wtorek, 17 stycznia 2023

Złe miejsce- czyli o znalezieniu sobie domu

 

 


 

 

 

Tytuł: Złe miejsce

Autor:  Tomasz Tomaszewski

Liczba stron:393

Wydawnictwo: Novae res

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: thriller, okruchy życia, rodzina,

 

 KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Kiedy jawa miesza się z koszmarem, trudno odróżnić prawdę od fikcji.

Para po przejściach, Sebastian i Weronika, postanawia ratować swoje małżeństwo. Niemal 200-letni, wiejski dom w Chorwacji ma być dla nich idealną scenerią do romantycznych wyznań i zbliżeń. Zachwyceni swoją wakacyjną posiadłością, nie zauważają, że wioska sprawia wrażenie zupełnie opuszczonej.

Następnego dnia Sebastian, wracając z zakupów, spotyka kilkunastoletnią dziewczynkę i proponuje, że ją podwiezie. Współpasażerka opowiada mu historię przeklętej wioski, ostrzegając przed zbliżaniem się do ruin. Sebastian nie zamierza wierzyć w lokalne legendy, a jednak wkrótce zaczyna odczuwać niepokój, słyszy przerażające dźwięki, jest pewny, że nocami ktoś pojawia się w ich domu. Tymczasem jego żona nic nie zauważa, a relacje między małżonkami stają się coraz bardziej napięte… Czy to możliwe, że tylko jedno z nich potrafi dostrzec to, co nie powinno istnieć? A może oboje padli ofiarami doskonale zaplanowanej intrygi?

 

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego formatu A5, jednak jest trochę węższa. Utrzymana w kolorystyce szarości oraz czerni, nadaje taki mroczny klimat. Na froncie widzimy dom, który napawa nas grozą. Okładka jest wykonana z grubszej tektury i posiada skrzydełka. Brak wyklejek, czy jakiś ozdobników. Kartki są grubsze, beżowe. Czcionka mała, ale w miarę czytelna. Rozdziały są ponumerowane, a także posiadają tytuły. Całość wydania oceniam na: 4



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

 Po tę książkę sięgnęłam, bo poczułam potrzebę spróbowania czegoś innego. Ostatnio siedzę ciągle w mangach lub fantastyce, wiec stwierdziłam, że ten tytuł może wnieść coś świeżego do mojego czytelniczego życia. Czy zatem warto sięgnąć po ,, Złe miejsce" ? Czy potrafi wciągnąć i zrzucić kapcie z nóg? jeśli Cię zaciekawiłam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Głównym bohaterem tej powieści jest Sebastian, który jak to osoba w średnim wieku, postanawia poprawić relacje ze swoją rodziną. Znamy to z autopsji, zapracowani na co dzień często mijamy się z drugą połówką lub brakuje nam czasu lub pieniędzy by tak jak za młodu poszaleć, czy spędzić romantycznie chwile z ukochaną osobą. Nasz bohater postanawia spędzić wakacje w Chorwacji, dlatego wynajmuje dom, w bardzo klimatycznym, odosobnionym miejscu. Zdawać by się mogło, że przepięknie okolice do wypoczynku, zbliżenia się do siebie. Jednak nigdy nie jest aż tak pięknie. Otóż dowiaduje się on, że miejsce w którym postanowił się odprężyć, czerpać ile się da z pięknych widoków, jest przez mieszkańców okolicy, czyli wioski uznawane za przeklęte. I tak zaczynają się przygody Sebastiana. Ocierają się o one wydawać bu się mogło o fantazję pomieszaną z wiejską legendą, jednak pamiętaj- nic w tej histori nie jest takie oczywiste.

Weronika- to żona i oddana matka. Pewne wydarzenie spowodowało, że oddaliła się od Sebastiana. Do tego jego zdrada, boleśnie ją zraniła. Postanawia więc zemścić się na nim na owym wyjeździe. Jednak kiedy sprawy wymykają się kobiecie spod kontroli i ta zaczyna delikatnie mówiąc panikować. Weronika to osoba, która chce sprawiać pozory idealnego małżeństwa, jednak ból i cierpienie jakie odczuwa na co dzień blokuje ją mentalnie.

No dobra co z tą fabułką? Muszę przyznać, że na samym początku poczułam się nieźle wkręcona w tę historię. Dostałam świetną legendę, i delikatny horror. Momentami przypominała mi inną książkę, którą uwielbiam ,, Wróć, przed zmierzchem" i poczułam podobny klimat, brudu, mroku, tajemnicy. Jednak im dalej szłam to otrzymywałam wulgaryzmy, bezsensowne zachowywanie się bohaterów .. Pomyślałam sobie totalna porażka, jednak kiedy doszłam do momentu kiedy tę historię opowiada Weronika, stwierdziłam ok , to mi się znowu podoba. Nie wiem, czy wspominałam, ale tę historię poznajemy z 3 perspektyw. Sebastiana, Weroniki i Borjana. Ta książka zatem to takie ciasto ,, fale dunaju". Raz jest wysoko, świetnie, a raz nisko i nudno. Sama intryga jest genialna, podobała mi się i uważam ją za najmocniejszy punkt tej powieści. Najsłabsze to wulgaryzmy, które wysypują się tu jak cukier , szybko i w każdą inną stronę.  Sam klimat powieści jest dobry. Mamy zagadki, tajemnice, jakieś straszenie, duchy itd Jednak według mnie zbyt szybko czytelnik na tacy dostaje rozwiązanie, a cała historia biegnie dalej. Wolałabym na końcu dostać, że to było tak, a to to zmyślone.

 

 CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 

 ,, Złe miejsce" to z pewnością dobra powieść. Porównałabym ją do ciasta ,, Fale dunaju". Biszkoptem są dla mnie bohaterowie. Nie wyróżniają się oni zbytnio, ani nie zachwycili mnie tak, że serce podskoczyło mi do gardła. Jeśli mam już kogoś wybrać, to Weronikę, bardzo złożona kobieca osobowość, która pokazuje naszą kobiecą siłę, zadziorność i inteligencję. Wiśniami nasączonymi wódką jak dla mnie są aspekty psychologiczne, bo mamy ich tu sporo. Po pierwsze ratowanie małżeństwa i wzbudzenie w sobie na nowo fascynacji i namiętności. Jest to trudne i wiele małżeństw po wielu latach wpada w taką rutynę codzienności. Problemy, praca , dzieci nie ułatwiają nam sprawy. Po drugie depresja i żałoba. jest tu ukazana z dwóch perspektyw, co daje nam pewien obraz, jak każdy z nas radzi sobie z taki traumatycznymi wydarzeniami. Czekoladowym ciastem są dla mnie elementy grozy jest ich mało, co za tym idzie niestety nie poczujemy dreszczy, a szkoda, bo zapowiadało się nieźle. Budyniem/ śmietaną  jest dla mnie uknuta cała intryga. Wyborna i według mnie najmocniejsza strona tej powieści. Polewa czekoladowa to język. Ubolewam nad jego gorzkością, jednak jest prosty co za tym idzie, książkę czyta się bardzo szybko. Wulgaryzmy to mój zarzut, jest ich tu stanowczo za dużo, ale to moje odczucia. Czy warto skusić się na tę powieść? Według mnie można śmiało próbować. Nie jest źle, jest dobrze. Może nie porwała mnie ta powieść aż tak, ale zła też nie była. Jak wspomniałam, jak ktoś uwielbia intrygi i tajemnice to z całą pewnością spodoba im się ten tytuł.

