piątek, 20 listopada 2020

NAS DWOJE

 

 


 

 

Tytuł:Nas dwoje

Autor:  Holly Miller

Ilość stron:476

Wydawnictwo: Muza

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:elementy fantastyki, miłość, psychologia, obyczajówka

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Są książki, które sprawiają, że serce czytelnika rozpada się na milion kawałków. Poruszają, skłaniają do refleksji i wywołują morze łez. Taką powieścią jest "Nas dwoje", zachwycający debiut literacki Holly Miller. To historia o miłości z góry skazanej na niepowodzenie oraz o trudnych wyborach i decyzjach, które zaważają na całym życiu. Jedna z najpiękniejszych i najsmutniejszych powieści tego roku!

Joel jest singlem od czasu, gdy poprzysiągł sobie, że już nigdy się nie zakocha. Wie, że jeśli obdarzy kogoś uczuciem, tę osobę może spotkać coś złego. Kiedy jednak na swojej drodze spotyka przeuroczą Callie, jest przekonany, że długo nie wytrwa w swoim postanowieniu. Dziewczyna ma być dla niego szansą na szczęście.

Callie niedawno straciła najlepszą przyjaciółkę, która zginęła w wypadku. Wciąż jeszcze nie doszła do siebie po tragedii, nadal w jej życiu dominują smutek i przygnębienie. Z powodu śmierci koleżanki porzuciła marzenia o karierze ekologa, by pomóc mężowi Grace w prowadzeniu kawiarni. Ale wystarczy, że spojrzy na wpadającego coraz częściej na kawę i ciastko Joela, by wiedzieć, że właśnie trafiła na miłość swojego życia. Oboje wydają się dla siebie stworzeni. Młodzi, spragnieni ciepła i bliskości, poszukujący sensu życia. Ich historia dopiero się zaczyna, ale Joel już wie, jak się skończy...

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

  Książka jest standardowego wymiaru A5, a co najważniejsze jest tak miła w dotyku, czyli ma formę miziu miziu. Nie wiem co to za materiał, ale  ja go tak nazwałam, na szczęście nie zostawia odcisków palców. Posiada  skrzydełka i cudowną metaliczną miętową wklejkę. Utrzymana jest w  ciemnej kolorystyce co bardzo mi się podoba. Mamy zatem odcienie jasnego niebieskiego, granatu, czerni i pastelowego żółtego. Napisy są wypukłe i lakierowane.  Okładkowa para czyli dziewczyna i chłopak siedzący na gzymsie chyba, patrzą w dal. Morze, plaża, a wszystko to w gwiaździstą noc. Co w środku ? Mamy beżowe, cienkie kartki, że przebijają wyrazy na drugą stronę. Bardzo przyjemną czcionkę dla oka. Rozdziały są ponumerowane, a podtytuły są nazwane od imion bohaterów, co ułatwia nam całą sprawę, z czyjej teraz perspektywy poznajemy historię.Dodatkowo fabuła jest podzielona na 4 części, które ukazują nam ową historię w tzw latach. Całość wydania oceniam na : 5 -



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Postanowiłam sięgnąć po coś lekkiego, bo wiem, piszecie mi, że w obecnym czasie szukacie właśnie takich książek. Więc wzięłam z góry nowy romans i zaczęłam czytać. Powiem, Ci że może i jest to coś lekkiego, ale emocjonalnie to gruba kobyła. Nie zdradzę na razie nic więcej tylko już spieszę Ci powiedzieć o czym jest ta powieść, jak smakuje i czy warto ją zjeść ? Jeśli jesteś ciekaw to usiądź wygodnie, weź sobie coś do picia, jedzenia i słuchaj co Ci mam do opowiedzenia.

Mamy tutaj dwójkę głównych bohaterów, którzy są jednocześnie naszymi narratorami. Callie to bardzo ciepła, sympatyczna dziewczyna, która po stracie swej przyjaciółki zapomniała, jak to się żyje pełną piersią. I choć jest bardzo kontaktową i otwartą osobą, gdzieś zatraciła swą spontaniczność i chęć do podróżowania, podejmowania jakiś szalonych decyzji. Kiedy w jej życiu pojawia się Joel, kobieta zaczyna na nowo odkrywać uroki bycia młodym.

Joel to młody, wycofany mężczyzna, który na pierwszy rzut oka wygląda na aspołecznego człowieka, nieśmiałego, wręcz jak to się mówi zdziczałego i wylęknionego. Jednak nikt nie zna prawdziwego powodu jego zachowania. Otóż Joel ma prorocze sny o każdej osobie, która jest w jakiś sposób dla niego ważna. Dlatego jego liczne związki są nieudane, a przyjaciele odchodzą od niego, no bo kto by wytrzymał dłużej z osobą, która zachowuje się irracjonalnie i np krzyczy wniebogłosy, nie pij tej kawy bo dostaniesz sra.., a potem gdy go nie słuchasz faktycznie tak się kończy owy wypad do restauracji.  Dlatego też ten mężczyzna ma tylko 2 znajomych i stroni od reszty ludzi. Znajomość przyszłości jest bardzo męcząca co widzimy na jego przykładzie. Ochota chronienia najbliższych często kończy się owymi irracjonalnymi zachowaniami, których nie chce wyjaśnić. No bo przyznanie się iż zna się przyszłość wiadomo jak się skończy. Zostałby uznany za szaleńca i wylądowałby w psychiatryku, a tego nie chce Joel. Kiedy więc spotyka Callie walczy ze sobą i rodzącym się między nimi uczuciem. Jednak czy człowiek da radę wygrać z tak potężną siłą samotnie ?



Jak widzisz bohaterowie są na prawdę bardzo osobliwi, a przez to ciekawi. Sam element tutaj owego widzenia przyszłości jest tylko parokrotnie podkreślony, co na pewno spodoba się osobą, które nie lubią fantastyki. Sama fabuła jest bardzo ciekawa, bardziej nastawiona na obyczajówkę, romans. Mamy tutaj bardzo dużo opisów, przemyśleń, co powoduje, że zaczynamy przywiązywać się do postaci. Rozumiemy ich pobudki jakie nimi kierowały. To dość powolna historia i przyznaję, że momentami ziewałam przez owe jak już wspomniałam bardzo szczegółowe opisy, choć z drugiej strony pozwalały one dogłębnie poznać bohaterów.. Powtórzę się ale owy fantastyczny element pojawia się może z 5 razy więc jeśli nie lubisz takich zabiegów to spokojnie tutaj go przeżujesz. I jeśli miał on wnieść coś do historii to faktycznie wniósł- niepewność.  Do samego końca nie wiemy bowiem, co, kiedy i w jaki sposób zakończy się owa miłosna przygodna bohaterów? To wie tylko Joel. Czytelnik- czyli Ty niczym taki obserwator wydarzeń towarzyszysz tej dwójce z ich walką z przeznaczeniem- jakie zgotowało im życie. Uważam, ze to ciekawa książka- inna, ale piękna.Momentami filozoficzna, bardzo emocjonalna, bo gra na uczuciach czytelnika, a przede wszystkim mądra.

 

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Nas dwoje" podbija serca wielu czytelników. I jeśli mogę ją porównać do czegoś to zdecydowanie do nowego smaku czipsów. Owym ziemniakiem, czyli podstawą są bohaterowie. Są genialni, bardzo ich polubiłam, może ze względu na to, że są wykreowani pod kątem psychologicznym . Wiemy co czują, co nimi kieruje. Ową kruchością czipsa jest ukazanie tutaj związku, jako czegoś lekkiego, delikatnego, nad czym trzeba całe życie pracować. Autorka bowiem zwraca uwagę na fakt, że same uczucie czasem nie wystarcza, by być ze sobą. Owym nowym smakiem może kurkowo- śmietankowym ( nie widziałam takiego smaku, choć może i owa firma kiedyś taki wypuściła) jest sam element bycia ową wyrocznią, która widzi przyszłość. Joel stara się walczyć z ową pradawną siłą, by zmienić bieg zdarzeń, czy mu się to uda?  Książka jest bardzo wciągająca, ciekawa. Jednak minusem, jaki tutaj znalazłam czyli ową chemią dodawaną do tego typu produktów były dla mnie długie, czasem zbyt szczegółowe opisy. To powodowało, że niejednokrotnie się nudziłam, by znowu wpaść w ten ciekawy wir zdarzeń. Powieść ta jest smutna, jednak nie na tyle bym płakała.Nostalgiczna-zdecydowanie, bo skłania czytelnika do różnych egzystencjalnych przemyśleń. Czy warto ją schrupać? Mi ona smakowała, może nie aż tak, że miałam jakieś smakowe uniesienia, ale była bardzo dobra.

 

KOMU POLECAM?Osobom, które chcą przeczytać bardzo piękny, mądry romans

P.S Jeśli ta recenzja była trochę chaotyczna to tylko ze względu na to, że nie chciałam za dużo zdradzić z fabuły, a z drugiej strony chciałam ukazać, jak wartościowa jest ta książka.

Za egzemplarz i chwile nostalgii dziękuję:

 


 

 

poniedziałek, 16 listopada 2020

WILCZY APETYT

 

 

 


 

 

Tytuł:Wilczy apetyt

Autor:   Emilia Jabłonowska

Ilość stron:283

Wydawnictwo: Novae res

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:epidemia, młodzież, obóz, dystopia, sekrety

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Dokąd doprowadzi cię głód prawdy?

Amanda, córka dyrektorki obozu dla zarażonych niebezpiecznym wirusem, za rok kończy szkołę i musi podjąć decyzję, co zrobić ze swoją przyszłością. Coraz częściej myśli o tym, by spróbować dostać się do obozu i poznać na własne oczy realia życia przebywających tam zarażonych, które są utajnione przez rząd. Amanda wie jedynie, że w tym owianym tajemnicą miejscu przebywa jej zarażony tata. Kiedy w końcu udaje jej się wejść do obozu dzięki pomocy zaprzyjaźnionego chłopaka, okazuje się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej, niż do tej pory jej wmawiano…

Co zmieni w życiu Amandy prawda, którą wkrótce odkryje?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła ! 

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Utrzymana jest w kolorystyce zieleni, brązu oraz czerni. Na froncie widzimy las i rękę obejmującą pień. Ma w sobie coś klimatycznego i niepokojącego. Sama okładka jest miękka i lakierowana. Brak skrzydełek. Czcionka przyjemna dla oka, a rozdziały są podzielone na bohaterów, a podrozdziały ponumerowane. Brakowało mi tu jakiejś mapki np obozowej ale to tylko takie moje widzimisie. Strony są grubsze i w kolorze beżu.




OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

Książka ,, Wilczy apetyt" bardzo zaintrygowała mnie swoją tematyką. Nie ukrywam, że jest to dystopia, którą mogę śmiało porównać do Igrzysk śmierci, czy Niezgodnej. A już najbardziej do  filmu ,, Miasto ślepców". Co zatem ta powieść ma wspólnego z tak kultowymi tytułami? I czy warto jej skosztować?  Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

 

Głównymi bohaterami są Amanda 17 letnia córka dyrektorki obozu dla zarażonych osób oraz Kuba młody mężczyzna, który pragnie odkryć prawdę o tym czym tak naprawdę jest obóz? I czy faktycznie istnieje jakakolwiek choroba?

Powiem tak, od samego początku czuć, że książka jest skierowana dla tzw nastolatka.  Amanda walczy z tak zwanymi problemami młodego pokolenia, czyli brak zrozumienia z dorosłymi, pierwsza miłość i chęć uzyskania podstawowych informacji o swoim biologicznym ojcu. A że wszystkie odpowiedzi są w obozie to postanawia się do niego wedrzeć. Amanda to taka typowa znana z innych powieści cicha myszka, dobrze się ucząca dziewczyna, która pod wpływem zmiany warunków nagle przeistacza się w całkiem inną osobę.  Fakt faktem,że od samego początku wiemy, że jest inteligentną bestią, ale nadal pozostaje szarą myszką.

Kuba to taki  bohater szemrany.  Z jednej strony kieruje się dobrymi pobudkami, a z drugiej strony robi jakieś machloje, o których czytelnik dowiaduje się zdawkowo. Ja uwielbiam w literaturze takie nieoczywiste postacie, a on właśnie na taką jest wykreowany. Z początku polega na Amandzie i jej wpływach, jednak sam od siebie również wiele daje. Pokazuje dziewczynie świat, o którym nie miała pojęcia żyjąc jakoby w kloszu. 

Mamy jeszcze matkę Amandy, która jest kochającym lecz surowym rodzicem. Co też chyba jest powodem owego buntu to fakt, że kobieta nie chce opowiadać o swym mężu oraz przeszłości.

Olaf i Janina to postacie, które z jednej strony są postaciami pobocznymi,  a z drugiej bardzo ważnymi. To one niejednokrotnie nadają owy rytm całej powieści.



To co mnie zachwyciło w tej powieści to świat przedstawiony. Mamy bowiem świat, który został zaatakowany przez epidemię, która wpływa na DNA człowieka. Rządzący wymyślili więc obozy, w których to leczy się owych zakażonych. Jednak to co najdziwniejsze, jest fakt, że osoby takie znikają już na zawsze z życia społeczeństwa, a ich prawdziwy stan jest ukrywany przed światem. Owa zaraza sprawiła, że system życia zmienił się diametralnie. Mamy klasy podzielone na płeć. Zawieranie małżeństwa może odbywać się tylko i wyłącznie między osobami z tego samego rocznika. A wszelakie imprezy, czy kontaktowe sporty zostały zniesione. Wiele zawodów wymarło, a dzieci mogą się uczyć o nich tylko z książek. Jakby tego było mało mamy poruszony problem kanibalizmu, który się szerzy wśród zarażonych. Jak widzisz jeśli chodzi o ten element powieści, jest on bardzo mocnym plusem.

 

A co z fabułką? Jest bardzo interesująca. Może dlatego, że jest w obecnej sytuacji tak realistyczna pod pewnym oczywiście względami.  Czyta się ją szybko, bo jest też napisana prostym, lekkim językiem. Owe tajemnice, czy intrygi może nie są aż tak wybitne, jednak jakieś próby są. To o czym warto wspomnieć to fakt, że mamy parę krwawych scen. Jak wspomniałam mamy bowiem motyw kanibalizmu. Mnie owe opisy nie przerażały, z tego względu że już troszkę mocniejszych książek przeczytałam, ale jeśli ktoś nie miał styczności z takimi scenami to warto wiedzieć, że są. 

Kolejną sprawą, wartą poruszenia to klimat powieści. Jest on bardzo brudny, momentami ciężki i krwawy. Owa tajemniczość i lęk będą  towarzyszyć Ci przez większość lektury. Uważam ten zabieg za bardzo udany.


 

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,,Wilczy apetyt" jak na debiut wypada dobrze. Nie jest to może ambitne dzieło, jednak bardzo interesujące i mimo wszystko wciągające. Mogłabym porównać tę powieść do słonego paluszka. Ową solą z pewnością jest motyw kanibalizmu, który wiedzie prym w całej tej historii. Jest on wyrazisty i konkretny. Samym paluszkiem jest klimat i fabuła. Mroczny, momentami przerażający jest fundamentem, który potrafi wciągnąć. Sama historia jest bardzo ciekawa. Przypomina mi Igrzyska Śmierci, czy Niezgodną pod tym względem, że mamy jakieś podziały w społeczeństwie i mamy bohaterkę, która nie pasuje do reszty, chce odkryć prawdę, która może spowodować, że owy wydawać by się mogło stabilny system może runąć. Znajdziemy tutaj również nawiązania do słynnego filmu ,, Miasto Ślepców", gdzie i tam motyw choroby, odizolowania chorych ludzi występuje. Minusem są według mnie bohaterowie. Są krusi jak ten paluszek pod tym względem, że nie da się ich polubić. Dodatkowo jakoś nie wzbudzili we mnie aż takich emocji. Myślę, że to też zasługa braku konkretnego czarnego charakteru. Jedyną postacią, która mnie zaintrygowała to Kuba poprzez swą dwoistość zamiarów stał się dla mnie wyrazistszy na tle pozostałych postaci.  Czy warto zatem schrupać tę książkę? Jak najbardziej. Jest to dobra młodzieżowa dystopia, która może zainteresować wielu czytelników. Potrafi wciągnąć czytelnika do swego świata. Także śmiało próbuj,  w szczególności ze względu na owy motyw kanibalizmu polecam, bo jest tu na prawdę fajnie przedstawiony.

 

KOMU POLECAM? Osobą lubiącym ten gatunek

 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu :


 


czwartek, 12 listopada 2020

KASACJA- CHYŁKA

 

 

 


 

 

Tytuł:Kasacja

Autor:  Remigiusz Mróz

Seria: Chyłka

Ilość stron:492

Wydawnictwo: Czwarta strona

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:thriller, prawo, morderstwo,

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Manipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat…
Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu z ciałami ofiar.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miziasta, czyli miła w dotyku. Jednak niestety zostawia wszelkie odciski palców. Moja wygląda po przeczytaniu jak po jakiś tragicznych przejściach, a trzeba zauważyć, że ja podczas czytania nie jem, nie piję, a mimo to była na koniec cała w odciskach. Jedynie napis jest lakierowany i odstający.  Utrzymana jest w kolorach beżu, brązu, czerni. W tle widzimy miasto, kobietę odwróconą do czytelnika tyłem. Na froncie stoi mężczyzna z aktówką i garniturem. Według mnie okładka oddaje klimat fabuły. Kartki są beżowe, czcionka bardzo przyjemna dla oka. Mamy całość podzieloną na 3 części, a każdy podrozdział jest ponumerowany. Brak skrzydełek na okładce. Całość wydania oceniam na: 4+



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 W końcu po chyba 2 latach posiadania tej serii wzięłam się za jej czytanie. I pewnie zastanawiasz się dlaczego teraz? Co tak późno? Ja mam jedną odpowiedź: poprostu przyszła mi wreszcie ochota na zapoznanie się z Chyłką. I nie powiem, bo legendy już o niej krążą, co dodatkowo trochę mnie przerażało- hej 11 tomów jeszcze przede mną, a jak okaże się, że to totalnie nie moja bajka to co wtedy? Jednak postarałam się uciszyć me głodowe potworki i wzięłam się za konsumpcję. Zatem jak smakuje  Kasacja? I czy warto ją schrupać?


Muszę się jeszcze do czegoś Tobie przyznać, że zrobiłam ogromniasty błąd, za który powinnam dostać nudelkulom po łebie- mianowicie zobaczyłam serial, a teraz ją czytam. Wiem, wiem tak się nie robi, ale po prawdzie właśnie to dodatkowo zmotywowało mnie by przekonać się, czy produkcja oddaje chociaż 90% fabuły, charakteru postaci itd. 

Głównymi bohaterami są Joanna Chyłka i Kordian Oryński.  Aśka to taka bizneswomen z jajami. Jest silna, odważna i nie boi się mówić tego o czym myśli. Pracując w świecie mężczyzn, a w dodatku pracując jako adwokat, broniąc często zwyrodnialców, musi być taką odporną psychicznie babką. To co mi się w niej podoba to jej poczucie humoru oraz inteligencja, którą umiejętnie wykorzystuje. I choć z opisu Kordiana, wiemy, że jest atrakcyjną kobietą nie epatuje seksapilem i nie wykorzystuje go dla własnych celów. To kolejny plus tej bohaterki. Ona wie kim jest i czego się od niej wymaga. 

Kordian, który dostaje przezwisko Zordon to typowy młody człowiek prosto po studiach. Jego wyobrażenia co do pracy są typowe. Głowa pełna marzeń, która nagle uderza w drzwi do rzeczywistości. Chłopak bardzo szybko zdaje sobie sprawę, że dzięki mentorce Joannie może się wybić w przyszłości i nauczyć się od niej wiele. Jest naiwny to prawda, ale przy tym bardzo pracowity i zdeterminowany. To za jego sprawą i dociekliwością lub brakiem obeznania poznajemy świat prawniczy.

Mamy i parę pobocznych postaci, które są bardzo barwne, że czytelnik zapamiętuje ich mimo ich krótkotrwałych epizodycznych wystąpień. Dodatkowo bardzo podoba mi się czarny charakter tej powieści, który jest tak dwulicowy i nieoczywisty,że pokochałam jego kreację. Właśnie takie złole to mistrzostwo.



Na a co z fabułką? Muszę przyznać, że jest bardzo wciągająca. Bałam się o język prawniczy, który tu wielokrotnie występuje, jednak komentarze Chyłki szybko niweczą owe naukowe wstawki. Jednak mimo to owy zabieg bardzo mi się podobał, bo dodaje owego realizmu co do całej historii. Liczne zwroty akcji to kolejny bardzo fajny zabieg, który tutaj potrafi nieźle zamieszać, zaskoczyć. Sama sprawa młodego mężczyzny, bogacza Langera jest bardzo ciekawa. Do samego końca nie wiadomo bowiem, czy jest on seryjnym mordercą psychopatą, czy ktoś go wrabia, by niewinny, bogaty dzieciak dostał za swoje i siedział za karę w więzieniu. To chyba właśnie owy klucz sukcesu tej powieści. Jej nieprzewidywalność, intrygi i bardzo ciekawa fabuła z życia wręcz wzięta. Dialogi to kolejny ważny element tej układanki. Liczne cytaty okraszone humorem nie raz wywołały uśmiech na mej buzi. Cyniczna, często sarkastyczna Chyłka, potrafi rozbawić lub zaskoczyć czymś mądrym. 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Kasacja to zdecydowanie Chaczapuri Adżarskie. Owym pysznym ciastem drożdżowym jest sama fabuła. Bardzo wciągająca, która przybliża nam prawniczy świat. Dodajmy do tego realistyczne wzmianki typu ulic, miejsc, sprzętu, które dodatkowo powodują, że czytelnik jest w stanie uwierzyć iż tak to może wyglądać w świecie prawa. Trzema serami : żółty, feta oraz mozzarella to bohaterowie tej powieści : Zordon, Chyłka i nasz czarny charakter. Ta trójka razem tworzy wspaniały team, który nadaje całej powieści nieziemski smak. Genialnie wykreowani pod względem psychologicznymi. Mogłabym się jedynie doczepić do relacji Zordona i Chyłki, którzy zbyt szybko się ,, znają" że po drugim dniu pracy mężczyzna mówi : bo wiesz jaka ona jest. A skąd on wie? Rozumiesz o co mi chodzi, jak ten wielki wybuch miłości po spojrzeniu sobie głęboko w ślepia. Natomiast cała reszta jest fenomenalna. Cyniczna i waleczka Chyłka, sprytny i inteligentny złol i Kordian naturszczyk pełen pasji i zaangażowania. No i na koniec wbitym ściętym na sadzone jajkiem jest dla mnie sam motyw zbrodni i świata prawników, jaki tu otrzymujemy. Istne złote zaskoczenie, pełne prostoty, realizmu, a przy tym tak nowatorskie. Po prostu pycha. Czy warto schrupać tę powieść? Mimo moich obaw powiem, że warto jej skosztować. Bardzo mi zasmakowała. I tę część polecam z ręką na sercu. Nie wiem jak z kolejnymi będzie, ale ta jest przepyszna.

P.S Napisz mi w komentarzu, czy chcesz się dowiedzieć co sądzę o dalszych częściach, bo to że je będę czytać to pewne, ale nie wiem, czy Ciebie to będzie ciekawić. Wszak to jednak już pomału kultowa seria :)

 

KOMU POLECAM?Osobom, które lubią kryminały, interesuje ich świat prawników.

 

 

 

poniedziałek, 9 listopada 2020

TAMTA KOBIETA

 

 

 


 

 

 

Tytuł:Tamta Kobieta

Autor:  Mary Kubica

Ilość stron:347

Wydawnictwo: Poradnia K

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:samotność, znęcanie psychiczne, morderstwo, seryjny morderca, choroba psychiczna, zdrada,

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Próbuje uciec, ale prześladuje ją tamta kobieta... Poturbowani rodzinnymi przejściami, Sadie i Will Foustowie przeprowadzają się z Chicago do sennego miasteczka w Maine. Nie na długo odnajdują spokój. Kiedy zostaje zamordowana ich sąsiadka, atmosfera wokół nowych lokatorów zaniedbanego domu gęstnieje. Lokalną społeczność opanowują podejrzenia i strach, a Sadie zaczyna obsesyjnie zagłębiać się w mroczną tajemnicę śmiertelnej nocy. Jednak to nie morderstwo najbardziej nią wstrząśnie. Co takiego odkryje? I czy cena prawdy nie będzie zbyt wysoka?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Matowa okładka nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce czerni, bieli oraz żółci. Na froncie widzimy stojącą, górującą kobietę a w środku niej wolnostojący dom w środku nocy ze światłem w oknie, które serwuje już na tym etapie nam dreszczyk emocji. Już teraz mogę powiedzieć, że okładka idealnie wpasowuje się i oddaje treść. Jest mrocznie, tajemniczo i ponuro. Kartki w środku są koloru beżowego, a ich gramatura należy do tych grubszych. Wielkość czcionki- jest mała ale mimo to czytelna, więc spokojnie, aż tak się nie męczyłam podczas nocnego czytania.  Rozdziały noszą imiona 4 bohaterów, bo z ich perspektywy poznajemy tę historię. Książka posiada również skrzydełka, bo zapomniałam o tym wyżej wspomnieć. Całość oceniam na:5


OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

Listopad to miesiąc zimny, deszczowy i bardzo nostalgiczny. Dlatego bardzo chętnie w tym okresie uwielbiam czytać  książki z dreszczykiem. Dlatego popijając gorącą czekoladę i opatulona w milutki, ciepły kocyk z bamboszkami w kotki, przychodzę  opowiedzieć Ci jak smakuje ,, Tamta kobieta". Zabrzmiało to tak jakbym była jakimś kanibalem, ale przysięgam jestem tylko pożeraczem książek.. ewentualnie moich własnych warg, bo czytając tę powieść bardzo mocno, wręcz do krwi zagryzałam wargi podczas lektury. Do rzeczy. Czy warto zakosztować tej książki? Jak ona smakuje? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

 

Mamy 3 narratorki i jednego narratora, którzy oprowadzają nas po tej historii. Całość jest tak realistyczna, że moja Pandziowa poduszka wielokrotnie była odkształcona i wbita głęboko w podłokietnik z mojej sofy, podczas mojego przeżywania. 

Sadie to matka dwójki dzieci, zapracowana kobieta, która pragnie tylko ciepła domowego zacisza. Wszystko wywraca się do góry nogami, gdy dowiaduje się, że jej rodzina nie jest idealna tak jak myślała.  Problemy z najstarszym synem oraz zdradzający ją mąż to nic w porównaniu z tym, że musi stać się zastępczą matką dla Imogen ( która jest córką siostry męża) . Dziewczyna ewidentnie przeżywa śmierć matki w sposób buńczuczny. Jednak nie dziwiło mnie to gdy dostałam informację, że to ona znalazła samobójczynię matkę i musiała wezwać pogotowie. Tak traumatycznie wydarzenie musiało się na dziewczynie odbić. Dlatego czytelnik zaczyna rozumieć Imogen. Jej zachowanie, stosunek do świata i owe buntownicze nastawienie. Dlatego kobieta ma nie łatwy orzech do zgryzienia.

Sadie nie dość, że w swoim życiu ma problemy to przeprowadzka do nowego domu i miejsca, zamiast być początkiem czegoś nowego, dobrego, startem z czystą kartką, okazuje się być kulminacją wszystkiego co złe. Na domiar tego w okolicy grasuje morderca, który czyha na atrakcyjne mężatki. To wszystko sprawia, że Sadie  zaczyna panikować i tracić kontakt z rzeczywistością. Policja zaczyna się jej przyglądać i zaczyna wysuwać dziwne podejrzenia. Czy aby zazdrosna żona nie eliminuje młodszej konkurencji? Wszak już raz została zdradzona, a jak wiadomo, taka kobieta jest zdolna do wszystkiego by zatrzymać męża przy sobie.

Camille to młoda kobieta, która jest tą trzecią. Jej miłość i zaangażowanie w związek powoduje, że jest niczym stalker, który w swej obsesji się zatraca. Tak też jest z Camille, która wierzy, że to Sadie jest tą, która stoi na przeszkodzie do jej szczęścia i miłości. Czy tak jest? Ta bohaterka jest bardzo tajemnicza, uparta i zdeterminowana. Zrobi wszystko by odzyskać swojego ukochanego mężczyznę i wyrwać z rąk paskudnej żony. Czy w swej szaleńczej miłości znajdzie gdzieś odrobinę rozsądku?

Myszka to dziewczynka, która opowiada ową historię ze swojego dziecięcego punktu widzenia. Czuć tutaj ową fascynację światem i wiary w niemożliwe. Ta mała bohaterka jest pełna optymizmu i widzi wszystko w tęczowych barwach. Dlatego tragedia, która wydarza się na jej oczach - czyli nowa miłość ojca pokazuje jak kruchy i delikatny jest umysł dziecka. Jak nie wiele trzeba, by je skrzywdzić psychicznie, czy nawet ponaginać do swoich potrzeb. Dziewczyna jest szczęśliwa do czasu kiedy do domu wprowadza się nowa żona jej ojca. Od teraz życie tej maleńkiej istoty zmienia się diametralnie.  Znęcanie się psychicznie nie zostawia widocznych śladów, a jego skutki wychodzą po latach. Dlatego mordercze myśli jakie jej towarzyszą powodują, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, co musi przeżywać takie dziecko, że pragnie śmierci swego oprawcy. Czy owe myśli dziecięce mogą stać się rzeczywistością?



No i mamy w końcu męskiego bohatera Willa, który w pewien sposób jest takim spoiwem, który łączy całą 4 kobiet.W porównaniu do kobiecych narratorek jest go mało. Na samym początku jest drugoplanową, wręcz mało istotną postacią. Jednak im dalej się idzie tym bardziej Will wysuwa się na prowadzenie, a jego końcowe 50 stron i dopuszczenie do mikrofonu spowodowało, że obudziłam mojego ukochanego w nocy mówiąc: Mary coś Ty mi tu zaserwowała za petardę emocjonalną !! Ten na początku przystojny profesor, który jest idealnym ojcem i ( mimo swej zdrady) troskliwym mężem, który  zrobi wszystko by żona mu wybaczyła. Jednak to nie jest kompletny obraz tego pana. Ma on bowiem w szafie poukrywane inne słodkości przed resztą domowników ale ciiiii... nie zdradzę Ci więcej.

No dobra, co z tą fabułką? Powiem Ci, że jest genialna. Od samego początku wciągnie Cię do swego świata intryg, niedopowiedzeń i ogromnej ilości psychologicznych aspektów takich jak samotność, śmierć, depresja, dorastanie, bunt,toksyczna miłość, znęcanie, czy choroba psychiczna. To jak w paczce żelków: mieszanina kolorowych misiów, a każdy inny, ale równie smaczny jak poprzedni. Do tego mamy przekrój wiekowy jeśli chodzi o damskie bohaterki od dziecka po przez kobietę dojrzałą. To kolejny ciekawy zabieg, bowiem ukazuje jak to z wiekiem pewne rzeczy u nas się zmieniają chodzi mi tutaj o perspektywę patrzenia na świat i kształtowanie się naszego JA.  Dodajmy do tego jeszcze zbrodnię, która jest tak mistycznie wypleciona jak drożdżowy warkocz- mistrzostwo  nie do odwzorowania 1:1 Ja do samego końca nie potrafiłam wytypować zbrodniarza i tak skakałam po każdej kolejnej odsłonie- kto jest winny. Co do klimatu jest bardzo mroczny, ciężki pod względem tych aspektów, które są poruszone. Szybko się ją czyta, bo też nie da się od niej oderwać, gdyż tak bardzo jesteś ciekaw: KTO? A zakończenie to jak nieświadomy duży łyk wrzątku z termosa. Daje takiego kopa, że łapiemy szybko zimne powietrze po owym szoku.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

  Książka ,,Tamta kobieta" to  polędwica wołowa Wellington według Gordona Ramsay'a. Ową  podsmażoną w całości polędwicą natartą musztardą są kreacje naszych głównych bohaterek. Każda z nich jest fenomenalnie zaprezentowana. Każdą z nich targają inne emocje, przeżycia, które spowodowały ich przemiany. Ich różny wiek od dziecka poprze nastolatkę, młodą kobietę, a następnie dojrzałą powoduje, że dostajemy taki wachlarz emocjonalny oraz to jak odbieramy dane wydarzenie z perspektywy wieku. Dodatkowo tu nikt nie jest taki, jaki wydaje się nam być na początku. Finał powoduje, że krzyczy się z niedowierzania iż nie zorientowało się na samym początku. Tu nic nie jest takie jakie nam się wydaje i na tym zakończę opis bohaterów. Wiem masło maśle, ale nie mogę więcej zdradzić.Po prostu kreacje bohaterów na podłożu psychologicznym są wybitnie stworzone.  Szynką parmeńską ułożoną na polędwicy jest sama intryga związana ze zbrodnią. Tak jak owa szynka jest dojrzała, przemyślana z ciekawym smakiem. Do samego końca nie da się przewidzieć kto za tym stoi, a finał spowodował takiego plot twista, że do teraz szukam mojej szczęki. Zblendowane grzyby z tymianek i podsmażone na patelni otulające szynkę to owe aspekty psychologiczne. Podbijają bowiem owy smak całego dania. Znęcanie psychiczne nad małym dzieckiem, samotność rozumiana w szerokim aspekcie, śmierć ukochanej osoby i radzenie sobie z żałobą, trudy dorastania, czy choroba psychiczna. To tylko kilka problemów, jakie zostają poruszone w tej książce.Razem tworzą genialny dodatek, który łączy się z całością idealnie. I na sam koniec ciasto francuskie, które owija sobą te wszystkie dodatki czyli klimat i ogólne odczucia. Jest z jednej strony kruche, bo porusza drażliwe tematy, a z drugiej strony nieziemsko pyszne. Taki mroczny, momentami ciężki klimat nadaje całej fabule tajemniczości, momentami nawet grozy. Finał nie do przewidzenia, a liczne zwroty akcji powodują, że podskakujemy jak cebula smażona na patelni. To genialny thriller psychologiczny na jesiennie wieczory pod kocem. Czy warto schrupać? Jak dla mnie jest to bardzo syte danie. Smaczne, piękne, zaskakujące i wyjątkowe. To moje 10  na 10 ;)

 

KOMU POLECAM? Fanom thrillerów psychologicznych

 P.S Troszkę dłuższa przerwa była, ale wróciłam. Żyjemy w tak zwariowanym świecie, który powoduje  iż nie miałam sił by usiąść i podzielić się z Tobą moimi emocjami wywołanymi przez książki. Mam nadzieję, że teraz będzie troszkę stabilniej w moim życiu. Dziękuję, że ze mną jesteś i za wsparcie mnie komentarzami  pod postami :* 


Za egzemplarz i wybuchową dawkę emocji dziękuję serdecznie z całego serduszka :


 

sobota, 31 października 2020

ŚMIERĆ W BŁĘKITNEJ LAGUNIE

 

 

 


 

 

 

Tytuł:Śmierć w błękitnej Laugunie

Autor:  Elżbieta Szudrowicz, Witold Dębczyński

Ilość stron:274

Wydawnictwo: Novae res

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: przyjaźń, zdrada, tajemnice, zabójstwo

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Nawet wśród przyjaciół nie możesz być pewien, że doczekasz jutra.

Dla zgranej paczki sześciorga przyjaciół wycieczka na Islandię miała być spełnieniem marzeń. Gejzery, wodospady, lodowce i wybrzeże oceanu.... Ale nie wszystko poszło zgodnie z planem. Podczas wypoczynku w SPA w Błękitnej Lagunie wybucha wulkan, a jeden z podróżników, Ksawery, zostaje znaleziony martwy. I chociaż początkowo wszystko wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek, islandzka policja odkrywa trop sugerujący, że ktoś z uczestników polskiej wyprawy chciał się go pozbyć. Wydaje się, że każdy z przyjaciół miał motyw, nawet partnerka denata, której zaskakująca tajemnica nagle wychodzi na jaw...

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowych wymiarów A5. Jej matowa okładka jest miła w dotyku i nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce błękitu oraz czerwieni. Wyciągnięta w naszą stronę ręka w wodzie wywołuje uczucie grozy i niepokoju. Z drugiej strony jest to bardzo ładne zdjęcie gdyż w tle widać zarys wyspy oraz wzburzone fale. Mamy tutaj skrzydełka, co jest jak najbardziej na plus. Rozdziały są ponumerowane, a pod rozdziały mają datę tak, żeby czytelnik się nie pogubił we fabule. Na samym końcu mamy spis treści. Sama czcionka jest przyjemna dla oka. Strony są grubsze i beżowe więc jeśli chodzi o wydanie oceniam na taką mocną- 4+




OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Ostatnio mam ochotę na takie mocniejsze książki. Thrillery, kryminały itp. Dlatego ta powieść przyciągnęła moją uwagę, gdyż już sam jej opis wydał mi się iście ciekawy i miałam nadzieję na świetną detektywistyczną zabawę. Czy tak było? Czy warto sięgnąć po tę książkę? Jak ona smakuje? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.


W tej powieści natknęłam się już tutaj przy bohaterach na pierwszą trudność. No, bo jak mam przedstawić bohatera, jak nagle z pierwszoosobowej narracji przechodzimy w trzecią? Dlatego postaram się pokrótce przedstawić całą sześcioosobową załogę wyprawy na ową wyspę. Spokojnie zrobię to pokrótce.

Kuba- to  bardzo zorganizowany i poukładany mężczyzna. Potrafi wszystko zaplanować co do najmniejszych szczegółów. Przyjechał  na wyspę ze swoją dziewczyną  Aśką co do której ma poważne plany. Podczas owej wyprawy zaczyna rozumieć, że jego dziewczyna nie jest w stosunku do niego szczera, a oszczerstwo skierowane w jej stronę dodatkowo pogłębia owe wątpliwości. Jednak mężczyzna się nie poddaje i stara się walczyć o swą miłość. Tylko czy jeszcze warto ?

Ksawery- to nasz denat. To on zorganizował wyprawę razem ze swą dziewczyną Julią. 

Julia- piękna dziewczyna, która potrafiła robić znakomite zdjęcia. Nie potrafiła odpędzić się od adoratorów. Jako partnerka Ksawerego wiemy, że połączyła ich owa pasja zwiedzania i wykonywany zawód. Jednak Julia jest bardzo podobna pod wieloma względami do Asi przez co obie dziewczyny myliłam ze sobą więc i ona idzie w tango, zapominając o swoim ukochanym.

Asia- to dziewczyna Kuby, jednak młoda kobieta jest bardzo chętna na przeżycie niezapomnianej przygody. Dlatego postanawia zaszaleć na wyspie, zapominając o pewnych konwenansach, co jak się okaże może skończyć się dla jej reputacji źle. 

Maks i Agata - to kolejna para, o której mogę tylko powiedzieć tyle, że są takimi powiernikami tajemnic. Maks zbiera różne skamieliny przez co jako taki naukowiec odbiega trochę od grupy. Liczne żarty kierowane w jego stronę mogły  nie raz być tymi bardzo mocnymi i ostatecznymi. Nie stroni on od grupy i zabawy jednak ewidentnie jest troszkę z boku. Agata hmm szczerze występuje tak mało, że nie wiem o niej za wiele.

Olaf - to chłopak, który dołącza w ostatniej chwili do owej ekipy. Zna doskonale wyspę i staje się owym przewodnikiem grupy po najciekawszych zakamarkach, które warto zwiedzić.To lekkoduch i kobieciarz. Przystojny chłopak nie raz przez swoje zapędy zamiesza w nie jednych relacjach. Jest też osobą bardzo otwartą, która lubi dobrą zabawę.

To co mnie najbardziej raziło to fakt, że ciągle myliłam się kto jest kim? Kuba to czy Ksawery? i tak cały czas podczas czytania, dlatego że są bardzo podobni do siebie. To samo Asia i Julia. Jedynie osoby, które w jakiś sposób się wyróżniły to Maks i Olaf. Jednak są oni wszyscy tacy bez polotu i głębszej analizy psychologicznej, że nie da się tutaj nikogo obdarzyć sympatią. Może to zabieg celowy? Nie mam pojęcia. Nie zmienia to faktu, że pierwszy ważny element jakim są bohaterowie wypada blado jak mąka.



A co z fabułką zapytasz? Jeśli miałam jakieś nadzieje, że chociaż ona obroni dość marnych bohaterów to i tu niestety się przeliczyłam. Dostałam 2/3 obyczajówki i to takiej przegadanej na każdym poziomie i 1/3 śledztwa, które zrobione jest na ,, szybko" i oparte na przesłuchaniach, czyli znów przegadane. Pomijam detektywów, bo są oni epizodyczni i nic sobą nie wnoszą do całej powieść jak fakt, że pokazują paluszkiem ,, O ty to zrobiłeś- do więzienia z tą postacią".  Początek powieści strasznie mi się dłużył, był momentami bardzo nużącymi. Mogę powiedzieć, ze ostatnie 100 stron nadrabia, bo coś się dzieje, jest jakaś akcja, morderstwo. Jednak nawet i to nie uratowało tej powieści. Książka ta jest bardzo stała, nie ma tu zwrotów akcji, a bym powiedziała: wyciągane króliczki z różnych miejsc ciała, które mają sprawić, że zrobimy wielkie oczy z zaskoczenia, a w rzeczywistości jesteśmy nie tyle co zdegustowani co rozczarowani.  

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

  Książka ,, Śmierć w błękitnej Lagunie" to istny sucharek. Nijaki smak odzwierciedla bohaterów, którzy w żaden sposób nie wybijają się swoją osobowością nad fabułę. Nie da się tutaj nikogo polubić. Może jest to specjalny zabieg, ale mnie on nie zasmakował. Ową kruchością i chrupkością jest sama fabuła, która jest monotonna, stała, a zwroty akcji, które się niby pojawiają w tej historii ukazują się znikąd i nie zaskakują czytelnika tak jak powinny. Do tego widać, że sami autorzy gubią się w swoich wydarzeniach, czy prezentacji bohaterów, bo są imiona pomylone na 2 stronach, co dodatkowo wprowadza czytelnika w błąd.  Ta powieść jest przede wszystkim przegadana. Jedyny plus, który tutaj znajduję to sam pomysł na morderstwo. Ja wiem jak to brzmi, ale szukając plusu choćby jednego to właśnie taki znalazłam. Coś w stylu sucharek jest mało kaloryczny.  Książka ta jest cieńka, a mimo to potrafi czytelnika wymęczyć. Widzę, że autorzy chcieli stworzyć taki klasyczny angielski kryminał jednak według mnie niestety zamiast słonego krakersa dostaliśmy suchar. Jest to znaczna różnica. Czy warto schrupać tę powieść? Jak dla mnie nie, ale ja po prostu nie lubię nijakości. Jeśli Cię coś zaciekawiło w tej książce to bierz i chrupciaj. Moje kubki smakowo- literackie wydały werdykt- NIE ale może Twoje powiedzą- jest ok. Dlatego jeśli masz ochotę to spróbuj, ja kategorycznie podziękuję za te danie.

 

KOMU POLECAM?..... desperatom? literackim masochistom? Osobom, które chcą zobaczyć jak nie powinien wyglądać kryminał ? nie wiem komu mam polecić. Ciekawym czytelnikom, którzy nie boją się wyzwań.. o to lepiej brzmi :)

 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu :




 

sobota, 24 października 2020

W CIENIU ZŁA

 

 

 


 

 

Tytuł: W cieniu zła

Autor:  Alex North

Ilość stron: 411

Wydawnictwo: Muza

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:thriller, kryminał, z dreszczykiem, zabójstwa, seryjny  morderca, dzieci, przeszłość, motyw snu i ducha

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Niepozorne miasteczko Gritten Wood ma mroczną przeszłość. Dwadzieścia pięć lat temu doszło tu do bestialskiego morderstwa o podłożu rytualnym, w którym uczestniczyło kilku nastolatków. Policji udało się zatrzymać jednego ze sprawców, drugi, Charlie, zniknął w tajemniczych okolicznościach.
Paul Adams doskonale pamięta, co się wtedy stało. Dobrze znał Charliego i jego ofiarę, a tamte wydarzenia położyły się cieniem na jego dorosłym życiu. Ćwierć wieku później pełen obaw wraca do rodzinnej miejscowości.
Ku swojemu przerażeniu odkrywa, że historia się powtarza. W okolicy dochodzi do serii morderstw zainspirowanych zbrodnią sprzed ćwierć wieku. Duchy przeszłości, te prawdziwe i te tylko wymyślone, wciąż go prześladują.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Z PRZYMRUŻENIEM OKA 

Książka jest standardowego wymiaru A5. Matowa okładka nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce czerni, bieli oraz złota. Na froncie widzimy odciśniętą dłoń, a w środku niej czwórkę postaci w domyśle dzieci. Już teraz mogę powiedzieć, że okładka idealnie wpasowuje się i oddaje treść. Jest mrocznie, tajemniczo i ponuro. Kartki w środku są koloru beżowego, a ich gramatura należy do tych cieńszych, gdyż momentami przebija czcionka z drugiej strony. Wielkość czcionki- jest mała ale mimo to czytelna, więc spokojnie, aż tak się nie męczyłam podczas nocnego czytania.  Rozdziały są ponumerowane, a podtytuł mówi, czy jesteśmy w teraźniejszości, czy w przeszłości, co pomaga odnaleźć się we fabule. Dodatkowo całość podzielona jest na 3 części. Brakowało mi tutaj jakiś drobnych rysunków np przy rozdziałach, ale to tylko takie moje widzimisie.




OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

Jesienią uwielbiam sięgać po takie mocniejsze, mroczniejsze, a nawet cięższe książki. Choć to też zależy od mojego nastroju.  Stwierdziłam, że ta pozycja wpasowuje się idealnie w każdą kategorię mojego jesiennego czytania, więc szybko ( ha ha taki żart) zabrałam się za jej degustację. Czy okazała się zjadliwa, a wręcz smaczna? Czy warto się tym tytułem zainteresować? 

 

Mamy tutaj dwójkę głównych bohaterów : Amanda to kobieta, która nas wprowadza do świata obecnego, gdzie jako śledcza prowadzi bardzo brutalną, wręcz rytualną sprawę. Mianowicie, zostają odnalezione zwłoki dziecka, w środku kręgu utworzonych z czerwonych odcisków rąk.  W toku śledztwa okazuje się, że podobna zbrodnia miała miejsce ok 20 lat temu, a jednego z owych sprawców do dziś nie odnaleziono. Czyżby wrócił by się zemścić? A może mamy naśladowcę? A gdyby tak okazało się, że sprawcą owej zbrodni był zupełnie ktoś inny? Właśnie na te pytania musi znaleźć odpowiedź nasza bohaterka. Podczas czytania i zagłębiania się we fabułę, widać, że Amanda sama zmierza się z jakąś traumą z dzieciństwa. Jest kobietą stanowczą, dociekliwą, jednak z drugiej strony widzimy ją jako kruchą i zlęknioną. Co się wydarzyło w jej dzieciństwie?

 

Drugim bohaterem jest Paul. To mężczyzna, który zabiera nas do swoich lat nastoletnich i wprowadza do świata, gdzie sny, stają się istną obsesją dla młodych chłopaków. Wspólne śnienie o tym samym, a nawet bycie uczestnikiem w czyiś snach zaczyna być obłędem, którego konsekwencje stają się być dramatyczne. Paul jawi się jako racjonalista, który twardo stąpa po ziemi. Jest silny psychicznie, ma talent pisarski i jest taką wydawać by się mogło ostoją spokoju. Opiekuje się ciężko chorą matką i właśnie za jej sprawą powraca do swego miasteczka rodzinnego, gdzie przeszłość postanawia zapukać do jego drzwi. Za nimi natomiast skrywa się istny demon, który z każdą kolejną stronią przybiera konkretny kształt. Jakby tego było mało Paul doskonale wie co stało się z pierwszym chłopakiem, który zginął w taki sam sposób jak obecny. Owe Czerwone Ręce tylko czekają by dopaść kolejną ofiarę, a mężczyzna doskonale wie, z kim ma do czynienia. Czy uda się go powstrzymać ? I co tak naprawdę skrywa Paul? 

Jest jeszcze Jenny młodzieńcza miłość Paula, z którą spotyka się ponownie, gdy wraca do swego rodzinnego miasta. To ona niczym taka przewodniczka po przeszłości i zarazem powierniczka tajemnic, pocieszycielka, towarzyszy mężczyźnie w jego najtrudniejszych momentach, jakie przeżywa powracając do rodzinnego domu. Bardzo ciekawa postać kobieca, która mimo, że nie jest na pierwszym planie to odgrywa bardzo ważną rolę.



 Więcej nie chcę pisać o bohaterach, bo serio ta książka ma tak cudownie mroczny i tajemniczy klimat, że boję się, że jedno słowo za dużo, a czar pryśnie, niczym otwierany jogurt na bluzkę, twarz i inne części ciała.  Powiem Ci, że sprawa prowadzona na kartach powieści jest nie tylko zagmatwana, bo ciężko znaleźć tutaj winnego owego okrucieństwa, ale i mamy do czynienia ze snami. Koszmarami, które przeplatają się ze rzeczywistością, co powoduje, że autor bawi się z nami i naszymi zmysłami. Nie wiadomo kiedy mamy opis snu, a kiedy realności. To powoduje, że owa historia balansuje na dwóch nóżkach horroru i kryminału, ale takiego bardzo apetycznego.  Nie ma tutaj nudy, a akcja wciąga czytelnika do tego stopnia, że chce jak najszybciej poznać rozwiązanie owej zagadki.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

  Książka ,,W cieniu zła" to zdecydowanie grilowane żeberka z miodem i ostrą papryką.  Soczystym żeberkiem grillowanym jest zdecydowanie sama zbrodnia. Autor do samego końca utrzymuje soczyście, mięsiste opisy, detale, czy przebieg zdarzeń w takim mrocznym, krwawym, wywołującym ciarki klimacie. Uhh genialnie, po prostu. Porównałabym do tych kryminałów skandynawskich, co to wiesz, sama zbrodnia już wywołuje w czytelniku liczne emocje. Tu jest tak samo. Istną ostrą papryką, którą posypana jest nasza powieść to  Paul i poboczne postacie, które mają związek z zabójstwem. Są tak niesamowicie wykreowani, że powiem tak: to podejrzewałam naszego bohatera, to znowu uważałam go za tego dobrego i prawego. Innym razem twierdziłam, że to inna postać.. reasumując nie odgadniesz Kto i Co? No i Jenny zakochałam się w jej kreacji. Te dwie postaci to istne papryczki chilli. Niestety Amanda choć jest główną bohaterką niestety gdzieś tak po 1 części fabuły zaczyna nam znikać i pojawiać się wyrywkowo, co troszkę może powodować, że nie darzymy jej sympatią. Ma zrobić co zrobić i do domu. Owym miodem, czyli polewą w tym daniu są dwa motywy : sen i duch.  Fabuła dzięki tym elementom staje się nie tyle ciekawa, co nieprzewidywalna, a mnogość zwrotów akcji sprawi, że nie będziesz w stanie oderwać się od tej powieści. Tu nie wiadomo co jest koszmarem, a co rzeczywistością. Kto jest wytworem wyobraźni, a kto prawdziwym z krwi i kości. Dawno z tego gatunku nie czytałam tak klimatycznego, mrocznego, a momentami ocierającego się o horror thrillera. Czy warto schrupać? Zdecydowanie tak. Ta książka smakuje wybornie i polecam ją takim mięsistym literackim smakoszom jak ja. Tę książkę podsumuję tak: WCIĄGAJĄCA NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ :)

 

KOMU POLECAM?Fanom thrillerów na pograniczu z horrorem.

 

Za egzemplarz  i dreszcze na ciele dziękuję wydawnictwu :



 

niedziela, 18 października 2020

HARRY POTTER. PODRÓŻ PRZEZ HISTORIĘ MAGII

 

 

 

 


 

 

Tytuł: Harry Potter. Podróż przez historię magii

Autor:  J.K Rowling

Ilość stron:143

Wydawnictwo: Media Rodzina

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:magia, ciekawostki, fakty, wycinki, inspiracje do stworzenia świata

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Nieocenione źródło rzetelnej wiedzy i cenny skarb dla każdego fana Harry’ego Pottera!
Bogato ilustrowana książka towarzysząca wystawie Biblioteki Brytyjskiej, zorganizowanej z okazji 20. rocznicy wydania „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”.

Obok ciekawostek z zakresu historii magii, astronomii, zoologii, botaniki, wróżbiarstwa, eliksirów i alchemii, album zawiera przepiękne prace autorstwa Jima Kaya, które ukazały się w ilustrowanych wydaniach serii – szkice, studia oraz ostateczne wersje podobizn profesorów Hogwartu, magicznych istot i nie tylko.

Bezcenne są materiały z prywatnej kolekcji J.K. Rowling, w tym niepublikowane dotąd ilustracje i odręczne zapiski autorki. 

 

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest niestandardowego wymiaru takie B5 i na długość dość długa. Ma miękką okładkę- szkoda, że nie twardą. Jest bardzo miła w dotyku, matowa z metalicznymi, połyskującymi napisami, które mogą się ścierać więc uważaj. Palce mogą się odbijać, bo to taka aksamitna okładka. Utrzymana w kolorystyce błękitu na pierwszy plan rzucają się w oczy latające klucze. Kiedy przyjrzy się dokładniej na owy front, dostrzec można szkice postaci, budynków wykonanych niebieską linią, co dodaje takiej trój wymiarowości. Posiada skrzydełka, co ułatwia zaznaczanie stron. Liczne ilustracje kolorowe, czarno- białe, fragmenty odręcznych notatek, czy ciekawostki w kółkach powodują, że ta pozycja jest przepiękne wydana.  Bardzo kolorowa, przykuwająca wzrok. Strony są kredowe co np przy czarnych stronach jest problematyczne, bo odbijają się paluszki od przewracania stron. Książka mimo, że nie jest klockiem to trochę waży, a jej giętkość powoduje, że jej otwieranie jest lekkie i przyjemne. Na pewno trudno będzie ją ,, złamać". Minus to owa okładka, którą można uszkodzić, ale to już pisałam wyżej. Całość oceniam na: 5




OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Bardzo długo wzbraniałam się by zakupić tę pozycję. Jednak ostatnie wydarzenia oraz mój uczeń z klasy 3- pozdrawiam Cię Kubusiu, spowodowali, że jednak skusiłam się i tak o to w rękach dzierżę ową pozycję. Nie jest to tani biznes- udało mi się ją najtaniej wyhaczyć za ok 33 zł. Okładkowa cena to 50zł sporo i to mnie trochę odpychało od niej. Czy warto zatem wydać na tę książkę tyle kasy? Za niedługo święta i tak pomyślałam, że może wstawię moją opinię, a może co poniektórych zainspiruję jeśli chodzi o prezenty ;)  No dobra, to do dzieła. Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

Pierwsze moje zaskoczenie to fakt jej wydania. Jest bardzo kolorowa, jednak  fani HP mogą czuć się trochę rozczarowani ( ja byłam) kiedy co chwilę miałam ilustracje z książek, które przepięknie ozdobił swymi pracami Jim Kay. Posiadam te właśnie ilustrowane wydanie, ba zbieram, bo dzięki temu artyście na nowo odkrywam świat Harrego. Jednak poczułam się trochę hmm jakby to powiedzieć zrobiona w balona, że tylko jego prace są wykorzystane. Przecież z tego co się orientuję, za granicą krąży inne wydanie ilustrowane stworzone prze jakąś inną artystkę. Czemu więc nie wykorzystali również i jej prac? Myślę, że byłoby to bardziej urozmaicone wydanie, a nie kopiuj wklej. Oczywiście dla tych osób, co nie posiadają tych wydań ilustrowanych, będzie to wspaniała gratka. 



Kolejna sprawa to zdjęcia i tu nareszcie poczułam, że moja kasa może nie została wyrzucona w błoto. Otrzymujemy bowiem, jak to na wstępie pisało: dostęp do muzealnych eksponatów z HP, które można tam podziwiać. I nie chodzi tu o rekwizyty z filmów, nie nie mój Drogi Czytelniku, chodzi o przedmioty, które pomogły autorce stworzyć całe uniwersum. Mamy więc drzeworyty, inskrypcje, malowidła, jakieś starożytne przedmioty i tu moja historyczna dusza, aż zapiała niczym kogut z zachwytu. Połykałam te zdjęcia, a zarazem ciekawostki z nimi związane jak pelikan ryby. Jednak i tu znalazłam minus, no bo jeśli np mamy zdjęcie maszynopisu autorki- to fajnie by było przetłumaczyć obok- owe wykreślenia, jej dopiski, sugestie. I o ile znam angielski- może nie aż tak bardzo by czytać książki ( znając mnie miesiąc zeszłoby mi tłumaczenie ze słownikiem) to miałam czasem problem z jakimiś słowami. Pamiętajmy, że w HP mamy słowotwórstwo i teraz w języku angielskim brzmi to równie dziwnie jak u nas. I pomyślałam sobie do kogo jest skierowana ta książka?  Zapytałam Kubusia, jak on przebrnął przez te fragmenty - razem z mamą i słownikiem tłumaczyliśmy.- taką otrzymałam odpowiedź. No według mnie z jednej strony super- dziecko zaciekawione nauczy się języka, z drugiej nie lada wyzwanie. A uwierz mi jest tego troszkę. Dlatego dałam to na minus, ale pod tym względem, że nie wszystkie słowa da się przetłumaczyć i dodatkowo zabiera cenny czas. 

Ciekawostki i fakty to zdecydowanie jest ogromnym plusem tego zbioru. To co mnie ujęło, że mogę Ci zdradzić przy rozdziale z eliksirami mamy parę doświadczeń, które możemy zrobić razem z dzieckiem. Jak dla mnie BOMBA. Lubię takie kreatywne zabiegi, a to jak najbardziej do takiego należy. Nie dość, że się uczymy to się bawimy.  Owe informacje czyli ciekawostki są związane z różnymi dziedzinami naukowymi: biologii, chemii, medycyny itd Okraszone licznymi zdjęciami, czy notkami dodają realizmu do całego uniwersum HP. Widzimy na czym bazowała autorka, a bazowała na historii, alchemikach, kapłanach itd czego potwierdzenie mamy w owych zamieszczonych zdjęciach manuskryptów średniowiecznych, czy przedmiotów ze starożytności. I tu znowu książka we wspaniały sposób zachęca dziecko do sięgnięcia głębiej w daną dziedzinę, rozbudzając zainteresowanie. 



No dobra tak gadam o dzieciach, a co o starszych fanach HP? Ja przyznaję bawiłam się świetnie i sama nie wiedziałam o istnieniu jakiś tam drzeworytów ukazujących np warzenie  eliksirów, czy np zdjęcie korzenia Mandragory, które faktycznie ma ludzkie kształty. Były takie artefakty, które zatrzymały mnie na dłużej i mówiłam: WOW. Najlepiej bawiłam się również przy owych notatkach autorki to jak parę wykreślonych zdań mogło zmienić cały bieg zdarzeń, czy sam fakt, że jej szkice bohaterów, czy mapa Hogwartu  ukazują jej talent malarski. Są w tej pozycji na prawdę takie smaczki, które momentami sprawiały, że nie żałowałam wydanej kasy.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

  Książka ,, Harry Potter. Podróż przez historię magii" porównałabym do mrożonych warzyw na patelnię.  Szybko się ją czyta. Posiada znane nam we smaku warzywa i choć mogłoby się wydawać, że przez owy brak jakiś wykwintnych dodatków będzie nudna, to potrafi zaskoczyć nawet starszego fana HP.  Zbiór ten posiada minusy takie jak wykorzystanie ilustracji Jima  znanych nam z nowego wydania, nie przetłumaczone listy, maszynopisy z notatkami odręcznymi autorki.  Z drugiej strony dobrze wykorzystane owe mrożone warzywa mogą rozbudzić w kucharzu chęć eksperymentowania, czy urozmaicenia dania. I tak też jest z tą pozycją. Posiada bowiem bardzo dużo zdjęć eksponatów ze starożytności, średniowiecza, co może obudzić fascynację daną dziedziną. Liczne doświadczenia, które można wykonać w domu sprawiają, że posiadając tę książkę, można stać się prawdziwym czarodziejem i to bez wychodzenia z domu. I choć nie jest to tania pozycja, a i mrożonki nie są czymś wybitnym, tak jak powiedziałam już wcześniej,w dobrych rękach mogą skłonić do eksperymentów, licznych rozmów, czy odkrywania własnych talentów. Dla młodszych czytelników uważam, ze świetna pozycja, która łączy zabawę z nauką. No, a co z nami? Długoletnimi fanami? Nie ukrywam, że ja na nowo odkryłam cały świat HP. Liczne nawiązania do prawdziwych artefaktów, alchemików nie raz zaparło mi dech w piersiach i przyznaję bez bicia, nie miałam pojęcia, że Mandragora na prawdę istnieje,a jej korzeń ma ludzki kształt. Więc mimo swego wieku i ja czegoś się nowego nauczyłam. Czy warto schrupać ową mrożonkę? Zdecydowanie tak! Pobudza bowiem nie tylko naszą wyobraźnie, ale skłania do kreatywności i działania, a takie pozycje to są warte każdej ceny. Dlatego nie skreślaj tej pozycji tylko dlatego, że to odgrzewane danie. Ma w sobie bowiem takie elementy, które dodają jej wartości.

 

KOMU POLECAM?Fanom HP oraz dzieciom

 

Czasem warto zamienić się rolami i przeczytać książkę polecaną przez dzieci ;)