą się od zawsze. Kiedy byli dziećmi, bez przerwy sobie dokuczali. Ich kontakt się urwał, kiedy Olivia wyjechała do szkoły z internatem. Jednak teraz powróciła. Mike nie poznaje na ulicy dziewczyny, której nie lubił niemal całe swoje życie. Olivia już nie ma aparatu na zębach ani denerwujących warkoczyków.

Olivia też go nie poznaje, i kiedy dowiaduje się, że chłopak, który ją zaczepił na ulicy to właśnie Mike, cała niechęć powraca ze zdwojoną siłą. On ma teraz już dziewiętnaście lat i jest seksowny jak diabli, ale to nie zmienia faktu, że ona go nienawidzi. Nic się nie zmieniło. A przynajmniej nie dla niej. Szkoda, że on postanawia testować jej cierpliwość.

Dwoje odwiecznych wrogów, którzy znaleźli się w niezwykle zaskakującej sytuacji – muszą ze sobą zamieszkać pod jednym dachem.
To oczywiście oznacza wojnę i… może coś jeszcze.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Posiada skrzydełka, matową okładkę, która utrzymana jest w kolorystyce bieli, pastelowego fioletu, niebieskości.  Na froncie widzimy dobrze zbudowanego mężczyznę, więc wiadomo, że będziemy mieć do czynienia z romansem.  Kartki są normalniej grubości w kolorze szarym, a czcionka większa i bardzo przyjemna dla oka. Każdym rozdział ma numer .Fabułę mamy podzieloną na czwórkę bohaterów to też rozdziały mają ich imiona, dzięki czemu wiadomo, kto kiedy opowiada ze swojej perspektywy daną przygodę. Całość wydania oceniam na : 5



OPINIA: Książka ,, Bad boy go to hell "  urzekła mnie swoim motywem od nienawiści do miłości, gdyż kocham właśnie takie trudne, z przeszkodami historie miłosne. Czy zatem warto się wgryźć w tę powieść? Czy może motyw przedstawiony w tej pozycji już mi obrzydł i przyprawił o ból brzucha?  Jeśli jesteś ciekaw  to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

Głównymi bohaterami tej powieści jest czwórka młodych ludzi. Olivia, Michael, Jo i  Luke.  Liv i Mike od dzieciństwa się nienawidzą. Ich psikusy z każdym rokiem były bardziej agresywne i zakrawające o uszkodzenie ciała. Luke ich wspólny przyjaciel jako rozjemca nie raz ratował obie strony po owym starciu gigantów. I tak trwało to latami dopóki Olivia nie zmieniła szkoły. Kiedy wraca po paru latach cóż.. sytuacja zmusza tych troje do wspólnego zamieszkania. I choć wydawać by się mogło, że dorośli, zmądrzeli to ta dwójka niestety nadal pała do siebie ogromną nienawiścią. Jednak zaczynają do siebie coś czuć, coś do czego oboje nie potrafią się przyznać. I muszę przyznać, że kreacja tych dwojga jest znakomita. Podobało mi się to, że Liv jest pewna siebie, zabawna i z temperamentem. Michael niby zrównoważony, ale mściwy, cierpliwy i wytrwały realizuje każdy swój plan do końca.  I choć jeśli mam się przyczepić to powiem, że daleko mu do bad boya. Znaczy tak do 1/3 tak, a potem już nie. Jednak pewnie ma to na celu ukazać czytelnikowi, że miłość zmienia człowieka....Ta mieszanka wybuchowa, która mieszka pod jednym dachem nie raz wywołała u mnie szeroki uśmiech na twarzy.

 No dobrze a teraz troszkę o Luke i Jo. Oboje są bohaterami drugoplanowymi, gdyż są przyjaciółmi wcześniej wspomnianej dwójki. Jednak i oni w pewnym momencie mają swoje 5 minut. Tych dwoje teoretycznie łączy tylko łóżko, jednak z czasem dochodzą do wniosku, że chyba połączyło ich coś więcej. Jo i Luke są szczerzy, sympatyczni i bardzo lubią imprezować. To właśnie oni potrafią rozładować negatywne napięcia w grupie, czy w paść na jakieś szalone pomysły. Za to ich się lubi za ich spontaniczność i kreatywność.



Jeśli chodzi o samą fabułę, to muszę Ci powiedzieć, że dawno nie czułam takiej niepewności względem bohaterów. Przy typowym romansie, wiemy jak się wszystko potoczy, zakończy, a tu? No właśnie to jedna wielka nie wiadoma.  Kłótnie Liv i Michaela, ich negatywne uczucia względem siebie powodowały, że nie wiadomo, czy to jakaś wredna gra między nim? Miłość? Czy urojone uczucie? Do tego wiele komicznych scen, dialogów z ich udziałem wywoływały u mnie pozytywne emocje, a nawet śmiech. I choć jest to lekka historia to podoba mi się, że owa niepewność , któa towarzyszy nam do ostatnich stron, bowiem nie wspomniałam tego wcześniej, ale Liv ma wybór, bowiem mamy tutaj pewnie trójkącik, ale nie powiem o co chodzi ;)




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,, Bad boy go to hell " to taki  ciepły lód. Ową pianką śmietankową są bohaterowie, którzy dzięki swej różnorodności sprawiają, że ta historia smakuje wyśmienicie. Polewą czekoladową jak dla mnie były owe śmieszne dialogi lub sytuacje, które potrafią rozbawić. Rożkiem waflowym , czyli trzonem całej powieści jest owy motyw od nienawiści do miłości, który co mi się podobało był utrzymany do samego końca. Nie można tutaj nic przewidzieć co jest jak dla mnie ogromnym plusem. Tutaj nic nie jest oczywiste nawet to co zaraz się stanie. Czy więc Liv będzie z Michaelem? To jest pytanie na które znajdziesz odpowiedź czytając tę książkę i uprzedzam nie uzyskasz jej tak od razu... może na samym końcu.  Warto schrupać tę powieść, bo jest lekka, romantyczna, dostarczy Ci humoru i idealnie wpisuje się w letni, ciepły klimat :)



KOMU POLECAM? Wszystkim, którzy uwielbiają komedie romantyczne

Za egzemplarz i dużą dawkę humoru dziękuję wydawnictwu :




niedziela, 12 lipca 2020

ROZGRYWKA Z SĄSIADEM








Tytuł:Rozgrywka z sąsiadem
Autor:  R.L Mathewson
Ilość stron:268
Seria: Sąsiad z piekła rodem
Wydawnictwo: Niezwykle
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: humor, romans, sąsiedzkie potyczki, hate to love


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Haley ma wszystkiego dość. Przez całe swoje życie w sytuacjach stresowych się wycofywała. Pozwalała ludziom sobą pomiatać i przez ostatnie pięć lat znosiła wybryki pewnego sąsiada. Ale koniec z tym. Teraz Haley wreszcie postawi na swoim i pokaże, co o nim myśli. Opracowuje plan gry i obiecuje sobie, że nie zapomni, na co naprawdę stać jej wrednego sąsiada. Będzie czujna i waleczna.

Jason nie spodziewał się, że gdy zniszczy kwiaty sąsiadeczki, ta rzuci się na niego niczym Rambo. Co nie zmienia faktu, że właśnie wtedy naprawdę ją dostrzegł. I musiał przyznać, że całkiem mu się spodobało to, co zobaczył.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miła w dotyku, lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Posiada skrzydełka, które często służą jako zakładki, kiedy nie ma się ich na wyciągnięcie ręki. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości,  czerni i szarości.  Para na okładce przykuwa wzrok czytelnika. W środku mamy beżowe strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka nawet ta pisana kursywą jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu. Rozdziały są ponumerowane, a dolne przypisy wyjaśniają nam różne filmowe, czy literackie nawiązania, co jest według mnie ogromnym plusem. Samo wydanie książki oceniam na: 5




OPINIA: Książka ,,  Rozgrywka z sąsiadem" zaciekawiła mnie z tego względu, że posiada motyw, który w literaturze uwielbiam czyli od nienawiści do miłości.  Jakby tego było mało dotyczy kłótni sąsiedzkich, co jak wiemy jest niestety codziennością. Chyba każdy w swoim życiu doświadczył ,, sąsiedzkiej uprzejmości ". Nie zastanawiając się długo, postanowiłam sprawdzić, jak smakuje owa sąsiedzka walka ?  Jeśli Cię zaciekawiłam to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.


Głównymi bohaterami są Haley i Jason. Łączy ich wiele, podwórko, ta sama szkoła w której uczą, zainteresowania. Jednak z jakiś przyczyn robią sobie na złość.  Ich nieustanne ,, robienie sobie psikusów"  w pewnym momencie  osiąga punkt kulminacyjny, który powoduje, że zaczynają odkrywać w sobie tzw dobre strony.

Haley to bardzo nieśmiała, wycofana kobieta, która boi się postawić na swoim. Woli uciekać lub w skrytości rewanżować się. Ma to swoje uzasadnienie, którego nie będę zdradzać, aczkolwiek psycholodzy będą zacierać rączki, bo to klasyczny przypadek, który jest fenomenalnie przedstawiony.

Jason to typowy bad boy. Tu chyba nie ma co się za dużo rozpisywać. Aczkolwiek uwielbiam jego poczucie humoru, które niejednokrotnie wywołało u mnie salwy śmiechu. No i co najważniejsze uwielbia jeść i to wszystko. Jest takim chodzącym głodem, któremu wiecznie mało, to mnie chyba najbardziej w nim urzekło, że jego kreacja jest bardzo rzeczywista z mężczyznami, których mijamy na ulicy każdego dnia.



Sama fabuła jest genialna. I choć jest krótka, to dostarczyła mi wiele pozytywnych emocji. Dużo bowiem jest tu sytuacji, które wywołują śmiech, a sama historia jest wartka i wciągająca. Co najbardziej mi się spodobało to to , że jest to romans, który pomalutku się rozwija. Kibicowałam bohaterom w ich codziennych zmaganiach i problemach, z jakimi muszą walczyć.  Jeśli miałabym się czegoś uczepić tak wiesz na siłę, to postawiłabym na fakt, że bohaterowie za szybko się godzą. No wiemy, że od 5 lat drą ze sobą koty, a tu bym jedna sytuacja i już wieloletnie zwady poszły się kąpać w stawie. Jednak jak wspomniałam jest to już szukanie dziury w serze na siłę.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Jako, że książka jest krótka nie będę się tutaj rozpisywać za wiele, by nie zdradzić czegoś z fabuły. Uważam, że ,, Rozgrywka z sąsiadem" jest tak apetyczna niczym włoskie lody z maszyny. Lekka, przyjemna w odbiorze i co najważniejsze wciągająca. Bohaterowie są bardzo smakowici, a ich perypetie dostarczą wiele śmiechu. Owym chrupiącym wafelkiem były dla mnie elementy psychologiczne, które wyjaśniają czytelnikowi, dlaczego główna bohaterka jest wycofana, nieśmiała, a wręcz momentami zlękniona.  Jestem bardzo mile zaskoczona tą pozycją, bo nie przypuszczałam, że aż tak mnie zachwyci. Czy warto zatem schrupać tę książkę ? Zdecydowanie tak! Idealnie wpasowuje się w wakacyjny, ciepły klimat. Był to bardzo orzeźwiający, przyjemny czas dlatego z całego serca polecam Ci ten tytuł na wakacje.



KOMU POLECAM? Osobom, które lubią lekkie komedie romantyczne

Za egzemplarz i mile spędzony czas dziękuję wydawnictwu :




środa, 8 lipca 2020

NORALIE. USKRZYDLONA- PRZEDPREMIEROWO









Tytuł:Noralie. Uskrzydlona
Autor: Celia Anna 

Ilość stron:347
Wydawnictwo: Novae Res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:przyjaźń, miłość, samotność, fantastyka, przygoda


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Jak długo można trwać w zawieszeniu między dwoma światami?

Nastoletnia Olivia ma serdecznie dość swojego życia w Oksfordzie. Wiecznie zajęci pracą
rodzice, brak przyjaciół i niekończące się kłótnie z bratem sprawiają, że dziewczyna czuje się coraz bardziej przygnębiona i wyobcowana. Pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach trafia
 do krainy, w której wszystko przypomina kolorową bajkę, zaś ona sama zamienia się w piękną
 i obdarzoną wyjątkowymi mocami dziewczynę. Jednak wkrótce okaże się, że również ta bajka ma swoje mroczne strony, a Olivia jest jedną z niewielu osób, które są w stanie ją uratować....