 KOMU POLECAM? Osobom, które lubią okruchy życia, intrygi.


Za egzemplarz z całego serduszka dziękuję:



poniedziałek, 31 października 2022

Enra z piekła rodem- czyli gdyby diabeł chodził po ziemi

 

 

 


 

Tytuł: Enra z piekła rodem

Autor:  Shimada Chie

Wydawnictwo: Waneko

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: prawo, fantastyka, miłość, przemoc, przestępstwa, grzech, filozofia, komedia, shojo

 

 KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

  Szesnastoletnia Komachi prowadzi szczęśliwe życie do momentu, gdy na jej drodze pojawia się Enra, jedno z dzieci Wielkiego Enmy, Pana Piekieł. Enra naznacza dziewczynę jako grzesznicę za zbrodnie, które ma popełnić w przyszłości. Czy Komachi zdoła udowodnić swoją niewinność i odwieść Enrę od zesłania jej w czeluści piekła?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Tomiki są wydawane w miękkiej oprawie z obwolutą. Są mniejszego wymiaru. Czcionka momentami w dymkach jest bardzo malutka co parę razy wywołało u mnie złość, bo musiałam więcej czasu spędzić nad rozszyfrowaniu - co tam pisze ( dialogi diablika) . Bardzo podobała mi się kreska. Jednak mogę się przyczepić do podobieństwa między bohaterami jeśli chodzi o rysunki. Mamy 1 stronę kolorową, dzięki której łatwiej jest nam wyobrazić sobie jak wyglądają bohaterowie w kolorze. Papier jest fajny, nic się nie ścierało, aczkolwiek zostawiłam parę śladów palców przy czarnych stronach. Całość oceniam na: 4+



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

 Jako, ze mamy teraz taki okres, gdzie fajnie sobie poczytać książki z elementami dreszczowca lub horroru, ja postawiłam na mangę ,, Enra z piekła rodem". Ta 4 tomowa manga opowiada o życiu 16 letniej Komachi, która, jako córka prawników stoi na straży prawa. Każde przewinienie w szkole zgłasza, zwraca uwagę. Nigdy nie rozstaje się z kodeksem karnym. Sama jest wzorem cnót i moralności. Pewnego dnia na jej drodze staje Enra przystojny chłopak, który mówi jej, że jest najgorszą grzesznicą i ma 4 miejsce na liście złoczyńców. Skąd on to wie? Gdyż jest księciem piekieł i synem samego Enmy. 

Kim jest owy Enma? To według mitologii japońskiej sędzia, który decyduje jak ciężki był Twój grzech i wymierza sprawiedliwą karę, czyli piekło dla twych przewinień. Za kłamstwo odcina np język itd. Więc pod tym względem bardzo zaciekawiła mnie ta manga. Przyznam, że Enma nie występuje tutaj- szkoda.

Enra jako syn Enmy walczy o to by być jego następcą. By być godnym zajmowania tego stanowiska musi wykonać zadanie- pozbyć się grzeszników z listy, którą przygotował dla każdego ze swych dzieci. I tak zaczyna się taka walka o tron. Chłopak więc stępuje na ziemię do liceum, gdzie najwięcej jest grzeszników i stara się ich wyelminować. Kiedy więc trafia na nr 4, czyli naszą bohaterkę czuje,że wygraną ma w garści, jednak czy Komachi na prawdę popełni w przyszłości grzech? Czy to ona jest tą którą szuka Enra? Jeśli nawet tak, to jaki grzech może popełnić ,, Kodeksiara" ?

No i warto wspomnieć o diabliku Fan Fanie który potrafi wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Jako wierny sługa Enry nie raz swoim komentarzem potrafi rozładować jakąś sytuację lub właśnie przeszkodzić bohaterom. Niby postać poboczna, ale bardzo charakterystyczna, sympatyczna jednak przy tym groźna. 

No dobra co z tą fabułką? Po krótce trochę ją opowiedziałam, ale to co mi się  najbardziej podobało to przede wszystkim rozważanie na temat dobra i zła. Po drugie grzechy przedstawione w mandze są bardzo realistyczne i można utożsamić się z ich posiadaczami. Ta pozycja jest bardzo psychologiczna i mimo, iż występują tutaj diabliki, przemoc to historia ta ma głębokie przemyślenia. Nastawiłam się na coś lekkiego z nutą komedii i dreszczyku, a dostałam serio kawał bardzo refleksyjnej mangi. Podoba mi się również to iż bohaterowie swoją relacje nawiązują powoli. Bardzo wolno zaczynają ze sobą współpracować, a co dopiero ufać, co jest bardzo realistyczne. Ta seria jest z kategorii, zostanę z Tobą na dłużej, bo mam coś wartościowego w sobie, co nie pozwoli Ci o mnie tak szybko zapomnieć.

 

 CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 

 Manga ,, Enra z piekła rodem" to bardzo smakowity popcorn. Z jednej strony bardzo lekki, szybko się czyta całość. Z drugiej strony owa chrupkość czyli temat piekła, grzechu, winy jest tutaj bardzo poważnie potraktowana. Owa słoność czyli psychologia oraz refleksja nadaje tej historii całkiem inny wymiar postrzegania dobra i zła.  I choć jest tu dużo humoru, czy to sytuacyjnego, czy słownego to i tak uważam, że tej serii bliżej do psychologii i okruchów życia niż komedii. Czy warto schrupać tę pozycję? Zdecydowanie tak. Dawno nie czytałam takiej historii, która w taki piękny, a zarazem lekki i mądry sposób przedstawiałaby dylematy egzystencjalne, z którymi borykamy się na co dzień.

 KOMU POLECAM? Osobom, które lubią niebanalne historie, które skłaniają do przemyśleń.

niedziela, 9 października 2022

Gdzie śpiewają raki- czyli zapraszam na zew natury

 

 

 


 

 

 

Tytuł: Gdzie śpiewają raki

Autor:  Delia Owens

Liczba stron: 416

Wydawnictwo: Świat Książki

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: natura, literatura piękna, thriller, morderstwo, poezja, miłość, wyobcowanie, inność, nietolerancja, mała miejscowość, dochodzenie

 

 KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 

Jak długo jesteś w stanie chronić swoje serce?

