poniedziałek, 29 lipca 2019

PETERKIN & BROKK. KSIĘGA CZTERECH







Tytuł:  Peterkin & Brokk. Księga czterech
Autor:  Grzegorz Gajek
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: Genius Creations
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: kryminał, fantastyka, krasnoludy, elfy, niziołki, orki, morderstwo, intryga


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Bycie niziołkiem w szeregach policji to nie jest bajka. Odo Peterkin przekonuje się o tym niemal każdego dnia służby. Znosi jednak uszczypliwe komentarze elfów, ludzi i krasnoludów, gdyż to, co sprawia mu największą przyjemność to rozwiązywanie skomplikowanych zagadek kryminalnych.

Tuur Brokk jest na pierwszy rzut oka przeciwieństwem Peterkina. To uosobienie idealnego policjanta. Krasnolud, weteran wojenny, bokser i postrach przestępczego świata! O czym wie niewielu, również poeta i niepoprawny romantyk!

Pierwszym wspólnym zadaniem Odo i Tuura jest wyjaśnienie tajemniczej śmierci znanego muzyka Viventa Rossiego. Na ich drodze staje armia ożywieńców powołana do życia w czasach Wielkiej Wojny, magowie i wilkołaki, dziennikarze i eugenicy, a nawet o zgrozo dziewki wszeteczne! A to bynajmniej nie koniec niespodzianek…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5. Okładka jest matowa, nie zostawia odcisków palców oraz nie posiada żadnych wytłoczeń. Posiada skrzydełka co jest jak najbardziej na plus. Patrząc na front książki, czytelnikowi może się wydawać, że patrzy na obraz namalowany farbami, co już na samym wstępie mnie zachwyciło. W środku mamy beżowe kartki i przyjemną czcionkę. Książka składa się z 4  części, które są nowymi opowiadaniami, a ich rozdziały są ogwiazdkowane. Brak tu map, czy jakiś ilustracji, a szkoda. Podsumowując wydanie oceniam na: 5



OPINIA: Książka ,, Peterkin & Brokk. Księga czterech” zainteresowała mnie i to bardzo, ze względu na to, że tworzy bardzo niespotykaną jak dla mnie kombinacje 2 składników, które wydają się być ciekawym połączeniem. Czy zatem warto sięgnąć po ten niespotykany koktajl kryminalno-fantastyczny?  Czy będzie on tak smakowity, na jaki wygląda? Jeśli Cię zaciekawiłam, to weź coś zimnego do picia w dłoń, usiądź wygodnie i słuchaj.

    Nasza dwójka głównych bohaterów  jest choćby wyjęta z powieści Tolkiena. Ba nawet postacie poboczne do złudzenia przypominają słynną Drużynę P. Jednak w Peterkinie nie tylko odczuwa się Froda ale i też Sherlocka. I już myślami wybiegałam, że autor albo totalnie spieprzy tę postać albo sprawi, że będzie ona niesamowicie oryginalna.  I przyznaję, że bardzo polubiłam tę postać. Zakompleksiony, inteligentny i najlepszy w swoim fachu, stara się rozwikłać zagadkę, która trzeba tu powiedzieć, jest bardzo wciągająca.  Odon jest takim bohaterem, z którym łatwo się jest utożsamić mimo iż jest niziołkiem.  I choćbym chciała nie znajdę na tę postać, żadnego minusika, ani rysy. Jednym słowem udało się autorowi te kombo znakomicie.

    Brokk to porządny krasnolud, który bym powiedziała jest takim typowym idealnym lodem włoskim, który jest wyciśnięty z maszyny. Niczym nie wyróżnia się od swych poprzedników ani następców. Jest dobry w tym co robi, jednak nie błyszczy tak jak Odon. Powiedziałabym, że prowadzi taki bezpieczny tryb życia. Dzięki współpracy z Peterkinem uczy się on bycia właśnie takim nieszablonowym. I choć nie jest to postać, która jest źle wykreowana to na tle Odona jakby niknie i dlatego też bardziej polubiłam niziołka niż jego. Oczywiście możesz się ze mną nie zgadzać w tej kwestii aczkolwiek jak wspomniałam Peterkin jest bardziej ,, ludzki" od reszty.

   Co do samej fabuły to muszę Ci powiedzieć, że wciągnęła mnie do swego świata. Nie ukrywam, że lubię świat wykreowany przez Tolkiena więc chyba też dlatego połknęłam tę powieść bardzo szybko niczym grillowanego oscypka z żurawiną, delektując się tym ciekawym połączeniem słonego ze słodkością. Tak właśnie jest i tutaj. Te dwa gatunki tak różne, niby niepasujące do siebie, w tej powieści stworzyły bardzo ciekawe połączenie. Nadmienię Ci tylko, że każda tutaj zbrodnia jest bardzo mroczna i krwawa. Do tego klimat renesansu, gdzie odczuwa się erę wynalazków i odkryć połączone właśnie z fantastycznymi postaciami, które żyją wraz z ludźmi było dla mnie genialnym połączeniem.Uwielbiam kiedy trafia do mnie książka, o której mało się mówi lub nie jest rozreklamowana. Wtedy bowiem czuje się jak taki odkrywca, który jest pierwszą osobą, która może podziwiać piękno, które jeszcze jest nieznane. Tak właśnie jest z tą pozycją. Jestem oczarowana tą książką.Ten koktajl jest wart grzechu.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka  ,,Peterkin & Brokk. Księga czterech" sprawiła, że poczułam się, jak odkrywca nowego gatunku literackiego. Muszę przyznać, że nie pamiętam bym kiedykolwiek czytała taką powieść, która łączyła by  fantastykę z kryminałem, dlatego tym bardziej przypadła mi do gustu. Bohaterowie są świetnie wykreowani. Mnie serce skradł Odon, który jest takim Sherlockiem w ciele Froda. Sama fabuła jest wciągająca i nie ma tu mowy o nudzie. Cała historia, a właściwie ten zbiór 4 opowiadań napisana jest bardzo przyjemnym językiem, dzięki czemu przez książkę się płynie. Ta powieść to bardzo egzotyczny koktajl, który nie tylko już samym wyglądem zachęca do spróbowania ale  okazał się być bardzo smakowity, a przede wszystkim oryginalny. Fani Tolkiena, jak i Sherlocka będą usatysfakcjonowani, bowiem zostaną połączeni w jeden ogromny zespół. Kolejnym plusem tej powieści jest wspaniały klimat taki renesansowy. Niektórzy powiedzą, że to taki steampunk i będą mieć rację, bo i jego da się tutaj wyczuć. Dla mnie te historie są, jak oscypek z żurawiną, którego połączenie jest istną bombom smakową. Wszystko jest tutaj wyważone idealnie, a im dalej się idzie i czyta kolejną historię tym jest jeszcze bardziej smacznie,  jak w tych żelkach akuku, kiedy wgryziesz się w środek to docierasz do tego smakowitego nadzienia. Jestem pod wielkim wrażeniem tej kryminalno-fantastycznej przygody, jaką zgotował mi autor i z przyjemnością sięgnę po jego kolejną książkę. Myślę też, że jest to wspaniała lekturka dla tych, którzy chcą przeczytać coś świeżego i fajnego. Mrocznego jeśli chodzi o kryminał i fantastycznego. 


KOMU POLECAM? Fanom Tolkiena, fantastyki i kryminałów

💖 Za egzemplarz i mile spędzony czas dziękuję wydawnictwu💖 :

 


P.S Przepraszam Cię, że musiałaś/ łeś tak długo czekać na kolejną recenzję, ale musiałam nabrać energii i tej fizycznej i tej psychicznej, a gdzie się człowiek nie zregeneruje tak dobrze, jak w górach. Już wróciłam i jedziemy z tym mikserem na pełnych obrotach ;) Mam nadzieję...


środa, 17 lipca 2019

IDEALNY JAK DIABLI






Tytuł: Idealny jak diabli
Autor:  S.C Alekto
Ilość stron: 421
Wydawnictwo: WasPos
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Wystarczył jeden jego uśmiech, by wiedziała, że spotkała demona…
Adam spadkobierca fortuny Wetulanich niespodziewanie wraca do Polski. Młody, przystojny mężczyzna wkrótce staje się sensacją na uniwersytecie Jagiellońskim.
Gdy po raz pierwszy ją zobaczył, wyglądała na niewinną, ale jedno spojrzenie jej oczu sprawiło, że zrozumiał, jak bardzo się pomylił.Anna Maj jest ciężko pracującą studentką, której dzieciństwo wypaliło piętno na duszy. Dziewczyna stara się żyć jak inni, ale gdy zapada zmrok, cienie przeszłości nie przestają jej dręczyć.Spirala przeznaczenia zaczyna się poruszać.Oboje stanowią silne osobowości i zawzięcie strzegą swoich sekretów. Jednocześnie fascynacja między nimi wzrasta. Okazuje się bowiem, że mają więcej wspólnego, niż początkowo mogło się wydawać.
Tylko czy w brutalnym świecie rzeczywistości obdartym z magii i marzeń można napisać swoją własną bajkę? Nie zapominajmy, że prawdziwe baśnie są dużo bardziej mroczne i realne niż mogłoby się wydawać. Życie nigdy nie posługuje się cenzurą…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego formatu A5. Okładka jest lakierowana i niestety dość miękka i cieńka, więc ostrożnie, bo można bardzo szybko ją zniszczyć. Ja swoją zarysowałam uwaga : paznokciami, to chyba daje do myślenia prawda?  Utrzymana w dość ciemnej kolorystyce granatu, czerni z facetem na froncie. Oczywiście już możemy się domyślać, że będzie to historia erotico-romantico.  Książka mimo swej objętości jest lekka. Brak tu jakiegoś posłowia i skrzydełek. Wydanie te jest bardzo miękkie , jak szczotka i uwaga to nie jest egzemplarz recenzencki, a finalny. Czcionka jest bardzo zbita i mała, co przy dłuższym czytaniu sprawia trudność ( szczególnie jeśli tak jak ja czytasz wieczorami, w łóżku przy małej lampce). Kartki są beżowe, a każdy rozdział jest ponumerowany i ozdobiony  chmurką?, rozlaną farbą? No czymś takim. Całość wydania muszę niestety ocenić na: 4



OPINIA: Książka ,,Idealny jak diabli" już na samym wstępie rozczarowała mnie swym wydaniem. Jak na taką  wysoką cenę okładkową, wypada ona bardzo blado i muszę przyznać, że w takiej wersji to wydawnictwa wysyłają tzw recenzenckie egzemplarze, a nie finalne. Uwierz obejrzałam ją z każdej strony i nigdzie mi nie pisze, że to wersja przed korektą, więc muszę być krytyczna skoro mam w rękach finalną wersję. Przy takim wstępie wzrokowo- dotykowym co było dalej? Jak smakowało te ogniste danie? Czy marna prezentacja na talerzu okaże się być znikoma przy doznaniach smakowych jakie uraczę po degustacji ? Jeśli jesteś ciekaw/a to kubek w dłoń z ulubionym piciem ( tu proponuję coś mocniejszego) i słuchaj.

Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy czytanie erotyków było czymś wstydliwym. Kobiety czytały je po kryjomu nie przyznając się, że mają taką literaturę, jednak czasy się zmieniły. Mam wrażenie, że od kilku lat mamy  taki rozkwit tego typu literatury. Lekkiej, z odrobiną pieprzu i chili.  I nie powiem, bo sama lubię przekąsić taki dobry erotyk.   No więc kiedy w moje ręce wpadł egzemplarz ,, Idealny, jak diabli" podeszłam do niej z dystansem. Powiedziałam sobie: nie oczekuj od niej zbyt wiele. Tym bardziej, że już samo wydanie( wiem powtarzam się, ale krew mnie zalewa kiedy widzę  coś takiego za takie piniądze) mnie troszkę zniechęciło, ale kto wie może mnie ona jeszcze zaskoczy?

  I o dziwo muszę Ci powiedzieć, że już na etapie bohaterów dostałam plaskaczem  z liścia sałaty w twarz. Nareszcie mamy mądrą dziewczynę, która bardzo przypominała mi Eleonorę z mojej ulubionej powieści ,, Rozważna i romantyczna".  Anna w dzieciństwie przeżyła traumę, o której nie chce pamiętać. Skupia się więc na studiach, a miłostki nie są w jej głowie. Uważa, że na to przyjdzie jeszcze czas. Jej przyjaciółka z którą wynajmuje mieszkanie jest jak Marianna z przytoczonej przeze mnie powyżej powieści. Seks, alkohol, mężczyźni i zabawa o tym myśli ciągle Lena. Bardzo szybko zakochuje się w mężczyznach i nie rozumie powściągliwości przyjaciółki, bowiem najlepsze lata jej umykają. Bardzo podobała mi się ta relacja dziewczyn i ta różnorodność charakterów.

I na tym etapie myślę sobie:  jeżu , mam współczesną wersję ,, Rozważnej i romantycznej" , aczkolwiek wiem, jak to bywa kiedy w powieści pojawia się nagle ON i niczym zakalec w cieście pojawia się znikąd po przekrojeniu pięknego ciasta i nie powiem co nas wtedy strzela... dokładnie pulok ! delikatnie rzecz ujmując. No więc czytam dalej, modląc się by autorka tego nie zakaliła ( ehem słowotwórstwo mi się tu jakieś tworzy ) mówiąc po ludzku, nie spierdzieliła.

No więc pojawia się ŁON, który potrafi łonaczyć jak żaden inny chop. Przystojny, inteligentny przyciąga do siebie kobiety niczym nektaryna owocówki. Tajemniczy, niedostępny, a jednak zainteresowany naszą Anną, która go niby nie chce, a chce.  Oklepane prawda? Znamy to, jedliśmy to, tyłka nie urywa. I tu po raz kolejny autorka mnie zaskoczyła, bowiem Adam mimo, że jest idealny to właśnie ten aspekt budzi w głównej bohaterce niepokój. Dlatego postanawia poznać go bliżej, bowiem nikt nie wie, kto tak na prawdę ukrywa się za tą piękną maską anioł, czy sam diabeł? I właśnie to postanawia odkryć Anka trzymając się z dala od przystojniaka. Sam bohater nie stara się zaciągnąć naszej bohaterki do łóżka, nie robi jej żadnych dwuznacznych gestów, nie mówi obleśnych tekstów. Nie, on totalnie olewa naszą bohaterkę. Czujesz to ? Olewa główną bohaterkę i nie smoli do niej cholew ! I w tym momencie pomyślałam sobie, że to jest coś innego i bardzo świeżego.




Szok, szok, niczym guma Shock ( kto pamięta tę gumę ? ;) ) tak  zaskoczyła mnie ta powieść swym mocno kwaskowym smakiem, by zaraz ułagodzić mnie  bardzo słodkim sokiem.  Jestem zaskoczona całą tą historią. Zapytasz: dlaczego? Byłam przekonana, że dzierżę w rękach erotyk, a tu buum, to nie jest erotyk !! ( teraz zobaczymy kto czyta całą recenzję ;)  )  Z drugiej strony zobacz, jaką moc ma okładka. Byłam święcie przekonana o tym, że to będzie ten gatunek, a tu takie świetnie zaskoczenie, jeszcze tak mówię, jeśli do połowy książki nie pojawi się goła rzyć  to jestem w niebie- i byłam . W dodatku nadmienię, ze jest to debiut i to tak znakomity. Fabuła tak bardzo mnie wciągała strona po stronie, jak maszyna do waty cukrowej i tak mną obracała na patyczku, w którą tylko chciała stronę  . Aspekt psychologiczny  to cacuszko, niczym z brudnego piachu wydobyty bursztyn. I serio nie mam się do czego tu przyczepić, choćbym chciała jeżeli chodzi o treść.Nie mam bladego pojęcia w jakim garnuszku gatunkowym mam ugotować tę powieść. Thriller ale taki bardzo delikatny, romans , obyczajówka, New adult ?  Chyba wszystkiego po trochu. Jest genialnie, ta książka to świeżo zerwana mięta z krzaczka, która samym już zapachem nas orzeźwia.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Idealny jak diabli" to moje totalne zaskoczenie pod każdym względem. Uwielbiam takie sytuacje, kiedy moje oczekiwania wobec powieści pękają niczym bańki mydlane w pozytywnym znaczeniu.Oczekujesz po książce jednego, a tu bum otrzymujesz całkiem coś innego. Myślisz, że to kurczak, a okazuje się, że to kaczka. Bohaterka Anka skradła moje serce. Ta dziewczyna jest tak znakomicie wykreowana, że kapcie i szczęka opadały mi za każdym razem, kiedy autorka odkrywała przede mną kolejną kartę. W genialny sposób bowiem ukazała nasze tzw dwa oblicza, które każdy z nas posiada i nie chętnie odkrywa drugą stronę medalu lub ściąga swą idealną maskę. A co kryje się po drugiej stronie ? O tym właśnie opowiada ta książka. Adam również dotrzymuje bohaterce kroku w tej genialności. Najbardziej co mnie ujęło, to fakt, że momentami książka nawiązuje do klasyku ,, Rozważna i romantyczna" za co już na wstępie byłam ugotowana niczym kluski we wrzątku. Fabuła trzyma w napięciu i wciąga tak mocno, że nie oderwiesz się od niej dopóki nie rozwiążesz całej tajemnicy, a uwierz mi jest ich tu sporo. Język to kolejny plus, lekki, przyjemny, sprawi, że zatracisz się w tej historii zapominając o kawie, czy herbacie, która stygnie na stoliku.  Jestem zaskoczona tym debiutem tak mocno, że plasuje się on bardzo wysoko na mojej półce. Zachwyt, szok, zafascynowanie, zakochanie to tylko parę słów, które mogą opisać moje emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. I przyznaję na szczęście, że marna prezentacja na talerzu okazała się być znikoma przy doznaniach smakowych, jakich uraczyłam degustując tę książkę. Powiem krótko to istna opera smakowa. Jeśli szukasz czegoś lekkiego, a zarazem ekscytującego to z czystym sumieniem polecam Ci tę powieść, będziesz tak jak ja zadowolona.


KOMU POLECAM? Wszystkim, bez wyjątku

P.S Mam nadzieję, że ta bardzo luźna i nietypowa recenzja przypadła Ci do gustu. Chciałam w niej pokazać Ci, jak okładka może zmylić czytelnika i jego oczekiwania w stosunku do niej. 

Za egzemplarz i wspaniałe doznania dziękuję wydawnictwu :


piątek, 12 lipca 2019

INDYGO








Tytuł: Indygo
Autor:  Michał Jan Chmielewski
Ilość stron:263
Wydawnictwo: Literate
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: dzieci, zaginięcia, seryjny morderca, tajemnica, mrok, groza

Zło czai się w każdym z nas....


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Dwoje nastoletnich przyjaciół.

Ona i on, połączeni przez wspólne tajemnice i tragedie. Muszą stawić czoła śmiertelnemu niebezpieczeństwu poszukując odpowiedzi na pytanie, dlaczego w Baskin giną dzieci.

Nieprzygotowani wkraczają w świat dorosłych. Walczą z demonami przeszłości, których głos jest silny i przerażający. Odnajdują prawdę, przyjaźni i miłość. Płacą za to cenę, być może zbyt wysoką.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest formatu A5 czyli standardowa, ze skrzydełkami. Okładka jest matowa i na szczęście jest to z tych co to nie zostawiają odcisków palców. Utrzymana jest w dość mrocznym klimacie, bowiem mamy tu dominację granatu z czernią. Na froncie siedzi na krześle dziewczyna, która jakby na coś czeka, skierowana do czytelnika tyłem. Patrząc na okładkę odczuwamy pewien niepokój. Duży biały tytuł na tym ciemnym tle jakoby świecił groźnie nad postacią.  Kartki są beżowe, a czcionka przyjemna dla oka. Każdy rozdział rozpoczyna się od nowej strony i jest ponumerowany, a podrozdziały zaznaczone gwiazdeczką. Całość mamy jeszcze podzielone na 4 części. Brak tu jakichkolwiek dodatków związanych z treścią. Całość wydania oceniam na: 5




OPINIA: Książka ,, Indygo" bardzo zainteresowała mnie swoim opisem. Jak już wspomniałam Ci niedawno, zatęskniłam za recenzowaniem troszkę mroczniejszych i mocniejszych pozycji. Dlatego tym bardziej ucieszyłam się, że wpadła ona w moje bardzo głodne ręce i oczy.  Czy jest więc mentolowa moc ? Czy jest tak wstrząsająco jak to obiecuje tył książki? Jeśli jesteś ciekaw(a) to kawa/ herbata w dłoń i słuchaj.


    Nie będzie to recenzja z tych dłuższych, bowiem sama książka nie jest obszerna, a też nie chcę pozbawić Cię tej genialnej zabawy w detektywa.  Dlatego dziś będzie krótko, ale na temat. Jak zawszę zacznę standardowo od przybliżenia postaci. Jest tu aż 3 bohaterów, którzy mają ogromne znaczenie dla fabuły.

    Adrianna Majewska to 13 latka, która nie boi się niczego. Można by powiedzieć, że to taka typowa chłopczyca, która zadaje się z nicponiami i spędza większość czasu. Jednak pod tą twardą powłoką skrywa się bardzo wrażliwe dziecko, które musi uporać się z własnymi demonami przeszłości. Kiedy więc spotyka Emila wszystko nabiera tempa.

    Emil Czaja to chłopak, który odbiega od reszty swoich kolegów. Jest cichy, nieśmiały,a przez zdarzenie z cyrklem w roli głównej, staje się dziwadłem i pośmiewiskiem. Nic więc dziwnego, że jest samotny i pragnie znaleźć sobie kogoś z kim mógłby się zaprzyjaźnić. Dziwnym trafem taką osobą staje się dla niego Adrianna czyli Ruda.

    Tych dwoje zbliża się do siebie w momencie kiedy znika ich kolega. Szkopuł tkwi w tym, że dochodzi tu do zbyt regularnych zaginięć nieletnich. Nasza dwójka postanawia więc dowiedzieć się kto za tym stoi? I co się dzieje z dzieciakami? Przecież nie mogły tak nagle wyparować z małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają.

    I takim sposobem dochodzimy do tajemniczego Kusaka, który już na pierwszych stronach kart opowiada nam o sobie. To seryjny morderca, który swą cierpliwością, sprytem i mądrością uwił sobie całkiem wygodne mordercze gniazdko w Baskin. Kim jest? I dlaczego gustuje w dzieciach? O tym dowiesz się już z treści.



   Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Jest tu bowiem delikatnie wpleciony motyw fantastyczny, element, który nawet delikatnie pachnie horrorem. Muszę Ci powiedzieć, że uwielbiam ten składnik, a właściwie postać, która pojawia się w literaturze grozy. Zawsze wtedy wywołuje u mnie ciarki na skórze. I tym razem też tak było. Dodajmy do tego tajemnicze zniknięcia dzieci i osobę, która wie co się z nimi dzieje i opowiada o tym czytelnikowi. Jestem usatysfakcjonowana, bo dostałam to co chciałam. Jest mrocznie, groźnie, a sama fabuła trzyma Cię do ostatniej strony w napięciu. Tu nie da się przewidzieć, co będzie za chwilę, bo powiem Ci szczerze, autor wystrychną mnie na dudka z jedną sytuacją, za co ma u mnie ogromny plus.  I choć myślałam, że straciłam najfajniejszą zabawę z odkrycia, kto za tym stoi? to kochana/y, jak ja się na szczęście pomyliłam w tym osądzie. Jest mentolowa moc, że zmrozi Cię w całości w bryłę lodową. Autor spełnił swą obietnicę w 100%


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Indygo" to książka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła swoim klimatem. Jest tu mroczno, niebezpiecznie, a zło wylewa się z różnych zakamarków tej małej miejscowości. Tajemnicze zniknięcia, dziwny chłopak i seryjny morderca, sprawiają, że ta książka wciąga niczym prażony słonecznik, od którego nie jesteśmy w stanie się oderwać, choć już bolą nas palce, czy zęby. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Oczywiście jak to ja, bardziej byłam zachwycona kreacją złoczyńcy, który muszę przyznać w swych zbrodniach był można rzec prawie profesjonalistą. Ale żeby Cię nie zmyliło te Karmi, że niby tak słodko, to zabrakło mi tu psychologii. Jeżeli już mamy seryjnego mordercę to dobrze by było poświęcić mu troszkę więcej uwagi pod tym względem. Jego przeszłości, emocjom itd. Natomiast fabuła  jest wartka, a język tej powieści naprawdę lekki mimo tej panującej grozy jest przyjemny. Książkę pożarłam niczym głodny rzucający się na Hot-Doga. Nie ważne skąd ta parówka? ważne, że mięso. Ta powieść zaskakuje i wywołała u mnie ciarki na skórze i to według mnie jest najlepsza odpowiedź na pytanie: czy warto ją schrupać? Ja osobiście Ci ją polecam jeśli lubisz książki, które dostarczają znakomite i niezapomniane emocje.

KOMU POLECAM? Osobą które lubią thrillery, kryminały

Za egzemplarz i zmrożenie serdecznie dziękuję wydawnictwu :