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Książka jest standardowych wymiarów. Kolorystyka okładki jest utrzymana w odcieniach chabru, czerni oraz fuksji. Na froncie mamy motyle z gatunku morpho menelaus ( nie mylić z jakimś menelem) jedynym wyjątek jest fuksjowy motyl, który wyróżnia się na tle innych. Czcionka jest przyjemna dla oka. Rozdziały mają swoje tytuły oraz cyfry. Kolor stron to beżowy. To co mnie zachwyciło to fakt, że mamy mapę. Nie wiem gdzie będzie się ona znajdować finalnie, u mnie jest na końcu. Co dodatkowo mnie zachwyciło, w szczególności gdy mamy do czynienia z nowym światem.




OPINIA: Książka ,, Noralie. Uskrzydlona"  zachwyciła mnie swą cudowną okładką, która notabene skusiła mnie niczym ćmę do lampki. Koniecznie chciałam jej zakosztować i zobaczyć, czy jest smaczna, jaki  smakuje itd ? Jeśli też zaintrygowała Cię okładka, a nie wiesz, czy chcesz ją mieć na półce to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.


Główną bohaterką jest Olivia / Noralie, która jest bardzo samotną i nieszczęśliwą nastolatką. Nie ma w szkole przyjaciół, a rodzice są zbyt zajęci ,, zarabianiem pieniędzy", by przejmować się problemami 17 latki. Jakby tego było mało  to zajmuje się swym najmłodszym bratem, zastępując w tej roli mamę. Natomiast jej drugi brat, bliźniak ma to wszystko głęboki w nosie i bawi się na całego. Nie dziwie się, skoro dzieciaki nie mają żadnego nadzoru to robią to na co mają ochotę. Dlatego też nasza bohaterka często ucieka w świat wyobraźni. Uwielbia chodzić do jakiś opuszczonych domów, lasów, parków, by tam oddać się marzeniom. I tak o to pewnej nocy, obudzona przez dziwny hałas, zostaje ,, porwana" przez istoty pozaziemskie i trafia na inną planetę. Jej mieszkańcy o dziwo znają Olivię twierdząc, że jest tytułową Noralie. Dziewczyna jest w tak ogromnym szoku i ja się nie dziwię, że chce za wszelką cenę wrócić do domu. I choć ten świat jest jakoby odzwierciedleniem jej marzeń: kochający i troskliwi rodzice, przyjaciele, to bohaterka mimo wszystko tęskni za swoim normalnym, nudnym domem.  Nie chcę za dużo zdradzić z fabuły więc pozostanę na tym opisie bohaterki.

Poboczni bohaterowie tacy jak Aiden, który oprowadza Olivię po tym cudownym świecie, czy królowa Flora i Eliana, które stają się przyjaciółkami  naszej głównej bohaterki, są znakomicie wykreowane. Każdy ma tutaj swój charakter i da się ich lubić.  Jednak, żeby nie było tak słodko to powiem tylko, że czarny charakter jest słabym ogniwem tej książki. Ani nie jest straszny z wyglądu, ani silny.. Jednak wybaczam to  autorce, bo cała reszta nadrabia ten mały mankament.



Sama fabuła jest retelingiem ,,Alicji w krainie czarów" jak i nawiązuje do ,, Artura i minimków". Skąd takie wnioski wysnułam? Otóż Artur trafiając do krainy minimków zmienia się pod względem fizycznym. Nasza Olivia również przechodzi ową przemianę fizyczną. Tym sposobem dostosowuje się do owej planety i ich mieszkańców. Rozumie ich język, jednak nie zna ich tradycji, dlatego razem z nią poznajemy ową krainę od podstaw. Natomiast widzę tutaj również taką współczesną bajkę o Alicji, która trafia do magicznej krainy i tam chcąc wrócić do domu, przeżywa wiele przygód. Tak jak ona Olivia ma bujną fantazję i w pewnym momencie zaczyna się zastanawiać, który świat jest wyimaginowany? Bowiem tu nic nie jest takie oczywiste.

Świat wykreowany to kolejny punkt, który musi znaleźć się tutaj. Utalia to kraina stworzona od podstaw. I znowu miałam takie nieodparte uczucie, że wpadłam do świata powyżej przytoczonego Artura. Owe elfy żyją w zgodzie z naturą. poruszają się na owadach, ich domki są wydrążone w skale lub drewniane. Płatki kwiatów są wykorzystywane jako materiały do ubrań, książek, czy do gotowania. Wszyscy żyją tu w zgodzie mimo, że mamy hierarchię społeczną. Kto oglądał tą cudną animacje ten już będzie wiedział o co chodzi. Tutaj mamy tak samo. Mamy królową, która rządzi pozostałymi grupami. Każdy ma przydzielone swoje zadania i je wykonuje. Bardzo podobały mi się barwne opisy. Są wielowymiarowe i poczułam się jak w bajce. I choć książka jest skierowana do młodzieży to muszę przyznać, że świetnie się bawiłam i z przyjemnością ponownie zanurzę się w świecie, gdzie można porozmawiać  z biedronkami, a motyle mają swoje ukryte umiejętności.I choć magiczne moce nie są jakieś wymyślne, a związane z naturą to przyznam, że sama chciałabym móc przez chwilę przenieść się do takiego świata, gdzie harmonia i ład z przyrodą tworzą cuda.





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Noralie. Uskrzydlona" to debiutancka powieść 17 latki... Jestem w totalnym szoku, bowiem powiem z ręką na sercu, ta historia jest tak piękna, że szczęka mi opadła, gdy przeczytałam ile autorka ma lat. Ja w jej wieku raczej miałam głowę zaprzątniętą innymi nastoletnimi sprawami, a tu proszę.  I spokojnie na samym końcu uzyskałam tę informację, która w żaden sposób nie wpłynęła na moją opinię. No dobra koniec wstępu, przejdźmy płynnie do oceny.  Powieść ta smakuje jak ciasteczka maślane z mojego dzieciństwa. Kruche, delikatne, rozpływające się w ustach z posmakiem maślanym, posypane cukrem na wierzchu.  Proste, a smaczne. I taka właśnie jest ,, Noralie ". Mamy bowiem odwołanie się do dwóch kultowych baśni dla dzieci: ,, Alicji w krainie czarów" oraz ,, Artura i Minimków". Z połączenia tych dwóch wyszła cudowna powieść fantastyczna, gdzie przyjaźń, samotność, miłość, wyobcowanie grają pierwsze skrzypce.  Bohaterowie są tutaj bardzo dobrze przedstawieni. Myślę, że młodzi czytelnicy będą utożsamiać się z Olivią/ Noralie, gdyż zmaga się ona z problemami, które będą im bardzo bliskie sercu. Tym czym ja się zachwycałam, czyli owym maślanym smakiem jest opis świata. Jest on tak plastyczny, barwny i magiczny, że sama się do niego przeniosłam w trakcie lektury i bardzo żałowałam, kiedy musiałam go opuścić czytając ostatni wyraz ze strony. Owa delikatność i prostota to odwołanie się do znanych wartości i motywów baśniowych, mianowicie walka dobra ze złem, przyjaźń, miłość, wyobcowanie, czy samotność. Dodatkowo podróż bohaterki nie zmieniła ją wewnętrznie, a zewnętrznie, co było jak dla mnie nowością przy tego typu zabiegach. Jeśli mam się już czegoś uczepić i wskazać jakąś wadę, to będzie to czarny charakter, któremu brakuje pikanterii i takiego złego zacięcia. Cała reszta prezentuje się genialnie. Mówi się, że w prostocie siła i właśnie takie dania smakują najlepiej. Warto schrupać te maślane ciasteczko, bo jest pyszne, klasyczne i dostarczy wiele niezapomnianych chwil. Ja jestem zachwycona tą powieścią i czekam z niecierpliwością na kolejny tom.

KOMU POLECAM? Osobom, które lubią baśniowy klimat, Alicję, Artura i minimki, bo tutaj wszystkie te elementy znajdziesz.

P.S Wprowadziłam nowy termin przy ocenie okładki i mam nadzieję, że się przyjmie dobrze, a mianowicie, ,, Z PRZYMRUŻENIEM OKA" znaczy to, że posiadam egzemplarz recenzencki, który może znacznie się różnić od finalnego. Takie też egzemplarze nie będą przeze mnie ocenianie, gdyż nie jest to sprawiedliwa ocena względem książek, które dostaje już w pełnej okazałości. Myślę, że to będzie sprawiedliwe posunięcie. Gdybym otrzymała później finalną wersję, zrobię wtedy stosowną korektę :)


Za egzemplarz i cudowne chwile, które spędziłam w Utalii dziękuję wydawnictwu :