Pogłoski o Dziewczynie z Bagien latami krążyły po Barkley Cove, sennym miasteczku u wybrzeży Karoliny Północnej. Dlatego pod koniec 1969 roku, gdy na  mokradłach znaleziono ciało przystojnego Chase’a Andrewsa, miejscowi zwrócili się przeciwko Kyi Clark, zwanej Dziewczyną z Bagien.

Lecz Kya nie jest taka, jak o niej szepczą. Wrażliwa i inteligentna, zdołała sama przetrwać wiele lat na bagnach, które nazywa domem, choć jej ciało tęskniło za dotykiem i miłością. Przyjaźni szukała u mew, a wiedzę czerpała z natury. Kiedy dzikie piękno dziewczyny intryguje dwóch młodych mężczyzn z miasteczka, Kya otwiera się na nowe doznania — i dzieją się rzeczy niewyobrażalne.

"Gdzie śpiewają raki" to wysmakowana oda do świata przyrody, wzruszająca fabuła o dojrzewaniu i zaskakująca relacja z procesu. Owens przypomina, że dzieciństwo nas kształtuje definitywnie i że wszyscy bez wyjątku podlegamy wspaniałym, lecz nieokiełznanym sekretnym siłom natury. Doskonała powieść dla czytelniczek książek Barbary Kingsolver i Karen Russell.

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5 . Ma matową okładkę, która nie zostawia odcisków palców. Ma skrzydełka. Utrzymana jest w kolorze takiej brzoskwini. W tle widać dziewczynę płynącą w łódce, między jakimiś krzakami, co już nawiązuje idealnie do całej powieści. W środku mamy beżowe bardzo cieniutkie strony. Niestety czcionka przebija na drugą stronę, co przeszkadzało mi trochę w czytaniu. Niestety drugie wydanie ( filmowe czarne z dziewczyną) ma ten sam problem. Rozdziały są ponumerowane i posiadają podtytuły. Mamy również mapkę czarno-białą. Całość wydania oceniam na: 4



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

 Nie zamierzałam kupować tej książki. Wszyscy się nią tak zachwycali, do tego można zobaczyć film w kinie więc pomyślałam: nie będę wchodzić z moimi sztućcami do tej restauracji. Jednak koleżanka przekonała mnie do jej zakupu mówiąc: Daria, to Twoje klimaty.. musisz jej skosztować... zakończenie sprawi, że nie zaśniesz...Stwierdziłam, ok w najlepszym wypadku nabawię się bezsenności, w najgorszym utopię pieniądz... Jeśli ciekawi Cię jaka opcja wygrała to, weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.


Główną bohaterką i zarazem narratorką jest Kya. Na początku poznajemy ją jako dorosłą kobietę, która oskarżona zostaje o morderstwo. Potem zaczyna się żonglerka czasem, gdyż powiada nam o swoim dzieciństwie i tu mamy np jeden rozdział, a potem wracamy do teraźniejszości by obserwować przebieg sprawy. Od razu Ci powiem, nie polubiłam głównej bohaterki. Była dla mnie zbyt ekscentryczna w tym całym swoim jestestwie. To co mogę o niej powiedzieć to fakt, że wychowywała się sama na mokradłach. Była dziewczynką ciekawską, bystrą i inteligentną. Potrafiła zadbać o siebie. Jedyne co jej przeszkadzało to samotność. I tu muszę na chwilę zostać dłużej. Muszę oddać ukłon autorce za to w jak piękny i eteryczny wręcz sposób opisuje samotność. Coś co dotyka z czasem każdego z nas. Emocje, zapachy wszystko to powoduje, że owe uczucie jest wręcz namacalne. Byłam zachwycona i poruszona owymi opisami.  Wracając więc do naszej bohaterki mimo odczuwania owej samotności, nie specjalnie stara się to zmienić. Przykrość jaka spotkała ją w mieście w pewien sposób napiętnowała ją i wywołała traumę. Przyjaciółmi więc stają jej się zwierzęta. 

Z czasem w życiu Kya pojawiają się dwaj mężczyźni Chase i Tate. Jeden z nich umiera, drugi pomaga naszej bohaterce. Nie zdradzę Ci jeśli powiem, ze oboje są jej kochankami. Jeden jest delikatny, nieśmiały, a drugi odważny, energiczny. Oboje są przystojni, inteligentni.. Tyle o nich. 



No dobra co z tą fabułką? Całość opiera się na jednym kluczowym pytaniu: Czy Kya jest morderczynią, czy ofiarą nietolerancji? Nie bez przyczyny poznajemy całe jej życie od dzieciaka po dojrzałą kobietę. Powieść ta prowadzi taką z czytelnikiem debatę nad celem naszego istnienia. Pokazuje, że nie zależnie od tego w jakiej kulturze czy tradycjach się wychowujemy, wszyscy dążymy do tych samych celów. Nie inaczej jest z naszą główną bohaterką. Tak jak każda kobieta, chce kochać, być kochaną, założyć rodzinę. Jednak jak daleko my kobiety jesteśmy się w stanie posunąć by osiągnąć swój cel?  Do jakich jesteśmy rzeczy zdolne, kiedy to dowiadujemy się, że osoba którą kochamy nas zdradza? Czy rodzimi się ze złem, które  kiełkuje w nas od narodzin, by potem ujawnić się w całej swej okazałości? A może po prostu pojawia się nagle i potem znika? 

Książka ta to istne gąszcze filozoficznych rozważań ukrytych pod lekkością historii opowiadanej przez Kya. W dodatku mamy mnóstwo ciekawostek ze świata przyrody. I o ile całość to niezły misz masz gatunkowy jak widzisz, to wszystko pięknie scala się w jedną genialną powieść. Nie dziwię się więc, że ma taką wielką ilość fanów. Pochłonęłam ją w godzinę więc świadczy to o tym, że jest bardzo wciągająca i potrafi trzymać w napięciu.

 

 CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 

 ,, Gdzie śpiewają raki" to zdecydowanie zupa z raków. Niby coś na pierwszy rzut oka zwyczajnego, jednak całe bogactwo smakowe dopiero odkryjemy po jej skosztowaniu. Bulionem z rosołu, czyli podstawą są dla mnie bohaterowie. Niby niczym tak szczególnym się nie wyróżniali. Powiem że przygotowani według przepisu. To co mnie osobiście zaskoczyło, to fakt że nie polubiłam lub nie zżyłam się z żadną postacią na tyle, abym utożsamiała się z nią lub stwierdziła, że w życiu codziennym poszłabym z nią lub z nim na kawę. Zasmażką z mąki i masła były dla mnie owe ciekawostki ze świata przyrody. Serio momentami czułam się jakbym oglądała jakiś dokument. I przyznaję wiele faktów po raz pierwszy dowiedziałam się tutaj z książki. To zdecydowanie na ogromny plus. Cebulą, koprem, przyprawami i śmietaną były owe sądownicze, śledcze sprawy. Ukazywały bowiem brutalną prawdę pracy służb, które czasem nie wykonują należycie swej pracy poprzez pośpiech, teorie lub niechęć. Nie raz prawdziwe sprawy kryminalne, czy związane z zaginięciem ludzi sprowadza się do owych zaniedbań lub przeoczeń. Tu w tej powieści mamy taką namiastkę tego, co niestety zdarza się czasem na prawdę przy tego typu sprawach. Podobał mi się przedstawiony proces, gdyż czytelnik czuje się jak taki ławnik, który słucha, obserwuje i podejmuje decyzję: za, czy przeciw. Ostatnim elementem, który przyznaję zachwycił mnie najbardziej to te rozważania psychologiczno-filozoficzne. Może nie ma ich tu dużo, ale jak się pojawiają to zagnieżdżają się w człowieku na dłużej. Mimo przeczytania i de facto skoczeniu tej książki nadal we mnie siedzą pewne spostrzeżenia, przemyślenia nie tylko samej bohaterki, ale i postaci pobocznych. Czy warto zatem ja schrupać? Zdecydowanie tak. To bardzo piękna, mądra, trzymająca do samego końca w napięciu historia, której zakończenie jest faktycznie nieprzewidywalne.

 KOMU POLECAM? Dorosłym, wszystkim czytelnikom.

czwartek, 25 sierpnia 2022

Tylko przetrwaj noc-czyli przejażdżka z adrenaliną






Tytuł: Tylko przetrwaj noc

Autor:  Sager Riley

Liczba stron: 364 

Wydawnictwo: Mova

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: rozmowa, trasa, Morderstwo, sekrety, przyjaźńp

 

 KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Dziewczyna. Morderca. Samochód.
 
Listopad 1991 roku. George W. Bush jest prezydentem, w radiu leci Nirvana, a Charlie Jordan jedzie w samochodzie mężczyzny, który najprawdopodobniej jest seryjnym mordercą.
 
Nie znali się wcześniej. Po prostu oboje zmierzali w stronę Ohio. Widocznie on też miał powód, by opuścić uniwersytet w połowie semestru.
 
Po drodze rozmawiają, ostrożnie unikając dominującego w wiadomościach tematu – Kampusowego Zabójcy. Coraz bardziej zaniepokojona Charlie ma wątpliwości. W Joshu jest coś podejrzanego… Kiedy mkną pustą autostradą w środku nocy, pasażerka zaczyna podejrzewać, że podróżuje razem z mordercą z kampusu.
 
A to znaczy, że może skończyć jako jego następna ofiara.

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Posiada skrzydełka. Okładka jest bardzo miziasta, przez co niestety zostawia odciski palców. Matowa utrzymana w kolorystyce granatu, czerni i żółtego przedstawia drogę i w oddali reflektory auta. Napisy są lakierowane i wypukłe co nadaje trójwymiarowość okładce. Wyklejka w środku jest przepiękna. Przedstawia niebo nocą. Kartki są bardzo cieniutkie, że przebija druk. Czcionka jest przyjemna dla oka. Całość podzielona jest na godziny jazdy, a nie rozdziały. Wydanie oceniam na: 4+



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Nie wiem, czy też tak masz, ale są tacy autorzy, których książki mogę brać w ciemno,bo wiem że i tak będę się przy niej dobrze bawić, lub dostarczy mi odpowiednich wrażeń. Tak właśnie mam z książkami tego autora. To już moje trzecie z nim spotkanie i nie mam pojęcia jak się tym razem to wszystko skończy, jednak jednego jestem pewna- będzie smakowicie. Co tym razem dostałam horror, thriller, czy kryminał? Jeśli jesteś ciekaw/a tak jak ja to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

W tej powieści mamy tylko trójkę bohaterów, no ok czwórkę. Z ich opisem muszę postarać się, aby za dużo nie zdradzić, bo uwierz mi można tu co nieco za dużo powiedzieć.

Główną bohaterką jest więc Charlie. Poznajemy ją z jej własnych opowiadań, zwierzeń. Jest dziewczyną zafiksowaną na filmy. Dlatego też zaczęła studiować kierunek związany z jej pasją. Dziewczyna określa siebie jako dziwną. Taką co to stoi i podpiera ściany, obserwując otoczenie. Z  jednej strony chce brać udział w szaleństwie parkietowym, z drugiej widzi absurdalność owych zachowań i fakt, że to nie jej styl bycia. Ma jedyną przyjaciółkę Maddy, która jak wiemy w chwili naszej fabuły nie żyje od 2 miesięcy. Nasza bohaterka jest wstrząśnięta jej śmiercią. Gdyż dziewczyna zostaje zabita na kampusie i tyle ile mogę Ci powiedzieć, Charlie czuje się winna jej śmierci. Dlaczego?  Te wydarzenie powoduje, że chce jak najszybciej opuścić kampus. Z racji tego, że sa to czasy, kiedy jeżdżenie autostopem, lub zabieranie się z nieznajomymi było czymś normalnym i powszechnym, dziewczyna korzysta właśnie z takiej okazji. To właśnie w czasie owej podróży dowiadujemy się, że na uniwersytecie grasuje ,, kampusowy zabójca" ( z historii wiemy, że termin seryjny morderca został użyty dopiero przy Tedzie Bundy gdy powiązano go z licznymi sprawami) a Maddy, była jedną z jego ostatnich ofiar.  Dziewczyna z tego powodu ma pewne zaburzenia psychiczne ( nie zdradzę jakie) dlatego mimo iż z własnej woli wsiadła do auta nieznajomego, to ma nieodparte wrażenie, że jedzenie z zabójcą Maddi, a ona jest jego kolejnym celem. Jednak, czy na pewno tak jest?

Robby to chłopak naszej głównej bohaterki. Mało o nim wiemy. Dostajemy tylko szczątki informacji jak został chłopakiem Charlie, jak wygląda. W drugiej połowie książki jest go troszkę więcej. Wyrusza bowiem on na pomoc swojej dziewczynie gdy dowiaduje się, że ta ma problemy. 

No i mamy Bunię, czyli babcię Maddy, która za wszelką cenę chce dowiedzieć się kto zabił jej ukochaną wnuczkę? A to wie tylko jedna osoba... 

Josh to mężczyzna, który ze względu na chorobę ojca musi porzucić pracę na kampusie i wrócić do domu. Szuka osoby, która dorzuci się do paliwa, bowiem trasa jest daleka. Fart chce, że spotyka dziewczynę, która jedzie w tym samym kierunku co on. Tak zaczyna się podróż tych dwojga nieznanych sobie osób. Josh jednak ma pewne tajemnice. Czy boi się powiedzieć prawdę, ze względu na fakt, że dziewczyna z którą jedzie jest chora psychicznie? Czy może widzi w tym okazję by dać upust swoim mrocznym pragnieniom?

Kto z nich jest mordercą, a kto ofiarą?



No, dobra co z tą fabułką? Powiem Ci, że mimo tego iż wszystko dzieje się w aucie i to nie byle jakim, a  Grand  am. Powiem tyle czuję inspirację do zabójstw Bundy'ego z 1974 kiedy to właśnie działał na uniwersytecie Olympii.Uprowadzenie, zabójstwo.. do dziś przecież nie odnaleziono ciała jednej z dziewczyn, która udawała się na koncert... Wiele rzeczy tu znajdziesz podobnych do tych jego działań. I chyba to odkrycie jeszcze bardziej mnie nakręciło, wkręciło. Czuć napięcie jakie jest między tą dwójką. Każde ich kłamstwo, wyznanie, czy gesty, sprawiały, że aż cała byłam napięta. Owy lęk towarzyszył mi podczas całej tej podróży. Riley potrafi ze zwykłego dialogu zrobić taki wulkan emocji, że czytelnik zaczyna podważać każde słowo, obawiać się co zaraz się stanie. Siedziałam jak na szpilkach podgryzając z nerwów słone paluszki i wyczekując kulminacji. Powiem Ci że tu jest taki zwrot akcji, że ja krzyknęłam,, noo Nie! " 

Historia ta porusza także bardzo wrażliwy temat depresji i żałoby. Ukazując bolesną prawdę radzenia sobie z utratą ukochanej osoby. Myślę że nie da się pogodzić ze śmiercią w jakiś,, łagodny sposób". Powieść tą przedstawia jedną z najbardziej nam znanych i doświadczanych przez nas samych etapów. Bólu, cierpienia i popadania właśnie w takie wspomnienia o osobie, która odeszła, obwinianie się o rzeczy które się powiedziało lub nie zrobiło...  Dodatkowo autor prowadzi z czytelnikiem ową zabawę w berka, czy jesteś w stanie za pomocą gestów, słów rozpoznać złoczyńce. Uwierz mi nigdy nie odgadniesz :p

 

 CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 

Tę książkę mogę porównać do czekoladowego puddingu chia.  Ową masą  z mleka i gorzkiej czekolady jest dla mnie owy wątek psychologiczny, a właściwie parę. Nie o wszystkich napisałam bowiem nie chcę psuć zabawy z odkrywania tej powieści. Na pewno mamy tu do czynienia z żałobą i depresją. Jednak autor polemizuje z czytelnikiem na temat: jak rozpoznać mordercę? Czy jesteśmy w stanie szybko przeanalizować, czy można tej osobie zaufać? Ziarnami chia, które zagęszczają nam masę w formę puddingu to zdecydowanie klimat. O matko to jest to za co kocham tego autora. Ktoś powie, no jak można zbudować napięcie w aucie i to między dwójką bohaterów, którzy sobie gawędzą? Uwierz mi da się i to jak! Ja po prostu całą książkę czytałam w takim napięciu, strachu co się wydarzy? Co okaże się prawdą w sieci tych licznych kłamstw. No matululu... Dawno się tak świetnie nie bawiłam pod względem właśnie takiego wyczekiwania na finał. Zmielonymi truskawkami z cukrem, które nadadzą trochę kwasowości temu deserowi to bohaterowie. No ich kreacja jest wybitna. Tu nie ma niewinnych. Tu każdy ma coś na sumieniu i to chyba dodaje całości owej tajemniczości, a zwrot akcji w tej historii wyrywa kapcie z nóg. Ja straciłam poduszkę z pod głowy, bo nie wierzyłam w taki obrót sprawy. To o czymś świadczy. Czy warto schrupać tę powieść? Zdecydowanie tak. Ta powieść ma w sobie wszystko to co powinien mieć znakomity thriller-kryminał. Tu wszystko ze sobą idealnie współgra, a już nawiązania do znanego nam seryjnego mordercy, które tu wyłapałam to już było jak dodanie na koniec listek mięty do wykończenia tego deseru.

 

 KOMU POLECAM? Fanom gatunku thrillera, kryminału, którzy szukają historii oryginalnej, która wyrywa kapcie z nóg.

środa, 17 sierpnia 2022

Switched- czyli jak to być w czyimś ciele?

 

 

 


 

 

 

Tytuł: Switched

Autor:  Shiki Kawabata

Liczba stron: 200 ( każdy tom) 

Wydawnictwo: Waneko

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: depresja, samobójstwo, nietolerancja, przemoc, miłość, przyjaźń, tajemnicę, młodzież, życie szkolne 

 

 KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Ayumi Kohinata, to wysportowana, piękna i popularna dziewczyna. Do tego zakochana po uszy w chłopaku z którym zaczyna dopiero chodzić. Jednak pewnego dnia w drodze na randkę ze swoim ukochanym odbiera telefon, który zmieni jej życie. Nagle pojawia się ciemność, a po niej pobudka w szpitalu w ciele kogoś innego. Odkrywa bowiem, że jest teraz w ciele klasowej brzyduli, odrzutka społecznego. I tylko Kaga jej przyjaciel odkrywa brutalną prawdę, stojąc u jej boku. Czy Ayumi odzyska swoje ciało? Czy owa zamiana zmieni coś w jej życiu? 

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Manga jest formatu mniejszego niż A5, myślę że to takie pomiędzy A5 - A6 Pod obwolutą,która jest matowa i w dotyku bardzo miła mamy pastelowe kolory, ale bez dodatkowych obrazków. Jest gładka.  Jeśli chodzi o strony to są lekko śliskie, białe.  Tekst w dymkach jest bardzo czytelny, co mnie osobiście ucieszyło.  Co do kreski to hmm powiem tak mam ładniejsze,  ale ta z drugiej strony ujęła mnie detalami.  Mam na myśli  mimika twarzy, uwzględnienie różnorodności pod względem cech charakterystycznych dla danej postaci.  Podoba mi się  także spójność obwolut. Razem tworzą całość, choć przyznaję, brakuje mi tu czwartej, najważniejszej postaci,  ale ok.  Brakowało mi tu kolorowych stron jako dodatek. Mangi jako że są klejone i ja kupiłam je od innej osoby uważam, że dają radę, wszystko ładnie się trzyma. Całość wydania mang oceniam na: 4+




OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

 Udaje mi się trafiać na świetnie mangi pod względem psychologicznym.  Motyw zamiany ciał był mi znany z filmowych ekranizacji.  Mama z córką,  ojciec z synem,  czy wariacje czasowe.  Chyba do dziś uwielbiam film,, dziś 13 jutro 30" Dlatego pomysł zamiany brzyduli z pięknością wydał mi się serio oryginalny i postanowiłam sprawdzić, jak ta mangusia smakuje? Jeśli jesteś ciekaw/a to weź sobie coś do picia, jedzenia,  siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia. 

