sobota, 15 czerwca 2019

MAROKO. KRAINA GNAWY / NIEBANALNA MAJORKA





    Zanim przejdę do recenzji obu książek, chcę na wstępie coś Ci powiedzieć. Wielokrotnie pod moimi recenzjami pojawiały się osoby, które do danej książki miały mieszane uczucia. Często miały one ochotę ją spróbować, lecz bały się, że ten gatunek/ smak nie przypadnie im do gustu. Dlatego wiele razy zachęcałam do próbowania nowych, nieznanych książek by się właśnie przekonać, czy ten gatunek literacki jest dla mnie? Czy mój gust czytelniczy pod wpływem wielu czynników tj stan emocjonalny, wiek się nie zmienił?

   Jednak w pewnym momencie kusząc Cię na ową degustację, czułam się jak taki obłudnik, który innym mówi: róbcie tak, a sam nie korzysta z własnych rad od jakiegoś czasu.  Prawda jest taka, że gdzieś wpadłam do takiego blendera i ciągle rozdrabniałam te same produkty. I w końcu powiedziałam: stop! Trzeba wyjść z tej miski, bo zaczyna się tu robić zbyt jednolicie.  Dlatego też dziś przychodzę do Ciebie z gatunkiem literackim, którego nigdy, powtarzam nigdy jeszcze nie próbowałam, ba nawet nie wiedziałam, jak mam je zrecenzować w sensie na co zwracać uwagę. I nie, nie należę do osób, które szybko zasiadają do komputera i szukają: Jak inni recenzują ?, bo jak już zauważyłaś/łeś uwielbiam , kocham oryginalność, spontaniczność i nie chcę tego zgubić, jak cukierka z kieszeni.  Dlatego ( tu zwracam się do osoby, która lubuje się w owym smaku)  potraktuj tą opinię z przymrużeniem oka, a jeśli jesteś takim samym nowicjuszem jak ja to serdecznie zapraszam  Cię  na
smakowanie nowej potrawy. Jak było i jakie mam refleksje ? O tym wszystkim już opowiadam.







Tytuł: Maroko. Kraina gnawy
Autor:  Anna Korzeniowska
Ilość stron: 200
Wydawnictwo: Novae Res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:  podróż, życie codzienne, kultura, tradycje, kulinaria,


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Autorka zaprasza nas do bardzo ciepłego Maroka. Razem z nią odkryjesz tamtejszą kulturę, zwyczaje i na co trzeba uważać udają się w ten zakątek świata.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !




     Książka ta choć jest cieńka i jest w wymiarach standardowych A5, że zmieści Ci się do plecaka lub torebki, jest bardzo obszerna w bardzo cenne informacje oraz przepiękne kolorowe zdjęcia. Kartki są koloru białego, a czcionka bardzo przyjemna. Pozycja ta jest podzielona na 12 rozdziałów. Każdy zaczyna się w innym mieście. Dodatkowo autorka zamieściła słowniczek, oraz bardzo według mnie fajny dodatek o nazwie ,, Przydatne informacje”. Na wklejce mamy mapkę Maroka, która już od samego początku zaprasza nas do swego świata. Wydanie oceniam na 5



OPINIA: Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tej książce, dlatego też podeszłam do  jej próbowania z tzw czystą kartką. I jakież było moje zaskoczenie, kiedy to odkryłam, że pozycja ta jest napisana w formie takiego  dziennika. Autorka w bezpośredni sposób zwraca się do czytelnika i bez owijania w bawełnę opisuje swoją podróż do tego fascynującego, a zarazem niebezpiecznego regionu. 

  Dowiedziałam się różnych bardzo ciekawych i interesujących rzeczy np. o tradycji parzenia zielonej herbaty, obecnej sytuacji kobiet. Na co należy uważać, kiedy jedzie się w tamten zakątek świata, a przede wszystkim czego należy unikać aby nie paść ofiarom choroby, czy przestępstwa.  Dzięki autorce mogłam poczuć zapach, smak tej egzotycznej krainy. Razem z nią poznałam dziwne zwyczaje, nieznane mi dotąd potrawy.  Całość tej podróży dopełniają fantastyczne zdjęcia, które cieszą oko czytelnika.



 
  Atutem tej książki jest na pewno język. Lekki, przyjemny , kolokwialny. Tę pozycję wchłania się, jak wodę na pustyni. Jestem pozytywnie zaskoczona, bo nie przypuszczałam, że Pani Ania sprawi, że zachwycę się literaturą podróżniczą, a właśnie dzięki niej z przyjemnością będę częściej sięgać po nią.  Polecam za tam serdecznie tę pozycję nie tylko osobom, które uwielbiają ten gatunek ale i takim żółtodziobom jak ja, które dopiero zaczynają swoją podróż w tej dziedzinie. To genialna pozycja, która we fenomenalny sposób przybliża nam Maroko, sprawiając, że czytelnik czuję się tak jakby był towarzyszem podróży. Idealna na lato i wakacje. Polecam z całego serca.








Tytuł: Niebanalna Majorka
Autor:   Ewa Sawicka
Ilość stron: 268
Wydawnictwo:Novae Res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: Podróż, historia, polityka, życie codziennie, atrakcje


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Autorka zabiera nas na rajską wyspę, byś mógł/ mogła odkrywać tajemnice tego pięknego miejsca.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !



    Książka ta choć jest cieńka i jest w wymiarach standardowych A5, że zmieści Ci się do plecaka lub torebki, jest bardzo obszerna w bardzo cenne informacje oraz przepiękne kolorowe zdjęcia. Kartki są koloru białego, a czcionka bardzo przyjemna. Pozycja ta jest podzielona na 11 rozdziałów, który przybliża nam rys historyczny danej atrakcji lub miejsca, które warto zwiedzić. Nie ma tutaj żadnych dodatków, czy słowniczków. Wydanie oceniam na 5



OPINIA: Majorka to miejsce uznawane za luksusowe, marzenie wielu ludzi. Jednak, ma też inny wydźwięk, kraina swobody, zabawy oraz grzechu. Autorka zabiera czytelnika w przepiękną podróż nie tylko po wartych zwiedzenia miejscach ale i w przeszłość, przedstawiając nam rys historyczny ważnych miejsc, zdarzeń czy ludzi. 
 
  Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się forma tej książki. Nie jest to bowiem jakiś dziennik podróżniczki, a bardzo rzetelny przewodnik po Majorce, w którym to znalazłam bardzo dużo ciekawostek, informacji społecznych, politycznych, a przede wszystkim otrzymałam kawał świetnej historii. To właśnie ten element zauroczył mnie w tej pozycji. Autorka w genialny sposób opowiada o przygodach na Majorce słynnych osób, królów, artystów, którzy skuszeni pięknem tego miejsca zawędrowali tak daleko by znaleźć swoją oazę spokoju.  Kiedy więc czytałam te różne ciekawostki, byłam zachwycona tym ile wiadomości zawarła w cienkiej książce autorka, które nie raz zapierały mi dech w piersiach.

Podsumowując uważam, że ta książka jest warta przeczytania. Po pierwsze autorka w genialny sposób opowiada o tym pięknym miejscu, ukazując nie tylko jej piękno i walory, ale też i mroczniejszą stronę. Po drugie miejsca, które opisuje zaciekawią nie jednego wybrednego turystę.  Czytając tę pozycję na leżaku, muszę Ci powiedzieć, że dzięki pani Ewie poczułam się przez chwilę jakbym właśnie leżała na Majorskiej plaży, popijając lemoniadę, a jakaś przemiła mieszkanka opowiadała mi o swoim domu, przybliżając przy tym jej bardzo interesując historię. Krótko mówiąc jestem zauroczona tą pozycją jak i genialnymi zdjęciami, które tylko potwierdzają tezę autorki, że Majorka to nie tylko plaża.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książki te były dla mnie jak smakowanie nowej, nieznanej potrawy. Stało się to ze względu na to, że po raz pierwszy w swoim czytelniczym życiu sięgnęłam po ten rodzaj literatury. I muszę Ci powiedzieć, że jestem bardzo zaskoczona, jak bardzo przypadł mi do gustu ten jakże egzotyczny owoc. Myślę tak teraz sobie, że nie mam bladego jak mąka pojęcia, dlaczego aż tak stroniłam od tego gatunku. Może faktycznie weszłam już w ten wiek, kiedy człowieka zaczynają pociągać inne smaki lub jak to mówią zmieniają się nam kubki smakowe. To było wspaniałe przeżycie móc odkryć coś nieznanego. Jeśli chodzi o pozycje ,, Maroko. Kraina gnawy." i ,, Niebanalna Majorka" to polecam serdecznie. Mnie bardzo zachwyciły, choć każda jest inna to na swój sposób jest genialna. Nie przypuszczał, że literatura podróżnicza aż tak mi zasmakuje.

KOMU POLECAM? Wszystkim, szczególnie takim osobom, które niestety z różnych przyczyn wakacje spędzają w domu. Autorki przeniosą Was w przepiękne egzotyczne zakątki, że poczujecie się tak, jakbyście sami tam byli.

P.S Powiem Ci, że czytając te książki w takim upale w 100% wczułam się w tamtejsze gorące klimaty :)

 💓Za egzemplarz dziękuję💓


środa, 5 czerwca 2019

SWEETBITTER









Tytuł: Sweetbitter
Autor:  Stephanie Danler
Ilość stron: 402
Wydawnictwo: Otwarte
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: jedzenie, restauracja, praca kelnera, życie codzienne, problemy, miłość, przyjaźń


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?
Smak, którego nie zapomnisz. Wyobraź sobie, że tak jak Tess masz dwadzieścia dwa lata i właśnie zamieszkałaś w Nowym Jorku. Dostałaś pracę w jednej z renomowanych restauracji. I zaczynasz wyjątkową, pobudzającą wszystkie zmysły lekcję życia…Najlepsze wina, ostrygi i koka. Mięsiste figi i trufle. Słodycz miłości i pożądania. Gorycz porażki i poniżenia. Wyrafinowany smak i żądza. Ta powieść pozostawi cię bez tchu, ale zaostrzy twój apetyt…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego formatu A5. Utrzymana w przepięknej kolorystyce różowo brzoskwiniowej, która już na samym wstępie podbiła me serce. Matowa okładka nie zostawia śladów palców, a stłuczona lampka, z resztką wina wprowadza już na samym wstępie ciekawą interpretacje. No bo do czego się się ono odnosi ? czy to metafora życia, pracy ? Tego dowiesz się już ze środka. Apropo co się w nim skrywa. Beżowe kartki, bardzo fajna czcionka. Główne rozdziały podzielone na 4 pory roku, a podrozdziały na rzymskie cyfry. Nie ma tu żadnych ozdobników, czy dodatków. Całość wydania oceniam na 5



OPINIA: Książka ,, Sweetbitter” nie wiedziałam, że aż tak genialnie wpiszę się w idee mojego pisania na blogu. I nie chodzi tylko o to, że okładka jest podobna kolorystycznie do bloga. Nie.. ona odnosi się do wspaniałych opisów jedzenia, którym można określać wiele życiowych spraw. Jak już zauważyłaś/ łeś uwielbiam porównywać książki do jedzenia. Uważam bowiem, że jedno i drugie może sprawiać taką samą przyjemność przy degustacji, czy opisując smaki czyli dotykając naszego gustu. Jednym się to podoba innym nie. Tak samo wiem, że będzie i z tą powieścią. Co ja sama o niej uważam?

Na początku jak to zwykle u mnie bywa, przedstawię Ci bohaterkę/ narratorkę, bo to z jej perspektywy poznamy świat kulinarny od tzw podszewki. Tess to 22 letnia dziewczyna, która postanowiła, że swoją karierę zawodową pragnie rozpocząć w NY. I o ile wydaje się, ze będzie miała ona jakieś wygórowane ambicje to okazuje się, że chce zostać kelnerką. I tak też się dzieje, jednak los się do niej uśmiecha, bo trafia ona do bardzo ekskluzywnej restauracji.

I w tym momencie poczułam się tak jakbym czytała ,, Diabeł ubiera się u Prady”. Poznajemy bowiem świat kelnerów od zaplecza. Jak się okazuje bycie najlepszym będzie kosztować słono, jednak warto się poświecić. Tess zaczyna od najgorszej pracy. Uczy się podstaw, przy tym próbując znakomitych potrawach, których opisy to są poezja i ja wymiękałam przy nich czując, że autorka to moja pisarska bratnia dusza. To jak w genialny sposób przybliża czytelnikowi smaki .. byłam jak roztopiony lód we wiaderku na wino. Zakochałam się i tyle w temacie.
 


Co do samej historii, to jak wspomniałam przypominała mi ona inne powieści, które odsłaniają kurtynę pracy różnych firm. Nie polubiłam za bardzo bohaterki. Myślę, że ma to związek z jej zachowaniem, które mi przeszkadzało. Z jednej strony inteligentna, a z drugiej robiła z siebie błazna. Jej styl bycia typu alkohol, narkotyki przeczyły idei stania się ,, idealnym kelnerem”. To chyba spowodowało, że bohaterka stała się dla mnie gorzko-kwaśnym grejpfrutem. Czułam jakoby była ona niedopracowana lub autorka nie miała co do niej konkretnego planu. Co do pobocznych postaci to nie mam zarzutu. Spełnili swoją rolę w 100%.  

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

   Książka ta warta jest Twojej uwagi, a przede wszystkim schrupania. Po pierwsze w genialny sposób ukazuje pracę kelnerów w prestiżowych restauracjach. Ujawnia tajniki i  serwuje na tacy bardzo ciekawą historię, która tak jak wino nabiera smaku po chwili. Po drugie sam język choć jest kolokwialny to poprzez opisy dań, które mnie osobiście zauroczyły.  zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim się tak spodobają. Co do głównej bohaterki mam mieszane uczucia, ani nie jest to fenomenalna kreacja, ani tragiczna. Po prostu taka średnia, jednak całość rekompensowała mi bardzo wartka i wciągająca fabuła, która maskuje przykry smak niedopracowanej bohaterki. Ta książka choć wydaje się lekka, skrywa w sobie bardzo wiele złotych myśli, które wielokrotnie sprawiły, że na chwilę uciekałam myślami by przetrawić daną sentencje wyrecytowaną przez bohatera. Dlaczego warto sięgnąć po tę pozycję? Bo jest inna, oryginalna, a ja lubię takie książki, które wyróżniają się na tle innych kopi lub Tojużbyło. Idealna na każdą porę roku, dla każdego bez względu na wiek, czy płeć, a to uważam jest bardzo duży atut. Uwierz mi jest naprawdę fenomenalna. Jeśli jesteś odważna/y to koniecznie musisz jej spróbować.

KOMU POLECAM? Wszystkim lubiącym oryginalne powieści

💗 Za egzemplarz dziękuję serdecznie wydawnictwu 💗 :





czwartek, 23 maja 2019

ELLA ZAKLĘTA








Tytuł: Ella Zaklęta
Autor:  Gail Carson Levine
Ilość stron: 315
Wydawnictwo: Poradnia K
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: baśń, magia, posłuszeństwo, miłość, przyjaźń, przygoda, reteling


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Gdy Ella przychodzi na świat, otrzymuje od szalonej wróżki Lucyndy dar bezwzględnego posłuszeństwa. Od tej chwili musi spełnić każde polecenie – nawet głupie, śmieszne i – co gorsza – również okrutne i niebezpieczne. W fantastycznym świecie krainy Kyrie, gdzie żyją jednorożce, centaury, elfy, olbrzymy i groźne ogry, dar Elli staje się istnym przekleństwem.

Kiedy ukochana matka Elli umiera, pozostawiając dziewczynę pod opieką ojca, ten wysyła ją do szkoły z internatem dla wysoko urodzonych panien. Doprowadzona do ostateczności, dziewczyna postanawia na własną rękę wytropić Lucyndę, aby zdjęła z niej fatalne zaklęcie. Rusza w nieznany świat szukać swojej wolności. Wkrótce na jej drodze staną niebezpieczne ogry, magiczne jednorożce i tajemniczy książę.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej matowo- lakierowana okładka jest miękka i już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z czymś baśniowym, magicznym, a to za sprawą fantastycznego zwierzęcia, który jest na samym froncie. Za nim stoi kobieta, która właśnie jest ,, świecąca za sprawą lakieru” i tytuł książki co sprawia, że okładka jest trójwymiarowa. Dominuje tu kolor zieleni, czerwieni oraz bieli. Kartki są beżowe, a czcionka średniej wielkości, co ułatwia szybkie czytanie. Rozdziały są ponumerowane i jedynie czego mi brakowało, to jakiś ozdobników przy każdym rozdziale lub ilustracji. Niemniej jednak wydanie w ogólnym rozrachunku oceniam na : 5



OPINIA: Książka ,, Ella zaklęta” bardzo mnie zaintrygowała, bowiem wiele lat temu oglądałam film o takim właśnie tytule i byłam ciekawa, czy jest to ta sama historia ? Okazało się, że tak. Co wypadło wobec tego lepiej książka czy film? Na to pytanie odpowiem Ci później, a teraz rozsiądź się wygodnie i słuchaj.

Główną bohaterką naszej historii jest Ella. Dziewczyna żyje w świecie, gdzie magia i fantastyczne stworzenia to coś normalnego. Główna postać od samego początku wzbudza sympatię czytelnika, albowiem zrywa ona ze stereotypową wizją ,, księżniczek” , czy dziewczyn z baśni. W jaki sposób?- zapytasz. Otóż w dniu w którym się urodziła pewna wróżka chrzestna Lucynda podarowała dziewczynce dar posłuszeństwa, twierdząc, że to najpiękniejszy dar jaki mogą otrzymać rodzice. I który teraz rodzic nie marzyłby o takim prezencie? Wyobraź sobie, że Twoja pociecha Cię we wszystkim słucha, nie pyskuje, nie marudzi. Raj dla rodziców. Jednak z czasem okazuje się, że bycie posłusznym dzieckiem nie jest czymś pięknym i wymarzonym, a przekleństwem. Ella bowiem dosłownie musi spełnić każdy rozkaz rodzica. Jeśli ten powie : ,,  idź i szukaj igły w stogu siana” to nasza bohaterka nie wróci do domu, póki nie znajdzie przysłowiowej igły naprawdę w sianie. Dlatego im dziewczynka stawała się większa tym bardziej kłopotliwy stawał się jej dar nie tylko dla niej samej, ale i rodziców. Musieli uważać co mówią do Elii oraz w jaki sposób. Autorka zadaje więc pytanie czytelnikowi : czy bycie biernym i pokornym to dobra cecha u człowieka ?  Czy bycie wykorzystywanym przez społeczeństwo, bo nie jesteśmy asertywni jest w porządku?

Lucynda to wróżka chrzestna, która uwielbia dzielić się swoją magią z innymi. Dlatego jest częstym gościem przy narodzinach dziecka, czy ślubach. Dzięki temu pragnie pomóc ludziom, obdarowywujący ich umiejętnościami, cechami charakteru. I wszystko to wygląda na pierwszy rzut oka być czymś wspaniałym, wielkodusznym i empatycznym. Jednak jak się okazuje nasza wróżka w swej dobroci jest bardzo okrutna, bowiem skazuje swoje ofiary na życie w męczarniach. Dając bowiem np. ( tu jest teraz mój hipotetyczny przykład czaru)m umiejętność śpiewania pięknie zawsze o poranku, zmusza swą ofiarę do dziennego wstawiania wcześnie rano i śpiewania na całe gardło, budząc przy tym wszystkich domowników, a obdarowanego skazując na wiecznie niewyspanie.  W pewnym momencie jej pojawianie się na uroczystościach wzbudza strach i niepokój.Jednak czy tego chciała wróżka ? Siać postrach i zamęt, czy miłość i uwielbienie? Czy bycie nadgorliwym jest dobre?

Poboczne postacie takie jak książę Charm, macocha i jej 2 córki są równie genialnie wykreowane, jednak trzymają się one ,, swoich baśniowych ról” i niczym nas nie zaskakują, więc pozwól, że je pominę.



Autorka w genialny sposób wplotła psychologię w swą baśń, która wywołała we mnie swoistą refleksję, że ukazała czytelnikowi genialne przeciwieństwo typowej baśni. Wróżka, która miała być dobra, pomocna, okazała się być przysłowiowym wrzodem na tyłku i jakby na to nie patrząc czarnym charakterem. Natomiast posłuszeństwo, czyli wydawać by się mogło bardzo pozytywna cecha charakteru w tej historii ma całkiem inny wydźwięk, wręcz przerażający. Główna bohaterka połączenie Kopciuszka i Śpiącej królewny nie jest typową, głupiutką, niewinną dziewczyną. Jest odważna i mądra. Chce podążać swoją ścieżką i ma swoje marzenia i nie jest to ślub z księciem. Jestem zakochana w tej historii po same uszy. I odpowiadając na pytanie co było lepsze ? Powiem, że książka, bo w niej znajdziesz elementy psychologii, rozterki wewnętrzne z jakimi walczą bohaterowie, czego zabrakło w ekranizacji.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książkę ,, Ella zaklęta” warto schrupać z kilku powodów. Po pierwsze nie jest to słodka mini babeczka pokryta różowym lukrem i posypana perełkami. Nie, to konkretna babka piaskowa, która zachwyca swym niecodziennym smakiem i wyglądem. Daleko jej do lukierkowej słodyczy, zachwycając czytelnika znanymi składnikami, które są podane w nowej odsłonie. Wróżka chrzestna nie jest dobra, nasza bohaterka nie jest typową bezmyślną białogłową, której celem jest tylko wyjść za mąż za księcia. Uwielbiam takie retelingii, bowiem to jest zlepek dwóch baśni : Śpiącej królewny i Kopciuszka, z czego więcej podobnych elementów znajdziesz z tej drugiej.  Po drugie sam język jest bardzo plastyczny, lekki , a przede wszystkim przyjemny. Po trzecie elementy psychologii, które zostały tak zwinnie wplecione zachwycają od samego początku. Tu nie ma miłości od pierwszego wejrzenia. Nie ma mowy o dziwnym nierozpoznaniu swej przyszywanej siostry, z którą widzimy się codziennie. Nie tu mamy wszystko racjonalnie wyjaśnione, a główny cel jest od samego początku jasny i kibicujemy Elli w jej przygodach, by w końcu pozbyć się okropnej klątwy. Spotkasz tu wiele magicznych stworzeń i wspaniałe przedmioty. Jeśli lubisz retelingii baśni i szukasz czegoś mądrego, z nutą refleksji to polecam z całego serca tę pozycję. Jest genialna, inna i cudowna.

KOMU POLECAM? Wszystkim tym, którzy uwielbiają retelingii, magię i psychologię.

P.S Polecam także zobaczyć film o tym samym tytule :)

💖 Za egzemplarz i przypomnienie mi za co kocham baśnie, dziękuję wydawnictwu 💖: