sobota, 18 maja 2019

OSTATNI HORYZONT










Tytuł:  Ostatni horyzont
Autor:  Jarek Tomszak
Ilość stron: 160
Wydawnictwo: Alternatywne
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: sciene-fiction, filozofia, problemy, podróże, nauka,  przyszłość


,, Bo rzeczywistość przeplata się z nierzeczywistością tak dokładnie, .że nie wie, co jest snem, a co nie"  str 70

 
KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Autor zbioru „Ostatni Horyzont” zabiera Czytelnika w zaskakującą, momentami poruszającą, a chwilami oniryczną, podróż po światach mniej lub bardziej rozpoznawalnych. Niezależnie jednak od poziomu familiarności każda kolejna historia niesie ze sobą nie tylko doświadczenie dobrej lektury, ale i intrygujące idee, nawiązując tym samym do najlepszej tradycji literatury science fiction – poświęconej przyszłości, ale zaangażowanej w sprawy istotne dla nas tu i teraz.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5.  Jej okładka miękka i lakierowana od samego początku przykuwa wzrok, a to za sprawą przepięknej ilustracji kosmosu. Dlatego chyba nie będę Ci mówić w jakiej kolorystyce jest utrzymana, bo jak wyobrazisz sobie kosmos, to już wiesz jakie kolory będą tu występować granat, fiolet, żółty itp. Kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjazna dla oka. Każde opowiadanie zaczyna się od nowej strony. Rozdziały są zatytułowane. Mamy w tyle spis treści, co ułatwia nam poruszanie się po książce. Całość wydania oceniam na : 5



OPINIA: Książka ,, Ostatni horyzont” to wspaniała powieść, która w swej maleńkości porusza wiele wspaniałych problemów, często wręcz filozoficznych. I choć nie należy do najłatwiejszych uważam że należy się na nią skusić. Dlaczego? Zostań ze mną , a dowiesz się wszystkiego.

Pozycja ta to zbiór 10 krótkich opowiadań, które wielokrotnie wywoływały u mnie nostalgię. Każda z nich ma inny wydźwięk, bohatera oraz klimat, co muszę powiedzieć urzekło mnie już na samym wstępie czytania. Nie będę zdradzać za wiele ale postaram się po krótce przedstawić Ci opowiadania, które mnie zafascynowały.

Pierwsze opowiadanie ,, Przypadek Schulzera” porusza problem pamięci, a raczej jej brak. Według mnie autor genialnie odwzorował zachowanie osoby, która przez to, że utraciła pamięć nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości, w której musi żyć. Jak wspomniałam już na początku Pan Jarek potrafi skłonić czytelnika do myślenia. Dla mnie te opowiadanie okazało się być najlepszą psychologią człowieka i wdarcia się do jego umysłu. Co myśli, co czuje osoba, która nie pamięta swego życia?

Drugie opowiadanie,, Skrzydła pod ziemią” to bardzo ciekawy utwór, który przedstawia nam wizję osobliwą diabła i jego piekła.

Trzecie opowiadanie ,, Xibalba i Marsjanie” powiem krótko nawiązuje do 2 wojny światowej. To było dla mnie najcięższe opowiadanie, ze względu na emocjonalność i symbolikę do narodu żydowskiego .  Ich życia, trudów, strachu, a zarazem odwagi, by walczyć o swe istnienie.

Czwarte i piąte opowiadanie ,, Anioł stróż” oraz ,, Nowy Genesis” to opowiadania bardzo filozoficzne, które odnoszą się do egzystencji człowieka. Bardzo mocne, głębokie, mądre, a przede wszystkim zakotwiczające w naszym umyśle na dłużej.

Szóste opowiadanie ,, Radio Wolna Europa” skupia się na roli kobiet, które często są traktowane źle, pomijane, a właśnie to na nich opierają się mężczyźni. Często wykorzystywane do tzw brudnej roboty tworzą później historię i stają się bohaterkami narodowymi, znienawidzonymi przez resztę Państw. Te opowiadanie ma charakter religijno- polityczny. Więcej nie zdradzę.
Siódme opowiadanie ,, 3 X P”  ma charakter polityczny i odnosi się do grupy rządzącej krajem i dużych korporacji.  Moralność, kultura, tolerancja o tym będzie tym razem próbował polemizować autor z czytelnikiem.

Ósme opowiadanie ,, Sekta zaginionych”  ma charakter kryminalnego thrillera. Ludzie znikają bez śladu i nikt nie potrafi wyjaśnić tego procederu. Pewien dziennikarz postanawia zająć się tą sprawą, a to co odkryje nieźle namiesza mu w głowie.

Przedostatnie opowiadanie ,, Fluk”  przedstawia historię odkrycia istot pozaziemskich i jak ta wiadomość wpływa na psychikę ludzką. Znowu mamy tutaj genialny powrót psychologii połączonej z religią  i wgląd do działań, a zarazem współpracy Watykanu z Białym Domem.
Ostatnie opowiadanie ,, Ostatni horyzont”  to zakończenie, wizja przerażająca niczym Apokalipsa, którą jest…. I tego nie zdradzę Ci.



Jak wspominałam na początku, że książka ta nie należała do najłatwiejszy. Wszystko to ze względu na refleksję, która nachodziła mnie po każdym opowiadaniu. Nie mam więc ulubionego opowiadania, bowiem każde podobało mi się równie mocno. Musiałam robić sobie przerwy, rozważyć pewne kwestie. I podobało mi się to bardzo. Mądrość wypływała bowiem z tej książki niczym nadzienie. Jestem zachwycona tym zbiorem i chyba nie muszę Ci mówić, że zajął on swoje miejsce w moim sercu.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :
,, Ostatni horyzont” to zbiór opowiadań, które będę polecać Ci abyś je schrupał/a. To genialna książka, która wciąga, zaskakuje, a przede wszystkim skłoni Cię do rozmaitych refleksji. Nie da się jej schrupać na raz. Nią trzeba się delektować i jeść po małym kawałeczku by docenić jej nieziemski smak, dlatego też nie należy ona do najłatwiejszych pozycji. Bardzo podobało mi się zamknięcie całości zbioru w taką egzystencjalną klamrę. Bowiem pierwsze opowiadanie, to taka alegoria narodzin człowieka, który nic nie wie, nic nie pamięta. Jest czystą kartką. Ostatnie opowiadanie to śmierć. Pożegnanie się ze światem, dobrami doczesnymi. Żal i ogromna rozpacz, że nasz marny żywot dobiegł końca. Filozofia, psychologia przeplatają się niczym chałka tworząc smaczną całość. Nauka, polityka oraz sci-fi połączone z innymi gatunkami literackim to posypka owej chałki, która dodała słodyczy i nuty zaskoczenia. Sama forma często była zmieniana przez autora, raz forma epistolarna, pamiętnik, innym razem opowiadanie powodowały, że nie było mowy abym się znudziła. Język choć momentami był naukowy to mimo to pozostał lekki i przyjemny. I choć pewnie znajdą się tacy co to powiedzą, że nie lubią tego gatunku to i tak będę ustawać by i Ci skosztowali tego zbioru. Dawno nie czytałam tak inteligentnej i refleksyjnej książki jak tak. Jeśli szukasz książki, która skłoni Cię do myślenia to zdecydowanie jest to idealna pozycja dla Ciebie.


KOMU POLECAM? Wszystkim bez wyjątku

💖 Za egzemplarz i wspaniale spędzone godziny z tą książkę dziękuję wydawnictwu💖 :




niedziela, 12 maja 2019

Z KAŻDYM ODDECHEM







Tytuł:  Z każdym oddechem
Autor:  Nicholas Sparks
Ilość stron: 368
Wydawnictwo:  Albatros
Okładka:  twarda

SŁOWA KLUCZE: miłość, problemy, przyjaźń, samotność.

W miłości wszystko jest możliwe, każda przeszkoda jest do pokonania..   Cytat z książki


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością.Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książkę posiadam w twardej oprawie. Jest standardowych rozmiarów A5 . Posiada czerwoną wstążeczkę, która służy jako zakładka. Ja w swoim egzemplarzu miałam dodatkowo papierową zakładkę z cytatem oraz obrazkiem z okładki. Kartki są koloru beżowego, a czcionka była bardzo przyjemna dla oka. Rozdziały mamy podzielone na bohaterów. Co do samej jeszcze okładki bardzo mi się podoba. Kolory pomarańczu, czerwieni i turkusu przywołują wspomnienia z lata. Bardzo klimatyczna. Całość wydania oceniam: 5 +



OPINIA: Nie wiem czy już Ci to mówiłam ale kocham twórczość Nicholasa Sparksa. Nie jedną łzę uroniłam na jego powieściach. Nie jeden raz wzdychałam i myślałam ,, Co za miłość, co za historia ?! ” Czy teraz było podobnie ?

Książkę dostałam na gwiazdkę więc jak widzisz długo zwlekałam z jej przeczytaniem. Zapytasz : dlaczego? Bałam się, czy powieść, będzie tak samo dobra jak pozostałe historie napisane przez autora. Jednak dzięki akcji czytelniczej u    zmotywowałam się i wzięłam się za czytanie. Tyle gwoli nudnego wstępu, a teraz do dzieła z opinią.

Tru i Hope poznają się w kwiecie wieku. On ma 42 lat, ona jest przed 40. Oboje mają dość burzliwą przeszłość.Tru to silny mężczyzna, który nie boi się żadnych przeszkód, które stawia przed nim życie. Surowy klimat w jakim się wychowywał, ukształtował go jako człowieka prostego, z zasadami i powiedzmy sobie szczerze inteligentnego, sympatycznego i twardego.

Hope to z kolei piękna  kobieta, która pragnie założyć rodzinę. Ma partnera, który według niej zachowuje się nieadekwatnie do wieku. Jednak jest z nim, bo go kocha. Jednak jest on zarazem przyczyną jej smutku. Według kobiety to on spowodował, że jest cieniem własnej siebie. Kiedy więc spotyka Tru, jej świat nabiera kolorów.

Sama historia miłosna poprowadzona została trochę inaczej niż zwykle. Tych dwoje na samym początku łączy wspaniała więź przyjaźni. Miłość nie wybucha od razu niczym para z garnka, tylko powolutku wlewa się w serca bohaterów. I to jak najbardziej podobało mi się. I choć mój ulubiony król melodramatów nie raz wywołał u mnie istną burzę łez, tym razem nawalił na całej linii. Brak łez, brak jakiś konkretnych dramatów spowodował, że rozczarowałam się. Nie tego oczekiwałam po nim. Wiesz chusteczki przygotowane pod ręką w ostateczności posłużyły tylko jako przedmiot do wyładowania mej frustracji. W pewnym momencie miałam nawet takie poczucie, że sam autor nie wiedział co tu napisać i jak dalej to pociągnąć?  Wyczuwałam inspiracje jego poprzednimi książkami typu ,, Noce w Rodanthe”, troszkę jak ,, Pamiętnik”, a najbardziej skojarzyło mi się z filmem, który kiedyś oglądałam ,, List do Julii” ( jeśli nie znasz to koniecznie zobacz, bo jest fenomenalny i miej chusteczki w gotowości ).



Wiadomo,  jak na Sparksa przystało jego książkę wchłania się bardzo szybko. I choć nie zabrakło tu cudownych mądrości i genialnych cytatów, to według mnie jest to jego najsłabsza ze wszystkich poprzedniczek książka. Może gdyby to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością oceniłabym ją zdecydowanie wyżej, jednak autor przyzwyczaił mnie do chwytających za serce powieści i wyciskających niczym cebula , niekontrolowanych łez, a ta  niestety do takich nie należy.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :  
       
Jak przystało na fankę twórczości pana Sparksa, będę zachęcać Cię do skosztowania jego twórczości. Mimo mojego rozgoryczenia tą pozycją, ( bo porównuje ją do genialnych poprzedniczek) to uważam że warto ją schrupać. To nie jest bajkowa historia, odrealniona i słodka.  Nie, to bardzo rzeczywista i prawdopodobna opowieść o miłości. I choć na samym wstępie autor przekonuje czytelnika, że jest to historia oparta na faktach z paroma  rozbudowanymi elementami to nie porwała mnie. Nie wywołała u mnie łez, wzruszenia, zachwytu,  a właśnie na to liczyłam. Ona jest dobra, nie zrozum mnie źle, po prostu liczyłam na coś więcej. Bohaterowie nie wzbudzili we mnie ogromnej sympatii. Jeśli miałabym wybierać Tru czy Hope, to wybrałabym Tru. Wzbudził we mnie ,, więcej” emocji niż Hope, której powiem szczerze nie rozumiałam. Dziwna kobieta, która nie wie czego chce, a potem ma pretensje do świata ,, dlaczego” ? Tajemnice ? Były, jednak autor nie wyjawił nam ich do końca. Zapomniał? Rozmyślił się ? a może ja je przeoczyłam… Nie wiem.  Lekkość języka sprawia , że bardzo szybko czyta się tę książkę. Myślę, że nadaje się spokojnie na odprężenie po ciężkiej książce, czy dniu. Jeśli oczekujesz od niej tego co ja, czyli bomby emocjonalnej to rozczarujesz się tak jak ja. Jeszcze na koniec powiem jedno : widać, że Wena spała, kiedy Sparks pisał tę powieść.Tyle ode mnie.

KOMU POLECAM?  Przede wszystkim fanom Sparksa. Czytelnikom, którzy szukają czegoś lekkiego, idealnego do relaksacji.




niedziela, 5 maja 2019

PIEŚŃ MIECZA









Tytuł: Pieśń miecza
Autor:  Bernard Cornwell
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Otwarte
Okładka:  twarda

SŁOWA KLUCZE: intrygi, wojna, polityka, religia, historia, miłość, przyjaźń, zdrada.

Gdy przeznaczenie jest wszystkim....


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Rok 885. Między Sasami i Duńczykami panuje kruchy pokój. Uthred strzeże granicy Wessexu na Tamizie. Gdy król Alfred dowiaduje się, że wikingowie pod wodzą dwóch norweskich jarlów zajęli należący do Mercji Londyn, nakazuje Uhtredowi odbić miasto z rąk najeźdźców. Los jednak lubi niespodzianki: wikingowie proponują earlowi, by do nich przystał i nakłonił do tego także swego przybranego brata Ragnara Młodszego. Chcą podbić trzy anglosaskie królestwa. Za zdradę Wessexu oferują Uhtredowi tron Mercji...

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka  niestety muszę się powtórzyć  jest tak samo  wydana  co poprzednie tomy, czyli przepięknie .  Twarda oprawa utrzymana w kolorystyce czerni, bieli raz laserowego żółtego napisu, sprawia, że całość ( 4 tomy) prezentują się spójnie i klasycznie. Ozdobny brzeg przedstawia  fragment czarno- białego obrazu, który pokaże Ci na dole, jak na obecną chwilę się prezentuje ten wycinek.. Okładka na brzegach jest lakierowana ( tam gdzie mamy fragment obrazu), natomiast fronty są czarne, matowe. Mamy także biały symbol ala taki węzeł. Uwielbiam te ich minimalistyczne detale, które nawiązują do treści książki.. Niestety i tu ostrożnie się z nią obchodź, jak z poprzedniczką, bo widać odciski palców. W środku mamy beżowe cieńkie strony z bardzo fajną czcionką. Książka jest szyta żółtymi nićmi. Wklejka w tej książce jest taka sama jak przy pierwszym tomie i nadal robi na mnie wrażenie i to ogromne. Na przedniej okładce mamy mapę, a na tylnej portret naszego głównego bohatera. Wszystko znowu utrzymane w czarno-białej kolorystyce. Mamy przypisy na dole, rozdziały są ponumerowane, które są przypisane do każdej części. Książka podzielona jest na 3 części Mamy wstęp z wyjaśnieniem topografii oraz na końcu notkę historyczną, która wyjaśnia co jest prawdą, a co fikcją, bo uwierz, ciężko ją odróżnić. Całość  wydania oceniam na : 5




OPINIA: Książka ,, Pieśń miecza”  była przeze mnie długo wyczekiwanym tomem. Nie miałam zielonego niczym szczypiorek pojęcia, czym tym razem zaskoczy mnie autor. Nie będę obwijać w bawełnę tylko przejdę od razu do konkretów, bo przecież jeśli jesteś ze mną już dłuższy czas to wiesz doskonale, że ja tę serię ubóstwiam.

Starzy bohaterowie na szczęście nie tracą swego wigoru, zadziorności ani uroku.  
  
Uhtred znowu staje przed trudnym wyborem, komu być wiernym.  Musi bowiem zdecydować, czy trwać przy Alfredzie, czy może pomóc wikingom i zostać królem Mercji. Co wybierze?  Jak to nasz bohater jego wybór nie jest oczywisty, a my możemy tylko zgadywać na co się zdecyduje.  Bardzo spodobało mi się to jak nasz bohater ewoluuje z tomu na tom. Zdobywa nie tylko doświadczenie wojenne ale i zaczyna kierować się inteligencją, a nie emocjami. Już nie mamy do czynienia ze zbuntowanym młodzieńcem, a wyrafinowanym mężczyzną, biegłym we sztuce zabijania i taktyce wojennej.

Nowi bohaterowie, którzy się pojawiają dorównują starym postaciom, a czasem są od nich lepsi. Tak oto poznajemy braci  Thurgilsonów  Sigefrida i Erica, którzy we wspaniały sposób ukazują czytelnikowi więź braterską. Przybywają oni w jednym celu, by zdobyć ziemie. Wzbudzają szacunek, strach,a płeć piękna wzdycha do braci.

Osferth to  natomiast bękart Alfreda, który postanawia walczyć dla swej ojczyzny. Zamknięty za murami klasztoru i wychowywany na mnicha, chuderlawy chłopak stanowił dla mnie niezłą rozrywkę. Wielokrotnie śmiałam się z niego i jego nieporadności, a zarazem chęci stania się odważnym i mężnym wojem.

Aethelflaeda w tym tomie błyszczy niczym najpiękniejsza muffinka. Niby słodka, niewinna dziewczynka, którą dopiero co wydano za mąż, a już pokazuje swą inteligencję i umiejętności dyplomatyczne.  I choć nie ma lekkiego życia ze swym małżonkiem  to pozostaje wierna swemu ojcu, ojczyźnie i Bogu. Autor w genialny sposób ukazuje życie kobiety, która pozbawiona jest jakiejkolwiek wolności, czy decydowania o swym losie, nawet jeśli jest księżniczką, jest traktowana tak samo. Kobieta ta nie dziwota, że buntuje się i chce żyć tak jak chce, a nie każą jej mężczyźni. To kolejna wspaniała kreacja kobieca w tej serii.

Po raz kolejny zostałam zaskoczona przez autora tym, jak barwnie potrafi opowiedzieć historię pewnego pół wikinga. I choć to już 4 tom  to nie ma tu mowy o nudzie, ogrzanym w mikrofali daniu, czy pójściu na skróty. Nie, tu jest wszystko dopracowane, przemyślane, a przede wszystkim wciągające.  Nieumarły powstały z martwych, by przepowiedzieć przyszłość, intrygi dworskie rozgrywane kosztem biednych ludzi, to tylko przedsmak tego co czeka Cię w tym tomie.  



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Muszę przyznać, że książka ,, Pieśń miecza”  mimo bycia 4 tomem serii jest napisana na wysokim poziomie. Niczym nie odbiega od swych poprzedniczek. Autor trzyma w napięciu czytelnika do ostatnich stron. Akcja goni akcję. Co bardzo mi się spodobało mamy w tym tomie powrót do brutalnych opisów walk, wierzeń czy tradycji wikingów. Uwielbiam właśnie te elementy w powieści, które ściśle łączą się z historią jak i mitologią. Musisz mi uwierzyć na słowo jest ich tu sporo. Co do kreacji bohaterów to nie mam żadnych uwag, ba wręcz rozpływałam się niczym lukier na babce. Nowe postaci dodają tylko świeżości niczym mięta tej powieści, sprawiając, że momentami dostawała ona rumieńców.  Czy książka ma jakieś wady? Może czasem przydługie opisy, które spowalniały momentami akcję, mogą znużyć czytelnika, jednak dla mnie były one dopełnieniem całej powieści. Właśnie dzięki nim można dowiedzieć się wiele o tamtejszych sytuacjach, jakie panowały na dworze, czy umysłach bohaterów.  Sam język jest lekki i przyjemny, dzięki czemu przez tę powieść się płynie.  Fabuła wciąga, bowiem przygody Uhtreda są ciekawe i wywołują różnorodne emocje. Tutaj każda z postaci jest indywidualna i ma swoje racje. Tu nie ma czarno- białych bohaterów, są tylko szarzy, którzy bronią swoich postulatów. Jeśli zaś tyczy się o rys historyczny to jest on wspaniale ukazany i odpowiednio przyprawiony wyobraźnią twórcy. Warto schrupać tę książkę jest bowiem ona nieziemsko smaczna.

KOMU POLECAM? Fanom powieści historycznym, wikingów

💖 Za egzemplarz dziękuję serdecznie wydawnictwu 💖 :