poniedziałek, 5 sierpnia 2019

MÓJ TORIN








Tytuł:  Mój Torin
Autor:   K. Webster
Ilość stron: 266
Wydawnictwo: Niezwykłe
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: autyzm, nowotwór, ADHD, miłość, przyjaźń, samotność, odrzucenie, niepełnosprawność, inność, realizm.


,, Jedyna wolność  to zwyciężyć siebie" 
                                                                                                              F. Dostojewski 


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Jestem dziwadłem, odmieńcem, nigdzie nie pasuję.
Jestem samotna, nikt mnie nie kocha.
Jednak szczęście jest tak blisko, prawie mogę go posmakować.
Aż nagle zjawia się on.
Jest przystojny i bogaty, stanowi uosobienie męskości.
Ma smutne brązowe oczy i niesamowity uśmiech.
I chce, żebym uciekła razem z nim.
Skrywa swoje intencje.
Motywy jego postępowania są niejasne.
Ale ja i tak z nim odchodzę, bo tu nie jestem szczęśliwa.
Jego obietnice są zbyt piękne, by mogły być prawdziwe.
Zamek. Fortuna. I konie.
To wszystko jest zbyt proste.
A w moim życiu nic nigdy nie jest proste.
W czym tkwi haczyk?
Zawsze jest jakiś haczyk.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowych wymiarów A5. Utrzymana jest w kolorystyce różnych odcieni brązów. Okładka jest matowa ale nie ,, aksamitna" i nie zostawia odcisków palców. Mamy skrzydełka. Kartki są koloru szarego, a czcionka przyjemna dla oka. Często wiadomości smsowe są pogrubione, co też jest na plus. Rozdziały są ponumerowane oraz rozdzielone na 3 bohaterów, którzy w danym momencie relacjonują nam dane wydarzenie, a podrozdziały posiadają zdjęcie centówki. W tyle jest playlista, oraz 2 listy od autorki dla Ciebie jeden na początku powieści, drugi na końcu. Całość wydania oceniam na:5



OPINIA:  Na samym wstępie chcę Ci powiedzieć, że ta recenzja będzie totalnie w innym klimacie. Obawiam się, ze moja zbyt lekka, często okraszona jakimś humorystycznym komentarzem opinia, odbiorą tej książce jej powagę, a zarazem dramat i poważny problem, który ujmuje ta powieść. Ze względu na mój  szacunek i wrażliwość dla osób, które zmagają się z różnymi niepełnosprawnościami intelektualnymi, neurologicznymi, chcę potraktować mój wpis poważnie.

  Znaczy spokojnie nie zasypię Cię toną patosu, ale chcę się usprawiedliwić tą inną formą, od której na co dzień odbiegam. Też chcę jeszcze dodać do tego już zdecydowanie przydługiego wstępu, że zawsze po przeczytanej książce, zasiadam i piszę recenzję. Dlatego też niektóre moje wpisy, aż ociekają emocjami, jakie towarzyszyły mi podczas lektury, niczym wstrząśnięty sprite, czy pepsi. Ta książka właśnie była dla mnie takim wybuchowym napojem, który zalał mnie tyloma emocjami i przemyśleniami, że musiałam odczekać parę dni, by sensownie całą tę historię ubrać w odpowiednie słowa. Bo gdybyś mnie zapytał(a) od razu po jej skończeniu, Hej Daria i co warto schrupać ?  Odpowiedziałabym Ci coś w stylu : Uhh, ohh uhym..właśnie to robi z człowiekiem ta powieść. Odbiera moc mówienia, a gardło mam tak ściśnięte, że nie jestem w stanie dobrać odpowiednich wyrazów by opisać to wszystko.  Jeśli jesteś ciekaw(a ) co mam do powiedzenia i co sądzę o ,, Mój Torin” to duży kubek w dłoń z czymś do picia, siadaj i słuchaj.

Normalnie w tym momencie zaczynam przedstawić Ci sylwetki bohaterów, jakich spotkasz na kartach powieści, ale obawiam się, że zbyt dużo zaspojleruje, a tego nie chcę, bo wiem, że odbiorę Ci całą satysfakcję z jej czytania. Dlatego po raz pierwszy na tym blogu zastosuję ogólny zarys nie zdradzając kto i co ?

 Autorka w zajebisty ( przykro mi ale innego słowa nie znalazłam w moim ubogim słownictwie) sposób ukazała życie dorosłej osoby z autyzmem wielofunkcyjnym. Zwracając uwagę na rzeczy, nad którymi normalnie nigdy nie zastanawiałam się , czy tak to właśnie wygląda ?  Czym charakteryzuje się autyzm to chyba każdy wie, jednak trzeba pamiętać, że tak jak każdy z nas jest indywidualną jednostką, tak i ta niepełnosprawność  ma wiele odmian i twarzy. Czasem ma tylko lekki wydźwięk np. osoba taka jest bardziej wrażliwa na bodźce, a czasem jest pogłębiona tzn że jakikolwiek kontakt , dotarcie do takiej osoby jest bardzo trudny, bo żyje jakoby ona w swoim świecie i często niestety u takich osób występuje autoagresja lub skierowana na innych ze względu na np. atak lękowy wywołany właśnie jakimś bodźcem lub zmianą ( takie osoby uwielbiają działać według ustalonego rytmu, harmonogramu, każda najmniejsza zmiana lub odstęp wywołuje właśnie takie napady, które oczywiście znowu mogą mieć różny wydźwięk. Krzyk, pisk, autoagresja, tupanie itd. ). Powstało wiele filmów ukazujących życie dzieci z tym ,,przyjacielem”. Ich  codzienne zmagania i trudności w nawiązywaniu kontaktów, czy przyswajaniu umiejętności. Pamiętajmy jednak, ze takie osoby są często geniuszami  w dziedzinie, która ich interesuje. Pozostałe zostają często nierozwinięte lub zahamowanie na jakimś etapie. Więc teraz wyobraź sobie, że jeden bohater pragnie miłości, bliskości drugiej osoby, ale jest ,, zamknięty w swoim ciele, które go nie słucha”. Nie umiejętność prawidłowego komunikowania się z drugim człowiekiem, powoduje izolację, samotność, a przede wszystkim cierpienie. Jego niepełnosprawność jest przeszkodą w znalezieniu tego, czego każdy z nasz szuka- miłości.



 Drugi bohater walczy nie tylko z ADHD ale też byciem niemowlakiem z kokainą w organizmie, co jak wiadomo miało później wpływ na rozwój całego organizmu i różne związane z tym problemy. Brak koncentracji, ADHD, nerwowość, impulsywność, nieprawidłowe rozwinięcie się lub odkształtowanie części ciała np. jakieś zdeformowanie ( widać to po buzi dzieci w szczególności chodzi o oczy, nos ) oczywiście nie zawsze. Od razu zaznaczę, że nie jestem żadnym lekarzem i też nie spotkałam się ( jeszcze na szczęście ) z tym przypadkiem w mojej pracy. Miałam do czynienia tylko z dzieckiem, które urodziło się z promilami w organizmie, dlatego wydaje mi się, że to jest troszkę podobna sytuacja w późniejszym wieku szkolnym i dorosłym. Właśnie ta deformacja buzi i problemy wyżej wymienione. Ta postać również pragnie znaleźć osobę, która ją pokocha, jednak jak można być z kimś, kto jest tak nieprzewidywalny w swoim zachowaniu?

Trzeci bohater zmaga się niestety ze zmorą naszych czasów, czyli nowotworem. Ta postać pragnie przeżyć swoje ostatnie chwile jak najlepiej, jednak wie, że zanim umrze musi znaleźć kogoś, kto będzie opiekował się młodszym bratem, który jak już wiesz sam nie jest w stanie funkcjonować we społeczeństwie.

 Jak widzisz autorka zaserwowała nam tu aż 3 różne ,, choroby”, które sprawiły, że nasi bohaterowie muszą zmagać się z byciem wyrzutkiem. Kiedy jednak ta trójka się spotka… ehh to niewyobrażalna eksplozja emocjonalna. Nagle wartość, jaką jest miłość i poczucie bliskości nabiera całkiem inny kształt, nie tylko ten pierwotny, fizyczny, ale duchowy i mistyczny. Płakałam, jakbym wpadła do beczki wypełnionej świeżo obranej cebuli ( jednak musiałam coś tu wtrącić). Co to jest za historia ? Byłam zauroczona ( jakby to nie wybrzmiało) kreacją postaci, która zmaga się z Autyzmem. To jak ją wykreowała Kat… widać, ze autorka spędziła wiele czasu z takimi osobami, wyłapując charakterystyczne elementy tej niepełnosprawności. Osoba, która jest więźniem własnego ciała…. I znowu płaczę pisząc tę recenzje… ta książka mnie spaliła niczym piekarnik kaczkę… Nie mam słów, które by opisały tę powieść. Ja nie umiem się po niej pozbierać… Jest tak inna, oryginalna, a przy tym wszystkim prawdziwa i tak realna. Jestem w stanie po  prostu uwierzyć, że to jest prawdziwa historia takich osób, które na co dzień mijamy na ulicy. Ukazując świat ich oczami, codzienną walką ze własnym ciałem i nie czarujmy się światem brutalnym pełnym nienawiści i brakiem taktu, wyrozumiałości, a przede wszystkim obrażaniem takich ludzi używając sformułowania ,, Ty dałnie" ( specjalnie tak napisane).  Właśnie często w takich chwilach biorę owych delikwentów na rozmowę, podczas, których okazuje się, że brak wiedzy i często naśladowanie dorosłych ma tu kluczowe znaczenie.  Właśnie owa książkowa dwójka bohaterów zmaga się właśnie z takim szykanowaniem ,, ty niedorozwoju, ty dałnie, ty pomyleńcu ", a my towarzyszymy im w tej walce : ja kontra ciało,  ciało kontra świat. Po raz pierwszy mam taką trudność w opowiedzeniu, a raczej napisaniu dlaczego? dlaczego uważam ją za tak genialną. Gdybyśmy siedzieli razem, wsadziłabym Ci do ręki i powiedziała: Nie pytaj- czytaj, a zrozumiesz.




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Kat w swojej bardzo emocjonalnej powieści zwraca uwagę na psychologiczny aspekt, który jest tu filarem całej tej historii. Pokochałam wszystkich bohaterów ( co rzadko się zdarza) , ale postać zmagająca się z autyzmem wielopoziomowym według mnie jest mistrzowsko wykreowana i to dla niej chylę czoło. ADHD, nowotwór wydają się być dość ,, popularnymi" schorzeniami, które nie wywołują w nas już takich emocji jak parę lat do tyłu. Aczkolwiek kiedy dotyka naszych ukochanych, czy nas samych w pewnym sensie nasz świat zostaje zniszczony, zmieniony, a my musimy nauczyć się żyć w tej nowej rzeczywistości i jest to dla nas i naszych bliskich tragedia.  W tej historii są one jakby umniejszone, w stosunku do autyzmu.  Jakby chce Ci pokazać, że : ,, Hej, zobacz inni mają gorzej i nie narzekają. Weź się w graść i idź do przodu ". Ta książka zwaliła mnie z nóg, pozbawiła paczki chusteczek i sprawiła, że wpadłam w melancholijny nastrój ( pewnie związane z osobistymi pobudkami). Nie mniej jednak książka napisana jest potocznym językiem, co mimo ogromu emocji jakimi jest nafaszerowana, to czyta się ją szybko, bo też sama historia jest bardzo wciągająca. Nie mam absolutnie już słów, które mogły by Cię przekonać do tej pozycji. Słowa takie jak Genialna, fenomenalna, wspaniała, wciągająca, urzekająca wydają się blednąć i nie mieć tzw siły przebicia. Jeśli szukasz książki, która wywoła u Ciebie kaca książkowego to czytaj tę powieść. Kac murowany.

KOMU POLECAM?  W S Z Y S T K I M !!! Musicie ją przeczytać

P.S Już dawno nie miałam kaca książkowego.. już zapomniałam, jakie to uczucie ta tzw nie moc by sięgnąć po kolejną książkę, bo nadal siedzi się w poprzedniej. Napisz mi proszę, która książka u Ciebie wywołała takiego ogromnego kaca ? Jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi :)


Za egzemplarz i 3 dni zadumy  dziękuję serdecznie wydawnictwu :






piątek, 2 sierpnia 2019

MOJA AZJA






Tytuł: Moja Azja
Autor:  Dorota Rasińska
Ilość stron:205
Wydawnictwo: Nowoczesne
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: podróż, Azja, kultura, jedzenie, wierzenia, tradycje, na co wracać uwagę.



KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Jest to dziennik podróżniczki, która opisuje swoje przygody w Azji.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest troszkę mniejsza od A5. Okładka jest lakierowana, a na jej froncie widnieje przecudowne zdjęcie, właśnie Azjatki w jej codziennym stroju.  W środku znajdziesz cudowne kolorowe zdjęcia, mapkę oraz epilog. Kartki są białe i kredowe. Jedyne nad czym ubolewam to fakt, że czcionka jest bardzo mała i trudno czasem było mi ją czytać w szczególności nocą. Każdy dzień jej zaznaczony kolorem zielonym, a tytuł niebieskim, co według mnie było dodatkową atrakcją wizualną. Całość oceniam na: 5 



OPINIA: Książka ,,  Moja Azja"  zainteresowała mnie ze względu na to, że bardzo podobają mi się te rejony. Ostatnio przy recenzowaniu innych książek podróżniczych doszłam do wniosku, że nawet podobają mi się takie propozycje, dlatego też postanowiłam, że chcę wybrać się z Dorą do Azji. Czy ta podróż mi się podobała? Czego można się ciekawego dowiedzieć z tej książki ?  Od razu zaznaczę, że będzie to dość treściwa recenzja, ze względu na charakter tej literatury. Jeśli jesteś ciekaw/a to weź sobie coś do picia, siadaj i słuchaj.

Książka ma charakter dziennika. To znaczy, ze mamy konkretne daty i szczegółowo opisane przygody jakie spotkały naszą autorkę/ podróżniczkę. Co już na samym wstępnie mnie urzekło to fakt, że razem z nią zwiedzę aż 9 egzotycznych krajów, zaczynając od Kambodży, a kończąc w Malezji. Za dużo nie będę się rozpisywać, ( wolę się powtórzyć niż przeoczyć ) bo to nie jest powieść, która ma jakąś fabułę, czy bohaterów. To jest po prostu relacja z podróży.




Co mnie urzekło? To przepiękne zdjęcia, które są na całą stronę książki, kolorowe i oddające klimat tamtejszej kultury.  Jako, że jest to dziennik, autorka opisuje swoje wrażenia, emocje oraz przygody, jakie miała podczas podróżowania. Ukazała czytelnikowi wspaniałe relacje, jakie nawiązały się podczas jej zwiedzania. Zdziwił mnie sam fakt, że tylu nieznajomych osób okazała jej dużo życzliwości, pomocy i to za darmo, nie żądając od niej niczego w zamian. Co jak wiadomo nie jest często spotykane szczególnie kiedy idzie turysta z plecakiem. Jest on niczym kamizelka odblaskowa : Kasa za darmo. Kolejna rzecz, która spodobała mi się w tej książce to podsumowania, które są napisane zieloną czcionką i są zbiorem takich ważnych przemyśleń i porad dla osób, które wybierają się do danego kraju.

 Wielokrotnie podziwiałam naszą podróżniczkę za jej odwagę, hart ducha, a przede wszystkim kondycję. Ja pewnie po 1 kilometrze padłabym ze zmęczenia. Nie dość, ze ciężki plecak to jeszcze ten upał, nieznajomość języka i chodzenie. Znając moje szczęście miałabym plęckierze ( mam nadzieję, że to nie tylko moja gwara i wiesz o co mi chodzi ? ) na nogach, plecy by mnie bolały, denerwowałabym się, że ludzie nie rozumieją mojego angielskiego i luj. Siadłabym na trawie i koniec podróży... no dobra pewnie jeszcze ze złości bym się poryczała, że nie mam do kogo gęby otworzyć, bo jestem sama i pewnie bym się przeklinała, że jakie licho mnie tu przywiało ?  Pani Dora potrafi wyjść z każdej opresji obronną ręką. Nie da sobie w kasze dmuchać. Nikt od niej nie wyłudzi dodatkowych pieniędzy, a jej upartość jest godna naśladowania na przykład w Lidlu, czy Biedronce w walce o atrakcyjny produkt. Nie dam i poszoł  stąd ! Jest prawdziwa w tym co pisze, a przede wszystkim normalna. Chętnie bym się z nią napiła kawy i porozmawiała o jej licznych przygodach.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Uważam, że książka ,, Moja Azja" jest bardzo ciekawą propozycją z literatury podróżniczej. Napisana jest bardzo potocznym językiem, co sprawia, że czytelnik bardzo szybko nawiązuje nić porozumienia z Panią Dorotą.  Jest szczera w tym co pisze i niczego nie koloryzuje co jest według mnie ogromnym plusem przy takiej pozycji. Zdjęcia, jakie znajdziesz tutaj są przepiękne, ukazujące codzienność życia, trud, a przede wszystkim swoiste piękno. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z tą literaturą więc też nie mam jakiegoś ogromnego porównania do innych książek, ale sądzę, ze jest to bardzo rzetelna i szczegółowa relacja. Najbardziej przypadły mi do gustu notki historyczne, które dotyczą jakiś zabytków, które autorka zwiedziła oraz cudowne podsumowania, dzięki którym uzyskuje się cenne rady dotyczące danego rejonu. Uważam, że warto schrupać tę pozycję, bowiem książka ta w znakomity sposób przeniesie Cię do tego egzotycznego kraju, tak pięknego, a zarazem innego niż nasz. To idealna także opcja dla tych wszystkich, którzy z różnych powodów nie mogą podróżować. Właśnie dzięki takim pozycją, choć przez chwilę możemy poczuć się jak prawdziwi podróżnicy, którzy zmagają się z różnymi trudnościami by zobaczyć upragniony kawałek ziemi.

KOMU POLECAM? Osobą, które lubią podróżować leżąc na leżaku lub siedząc w wygodnym fotelu :) Wszystkim tym, którzy interesują się Azją i jej kulturą.

Za egzemplarz i wspaniałą przygodę dziękuję wydawnictwu :


wtorek, 30 lipca 2019

ZJAZD ABSOLWENTÓW- PRZEDPREMIEROWA RECENZJA







Tytuł: Zjazd Absolwentów
Autor:  Guillaume Musso
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: Albatros
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:  przyjaciele, tajemnica, przeszłość, zaginiona dziewczyna, zagadka, psychologia, miłość, zemsta.

,, Kto rządzi przeszłością, w jego rękach jest przyszłość”  
                                                                                         G. Orwell




KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Riwiera Francuska – zima 1992 r.
W mroźną noc, gdy kampus liceum zostaje sparaliżowany przez burzę śnieżną, 19-letnia Vinca Rockwell, jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole, ucieka z nauczycielem filozofii, z którym ma potajemny romans. Dla nastoletniej dziewczyny miłość oznacza wszystko albo nic. Nikt już nigdy jej nie zobaczy.

Riwiera Francuska – wiosna 2017 r.
Kiedyś nierozłączni Fanny, Thomas i Maxime – najlepsi przyjaciele Vincy – nie kontaktowali się ze sobą od czasów szkolnych. Spotykają się dopiero na zjeździe absolwentów. Dwadzieścia pięć lat wcześniej, w strasznych okolicznościach, cała trójka uwikłana została w morderstwo popełnione w sali gimnastycznej. Teraz budynek ma zostać rozebrany, a na jego miejscu rozpocznie się budowa. I nic już nie stanie na przeszkodzie, by prawda wyszła na jaw.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Posiadam egzemplarz promocyjny więc może się on nieznacznie różnić od finalnego.
Książka jest formatu A5 czyli standard. Okładka jest matowa i miła w dotyku, posiada skrzydełka. Na szczęście nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce granatu, pomarańczu i turkusu. Na okładce widzimy szkolny korytarz ze szafkami uczniowskimi, który prowadzi do jakieś sali.  Ogólnie już wyczuwa się pewien niepokój, patrząc na okładkę. Białe napisy są bardzo czytelne i duże.  W środku znajdziemy przypisy od autora czyli co jest fikcją, a co prawdą ( to już mnie zafascynowało) ? oraz spis treści. Rozdziały zatytułowane, a każdy podrozdział jest ponumerowany. Kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Dodatkowo na samym początku mamy genialną mapkę szkoły, co już mnie kupiło, bo nie ukrywam często podczas lektury do niej wracałam by przeanalizować pewne kwestie. Całość wydania oceniam na : 5+




OPINIA: Książka ,, Zjazd absolwentów” trafiła do mnie szczęśliwym trafem. Wydawnictwo bowiem ogłosiło ,, konkurs” nabór i z pośród wszystkich zgłoszeń wybrało o ile się nie mylę 30 szczęśliwców. Muszę Ci powiedzieć, że wysłałam swoje zgłoszenie bez jakiejś nadziei na to, że mi się uda. W końcu taki mały bojownik zamknięty w akwarium nie może równać się z rekinem pływającym po oceanach i morzach. Stąd też było moje ogromne zaskoczenie i przede wszystkim radość, że się udało i mogę opowiedzieć Ci o tej książce. Czyli malutki bojowniczek dał radę ;) To też wspaniała lekcja, że warto próbować swoich sił i nie poddawać się. Walczyć do końca ile sił nam starczy.. No dobra koniec tej przydługiej refleksji, wracajmy do właściwej miski gdzie czeka na nas konkretny tytuł.

Więc  zacznę od tego, że to moje pierwsze spotkanie z autorem więc totalnie nie miałam pojęcia czego mogę się po nim spodziewać. Wiem, że jego książki mają wielu fanów i zachwalają oni sobie jego twórczość. Kiedy przeczytałam opis tej książki stwierdziłam : O przenajsłodszy kisielu to musi być genialna książka. Wszak porównywana jest do innych bardzo mocnych bestselerów. No więc pełna ekscytacji i motyli latających mi w brzuchu, zostałam wciągnięta do tej historii. Czy podobała mi się, a może okazała się być totalnym rozczarowaniem?  Czy warto ją schrupać? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź coś zimnego do picia w dłoń, siadaj i słuchaj.

  Wyobraź sobie, że jesteś uczniem ostatniej klasy liceum. Z jednej strony cieszysz się, że kończysz ten etap edukacji, z drugiej wiesz doskonale, że najlepsze lata Twojego życia dobiegają końca. Twoja paczka najlepszych przyjaciół z czasem się rozkruszy i pozostaną tylko zdjęcia i wspomnienia. Jednak wiesz, że do tego czasu masz jeszcze wiele wspaniały chwil do przeżycia więc postanawiasz zrobić wszystko, by ten rok był niezapomniany.

  Po latach wracasz do tej szkoły już jako absolwent. Duchy przeszłości wiszą nad Twoją głową, przypominając Ci wydarzenia z przed kilkunastu lat. Więc kiedy wchodzisz wystrojona/y na tzw znane śmieci to odkrywasz, że demony przeszłości nigdy nie umierają, a powracają w najmniej odpowiednim momencie…

Zanim przejdę do przybliżenia Ci bohaterów, pragnę zaznaczyć, że ta powieść biegnie dwutorowo. Mamy rok 2017 czyli obecny oraz 1992 czasy przeszłe. Postaram się więc jak najsprawniej opisać Ci postaci, które tworzą trzon tej historii.



Pierwszą z nich i to tą najważniejszą jest  Vinca Rockwell. To dziewczyna, która uwielbia adrenalinę i pragnie korzystać z uroków życia ile się da. Często łamała więc ona reguły po to, by osiągnąć swój zamierzony cel. I choć wszystkim jej przyjaciołom wydawało się, że znali ją bardzo dobrze, to tak naprawdę nie wiedzieli oni o niej nic. Przebiegła kokietka, za którą szaleli nie tylko nastolatkowie ale i mężczyźni. Miała ona o wiele więcej sekretów niż by się komukolwiek mogło wydać. Co się więc stało tak naprawdę z dziewczyną w 1992 rok ? Czy gdzieś przez te wszystkie lata ukrywa się ze zmienioną tożsamością? a może nie żyje, a jej zwłoki tylko czekają na ich odkrycie, by prawda ujrzała światło dzienne ?

Thomas Degalais , Maxim oraz Fanny byli najlepszymi przyjaciółmi. Kiedy do ich paczki dołączyła Vinka, wszystko się diametralnie zmieniło. Ich nierozłączny team zaczynał kruszeć. Kiedy więc dziewczyna znika w tajemniczych okolicznościach, nic już nie jest takie samo. Po 25 latach tych troje ponownie spotyka się na zjeździe absolwenckim, jest już wiadome, że jedno z nich wie co się stało z Vinką, a pozostała dwójka skrywa mroczny sekret, który odmieni życie ich całej trójki na zawsze. Jednak, czy informacje które skrywają przez te wszystkie lata są prawdziwe? A może zostali sprytnie oszukani przez prawdziwego sprawcę?

Thomas jest naszym narratorem, przewodnikiem po całej tej historii. To właśnie z jego perspektywy poznajemy wszystkie okoliczności, jakie dzieją się teraz oraz kiedyś. Od samego początku czytelnik wie, jakie widma przeszłości prześladują go i nie dają mu spać po nocach. Mimo wszystko czujemy do niego sympatię i muszę przyznać, że jest bardzo ciekawą postacią, która do samego końca zaskoczy Cię swym zachowaniem. Nieprzewidywalność- to słowo idealnie opisuje tę postać.

Maxim według mnie z tej całej czwórki jest najbardziej  mniej barwną postacią. Nie wniosła ona według mnie żadnej pompatycznej informacji. Po prostu był jako taki towarzysz bólu i cierpienia wszystkich, choć sam popełnił grzech to wydawać by się mogło, że miał to gdzieś i nie zrobiło to na nim jakiegoś wrażenia. Ot co zdarzyło się łuupsik sorki.. idziemy dalej.

Fanny od zawsze kochała się w Thomasie, jednak kiedy w ich paczce pojawiła się Vinka, jej pozycja uległa zmianie. Pozostała już na zawsze jego przyjaciółką, tak jak Vinka dla Thomasa. Ten trójkąt  wzajemnej adoracji mógłby się wydawać nudny, przewidywalny, jednak autor w genialny sposób ukazuje, jak niespełniona miłość może prowadzić do konfliktu, a to już jest tylko jeden krok do katastrofy. To kolejna bohaterka, która zaskakuje czytelnika swoimi przemianami, jakie w niej pozachodziły od feralnego zniknięcia dziewczyny.  Jestem jej kreacją tak samo zachwycona jak i Thomasa.



Bardzo podobało mi się w jaki sposób autor bawi się czytelnikiem. Kiedy już wydaje Ci się  , że wiesz co się tak naprawdę wydarzyło, wkracza kolejna historia i osoba, która mogła przyczynić się do zaginięcia dziewczyny. Co się tak naprawdę wydarzyło? Tego dowiesz się już z lektury, która do samego końca trzyma czytelnika w niepewności. Genialnie poprowadzona historia, która mimo iż biegnie dwutorowo, to jest ona zaznaczona w rozdziale, dzięki czemu wiemy kiedy co miało miejsce. O zagubieniu w czasie nie ma mowy, wręcz czytelnik ma wgląd do całej sprawy. Nuda? a co to takiego ? W tej książce czuć niepewność, lęk o bohaterów oraz niecierpliwość, bowiem chcemy jak najszybciej rozwikłać tę sprawę. Okazuje się jednak, ze supełek był zawiązany bardzo mocno i nie tak łatwo dojść do sedna sprawy.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Nie spodziewałam, że tak bardzo przypadnie mi do gustu ta powieść. Po raz pierwszy spotykam się z twórczością Pana Musso i muszę przyznać, że było to przepyszne spotkanie. Ta książka jest, jak brownie, chrupiące z wylewającą się płynną czekoladą, która otula nas swym nieziemskim aromatem i niezapomnianym smakiem. Tutaj wszystko jest dopieszczone. Wspaniale wykreowani bohaterowie, którzy co rusz zaskakują czytelnika sekretami, które skrywali na dnie szafy, a teraz się z niej wysypały i cuż teraz trzeba się przyznać : Tak miałam/ łem gacie w słonie.  Tu nie ma niewinnych, tu każdy ma na sumieniu jakiś grzech. Moimi ulubieńcami zostali Thomas oraz Fanny, którzy co rusz zaskakują czytelnika. Co jest także na plus, widzimy, jak jedno zdarzenie wpłynęło na przyszłe życie bohaterów i jak ich odmieniło.  Jestem oczarowana piórem autora. Lekkie, a zarazem przepełnione tyloma emocjami, które powodują, że z tych nerwów obgryzasz talerzyk. Co chwilę mówiłam : ja Cię piórkuję co ?! Jak to! Fenomenalna zabawa w kotka i myszkę. Tu nic nie jest takie, jakie wydaje się na początku. Fabuła trzyma w napięciu do ostatniej strony, a plot twistów już nie zliczę, bo jest ich dużo. Wszak mamy wgląd w przeszłość jak i czasy teraźniejsze. Powiedziałabym, że jest tu uknuta idealna intryga i przestępstwo, które może być uznane za perfekcyjne, jak wykonanie sztuczki przez iluzjonistę. Kryminał, thriller, psychologia tak mocno są tutaj ze sobą połączone, że tworzą idealne trio, które powoduje, że czytelnik może tylko szukać roztopionego loda na podłodze, dzierżąc w dłoni drewniany patyczek z wrażenia.  Genialna, fenomenalna, zaskakująca, a przede wszystkim nieprzewidywalna.Czytaj, bo jest warta grzechu, jakim jest jej schrupanie.

KOMU POLECAM?  Osobą które uwielbiają thriller psychologiczny, kryminał  i inteligentne powieści, które zostają z nami na długi czas.

💖 Za egzemplarz  i niezapomniane umysłowe doznania dziękuję z całego serca wydawnictwu to było dla mnie ogromne wyróżnienie 💖: