Tytuł: Zwiastun burzy
Autor: Bernard Cornwell
Ilość stron: 535
Seria: Wojny wikingów tom 2
Wydawnictwo: Otwarte
Okładka: twarda
SŁOWA KLUCZE: zdrada, intrygi, przyjaźń, wojna, mitologia, tradycje, społeczność, polityka, historia
,, Słowa są jak oddech. Wypowiadasz je i znikają. Ale pismo zamyka je w pułapce.” Str 360
KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?
Jest to kontynuacja przygód naszego bohatera Uhtreda, który mimo pokonania Duńczyków pod Cynuit i przechylenia szali zwycięstwa na stronę wojsk angielskich, popada w niełaskę u króla Alfreda. Rozgoryczony wyrusza na łupieżcze wyprawy, by zdobyć skarby i spłacić Kościołowi dług, jaki przeszedł na niego, gdy ożenił się z Mildrith. Tymczasem Duńczycy łamią zawarty z Alfredem rozejm i podbijają niemal cały Wessex. Uhtred znów będzie musiał stanąć do walki z najeźdźcą...
POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !
Książka ta jest tak samo wydana co poprzednia, czyli przepięknie, . Twarda oprawa utrzymana w kolorystyce czerni, bieli raz pomarańczowego napisu, sprawia, że całość ( 2 tomy) prezentują się spójnie i klasycznie. Ozdobny brzeg przedstawia jakby fragment czarno- białego obrazu, który pokaże Ci na dole jak na obecną chwilę się prezentuje ten wycinek.. Okładka na brzegach jest lakierowana ( tam gdzie mamy fragment obrazu), natomiast fronty są czarne, matowe. Mamy także biały stateczek wikingów, który mnie rozczulił totalnie. Niestety i tu ostrożnie się z nią obchodź jak z poprzedniczką, bo widać odciski palców. W środku mamy beżowe cieńkie strony z bardzo fajną czcionką. Książka jest szyta pomarańczowymi nićmi. Wklejka w tej książce jest taka sama jak przy pierwszym tomie i nadal robi na mnie wrażenie i to ogromne. Na przedniej okładce mamy mapę, na tylniej portret naszego głównego bohatera. Wszystko znowu utrzymane w czarno-białej kolorystyce. Mamy przypisy na dole, rozdziały są ponumerowane, które są przypisane do każdej części. Książka podzielona jest na 3 części Mamy wstęp z wyjaśnieniem topografii oraz na końcu notkę historyczną, która wyjaśnia co jest prawdą, a co fikcją, bo uwierz, ciężko ją odróżnić. Całość wydania oceniam na : 5
OPINIA: Drugi tom o naszym bohaterze pół Wikingu, pół Sasie, był przeze mnie bardzo wyczekiwany. Z niecierpliwością i zaciekawieniem czekałam, kiedy wpadnie w moje ręce ? I muszę Ci powiedzieć, że kiedy już go dzierżyłam w dłoni, przyszła obawa. Obawa, czy klątwa pechowego 2 tomu zadziała ? Czy może Uhtred pokona i tę przeszkodę ? Jeśli jesteś ciekaw(a) odpowiedzi, to zapraszam, do dalszego czytania.
O ile w pierwszym tomie Ostatnie królestwo było bardzo dużo bohaterów nagromadzonych w bardzo krótkim czasie, że jak pamiętasz nie o wszystkich się rozpisywałam, tak tu znamy ich już prawie wszystkich. Oczywiście pojawiają się nowe postaci ale są one wprowadzane z pewnym odstępem, co bardzo przypadło mi do gustu. Nie będę ponownie Ci ich przybliżać, bo nie chcę się powtarzać, a przy okazji nie chcę zdradzić przypadkiem czegoś z fabuły.
Bardzo spodobało mi się, że nawet jeśli 1 tom czytałaś/ eś w dużym odstępie czasowym to nie musisz się martwić, że np. zapomniałaś/eś fabuły, nie wiesz o co chodzi. Autor genialnie wprowadza czytelnika do sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Uhtred. Ta historia jest przedstawiona w sposób takiej gawędy, przypomina rozmowę z naszymi dziadkami, którzy opowiadają wnukom o swoim życiu, jak to było kiedyś. To tak jakby babcia upiekła ciasto i powiedziała ,, spróbuj, kochanie to ciasto. Kiedy byłam w twoim wieku moja mama nauczyła mnie go piec, a teraz chcę Tobie zdradzić ten przepis”. I zjadasz tę kęs, przysłuchując się historii powstania tej słodyczy. Wtedy czujesz się jakbyś cofnęła/ nął się w czasie, przeżywając przygody swej babci. Tak właśnie jest z tą książką. Autor potrafi czytelnika przenieść do czasów trudnych, dzikich i owianych tajemniczością. Brzęk uderzanych mieczy towarzyszy nam wraz ze strachem.
Akcja jest tu wartka. Przenosimy się teraz z lądu na wody. Obserwujemy jak wyglądało ,, piractwo” wg wikingów i podbijanie miejsc drogą morską. Oczywiście nie zabrakło tu bitew lądowych. Widzimy również przemianę, jaka zachodzi w naszym bohaterze. Bardzo mi się to spodobało, dodało to takiego realizmu tej postaci. Jego czyny, decyzje są podyktowane dorastaniem, buntem i chęcią zarobienia na swoje utrzymanie, rodzinę i zyskaniu awansu społecznego. Jego konflikt z królem Alfredem narasta, jednak widzisz, że tych dwoje bez siebie nie potrafi egzystować. Są zależni, potrzebni sobie nawzajem. Jeszcze bardziej widzimy konflikt wewnętrzny Uhtreda, który nie wie, za którą stroną się opowiedzieć. Z jednej strony pragnie odzyskać swe ziemie, z drugiej strony pragnie dołączyć do swego brata Ragnara i podbijać Saskie kraje. Te rozdarcie z każdą kolejną stroną pogłębiało się, a czytelnik mógł tylko bacznie obserwować te zmagania. Co do kreacji Alfreda muszę przyznać, że jest on równie bardzo ciekawą postacią. W tym tomie poznajemy go troszkę lepiej. Pobożny król, który ma pragnienie zjednoczyć wszystkie ziemie i stworzyć jedno wielkie królestwo, którym będzie rządzić. Wielokrotnie miałam poczucie, że Alfred chce zostać drugim Arturem, o których krążą legendy. I choć posturą nie dorównuje legendzie to intelektem, sprytem oraz walką, jak najbardziej. I choć czasem irytował mnie są naiwnością, to z drugiej strony zyskiwał w moich oczach swą odwagą, czy znoszeniu w pokorze swej choroby, która utrudniała mu egzystowanie i przebiegłością. Alfred jak i Uhtred to bardzo silne osobowości, charyzmatyczni i przyciągający do siebie nie tylko papierowych ludzi, ale i czytelników. Moje policzki stawały się palnikami, na których mógłbyś/ mogłabyś robić sadzone, kiedy tylko tych dwoje ścierali się na słowa. Oczywiście mamy też inne poboczne postaci, które dużo wnoszą do tej powieści, jednak uważam, że nikną one w starciu z tą dwójką. Intrygi, zdrady oraz potyczki wojenne, były dla mnie, jak upragniona woda po ciężkim treningu. To właśnie one dodają całej tej powieści pikanterii. Po raz kolejny wikingowie porwali mnie do swego świata i nie chcieli tak łatwo oddać.
CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :
Drugi tom o przygodach niezłomnego Uthreda uważam za bardzo udany. Nie ma tu mowy o obniżeniu lotów, nudzie, czy klątwie nieudanego tomu 2. Uthred to taki Chuck Noriss, to jego wszyscy się boją, nawet klątwa. Sieje strach, a swą odwagą i męstwem zawstydza doświadczonych wojów. Książka napisana jest bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Wartka akcja i znakomicie wykreowani bohaterowie, sprawiają, że tę książkę się pożera, rozkoszując każdym jej składnikiem, jaki zawiera. Znów czuję niedosyt i pragnę jak najszybciej wgryźdź się w kolejny tom. Przygody pół Wikinga i pół Sasa wciągają od pierwszych stron i nie wypuszczają, aż czytelnik jej nie zamknie. Historia z fikcją są tak wspaniale ze sobą powiązane, że gdyby nie notka historyczna od autora, powiedziałabym Ci, że tu wszystko działo się naprawdę. Zawsze w tym momencie mówię, że dla mnie świadczy to o kunszcie pisarskim, a książka zasługuje na najwyższe noty. I choć bym chciała się do czegoś przyczepić to nie mogę. Choć jak tak dłużej pomyślę jednak nie jest to ujma, mniej jest w tym tomie mitologii, a więcej intryg, zdrad, co jak już wiesz ja uwielbiam. Nie zabrakło tu też wspaniałych opisów batalistycznych, które są genialne i uwierz mi nie zanudzą Cię, a wręcz jeszcze bardziej wciągną we fabułę. Wszystko tu gotuje się na największym ogniu i huczy wspaniałością. Jeśli chcesz przeżyć świetną przygodę to tylko z Wikingami.
KOMU POLECAM? Fanom wikingów, historii, i książek, o których pamięta się latami.
💖 Za egzemplarz i wspaniałe morsko- lądowe przygody dziękuję wydawnictwu 💖 :












