Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 października 2023

Nie sposób zapomnieć- ja zapomniałam..

 

 

 


 

 

 

Tytuł:  Nie sposób zapomnieć

Autor:  Imogen Clark

Liczba stron:413

Wydawnictwo:  Akurat

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: przyjaźń, dorastanie, strata

 

 KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Romany jest w ostatniej klasie szkoły średniej, kiedy umiera jej matka. Ostania wola Angie zaskakuje najbliższych. Przez kolejny rok wychowaniem nastolatki ma się zająć czworo przyjaciół kobiety. Troje z nich zna się ze studiów. Głównym opiekunem zostaje Tiger, zapalony podróżnik. Maggie, prawniczka i najbliższa przyjaciółka matki, powinna wspierać Romany w kwestiach prawnych i urzędowych. Rolą Leona, inżyniera, jest dbanie o rozwój kulturalny Romany. Hope, była modelka, ma wspierać Romany w kwestiach dotyczących relacji międzyludzkich.

Kiedy list z wolą zmarłej zostaje odczytany, wszyscy obecni w kancelarii prawnej są wstrząśnięci. Najbardziej oburzony jest Tiger, wolny duch, którego przeraża perspektywa zamknięcia na rok „w klatce“ z córką Angie. Pozostali także nie są zachwyceni obowiązkami, jakie na nich spadły, ale i tak najbardziej zaskoczona ze wszystkich wydaje się być Romany.

Czy ten niezwykły układ ma szansę zadziałać? Czego cała piątka dowie się o sobie, swojej przeszłości i o kobiecie, która ich połączyła?

 

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka standardowego formatu A5, ze skrzydełkami i zieloną wklejką. Sama okładka jest matowa z lakierowanymi napisami i  koniczyną. Wykonana z miększej tektury co powoduje, ze łatwo wygina się na wszystkie strony. Może zostawiać odciski palców. Utrzymana w kolorystyce mięty z białymi i turkusowymi elementami. Napisy na okładce są odstające  co dodaje jej takiej trójwymiarowości. Kartki są beżowe i bardzo cieniutkie, czcionka bardzo przyjemna dla oka, jednak poprzez słabą gramaturę stron druk przebija na drugą stronę. Rozdziały są ponumerowane, brak w środku jakiejś grafiki. Całość wydania oceniam na 4



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

 Jako że jesień zagościła u nas już na dobre, to postanowiłam sięgnąć po jakiś nostalgiczny tytuł, który sprawi, że zatrzymam się na moment i podumam. Tytuł i opis mnie zaciekawiły więc postanowiłam sprawdzić, jak ona smakuje? Jeśli też jesteś ciekaw, to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Głównymi bohaterkami powieści są matka i córka. Angie umiera, pozostawiając młodą Romanie samą. Bojąc się o jej przyszłość, pastowania oddać ją pod opiekę swoim przyjaciołom, by mieli nad nią pieczę w tym najgorszym dla niej czasie-czyli pogodzeniu się z jej utratą. I tak cofamy do przeszłości by ich poznać i zobaczyć jak to się wszystko- czyli przyjaźń zaczęła.

Maggie to kobieta rozważna, jako prawnik zawsze wszystko analizuje i nie działa pochopnie. Ma pomóc Romanie w kwestiach prawnych. Poznajemy ją jako osobę, która boi się zaszaleć. Można by powiedzieć, że jest synonimem osoby porządnej.

Leon- to mężczyzna, który ma zająć się stroną kulturową, czyli muzyką, książkami. Jest on bowiem wrażliwym człowiekiem, który poszukuje piękna.

Tiger- to lekkoduch, podróżnik, który żyje chwilą. Nie dość że ma zamieszkać z nastolatką to ma jej pokazać świat od tej strony podróżniczej. Jawi się nam jako osoba, która żyje tu i teraz. Niczym się nie przejmuje i żyje swoimi marzeniami.

Hope- najbardziej tajemnicza z całej czwórki. W odróżnieniu od nich ma 30 lat, a nie 50 i jej zadaniem jest zadbać o uczucia dziewczyny.


Czytając tę powieść ma się wrażenie, że to inspiracja trochę serialem ,, Friends". Cała bowiem fabuła ukazuje piękno tej wartości, jaką jest przyjaźń. Książka ta nie ma szybkiej akcji. Jest ona powolna i ukazuje fragment z życia bohaterów. Bardzo realistyczna, skłaniająca do refleksji nad życiem i tego dlaczego warto mieć obok siebie ludzi, z którymi można nie tylko spędzić miło czas, ale przeżywać przygody, dzielić się troskami i mieć kogoś blisko siebie.  Nie wyrwała mnie ta powieść z kapci, jednak doceniam to co stara się przekazać. Powieść podejmuje bowiem również próbę ukazania, jak poradzić sobie ze śmiercią najbliższej osoby? Co według mnie jest ważnym aspektem i dobrze, że ukazują się takie książki na rynku.  Nie umiałam utożsamić się z bohaterami, a sama jak już wyżej napisałam niedynamiczna fabuła momentami mnie nużyła. Myślałam, że będę płakać, nie wiem kontemplować tę historię, poczuję jakąś symbiozę...nic z tych rzeczy się nie wydarzyło. Być może to nie ten czas na taką historię lub po prostu mnie nie porwała, bo nie wpisała się w mój gust czytelniczy. Zawsze jestem szczera w moim odczuciach  i nie będę się rozwodzić nad jej pięknem, skoro go nie poczułam. Nie mniej jednak, wiem, że spodoba się czytelnikom ze względu na jej uniwersalność i tematykę.

 

 CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 

 ,, Nie sposób zapomnieć" to historia, którą mogę porównać do krówki ciągutki. Z jednej strony tradycyjny smak, przypomina o tym co w życiu jest ważne; przyjaźń, rodzina, miłość, a z drugiej myślisz ile jeszcze będzie się kleić do Twoich zębów? Moim dużym minusem do tej powieści jest brak dłuższych dialogów, wciągająca fabuła, która sprawia, że nie umiesz się od niej oderwać, bo coś się dzieje. Tutaj jest stabilnie, płasko i powolnie. Kolejny zarzut z mojej strony to za mało jest Romany. Nie poznałam jej za dobrze. Myślałam że to z jej perspektywy poznamy bohaterów. Niestety tak nie jest. Ta powieść może porwać czytelników i im się spodobać, ale mnie nie udało się nią zachwycić. Czy warto ją schrupać? Myślę, że można dać jej szansę i samemu się przekonać.

 KOMU POLECAM? osobom które uwielbiają obyczajówki, książki z morałem.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu:


sobota, 15 maja 2021

Projekt Hail Mary- czyli inna teoria końca świata

 

 

 

 


 

 

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor:  Andy Weir

Liczba stron: 510

Wydawnictwo: Akurat

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:kosmos, fizyka, podróż, nauka, przyjaźń, koniec świata

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Samotny astronauta musi uratować Ziemię przed katastrofą.Z załogi, która wyruszyła na straceńczą misję ostatniej szansy, przeżył jedynie Ryland Grace. Teraz od niego zależy, czy ludzkość przetrwa.

Tylko że on na razie nie ma o tym pojęcia. Z początku nawet nie pamięta, kim jest, więc skąd ma wiedzieć, czego się podjął i jak ma tego dokonać? Na razie wie tylko tyle, że przez bardzo długi czas był pogrążony w śpiączce. A po przebudzeniu znalazł się niewyobrażalnie daleko od domu. Całkiem sam, jeśli nie liczyć ciał zmarłych towarzyszy.

Czas płynie nieubłaganie, a oddalony o lata świetlne od innych ludzi Grace jest zdany wyłącznie na siebie.Ale czy na pewno?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Okładka jest matowa i miziasta. Zostawia odciski palców, więc uważaj. Posiada skrzydełka, oraz soczystą żółtą wklejkę. Utrzymana jest w kolorystyce czerni, czerwieni oraz żółci. Na froncie widzimy astronautę w kosmosie w stanie nieważkości, co idealnie nawiązuje do treści. W środku mamy plan jak wygląda  statek, co ułatwia orientacje. Kartki są bardzo cieniutkie, dlatego łatwo je przedrzeć lub pognieść. Czcionka przebija na drugą stronę co trochę utrudnia czytanie. Co do wielkości jest ok, a strony są beżowego koloru, bo nie dopowiedziałam. Rozdziały są ponumerowane. Całość wydania oceniam na : 4+



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Ostatnio mam ochotę próbować nowych smaków literackich lub takich po które dawno nie sięgałam. Tak też było i z tym tytułem. Marsjanina, czyli pierwszą książkę tego autora pochłonęłam pamiętam bardzo szybko. Bardzo mi się podobała, a późniejsza ekranizacja dopięła całość. Jak będzie tym razem? Czy ten tytuł również spodoba mi się tak bardzo jak jej poprzedniczka? Czy warto po nią sięgnąć no i jak smakuje? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź sobie coś do jedzenia, picia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.


Głównym bohaterem tej powieści jest Ryland Grace. Jako nauczyciel w szkole jest najbardziej lubianym fizykiem. I nie dziwię się, bo jego poczucie humoru, pasja do nauki jest godna podziwu. Pewnego dnia budzi się on na statku kosmicznym, bez pamięci. I powiem Ci szczerze, że chyba bym wpadła w panikę w takiej sytuacji. W szczególności, że jak się okazuje jest jedynym, który przetrwał z całej załogi. Co więc robi w kosmosie? Jaką ma misje? Tego dowiadujemy się razem z bohaterem pomalutku. Jak naukowiec Grace jest konkretnym facetem, systematycznym w swoich działaniach. Jego kreatywność i otwarty umysł na nowości, powodują że jest idealnym odkrywcą wszechświata. Jego inteligencja pozwala mu nawet na nawiązanie kontaktu z obcą cywilizacją i znaleźć sposób na badanie tej obcej formy. Bardzo polubiłam tego bohatera i o dziwo nie przeszkadzał mi fakt, że nie ma więcej tutaj pobocznych postaci- takich kluczowych. Osobowość Grace jest w zupełności wystarczająca. 

Drugą postacią, która w pewnym momencie staje się towarzyszem naszego bohatera jest Rocky. Bardzo inteligentna forma życia, która jak się okazuje ma tę samą misję co Grace- uratować swoją planetę. Pomimo swojej inności, jest bardzo przyjazną formą życia, więc czytelnik jest w stanie uwierzyć w ową nić porozumienia, jaka łączy tę dwójkę. Bycie samotnym w kosmosie sprawia, że każdy najmniejszy przyjacielski gest jest na wagę złota. 



No dobra co z tą fabułką? Przyznaję, że odczułam pewne podobieństwa do ,, Marsjanina". Samotny facet w kosmosie, misja bez powrotu, naukowy język, przystępny dla czytelnika i duża dawka humoru.  Cała historia opiera się na teorii, że Słońce zaczyna przygasać. Autor zwraca uwagę, jaką ważną rolę odgrywa dla Ziemi światło, jakie dostarcza nam ta gwiazda. Owe skutki uboczne jednoznacznie ukazują owy koniec naszego świata. Owa tajemnicza materia, jaką odkryli naukowcy, zaczyna karmić się ową energią gwiazd, sprawiając, że te się ,, wypalają". Dlatego nasza bohater wyrusza w podróż by poznać bliżej ową materię i uratować Ziemię przez kataklizmem. To co mi się spodobało to z pewnością duża dawka humoru. Grace jest tak sympatyczny, że nawet w tak trudnym położeniu, w jakim się znajduje widzi same pozytywne strony. Jak wspomniałam naukowy język jest tak przystępny dla czytelnika, że przez tę powieść się płynie. Bardzo podobały mi się również ciekawostki, jakie są tutaj zawarte na temat kosmosu, fizyki  i biologii. Odkrywanie miejsc tak dalekich, jest dla mnie czymś niesamowitym, o czym przekonuje się również nasz bohater na kartach powieści. Zderzenie naszej cywilizacji z obcą jest tutaj dodatkową atrakcją, a zarazem takim rozważaniem nad ,, istnieniem innych organizmów'' we wszechświecie.Ta powieść jest tak inna, trzymająca w napięciu do samego końca, że jestem pewna, że spodoba się każdemu. Do ostatniej strony nie wiadomo bowiem, czy owa misja się powiedzie i co stanie się z Rylandem. I nawet jeśli nie czytasz takich książek, to zachęcam Cię do jej skosztowania, bo jest na prawdę smakowita.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Tę powieść mogę porównać do ciasta migdałowego bez cukru, które stanowi element diety astronautów. Owym startym migdałem, nadającym niesamowity posmak jest główny bohater Ryland. Jego kreacja nie ma sobie równych. Czytelnik bardzo szybko nawiązuje nić sympatii i kibicuje jego zmaganiom w Kosmosie. Owszem jest on podkoloryzowany tzn jest bardzo dobry we wszystkim co robi i nie popełnia błędów, ale jestem w stanie w tym wypadku mu to wybaczyć. Ten bohater bowiem potrafi skraść serce czytelnika.  Startą skórką z pomarańczy jest Rocky, reprezentant ,, kosmitów", który swą innością, pewną dziecinnością rozczulił mnie. Jego poświęcenie względem swoich pobratymców oraz naszego bohatera jest niesamowite. Ta postać pokazuje, że dobro, przyjaźń i oddanie są uniwersalnymi wartościami, które obowiązują w każdej przestrzeni kosmicznej. Jajkiem, który scala te wszystkie elementy jest sama fabuła. Motyw ,, umierającego" Słońca i naukowych podstaw, które podtrzymują ową tezę, były dla mnie na tyle realistyczne, że byłam w stanie uwierzyć, że tak, to może mieć miejsce. Skutki owego wygaśnięcia tej gwiazdy są tragiczne. I chyba właśnie ta powieść uświadomiła mi jak ogromną rolę odgrywa Słońce i jego promienie na nasz świat. Jakoś nie zdawałam sobie sprawy na ile czynników ma ono wpływ, ot jakby to dzieci powiedziały daje światełko i ciepełko. Jednak nie tylko, bo dzięki niemu na Ziemi wytwarza się wiele różnych procesów, niewidocznych gołym okiem dla człowieka. Więc tak, zdecydowanie realizm jest tutaj bardzo ogromny. Naukowe definicje, które są przedstawione w prosty sposób lub reakcje, jakie zachodzą dodawały tej fabule taki troszkę podniosły ton, który jakby ma utwierdzić czytelnika w owej ,, katastrofie". Przyznaję- uwierzyłam. Wprowadzenie dawki humoru, niepewności co do całej misji oraz ,, kosmity" do fabuły było owym owockiem do dekoracji, który wieńczy całość ciasta. Nie potrafiłam oderwać się od tej lektury choćby na chwilę i przeczytałam ją z zapartym tchem. I choć widziałam podobieństwa do ,, Marsjanina" to mimo wszystko uważam że warto ją schrupać. Jest lekturą smakowitą i pozostawia po sobie migdałowy posmak na dłużej. Ja jeszcze parę godzin po jej przeczytaniu rozważałam w głowie o różnych hipotezach związanych ze Słońcem i jego roli dla naszego życia. Polecam z całego serca.

 

KOMU POLECAM? Wszystkim, nie tylko osobom, które uwielbiają tematykę astrofizyczną, naukową, czy thrillery kosmiczne. To książka dla każdego.

 

Za egzemplarz  i mile spędzony czas dziękuję :




 

niedziela, 7 lutego 2021

Od pierwszego wejrzenia- czy jest możliwa taka miłość?

 

 

 


 

 

 

Tytuł:Od pierwszego wejrzenia

Autor:Kristen Ashley

Seria: Rock Chick

Liczba stron:478

Wydawnictwo: Akurat

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:erotyk, narkotyki, przemoc, wulgarny język, toksyczna miłość,

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Roxanne Giselle Logan, zwana Roxie, miała prosty plan na dorosłe życie: szafa pełna markowych ciuchów i wysoki stołek w znanej korporacji, której korytarzami przechadzałaby się, wzbudzając zachwyt kolegów i zazdrość koleżanek. Niestety, dorosłość, w której obudziła się dziesięć lat po skończeniu college’u, wygląda zupełnie inaczej… Roxie ma wprawdzie buty od Manolo Blahnika i modne fatałaszki, ale nie zrobiła ani zawodowej kariery, ani nie podbiła serca milionera. Zamiast tego tkwi w nieudanym związku z drobnym krętaczem Billym Flynnem, który obiecał jej złote góry i rezydencję z bajki. Nie dość, że nie dotrzymał słowa, to jeszcze młotem rozwalił drzwi do loftu dziewczyny, gdy ta po raz setny usiłowała z nim zerwać.

Miarka się przebrała. Idąc za radą rodziny i przyjaciół Roxie próbuje się wyrwać z toksycznego związku. Pretekstem do ucieczki przed szemranym facetem staje się krucjata w poszukiwaniu wujka, który przed laty zerwał kontakty z rodziną. Roxie postanawia upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: odnaleźć krewnego i uciec raz na zawsze od Billy’ego.

Niestety, sprawy się komplikują, gdy okazuje się, że wśród nowych, przebojowych znajomych wujka znajduje się zniewalająco przystojny, kryształowy moralnie policjant, Hank Nightingale. Roxie w ciągu chwili wpada mu nie tylko w oko, ale i do łóżka. Czy związek byłej dziewczyny gangstera od siedmiu boleści i stróża prawa ma jakiekolwiek szanse? I najważniejsze: czy Billy w końcu zrozumie, że dla niego i Roxie nie ma już żadnej przyszłości?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Okładka utrzymana jest w kolorystyce czerni i szarości. Okładka jest matowa i niestety zostawia odcisków palców, posiada skrzydełka i cudowną ,, wklejkę " metaliczno- srebrną. Mężczyzna na okładce prezentuje swoją umięśnioną klatę, a ręce kobiety niczym szpony z pomarańczowym lakierem wbijają się w nią zaborczo.  Kartki są koloru beżowego i bardzo cienkie, że przebija czasem druk, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Każdy rozdział jest ponumerowany, a podtytuły posiadają swój tytuł napisany kursywą. Całość podzielona jest na dwie części. Mamy przypisy na dole. Książka dobrze leży w dłoni, nie czuć owej ciężkości. Całość oceniam wysoko : 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Książka ,, Od pierwszego wejrzenia" to  kolejny tom serii, która jest 3 częścią całej serii. I tak, pomieszałam tomy, bo ostatnio recenzowałam Ci 4 tom. Jednak nic się nie dzieje, bowiem, można je czytać jak się chce- na szczęście, nie dbając o owe cyferki.  A więc jak będzie smakowała kolejna odsłona rockowych, przebojowych dziewczyn? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

 

Główną bohaterką jest Roxi, która jest bardzo ,, kochliwą" osobą. Wystarczy jedne uśmiech, przystojnego mężczyzny, a ta już czuje do niego mięte. Tak było właśnie z jej pierwszym ,, poważnym" partnerem Billym. Do tego szemrane jego stosunki z pół świadkiem dodawało mu w jej oczach owego zadziornego pazura. Jednak nie każdy bad boy jest typem wyjętym z filmu. Groźny grizzly na zewnątrz, a ciepły misiaczek w domciu. O czym bardzo szybko przekonała się Roxi na własnej skórze. Starając się wyrwać ze swego okropnego świata, przyjeżdża do swego wujka Texa. I znów jedno spojrzenie przystojnego policjanta Hanka powoduje, że dziewczyna traci głowę. Jednak zrażona poprzednimi przygodami stara się myśleć racjonalnie. Jednak jej upartość, traci siłę przy zniewalającym spojrzeniu policjanta. I tak zaczyna się walka o miłość i szczęście Roxi.

Hank wyróżnia się na tle pozostałych mężczyzn, którzy jak dla mnie są kopiami samych siebie, tylko fizycznie się różnią i mają jakieś inne problemy, które naznaczyły ich życie. Tak to niczym się nie wyróżniają. Inaczej właśnie ma się sprawa z Hankiem. Jest on bardzo troskliwy, opiekuńczy, a jego ,, zaborczość" nie jest tzw nachalna, a wynikająca z chęci chronienia Roxi. Oboje są zaskoczeni, w szczególności mężczyzna, owym uczuciem, które ich łączy. Zdają sobie sprawę z tego, że wszystko dzieje się zbyt szybko i starają się by ich związek nie opierał się tylko na łóżkowych wygibasach. Hank  daje kobiecie ową ,, przestrzeń" i rozumie jej obawy, bowiem sam je ma.



Po raz kolejny autorka zaskakuje mnie problemem jaki zostaje w tym erotyku poruszony. Myślę, że właśnie owe podłoże mnie tak ciekawi i dlatego sięgam po kolejne części tej serii. Tym razem pod lupę zostaje wzięta owa toksyczna relacja, obsesja na punkcie drugiej osoby wręcz chorobliwa i prawdziwy, realistyczny związek z mężczyzną o szemranej reputacji. Autorka przedstawia oblicze przemocy psychicznej, fizycznej nad kobietą, która mimo świadomości swego złego położenia  znikąd nie ma pomocy, co za tym idzie nie jest w stanie wyrwać się ze szponów oprawcy. 

Ten jak i poprzednio recenzowany tom   Zabójczy kusiciel   sprawiły, że zamiast czytać o łóżkowych perypetiach, śmiać się z żenujących teksów, którymi obrzucają się kochankowie w czasie aktu, sprawiła, że autentycznie musiałam pewne rzeczy wolniej przetrawić, pomyśleć i wrócić ponownie do lektury.  Pani  Ashley pokazuje przy tym, że erotyki potrafią wyjść z pewnego stereotypowego założenia, że to nie jest takie  porno na papierze, tylko normalna powieść. Powieść z mądrym przesłaniem, a owa erotyka zamyka się w paru opisach scen dziejących się między dwójką zakochanych ludzi. Nie czułam ani zgorszenia, ani zażenowania. Po raz kolejny zostałam mile zaskoczona. I tak, jak wyjdzie kolejna część, biorę ją w ciemno, by sprawdzić jaki tym razem problem weźmie autorka na tapet.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Od pierwszego wejrzenia" to kolejna bardzo smaczna, jak na erotyk pozycja. Porównałabym tę część do sernika z bezową polewą czyli tzw sernik pod chmurką.  Ową bezowym, lekkim i delikatnym wierzchem są sami bohaterowie. W tej części o dziwo, bardzo polubiłam męskiego bohaterka Hanka, który swą delikatnym podejściem, rycerskością i czułością, skradł me serce. Taki mężczyzna na Walentynki dziewczyny, to marzenie każdej z nas.  Co do samej Roxi to jest ona taką postacią po przejściach, a jej nieufność wiąże się z przeszłością i bardzo chorą relacją damsko-męską. Podstawą ciasta, czyli sernikiem jest dla mnie owa fabuła i znów cudownie wplecione motywy psychologiczne, nawiązujące do naszego życia. Tym razem za ciężką, ale pysznie ukręcą jest owy biały ser, z cukrem, który jest znakomitą podstawą i kontrastem dla bezy. Kluczowy motyw to toksyczna miłość. Chory związek, którego podstawą jest uzależnienie partnera od siebie. Do tego dochodzi przemoc fizyczna i psychiczne znęcanie, czyli klasyczne odwrócenie kota ogonem, że winna za wszystko jest ukochana ofiara. Historia ta pokazuje, że bez wsparcia bliskich i fachowej pomocy, żadna kobieta - samodzielnie nie wyrwie się z owego koszmaru. Przyznaję, że autorka znowu sprawiła, że dumałam po lekturze długi czas i nie umiałam się za nic zabrać. I choć język tej książki jest lekki jak owa beza, to pod nią znajdziesz cięższy, lecz równie pyszny problem, z którym wiele kobiet się zmaga za zamkniętymi drzwiami. Wstyd, samotność, bezradność.. To co muszę jeszcze dodać sceny łóżkowe są tylko 2 z tego co zapamiętałam nie są gorszące, ani pikantne. Czy warto ją schrupać? Według mnie tak, ale zdaję sobie sprawę, że wielu z Was ma opory przed tym gatunkiem. Czasem warto spróbować, choćby właśnie od tej części lub jej poprzedniczki, którą recenzowałam. Ja oczywiście z całego serca polecam tę serię tylko nie czytaj 1 tomu! On jest totalną klapą pod każdym względem, ale pozostałe 3 ( jak na razie) są przegenialne.

 

 

KOMU POLECAM? Osobą, którym nie przeszkadzają sceny łóżkowe, a lubią refleksyjne, psychologiczne elementy, które oparte są na teraźniejszych problemach.

P.S  Biorę się za kolejną książkę, tym razem naszej rodzimej autorki. Przy okazji haftuję diamentowy obraz, już drugi, ale teraz chyba z rozmiarem przesadziłam i ślęczę nad nim już jakiś czas. Jeśli też złapałaś bakcyla na diamentowy haft to pisz mi w komentarzu, chętnie się powymieniam doświadczeniami lub nauczę szybszego wyklejania ;)

Za egzemplarz i chwilę nostalgii dziękuję wydawnictwu:


 

niedziela, 31 stycznia 2021

Zabójczy kusiciel jest porywający, czy nudny ?

 

 

 

 

 


 

 

Tytuł:Zabójczy kusiciel

Autor:Kristen Ashley

Seria: Rock Chick

Liczba stron:504

Wydawnictwo: Akurat

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:erotyk, narkotyki, praca społeczna, bezdomność, życie na ulicy

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Jules Lawler angażuje się w pomoc potrzebującym. Jako pracownica opieki społecznej pilnuje dzieci z ulicy, by nie stoczyły się na dno. W Denver, w którym aż roi się od dilerów narkotyków i drobnych złodziejaszków, nie może narzekać na brak podopiecznych.

Vance Crowe jest jednym z najbardziej cenionych członków zespołu detektywistycznego Nightingale Investigations. Seksowny jak diabli, rdzenny Amerykanin, którego znakiem rozpoznawczym są muskularny tors i zawadiacki uśmieszek, cieszy się nieustającym zainteresowaniem płci przeciwnej.

Jules ma na pieńku z bossami przestępczego półświatka. ale Vance stawia sobie za punkt honoru, żeby nie spotkało jej nic złego - zwłaszcza że dzieciaki, z którymi Jules pracuje, przypominają Vance’owi jego własne dzieciństwo. I choć dziewczyna potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo i wie, jak radzić sobie z typami spod ciemnej gwiazdy, to nie pogardzi towarzystwem długowłosego przystojniaka. Tym bardziej, że ją i Vance’a - w myśl powiedzenia, że przeciwieństwa się przyciągają - łączy niewytłumaczalnie silna chemia. Co prawda takich jak on, którzy w relacjach z kobietami wyznają zasadę: „zdobyć, zaliczyć, porzucić”, Jules woli trzymać na dystans, to jednak Vance przez lata przyzwyczaił się, że od życia zawsze dostaje to, czego chce. Czy tym razem będzie tak samo?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Okładka utrzymana jest w kolorystyce czerni i szarości. Okładka jest matowa i niestety zostawia odcisków palców, posiada skrzydełka i cudowną ,, wklejkę " metaliczno- srebrną. Mężczyzna na okładce emanuje pewnością siebie, siłą i magnetycznym wzrokiem.  Kartki są koloru beżowego i bardzo cienkie, że przebija czasem druk, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Każdy rozdział jest ponumerowany, a podtytuły posiadają swój tytuł napisany kursywą. Mamy przypisy na dole. Książka dobrze leży w dłoni, nie czuć owej ciężkości. Całość oceniam wysoko : 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Książka ,, Zabójczy kusiciel" to już kolejny tom serii, która z każdym następnym tomem mnie zaskakuje i sprawia, że chętnie do nich wracam. Przyznaję, że 1 tomu się pozbyłam, jak spleśniałej kanapki: szybko i bez sentymentów. Jednak im dalej czytałam następne części to o dziwo byłam zadowolona. Był humor, zabawa itd. Jestem więc ciekawa, jak wypadnie ten tom. Czy mnie porwie, czy zanudzi na śmierć? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

 

Główną bohaterką i narratorką jest  Jules Law. To dziewczyna, która walczy z dilerami narkotykowymi o życie nastolatków. Pracuje ona bowiem w opiece społecznej i zajmuje się nieletnimi, którzy z różnych powodów trafili na ulicę. Jest osobą bardzo ciepłą, otwartą, odważną i samotną. Kiedy więc w jej życiu pojawia się z nagle Vance, przystojny detektyw o dziwo, w ogóle nie jest zadowolona z tego powodu. 

To co zdziwiło mnie w kreacji Law to fakt, że jest zniesmaczona tym, jak traktuje ją Vance. Robi wszystko by dać mu do zrozumienia, że nie jest jego ,, własnością" gdyż znają się dopiero od kilku dni. I to bardzo spodobało mi się, bo w jakiś sposób przełamuje ten stereotyp miłości po jednym mrugnięciu okiem. Pokazuje, że o taki związek trzeba walczyć, starać się i zabiegać.

Co do samego Vance'a to niczym nie wyróżnia się on na tle innych bad boyów z erotyków. Jest arogancki, przywódczy i najchętniej to by tylko robił wydmuszki z jajek... no wiesz co mam na myśli ;) Jednak nasza bohaterka chciałaby coś więcej niż tylko oglądać pisanki Vance'a , więc chłop musi się postarać. Musi zmienić swoje postępowanie względem kobiet. Czy mu się to uda?



I choć nastawiłam się na fabułkę, lekką, rozrywkową z dużą dozą miłości. W końcu trzeba się nakręcić na Walentynki, to zdziwił mnie fakt, że mamy tutaj świetnie wpleciony problem i to dość istotny. Bezdomność i dzieci wychowujące się na ulicy. Właśnie ten element sprawił, że ta książka nabrała trochę poważniejszego wymiaru, a jej początkowa lekkość okazała się kryć coś bardzo interesującego. Zwraca bowiem uwagę na dzieci, które z różnych powodów wylądowały na ulicy. Pokazuje jak wygląda ich codzienność, trudy i blizny nie tylko fizyczne ale i psychiczne. Praca więc Jules jest więc bardzo trudna, ale i ważna. Przedstawia również inny problem- zaufania. Ową trudność w ponownym powierzenia po raz kolejny własnego życia nie jest łatwe. Serio, ten wątek jest genialny w tej części i spowodował, że się zachwyciłam. Nie pisankami Vance'a tylko ukazaniem brutalnej rzeczywistości, która ma miejsce w każdym zakątku świata...

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Zabójczy kusiciel" to zdecydowanie takie ciasto ,,murzynek z wiśniami". Czekoladowym ciastem babkowym są oczywiście nasi bohaterowie.  Wartą wspomnienia jest Law, czyli nasza główna bohaterka, która trochę walczy z tym klasycznym smakiem. Nie rzuca się ona w wirowanie pościelowe, tylko stara się poznać swego adoratora nie tylko z zewnętrznej, dogłębnej analizy. Bardzo szybko sprawiła, że poczułam do niej ogromną sympatię i chętnie usiadłabym z nią na kawie, by pogadać. Natomiast męski bohater jest tak stereotypowy, i znany mi pod względem smakowym, że nie mam nic do dodania. Owymi wiśniami, które przełamują ową słodkość miłości jest wątek pracy opieki społecznej, która pomaga młodocianym stanąć na nogi i wyrwać ze szponów ulicy. I choć nie ukrywam, mamy do czynienia z erotykiem, no bo jest tu dużo kotłowania, mielenia i przetapiania, to jednak powiem Ci, że mimo wszystko nie jest on taki najważniejszy. Powiem szczerze, zaskoczyła mnie ta powieść. Spodziewałam się lekkiej lektury, która wprowadzi mnie w miłosny klimat Walentynkowy, a dostałam świetną historię,  tak miłosną, ale z bardzo ciekawie wplecionym tematem bezdomności dzieci i młodzieży. Uważam, że warto ją schrupać choćby dla tego wątku, bo pokazuje prawdziwe oblicze, dzisiejszego świata, gdzie pieniądz jest najważniejsza wartością, dającą dostęp do innych potrzeb nie tylko tych fizycznych.

 

KOMU POLECAM?Osobą, którym nie przeszkadzają sceny łóżkowe, a lubią refleksyjne, psychologiczne elementy, które oparte są na teraźniejszych problemach.

 P.S Do 14 lutego mam w planach czytać same słodkie, miłosne, erotyczne książki, które mnie nakręcą na Walentynkowe miłosne szaleństwo. Czy mi się to uda? Nie wiem, może być tak, że po 3 będzie mi się odbijać stronami zapełnionymi tym słodkim uczuciem, zobaczymy ;)

Za egzemplarz i zaskakujące przeżycia o dziwo nie te łóżkowe, dziękuję :



 

 

czwartek, 30 lipca 2020

ZMYSŁOWY ANIOŁ STRÓŻ










Tytuł:Zmysłowy Anioł Stróż
Autor:  Kristen Ashley
Ilość stron: 512
Seria: Rock Chick
Wydawnictwo: Akurat
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:rodzina, opieka nad niepełnosprawną osobą, przyjaźń, gang, sensacja, komedia, miłość


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Jet MacAlister ukrywa pewien sekret. Eddie Chavez ma chętkę na romans z Jet (nie trzeba wspominać, że przy okazji Eddie jest bardzo seksownym facetem). Jet ma na głowie zbyt wiele problemów, żeby zajmować się tym, czym zainteresowany jest Eddie. Eddie traci cierpliwość, gdy pewnej nocy Jet po nocnej zmianie w klubie ze striptizem kończy pracę z nożem przytkniętym do gardła. Eddie jest gliniarzem, więc dochodzi do wniosku, że mógłby jej pomóc, jednak Jet nie chce przyjąć niczyjej pomocy. Jest przyzwyczajona do tego, że ze wszystkim sama musi sobie poradzić. Problemów przysparza ojciec Jet, prawdziwy nicpoń i hultaj, który ściągnął na siebie masę kłopotów, zaś Jet, starając się mu pomóc, pakuje się w sytuację nie do pozazdroszczenia. Znajduje się w tak wielkim niebezpieczeństwie, że nawet może zginąć, o ile Eddie nie zdoła jej uratować.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !




OPINIA: Jak mówi stare porzekadło : nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A ja właśnie to zrobiłam. Jak pamiętasz pierwszy tom z tej serii niestety przeczytałam
To było okropnie przeżycie, jednak zawsze daję drugą szansę i kiedy zobaczyłam drugi tom postanowiłam sprawdzić, czy autorka trafi na listę tych co to trzeba omijać wielkim łukiem, czy może warto wziąć jeszcze parę pozycji pod lupę? Jak było zatem z tym tomem czy otrzymałam prawdziwy czekoladowy budyń, czy może błoto go imitujące ? Jeśli jesteś ciekaw to  weź sobie jeszcze coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.


Główną bohaterką tej części jest Jet. To bardzo zakompleksiona dziewczyna, która ma nie tylko do utrzymania mieszkanie, ale musi pomagać finansowo swojej schorowanej mamie. Dziewczyna wpada z jednej pracy do drugiej. Nie dziwi więc fakt, że nie ma ona czasu na randkowanie, a według niej też żaden przystojniak na nią nie spojrzy. To co mi się podobało w tej postaci to fakt, że zmaga się ona z wadami z jakimi każda z nas dziewczyn na co dzień. To spowodowało, że ją bardzo polubiłam. Do tego jej temperament, wstydliwość wobec płci przeciwnej wywołuje wiele śmiesznych scen, ale taki na prawdę śmiesznych.  Jakby tego było mało na jej głowę spada ojciec, który bardzo namiesza w jej życiu i sprawi, że gangsterski świat jaki oglądała tylko w tv stanie się jej niestety bliski.



Eddie to meksykanin, który jest bardzo gorącym gliniarzem. Nie dziwi więc fakt, że dziewczyny się za nim oglądają. Jednak tylko jedna dziewczyna, pracująca w kawiarno-antykwariacie na jego widok ucieka gdzie pieprz rośnie. To zaczyna go intrygować. Jakby tego było mało owa kobieta jest zamieszana w sprawę, którą prowadzi.  Postanawia ją poznać bliżej.

To co mi się podoba w tej historii, to fakt, że bohaterowie nie rzucają się sobie na szyję już przy pierwszym spotkaniu. Nie, oni się poznają, zaczynają zbliżać się do siebie jako ludzi, a nie obiektów do wykorzystania. Ich wątek miłosny jest zrównoważony z tym powiedzmy sobie gangsterskim półświatkiem.  Ta powieść jest lekka, pełna humoru, ale i nie zabrakło tutaj akcji, jak i nostalgii. Powieść bowiem porusza takie problemy jak wykorzystywanie rodziców pod względem finansowym, opieka nad niepełnosprawną osobą, która przedstawiona jest tutaj bardzo realistycznie ukazując jasną jak i ciemną stronę tej sytuacji. I to co najważniejsze, wszystko jest tutaj wyważone i napisane  z szacunkiem.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Zmysłowy anioł stróż" odbiega totalnie jakościowo od pierwszego tomu, w sensie na lepsze. O ile 1 część jak dla mnie nie istnieje, to o tyle drugi tom jest świetny. Tak jakby napisał go ktoś inny. Cieszę się, że dałam autorce drugą szansę. Zdecydowanie ta powieść  jest bardzo dobrym czekoladowym budyniem. Owym mlekiem czyli całym fundamentem jest bardzo fajna fabuła, która potrafi wciągnąć czytelnika do swego świata. I choć mamy tutaj elementy ze półświatka, to nie przytłaczają one, a  wszystko trzyma się razem bardzo dobrze. Humor to budyń, który zagęszcza to wszystko i jest kolejną zaleta tej powieści. Mamy tutaj bardzo dużo śmiesznych scen z naszą główną bohaterką, które potrafią faktycznie rozbawić. Ową czekoladą są dla mnie bohaterowie, którzy są bardzo ludzcy, niewyidealizowani. Posiadają masę wad i starają się z nimi walczyć. Dodatkiem do tego budyniu jest włożony w to wszystko wafelek, który tutaj jest ujęty jako opieka nad osobą niepełnosprawną i jak jej życie się zmienia. Bardzo mi się ten wątek spodobał ukazany właśnie oczami tego opiekuna. I choć wiadomo, że miłość, opiekuńczość, odpowiedzialność tutaj wygrywają, to autorka zwraca też uwagę na poświęcenie, którego na pierwszy rzut oka można nie zauważyć. Ile taka osoba ,, traci" na rzecz ukochanej osoby. Ile wysiłku, energii oraz psychicznej odporności musi posiadać, często zapominając o własnych przyjemnościach oddając się w całości ukochanej osobie. Z ogromnym szacunkiem ukazała ową relację i odwróciła owy medal. Jestem zauroczona tą częścią i polecam ją schrupać, bo między sensacją i komedią wyłania się cudowna refleksja i psychologia nad życiem.

KOMU POLECAM?Osobą, które lubią pod powierzchnią lekkości i przyjemności dokopać się do jakiś wartościowych przemyśleń, czy mądrości.

Za egzemplarz i mile spędzony czas z lekturką dziękuję wydawnictwu :