Główną bohaterką jest Ayumi.  Dziewczyna jest piękna, dobra i co za tym idzie popularna w klasie.  Właśnie zaczęła chodzić z najprzystojniejszym chłopakiem ze szkoły.  Wiemy jak to z pierwszą miłością jest.  Wszystko jest piękne, tęczowe, idealne. Kiedy to w czasie ich pierwszej randki ( która się  niestety nie odbywa)  Ayumi dostaje telefon.  Dzwoni do niej Umine, mówiąc, że zaraz skoczy z budynku.  Tak,  to dzieje się  na 4 stronie mangi więc nic nie spojleruje.  Kiedy dziewczyna skacze- popełniając samobójstwo dochodzi do dziwnego zdarzenia. Umine nie umiera,  a przejmuje ciało Ayumi.  Jak?  Tego nie zdradzę :p  Naszą bohaterka jest przerażona. Może nie tym, że randka jej nie wyszła, ale że ma ciało innej osoby.  Kim jest Umine, dziewczyna, która ukradła ciało Ayumi? 

Umine to dziewczyna,  z którą wiele z nas będzie się  utożsamiać.  Outsiderka, brzydka z dużą nadwagą nie ma szans na przebicie w klasie. Jako ofiara klasowych drwin, wytykania palcami staje się zamknięta w sobie, nieufna. Jednak jak każda młoda dziewczyna marzy nie tylko o przyjaźni ale i o miłości.  Zdaje sobie sprawę, że w świecie gdzie liczy się wygląd, nie ma szans. Dlatego zaczyna mieć jak chyba każdy z nas pewne marzenie, by być kimś innym.  Chcę być tą popularną, pięknością z klasy, której wszystko przychodzi z łatwością. Kiedy znajduje taką szansę bez wahania postanawia skorzystać z tej okazji. 

Kaga i Shiro to chłopacy, którzy będą pomagać dziewczynom, w całej tej sytuacji.  Bardzo polubiłam Kagę, który jako przyjaciel Ayumi, kocha ją skrycie,  a w ciele Umine dostrzega jeszcze więcej pięknych zalet dziewczyny.  Shiro to bardzo szara postać, jako chłopak Ayumi ( tak ten z którym jej randka się nie udała)  zaczyna się od niej oddalać. Dlaczego?  Ogólnie będzie tu czworokąt miłosny więc tyle tylko zdradzę.


 

No dobra, co z tą fabułką?  Powiem Ci, że przede wszystkim jest bardzo wciągająca i mądra.  Porusza wiele tematów psychologicznych takich jak depresja, samobójstwo i to co może być ich czynnikiem. To co mi się najbardziej podobało to fakt, że powrót do własnego ciała jest niemożliwy.  I teraz Ayumi musi nauczyć się żyć w ciele kogoś tak bardzo znienawidzonego przez resztę szkoły. Jak poradzić sobie w sytuacji, kiedy byłeś liderem, a teraz jesteś ostatni,  a w dodatku osamotniony?  Razem z tą bohaterką wchodzimy do mrocznego świata Umine i zaczynamy rozumieć tak absurdalne i nie do przyjęcia postępowanie dziewczyny. Ta historia poruszała moje serce bardzo mocno.  Ukazuje brutalną prawdę naszego systemu : jesteś inny, nie pasujesz do nas.  Jeśli nie jesteś piękny, nie masz odpowiedniego wymiaru, jesteś brzydki musisz się dostosować. Zrób operację plastyczną, schudnij -  dopasuj się do reszty. Jeśli nie to wypad.  Przerażające prawda?  

Ayumi postanawia więc pokazać, że wygląd to nie wszystko....  Ileż razy dostała po twarzy od rzeczywistości za te jej optymistyczną myśl. Ta manga zwraca uwagę na fakt, że nie doceniamy tego co mamy, goniąc za ideałem, który jak dowie się sama Umine w perfekcyjnym ciele, nawet jeśli się go osiągnie nie gwarantuje tego co najważniejsze -  szczęścia, bowiem ideał to iluzja kłamstwa... 

 

 CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 

 Manga,, Switched " poruszyła mnie jak dawno żadna inna historia. Dotykała momentami mojej duszy w sposób niby prosty,  a jednak dosadny. Była jak Mohito,  które z jednej strony jest orzeźwiający napojem,  a z drugiej potrafi Cię kopnąć,  upoić i zamroczyć.  Tak właśnie było z tą mangusią.  Historia, która zapada w pamięć ze względu na poruszone problemy, które są tak aktualnie ( niestety), a przy tym bolesne. Depresja,  przemoc,  samobójstwo jako obraz beznadziejności, osamotnienia i niezrozumienia przez otoczenie. Tematyka mocna, ale przy tym piękna. Bohaterów kocha się całym sercem. Pełno tu emocji i tych negatywnych, jak i radosnych.  Podoba mi się również oryginalne podejście autorki do tego tematu zamiana ciał.  Konsekwencje tego czynu bowiem odbijają się na psychice bohaterów.  Ta manga nie kończy się, że brzydula staje się fizycznie pięknością,  a piękność nagle stwierdza ok kocham brzydotę.  Nie...  Tu mamy realny świat, bez upiększeń. Czy warto ją schrupać?  Według mnie tak!  Nie tylko młodzież, ale i dorosły czytelnik. Tu każdy odnajdzie pewną prawdę, która go dotknie. Ja jestem tą serią odurzona..  I to dosłownie. 

 KOMU POLECAM? Wszystkim, bez wyjątku... 

sobota, 13 sierpnia 2022

Dłoń Króla Słońca-czyli o chłopcu, który miał marzenie..

 

 


 

 

 

Tytuł:Dłoń Króla Słońca

Autor:  J. T Greathouse

Liczba stron: 496

Wydawnictwo: Fabryka słów

Okładka:  zintegrowana

SŁOWA KLUCZE: Azja, wierzenia, poszukiwanie własnego miejsca, magia, przyjaźń, walka że systemem, polityka

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Kiedy wszyscy chcą, żebyś był spełnieniem ich oczekiwań, tym czego pragniesz najmocniej jest odnalezienie swojej drogi i życie według własnych zasad.

Nazywam się Wen Olcha. Nazywam się też Głupi Kundel.

Ojciec szykował dla mnie przyszłość w elitarnym gronie Sieneńczyków służących cesarzowi. Babcia, która sama porzuciła wszystko i dołączyła do nayeńskiego ruchu oporu, przygotowywała mnie do walki z cesarskim imperium. Matka, ślepa na okrucieństwo, chciała tylko tego, co bezpieczne i wygodne.

Mogłem spełniać cudze marzenia, mogłem walczyć wraz z jednymi albo przyłączyć się do drugich. Mogłem patrzeć, jak ich wojna pochłania kolejne ofiary. Ale nie mogłem przestać marzyć o magii. Wolnej, przerażającej, fascynującej, dającej moc i potęgę.

Przez całe życie zmagałem się z ograniczeniami na ścieżkach, które zostały wybrane za mnie. Opór był jedyną drogą ku wolności.

Ta historia może skończyć się na tysiąc sposobów – ja mam za nic je wszystkie.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest formatu A5. Okładka jest zintegrowana, czyli taka pół twarda. Matowa, z elementami lakierowanymi. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości, bieli i czerni. Na froncie mamy dużą dłoń, z ornamentami w środku.  Wyklejka jest cudowna, w kolorze pomarańczu z czarno-białymi ilustracjami. Jeśli chodzi o strony to tutaj mam już uwagi. Po pierwsze kartki są gazetowe ( nawet pachną jak pewne gazety wydawane na literę F lub GW) więc są bardzo cieniutkie i ja już 2 strony przerwałam pierścionkiem ( nie pytaj, sama nie wiem jak) Druga sprawa brzegi są barwione na niebiesko z białymi rycinami żurawi. Może ja mam jakiś kijowy egzemplarz, ale kciuki od trzymana książki były zabarwione na niebiesko z owych brzegów i niestety wyciera się przez to kolor... Czcionka jest przejrzysta. Mamy tutaj 5 części, a każdy rozdział ma swój tytuł. Dodatkowo mamy parę na całą stronę ilustracji czarno-białych, a także parę małych obrazków przy rozdziałach.  Książka jest lekka. Na samym końcu jest spis treści. Całość wydania oceniam na: 5 byłaby 6,ale przez te niuanse straciła punkt w moich oczach. 



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Książka wylądowała w moim łowieckim koszyku że względu na wygląd. Tak, nie boję się tego napisać. I choć cena okładkowa ( ja dałam chyba za nią 35zł) zwala z nóg, to oczarowała mnie tymi brzegami, które już snują jakąś opowieść. Pomyślałam, nawet jak historia mi się nie spodoba, to na półce będzie się cudowne prezentować. Jak więc zatem po trochę rozczarowaniem pewnych niuansów z wydania, smakuje ta powieść? Jeśli Cię zainteresowałam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co dziś mam Ci do opowiedzenia. 

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest Wen Olcha. Poznajemy go jako chłopca, który dopiero co wkracza w życie. Z każdym rozdziałem mija parę lat, dzięki czemu towarzyszymy mu przez wszystkie etapy życia. Przyznam, że miałam co do niego sprzeczne uczucia. Jest tak nie oczywistą postacią. Nie da się przewidzieć, co w danej chwili zrobi. Podoba mi się przy tym ten jego młodzieńczy zapał, dziecięca naiwność i ambitność młodego dorosłego. Przy tym wszystkim nie brakuje mu licznych wad, co jak na główną postać to zabieg ten nie jest tak często spotykany. Chłopak ma dar, a właściwie moc. Jego ogromnym pragnieniem jest zgłębić wiedzę w tym zakresie, jednak przyszłość jaką proponuję mu babcia, czy rodzice nie są tymi drogami, którymi chciałby podążać. Rodzice proponują mu naukę, by został sługą cesarza i miał świetlaną przyszłość, a babcia chce, by ciągnął jej tradycje związane z ich pochodzeniem i wstąpił do,, ruchu oporu" tak to roboczo nazwę. Chłopak jest między młotem, a kowadłem. Jaka więc przyszłość go czeka? 

Jak to i w życiu bywa nasz bohater na swojej drodze spotyka wielu ludzi. Z jednymi nawiązuje nić przyjaźni. Inni uczą go nowych umiejętności, a jeszcze inni wprowadzają w świat polityki, filozofii i miłości. Nie będę tu wymieniać wszystkich pobocznych postaci, bowiem ich zadanie, czy rolą kończy się z uzyskaniem przez Olchę swego celu. 

No dobra co z tą fabułką? Po pierwsze i to jest ważne ona jest powolna i powolutku się rozkręca. Więcej tu opisów, przemyśleń niż samych dialogów. Historia ta opowiada o życiu Olchy. Mamy więc tutaj nie tylko elementy fantastyki, ale i przygody, podróży, ale i nauki magii. Magii, która ma swoją cenę. To mi się najbardziej podobało. Nie ma tu bezsensownego wymachiwania różdżką, ale wielka odpowiedzialność za swoje czary. Dlatego nikt tu nie używa jej dla swojej wygody, czy kaprysów tylko w słusznym celu. To historia drogi naszego życia, wyborów jakich dokonujemy i co się z tym wiąże. Niezdecydowanie, lęk przed nieznanym, błędy i problemy z jakimi musimy się zmagać to właśnie przedstawia ta powieść. I choć ja tak za fantastyką taką wiesz klasyczną aż tak nie przepadam, to ta mi przypadła do gustu. Może trafiłam z nią w odpowiednim momencie? Jednak poruszyła mnie w sposób taki filozoficzny. Dotykając takich sfer moralizatorskich, że odkładałam ją, na spokojnie żułam, trawiłam i wracałam do lektury.  Podoba mi się tu świat, który jest bardzo rozbudowany pod każdym względem. Mamy barwne opisy życia ludzi, systemu wierzeń, polityki. Nie brak tu zwrotów akcji, intryg i manipulacji. W tej powieści znajdziesz wszystko to co najlepsze. 



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Jak dla mnie ta powieść smakuje jak sernik borówkowy na zimno. Masą serowo-borówkową jest cały świat wykreowany od podstaw. Mamy tutaj przepiękną historię wierzeń i legend stworzoną od podstaw. Mamy system kastowy i politykę bardzo rozbudowaną. To co mi się najbardziej podobało to wyjaśnienie czytelnikowi zasady magii. W tym świecie wszystko ma swoją cenę, dlatego nie jest ona wykorzystywana na każdym kroku. Nie każdy ją posiada, a nawet jeśli musi być ona kontrolowana. Nie muszę mówić Ci, że zakochałam się w tej historii. Borówkami są dla mnie bohaterowie. Podoba mi się, że każda postać ma jakieś wady, cele do których dąży. Nie koniecznie może są one dobre, jednak czytelnik jest w stanie zrozumieć postępowanie danej osoby. Jeśli chodzi Olchę to uważam, że jest to bardzo złożony bohater i w jakim kierunku on podąża dowiemy się w następnych tomach. Galaretką jagodową są dla mnie wszystkie te filozoficzne mądrości, przypowieści, które towarzyszą naszemu chłopcu. Zachwycałam się nad każdą z nich lub ową mądrością wielokrotnie. Czy warto zatem ją schrupać? Według mnie jak najbardziej. Dla mnie może nie była odkryciem roku, ale zdecydowanie dawno nie czytałam czegoś tak wspaniałego. Jeśli lubisz fantastykę to śmiało bierz w łapki tę powieść, bo wiem, że spodoba się wszystkim fanom tego gatunku. 

 

KOMU POLECAM? Osobom, które lubią taką fantastykę konkretną. Z rozbudowanym światem, wierzeniami i polityką. 


 

 

 

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Skrzydła i kości-czyli kryminał o wsi

 

 

 

 


 

 

Tytuł:Skrzydła i kości

Autor:  Joanna Pawłusiów

Liczba stron: 326

Wydawnictwo: Kobiece

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:morderstwo, wieś, okruchy życia

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Masz tylko dwie możliwości. Możesz stąd uciec albo możesz tutaj umrzeć.

Przeprowadzka do Malumic miała być dla rodziny Bocheńskich nowym startem. Ich przeszłość roztrzaskała się w drobny mak, kiedy z powodu córki – Kingi, musieli uciekać.

Mieszkańcy z umiarkowanym entuzjazmem przyjmują nowych sąsiadów. W samej rodzinie również nie dzieje się najlepiej. Na dodatek uroda Kingi zwraca uwagę miejscowego chuligana i kilku innych osób.

Kiedy w noc po corocznym festynie chłopak zostaje znaleziony martwy, a Kinga zapada się pod ziemię, Malumice ożywają.

Nie każdy wierzy w niewinność dziewczyny. Nie każdy chce, aby została odnaleziona.

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest formatu  A5 ze zamszową okładką , która nie zostawia odcisków palców.  Utrzymana w kolorystyce szarości, niebieskości, z przybitym do drzewa wróblem,co już na samym początku wzbudza w czytelniku refleksje oraz smutek.  Brak tu skrzydełek, a owy wróbel jest lakierowany co nadaje trójwymiarowości okładce. W środku mamy strony beżowe i grubsze gramaturowo, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Rozdziały są ponumerowane. Cała książka podzielona jest na 4 części a każda w środku ma ilustrację czarno-białą na całą stronę. Brak spisu treści.  Całość wydania oceniam na: 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Dawno nie sięgnęłam po kryminał, czy thriller, więc jako że w moim stosie znalazłam tę powieść, która o dziwo nie została jeszcze przeze mnie skonsumowana to postanowiłam to jak najszybciej nadrobić.  Okładka, jak i opis bardzo mnie przyciągnęły do siebie. Czy zatem warto po ten tytuł sięgnąć? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co dziś mam Ci do opowiedzenia.

Wieś, taka typowo polska. Małe miasteczko, rodzinne sklepiki. Każdy z każdym się zna. Cisza, spokój. Ludzie wcześniej wstają by oporządzić swoje pola, obory, by potem na targu sprzedawać swoje zbiory. Nikt się nie spieszy, no bo i po co? Czas upływa tu błogo. Do czasu kiedy pojawia się rodzina Bocheńskich. Małżeństwo z jakąś przeszłością, nastolatką i małą dziewczynką na karku, zaburzają owy spokój i błogi raj. Mają jakąś tajemnice, czemu się nagle wprowadzili do wsi...

Jeśli chodzi o bohaterów jest ich tu mnóstwo. Momentami gubiłam się kto kim jest, a tego nie lubię. Główną postacią powiedzmy, że jest Kinga Bocheńska. Nastolatka przysparza wszystkim problemów.Jest takim wrzodem na tyłku i każdy ma motyw by się pozbyć dziewczyny. Kiedy w tajemniczych okolicznościach znika, a na miejscu gdzie była widziana po raz ostatni znajdują zwłoki chłopaka pada pytanie: co tu się stało? Czy to dziewczyna zabiła, a teraz się ukrywa? Ogólnie dziewczyna jest taką postacią, której nie da się lubić. I choć powinnam się jako czytelnik przejąć jej losem, to powiem Ci było mi obojętnie, jak zakończy się jej historia.

W ogóle z tą książką mam taki problem, że nikogo nie polubiłam z bohaterów. I cały czas myślałam, co mi w tej powieści nie pasuje? I wiesz co? Brak śledczego, który poprowadził by tę sprawę. Wszystko rozwiązuje się za pomocą plotek wiejskich. Ten temu powiedział co widział, ten temu co wiedział i tak po nitce do kłębuszka czytelnik dochodzi do finału. I z jednej strony pomyślisz: ej Daria, co się czepiasz, to oryginalne. Możliwe, ale mnie totalnie nie przekonało, ani porwało.



No dobra co z tą fabułką? Normalnie nie mam pojęcia, jak o niej opowiedzieć, nic nie zdradzając. Może podejdę tak ogólnikowo. Ścigamy bowiem mordercę chłopaka i szukamy Kingi. Rozwiązanie totalne mi się nie podobało. Lubię kiedy mamy jakiś motyw, nie wiem morderca się wypowiada, by poznać bliżej jego psychikę. Tu wszystko dzieje się w mojej opinii bez sensu. To znaczy jak dla mnie wyjaśnienie dlaczego i co się stało jest takie, jak to się czasem mówi by kogoś zbyć: bo tak i już. 

Może i jestem surowa w swojej ocenie, ale naprawdę trochę się naczytałam książek w tym gatunku i wiem jak potrafią czytelnika trzymać w napięciu, wciągnąć do owej sprawy, że razem z bohaterem zaczynamy szukać złoczyńce lub z całych sił kibicujemy aby go złapano. Tu nie miałam takich odczuć, czego bardzo żałuję. Więcej tu szczerze mówiąc obyczaju niż kryminału.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Skrzydła i kości"  to powieść, która może się spodobać osobom, które nie za bardzo lubią kryminał, a może chcą zacząć czytać. Książka pokazuje za to życie na wsi. I myślę, że autorka uchwyciła pewne zachowania w punkt. Życie, codzienność i problemy, tak odmienne od naszych mieszczańskich. Myślałam z czym porównać tę powieść i doszłam do wniosku, że to taki serek homogenizowany. W smaku dobry, ale niczym się szczególnym nie wyróżnia. I tu jest właśnie tak z tą historią. Pod względem stylistycznym, językowym, czy różnorodności bohaterów jest ok. Po prostu mi brakowało w tym wszystkim jakiegoś charyzmatycznego detektywna, konkretnego złoczyńcy z motywem. Gdyby były te dwa elementy, myślę że mogłabym zachwycać się tą powieścią, a tak mogę powiedzieć, było zjadliwe. Mnogość wprowadzonych postaci ( oni wszyscy rozwiązują sprawę jakby) mnie dekoncentrowała, bo nie umiałam zapamiętać kto z kim, co robi? Jednak pamiętaj to moje odczucia. Powieść momentami trzyma w napięciu,jednak szybko ono znika. Całość czyta się szybko, jednak ja nie zostałam porwana. Czy warto zatem ją schrupać? Według mnie jest wiele innych lepszych kryminałów, jednak jeśli lubisz obyczaje to śmiało możesz sięgnąć po ten tytuł. Jak dla mnie ta książka właśnie tym gatunkiem jest, gdyż mało tu elementów stricte śledczych.

 

KOMU POLECAM?Osobom, które lubią obyczaj z domieszką kryminału.

 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: