Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NieZwykłe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NieZwykłe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2021

A Heart so Fierce and broken- czy będzie klątwa drugiego tomu ?

 

 

 

 


 

 

Tytuł:A Heart so Fierce and broken

Autor:  Brigid Kemmerrer

Liczba stron:456

Wydawnictwo: NieZwykłe

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:reteling, polityka, intrygi, magia, fantastyczne zwierzęta, walka o tron

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Klątwa nareszcie została złamana, lecz to nie znaczy, że książę Rhen będzie mógł wieść spokojne życie. Krążą plotki, że to nie on jest prawdziwym następcą tronu, a zakazana magia czai się w mroku. Rhen ma u swojego boku Harper, a jego strażnik Grey zaginął. Karis Luran po raz kolejny grozi, że zdobędzie Emberfall siłą. Jej córka, Lia Mara, nie jest zachwycona brutalnym planem matki, ale czy będzie w stanie przekonać Greya, żeby przeciwstawił się Rhenowi, nawet w imię dobra Emberfall?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miła w dotyku, lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Posiada skrzydełka, które często służą jako zakładki, kiedy nie ma się ich na wyciągnięcie ręki. Utrzymana jest w kolorystyce zieleni,  czerni i fioletu.  Kolce na okładce przykuwają wzrok czytelnika. W środku mamy szare strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu. Rozdziały są ponumerowane oraz podzielone na dwójkę bohaterów, bo to z ich perspektywy poznajemy historię. Dolne przypisy wyjaśniają nam różne filmowe, czy literackie nawiązania, co jest według mnie ogromnym plusem. Mamy mapki, oraz cudowne ilustracje kolców pod każdym rozdziałem.Samo wydanie książki oceniam na: 5+



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Kiedy tylko wzięłam do ręki zniszczoną kopertę w dłoń i zobaczyłam wyzierający z owej dziury tytuł, już piszczałam z radości, że powrócę do mojej ukochanej powieści i bohaterów. Jest to bowiem drugi tom   ,,A curse so dark and lonely"  o którym pisałam, że jest to chyba najpiękniejszy reteling Pięknej i Bestii jak na ten moment. A więc jak smakuje kontynuacja tej baśni? Czy będę miała do czynienia z klątwą słabego drugiego tomu ? Jeśli jesteś ciekaw no to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.


Pierwszy szok jaki doznałam to fakt, że mało dostałam tutaj przygód naszych głównych bohaterów z poprzedniego tomu. Harper oraz Rhen spadają z piedestału i na ich miejsce wpada Grey oraz Lia Mara.

O ile Greya znam z poprzedniego tomu i pisałam Ci, że jest to taki bohater, który swą przyjaźnią, oddaniem i lojalnością, potrafił zaskarbić sobie serce czytelnika, tak w tym tomie, to on gra pierwsze skrzypce. Poznajemy jeszcze bardziej jego historię. To dlaczego został sługą Rhena?  Dlaczego przetrwał tyle lat u boku potwora i czemu on sam nie znalazł prawdziwej miłości? I dlaczego nie wraca na dwór Rhena?  Wiem, dużo tych dlaczego? Jednak to pokazuje, jak złożoną postacią jest Grey. Jak wiesz uwielbiam takich nieoczywistych bohaterów, a on właśnie taki jest. W tym tomie pomalutku zaczynałam tracić ową wiarę w jego ,, dobroć" z drugiej strony autorka ukazuje nam, że to właśnie nasze decyzje warunkują to czy jesteśmy odbierani jako przyjaciel, czy wróg. Czasem w oczach innych nasze ,, dobro" nie jest takie oczywiste i właśnie tak jest z Greyem. W tym tomie jeszcze bardziej polubiłam jego postać.

Lia Mara to nowa postać, która mimo tego, że jest najstarszą córką Karis Luran ( to ta babka co ostrzy sobie jako sąsiadka kły na ziemie Rhena i jego zamek) nie jest następczynią tronu, tylko jej młodsza siostra Nolla Verin, do której też przejdę niebawem. To co mnie po raz kolejny zachwyciło to fakt, że Lia uchodzi za ,, krępą" co znaczy, że nie jest szczupła. Autorka po raz kolejny odchodzi od stereotypu pięknej, mądrej bohaterki, ukazując ją bardzo realistycznie- z wadami zewnętrznymi. Pamiętasz bowiem, że sama Harper uchodziła za ,, bestię". I chyba właśnie takie elementy zachwycają mnie w kreacji tych bohaterów. Powracając, a więc Lia z nadwagą ( oczywiście tu już zostawiam Twojej wyobraźni, jak owe dodatkowe kilogramy wyglądają) rudymi włosami i nieprzeciętną inteligencją, jako królowa wypada powiedzmy sobie to szczerze- niekorzystnie, przy swej pięknej, silnej siostrze. Te i inne jej cechy spowodowały, że zostaje ona wydziedziczona i może jedynie być radczynią swej siostry. I kurczę, jakie to prawdziwe. Przecież np modelką nie może zostać osoba, która ma ,, nieciekawą" twarz lub ma dodatkowe kilogramy ( nie mówię tu o ostatnim trendzie size plus) W ogóle prawda jest taka, że ,, piękni ludzie" mają się w życiu lepiej i to pokazuje również autorka w swej powieści, zwracając uwagę na ową nierówność. Ale ok, zostawmy moje dywagacje na blacie kuchennym i nie wykładajmy na stół. Do tego  Lia ma ,, miękkie serce" co już totalnie wyrzuca ją automatycznie z siodła owego byka sukcesji do tronu.  Królowa bowiem musi być twarda, zimna i wyrachowana. Swe uczucia może okazywać w łożu, a dziewczyna jakby nie było w żadnym razie nie wpisuje się w ten trend. 




Nolla Verin jako młoda następczyni tronu, jest bardzo zadufaną w sobie księżniczką. Zna swe zalety i potrafi je wykorzystywać odpowiednio do danej sytuacji. Jej determinacja, okrucieństwo i buńczuczność sprawiają, że to właśnie w niej jej poddani upatrują sobie idealną królową, która będzie rządzić ich krainą. Nolla daje się poznać jako osoba porywcza i bez skrupułów. Jej zbroja zimnej ,, bicz" opada tylko wtedy kiedy jest sam na sam z Lią. Dopiero i tylko wtedy widzimy, że nastolatka kocha swą siostrę, bardzo, jednak z drugiej strony, czytelnik ma świadomość, że dla dobra kraju, ta dziewczyna nie zawaha się przed niczym. Jest piękna i zachwyca swą urodą, jednak jej brzydota ukryta pod warstwą pięknego opakowania potrafi odrzucić na kilometr.

No i na koniec, najciekawsza postać to Iisaka. Powiem tylko tyle, bardzo inteligentne stworzenie, które skradło me serce w momencie pojawienia się na kartach powieści. Nie mogę powiedzieć o nim za dużo, bo zdradzę coś istotnego, ale uwierz mi genialna postać.

No dobra, co z tą fabułką? Przyznaję, że tutaj klimat owego średniowiecza pozostaje ten sam. Nadal mamy do czynienia z zaściankowym podejściem do różnych spraw. Dworskie maniery, zabawy, no i walka o tron, ziemie i serce ukochanej. Dodajmy do tego szczyptę magii, która wzbudza strach, niepokój i jest czymś zakazanym, powoduje, że czujemy niepewność o losy naszych bohaterów. Widmo walki, odczuwalne jest na każdej stronie. Do tego mamy posmak zdrady, która powoduje, że mamy zwrot akcji. Samo tempo akcji jest powolne. Tutaj nie spieszymy się z niczym, bowiem jest to starcie umysłu i języka, a nie miecza i tarczy. Intrygi, plotki, knowania i zdrady w dobrej wierze powodowały, że miałam wypieki na polikach niczym kurczak z rożna, czytając o tym wszystkim. Autorka w tym tomie ukazuje bowiem siłę słów- nie czynów. O tym jak mogą zranić, zburzyć przyjaźń, czy związek.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,,A Heart so Fierce and broken" to zdecydowanie smakowita kontynuacja. Porównam ją do dania, które często występuje we fabule, a które uwielbiają nasi bohaterowie, czyli pieczona gęś z jabłkami.  Owym mięsem są zdecydowanie bohaterowie. Soczyści, dobrze przyprawieni. Odbiegają oni od tradycyjnych postaci tym, że mają wady i są bardzo podobni do nas. Ich brzydota, przywary i walka z własnymi słabościami, sprawia, że nie są to typowe charaktery, które spotyka się na kartach powieści. Dlatego też uważam ich za oryginalnych i nadających powiew świeżości w tym idealnym książkowym świecie. Chrupiącą skórką jest dla mnie  Iisak, ale to ze względu na jego naturę, inteligencję i formę zwierzęcą. Więcej nie zdradzę. Jabłkami, słodkimi i przełamującymi całość jest fabuła, która zaskakuje. Choć wydaje się, że akcja jest stateczna i mało dynamiczna, potrafi zaciekawić i wprawić w zadumę. Zadziwiająco świetna metoda ukazująca, że walka nie musi być krwawa i odbywać się na polu bitewnym, a w komnatach, listach, gdzie ważą się losy danej krainy i życia. Motywem przewodnim tej części jest przede wszystkim zdrada, ułomności, które w oczach innych sprawiają, że nie możemy piastować danego stanowiska oraz stereotypy. I to nie jakieś zaściankowe, ale te z którymi walczymy całe życie. Rasizm, ocenianie kogoś ze względu na jego gabaryty czy niedoskonałości. Brak odwagi, by przeciwstawić się własnemu losowi, w obawie, że starci się o wiele więcej niż się ma.I choć jest to reteling baśni, podoba mi się w nim to jak autorka zręcznie wplata do niego różne moralizmy, zrywając z tradycyjnością pisarską i odchodzeniem od pewnych elementów, które są filarami takich powieści, tutaj robią one za tło. To co warto podkreślić, miłość nie jest tutaj najważniejsza. Pierwsze skrzypce grają polityka, intrygi i stratega. Tu nie ma klasycznej walki dobra ze złem, ale szarość kontra szarość. Każda decyzja podjęta przez daną stronę jest  ,, dobra" i racjonalna. Tym bardziej trudno wybrać stronę, której się kibicuje. W tym wypadku nie ma mowy o klątwie drugiego tomu. Przyznaję, że jak wspomniałam tempo zwolniło ale w tym dobrym znaczeniu ukazując, jak najbardziej realizm podobnych zdarzeń. I myślę, że właśnie tak kiedyś wyglądała walka o ziemie i tron. Warto schrupać drugi tom, ba ja już chcę kolejny tom, bo czuję niedosyt. Ta gęś jest istnym rarytasem, które swym smakiem potrafi zachwycić nie jednego konesera mięsa.

 

KOMU POLECAM?Osobom, które uwielbiają intrygi pałacowe, politykę, a wszystko to zawarte w retelingu nie koniecznie dla młodego czytelnika.

 

Za egzemplarz i możliwość patronowania tak genialnej pozycji dziękuję

 

 


wtorek, 21 lipca 2020

DRAGON'S LAIR







Tytuł: Dragon's Lair
Autor:  Chantal Fernando
Ilość stron:272
Wydawnictwo: Niezwykłe
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:motocykliści, ciąża, miłość, zemsta


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Faye zna Deksa od najmłodszych lat. Był jej sąsiadem i troszczył się o nią bardziej niż oziębli rodzice, którzy mieli same wymagania i nie potrafili dać córce odrobiny miłości. Dziewczyna już wtedy podkochiwała się w Deksie, jednak ostatecznie związała się z jego bratem Erikiem.
Minęły lata. Faye jako studentka prawa bardzo dużo czasu poświęca nauce. Gdy pewnego dnia przypadkowo nakrywa swojego chłopaka na zdradzie, okazuje się, że jej związek był tylko złudzeniem. Zdesperowana i zraniona jedzie do baru, w którym spotykają się niebezpieczni i nieobliczalni motocykliści. I tam pierwszy raz od dawna widzi Deksa.

Dex nie przypomina już mężczyzny z jej nastoletnich lat. Teraz jest wiceprezydentem klubu motocyklowego z wytatuowanym na plecach wielkim smokiem.Faye ulega ukrytym pragnieniom i spędza z Deksem noc. Od tej pory jej życie całkowicie się zmieni.



POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miła w dotyku, lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Posiada skrzydełka, które często służą jako zakładki, kiedy nie ma się ich na wyciągnięcie ręki. Utrzymana jest w kolorystyce  czerni, pomarańczu i szarości.  Umięśniony facet  na okładce przykuwa wzrok czytelnika. Jest jakby zmęczony,a może pokonany, a jego tatuaż na plecach przykuwa nasz wzrok. W środku mamy szare strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu. Rozdziały są ponumerowane. Na ostatniej stronie mamy słownik, gdyż autorka używa slangu tego motocyklowego, co ułatwia czytelnikowi zrozumieć, o co chodzi Są też na dole stron przypisy z wyjaśnieniami co też jest dużym plusem. Samo wydanie książki oceniam na: 5



OPINIA: Książka ,, Dragon's Lair" skusił mnie na motyw motocyklowy. Poprzednia książka o tym samym elemencie sprawiła, że nabrałam ochotę na takie ostrzejsze danie coś jak burrito. Czy ta powieść była zjadliwa? Czy da się przez nią przebrnąć? Jeśli Cię zaciekawiłam to


Główną bohaterką jest Faye i to z jej perspektywy poznajemy cały świat bikerów. To co mnie w niej ujęło to fakt, że nie jest to pusty plastikowy kubek. Dziewczyna ma swoją wizje na przyszłość. Chce skończyć studia prawnicze, ma wspaniałego, przystojnego chłopaka. Jednak jej świat, jej marzenia zostają zdmuchnięte niczym cukier puder z gofra przez wiatr. No i nie dziwię się, bo też bym dostała ataku wściekłości, że teraz mam suchego gofra bez dodatku, za który notabene zapłaciłam. Owym zdmuchniętym pudrem okazuje się być nie tylko związek z Erikiem, ale i jej kariera prawnicza. Jak już wyżej napisałam, a to nie spojler, Faye zostaje zdradzona. To chyba najgorszy cios zadany kobiecie przez faceta, w szczególności z którym planujemy naszą przyszłość. Dlatego, żeby zrobić na złość i pokazać Erikowi gdzie jego miejsce idzie w tany z jego bratem Deksem. No i w tym momencie zaczyna się jazda na motorze....

Dex to taki powiedziałabym mafijny biker, który jest zastępcą prezydenta motocyklistów. Typek z pod ciemnej latarni. I choć jest przystojny, to wzbudza strach i ogólną niechęć. Co prawda kobiety tkają przed nim dywany ze swych ciał, jednak nasza bohaterka nie jest jedną z nich. Jednak kiedy okazuje się, że jest w ciąży z Deksem wszystko się zmienia dla nich dwojga.  To co mi się podobało w jego kreacji to fakt, że nie zakochuje się w Faye od tzw pierwszego wejrzenia. Nie.. on jej stawia granice. Będzie ojcem, oni przyjaciółmi, zapewni im byt i asta lavida bejbe ( czy jakoś tak ;P ) Jednak bycie opiekunem ciężarnej kobiety to nie film, ze wszystko jest piękne, kolorowe i tylko brzuszek rośnie. O czym mężczyzna się przekona na własnej skórze.


Powiem tak, dawno nie czytałam tak realnie ukazanej ,, wpadki" dwojga ludzi, którzy tak na prawdę mało co o sobie wiedzą i nie czują do siebie mięty. Nagle jedna noc staje się ich mostem, który łączy dwa światy. Bycie młodą mamą, która nic nie wie o macierzyństwie, zostawiona sama sobie musi radzić sobie w nowej rzeczywistości. Mdłości, bóle, wahania nastojów i przede wszystkim żywieniowe zachcianki są dla Faye nowością. Jakby tego było mało facet, który jest ojcem dzieciaka nie jest takim ideałem o którym marzyła... To jak buduje się ich relacja jest tak znakomita, że połknęłam tę powieść w jedną noc. Taka jest fantastyczna. Do tego dodajmy mroczny, gangstersko- motocyklowy klimat i ja byłam rozpuszczona niczym lody w kubku...





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,, Dragon's Lair" to bardzo smakowite burrito. Ową tortillą czyli podstawą jest klimat tej powieści. Mroczny, a zarazem rodzinny i bliski nam. Świat bikerów jeszcze nigdy mnie tak nie zafascynował, jak właśnie w tej powieści, ukazując wspaniałe relacje, oddanie i przyjaźń, jaka tam panuje. Mięsem mielonym są dla mnie bohaterowie. Deks oraz Faye zostają postawieni do pionu w nowej sytuacji. Oboje tego nie chcą, jednak starają się sprostać wymaganiom bycia rodzicem. To co mnie najbardziej  w nich urzekło to fakt, że nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Starają się poznać siebie, a zarazem wiedzą, że muszą się zmienić dla dobra dziecka. Jednak trudno jest z dnia na dzień się zmienić, czy zmienić swe nawyki. Warzywami czyli fasolą, kukurydzą, ostrą papryką są dla mnie tutaj problemy z jakimi muszą się zmagać nasi bohaterowie. Wspomniana już wcześniej nieplanowana ciąża i wszelkie z nią niewiadome oraz powiedzmy sobie szczerze trudności dla młodej, niedoświadczonej mamy. Radzenie sobie z opinią społeczeństwa, brakiem zrozumienia, porzuceniem przez rodzinę. To tylko nie liczne rzeczy z jakimi musi zmierzyć się Faye. Autorka w bardzo realistyczny sposób oddała wszelkie niepewności, rozterki młodych mam. Ukazuje też obraz nastolatki z brzuchem, która powiedzmy sobie szczerze zostaje naznaczona przez społeczeństwo.  Jestem pod wrażeniem tej książki i to ogromnym. I choć myślałam, że będzie to coś lekkiego, bo też taki jest ten język z dodatkiem slangu to dostałam kawał pysznego burrito. Owa pikantność czyli sceny erotycznie nie przeszkadzały, ani nie odbierały tej książce owego poważnego wydźwięku, a wręcz ukazały naszą naturę. Bowiem każdy potrzebuje bliskości drugiego człowieka, który nas nie będzie oceniał. Warto się wgryźć w tę powieść i choć może należysz do tej grupy, gdzie fanem erotyków nie jesteś, to skuś się, bo nie pożałujesz.



KOMU POLECAM?Osobom, które lubią realistyczne problemy z odrobiną pikanterii.

Za egzemplarz i mile spędzony czas dziękuję wydawnictwu :




środa, 15 lipca 2020

BAD BOYS GO TO HELL








Tytuł:Bad boy go to hell
Autor:  Małgorzata Piotrowska
Ilość stron:345
Wydawnictwo: Niezwykłe
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: romans, hate to love, przyjaźń


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Mike i Olivia nienawidzą się od zawsze. Kiedy byli dziećmi, bez przerwy sobie dokuczali. Ich kontakt się urwał, kiedy Olivia wyjechała do szkoły z internatem. Jednak teraz powróciła. Mike nie poznaje na ulicy dziewczyny, której nie lubił niemal całe swoje życie. Olivia już nie ma aparatu na zębach ani denerwujących warkoczyków.

Olivia też go nie poznaje, i kiedy dowiaduje się, że chłopak, który ją zaczepił na ulicy to właśnie Mike, cała niechęć powraca ze zdwojoną siłą. On ma teraz już dziewiętnaście lat i jest seksowny jak diabli, ale to nie zmienia faktu, że ona go nienawidzi. Nic się nie zmieniło. A przynajmniej nie dla niej. Szkoda, że on postanawia testować jej cierpliwość.

Dwoje odwiecznych wrogów, którzy znaleźli się w niezwykle zaskakującej sytuacji – muszą ze sobą zamieszkać pod jednym dachem.
To oczywiście oznacza wojnę i… może coś jeszcze.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Posiada skrzydełka, matową okładkę, która utrzymana jest w kolorystyce bieli, pastelowego fioletu, niebieskości.  Na froncie widzimy dobrze zbudowanego mężczyznę, więc wiadomo, że będziemy mieć do czynienia z romansem.  Kartki są normalniej grubości w kolorze szarym, a czcionka większa i bardzo przyjemna dla oka. Każdym rozdział ma numer .Fabułę mamy podzieloną na czwórkę bohaterów to też rozdziały mają ich imiona, dzięki czemu wiadomo, kto kiedy opowiada ze swojej perspektywy daną przygodę. Całość wydania oceniam na : 5



OPINIA: Książka ,, Bad boy go to hell "  urzekła mnie swoim motywem od nienawiści do miłości, gdyż kocham właśnie takie trudne, z przeszkodami historie miłosne. Czy zatem warto się wgryźć w tę powieść? Czy może motyw przedstawiony w tej pozycji już mi obrzydł i przyprawił o ból brzucha?  Jeśli jesteś ciekaw  to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

Głównymi bohaterami tej powieści jest czwórka młodych ludzi. Olivia, Michael, Jo i  Luke.  Liv i Mike od dzieciństwa się nienawidzą. Ich psikusy z każdym rokiem były bardziej agresywne i zakrawające o uszkodzenie ciała. Luke ich wspólny przyjaciel jako rozjemca nie raz ratował obie strony po owym starciu gigantów. I tak trwało to latami dopóki Olivia nie zmieniła szkoły. Kiedy wraca po paru latach cóż.. sytuacja zmusza tych troje do wspólnego zamieszkania. I choć wydawać by się mogło, że dorośli, zmądrzeli to ta dwójka niestety nadal pała do siebie ogromną nienawiścią. Jednak zaczynają do siebie coś czuć, coś do czego oboje nie potrafią się przyznać. I muszę przyznać, że kreacja tych dwojga jest znakomita. Podobało mi się to, że Liv jest pewna siebie, zabawna i z temperamentem. Michael niby zrównoważony, ale mściwy, cierpliwy i wytrwały realizuje każdy swój plan do końca.  I choć jeśli mam się przyczepić to powiem, że daleko mu do bad boya. Znaczy tak do 1/3 tak, a potem już nie. Jednak pewnie ma to na celu ukazać czytelnikowi, że miłość zmienia człowieka....Ta mieszanka wybuchowa, która mieszka pod jednym dachem nie raz wywołała u mnie szeroki uśmiech na twarzy.

 No dobrze a teraz troszkę o Luke i Jo. Oboje są bohaterami drugoplanowymi, gdyż są przyjaciółmi wcześniej wspomnianej dwójki. Jednak i oni w pewnym momencie mają swoje 5 minut. Tych dwoje teoretycznie łączy tylko łóżko, jednak z czasem dochodzą do wniosku, że chyba połączyło ich coś więcej. Jo i Luke są szczerzy, sympatyczni i bardzo lubią imprezować. To właśnie oni potrafią rozładować negatywne napięcia w grupie, czy w paść na jakieś szalone pomysły. Za to ich się lubi za ich spontaniczność i kreatywność.



Jeśli chodzi o samą fabułę, to muszę Ci powiedzieć, że dawno nie czułam takiej niepewności względem bohaterów. Przy typowym romansie, wiemy jak się wszystko potoczy, zakończy, a tu? No właśnie to jedna wielka nie wiadoma.  Kłótnie Liv i Michaela, ich negatywne uczucia względem siebie powodowały, że nie wiadomo, czy to jakaś wredna gra między nim? Miłość? Czy urojone uczucie? Do tego wiele komicznych scen, dialogów z ich udziałem wywoływały u mnie pozytywne emocje, a nawet śmiech. I choć jest to lekka historia to podoba mi się, że owa niepewność , któa towarzyszy nam do ostatnich stron, bowiem nie wspomniałam tego wcześniej, ale Liv ma wybór, bowiem mamy tutaj pewnie trójkącik, ale nie powiem o co chodzi ;)




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,, Bad boy go to hell " to taki  ciepły lód. Ową pianką śmietankową są bohaterowie, którzy dzięki swej różnorodności sprawiają, że ta historia smakuje wyśmienicie. Polewą czekoladową jak dla mnie były owe śmieszne dialogi lub sytuacje, które potrafią rozbawić. Rożkiem waflowym , czyli trzonem całej powieści jest owy motyw od nienawiści do miłości, który co mi się podobało był utrzymany do samego końca. Nie można tutaj nic przewidzieć co jest jak dla mnie ogromnym plusem. Tutaj nic nie jest oczywiste nawet to co zaraz się stanie. Czy więc Liv będzie z Michaelem? To jest pytanie na które znajdziesz odpowiedź czytając tę książkę i uprzedzam nie uzyskasz jej tak od razu... może na samym końcu.  Warto schrupać tę powieść, bo jest lekka, romantyczna, dostarczy Ci humoru i idealnie wpisuje się w letni, ciepły klimat :)



KOMU POLECAM? Wszystkim, którzy uwielbiają komedie romantyczne

Za egzemplarz i dużą dawkę humoru dziękuję wydawnictwu :