piątek, 8 lutego 2019

ZWIASTUN BURZY









Tytuł: Zwiastun burzy
Autor:  Bernard Cornwell
Ilość stron: 535
Seria: Wojny wikingów tom 2
Wydawnictwo:  Otwarte
Okładka:  twarda

SŁOWA KLUCZE:  zdrada, intrygi, przyjaźń, wojna, mitologia, tradycje, społeczność, polityka, historia

,, Słowa są jak oddech. Wypowiadasz je i znikają. Ale pismo zamyka je w pułapce.”  Str 360


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Jest to kontynuacja przygód naszego bohatera Uhtreda, który mimo pokonania Duńczyków pod Cynuit i przechylenia szali zwycięstwa na stronę wojsk angielskich,  popada w niełaskę u króla Alfreda. Rozgoryczony wyrusza na łupieżcze wyprawy, by zdobyć skarby i spłacić Kościołowi dług, jaki przeszedł na niego, gdy ożenił się z Mildrith. Tymczasem Duńczycy łamią zawarty z Alfredem rozejm i podbijają niemal cały Wessex. Uhtred znów będzie musiał stanąć do walki z najeźdźcą...


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka  ta jest tak samo  wydana  co poprzednia, czyli przepięknie, .  Twarda oprawa utrzymana w kolorystyce czerni, bieli raz pomarańczowego napisu, sprawia, że całość ( 2 tomy) prezentują się spójnie i klasycznie. Ozdobny brzeg przedstawia jakby fragment czarno- białego obrazu, który pokaże Ci na dole jak na obecną chwilę się prezentuje ten wycinek.. Okładka na brzegach jest lakierowana ( tam gdzie mamy fragment obrazu), natomiast fronty są czarne, matowe. Mamy także biały  stateczek wikingów, który mnie rozczulił totalnie. Niestety i tu ostrożnie się z nią obchodź jak z poprzedniczką, bo widać odciski palców. W środku mamy beżowe cieńkie strony z bardzo fajną czcionką. Książka jest szyta pomarańczowymi nićmi. Wklejka w tej książce jest taka sama jak przy pierwszym tomie i nadal robi na mnie wrażenie i to ogromne. Na przedniej okładce mamy mapę, na tylniej portret naszego głównego bohatera. Wszystko znowu utrzymane w czarno-białej kolorystyce. Mamy przypisy na dole, rozdziały są ponumerowane, które są przypisane do każdej części. Książka podzielona jest na 3 części Mamy wstęp z wyjaśnieniem topografii oraz na końcu notkę historyczną, która wyjaśnia co jest prawdą, a co fikcją, bo uwierz, ciężko ją odróżnić. Całość  wydania oceniam na : 5



OPINIA:  Drugi tom o naszym bohaterze pół Wikingu, pół Sasie, był przeze mnie bardzo wyczekiwany. Z niecierpliwością i zaciekawieniem czekałam, kiedy  wpadnie w moje ręce ? I muszę Ci powiedzieć, że kiedy już go dzierżyłam w dłoni, przyszła obawa. Obawa, czy klątwa pechowego 2 tomu zadziała ? Czy może Uhtred pokona i tę przeszkodę ? Jeśli jesteś ciekaw(a)  odpowiedzi, to zapraszam, do dalszego czytania.

O ile w pierwszym tomie   Ostatnie królestwo  było bardzo dużo bohaterów nagromadzonych w bardzo krótkim czasie, że jak pamiętasz nie o wszystkich się rozpisywałam, tak tu znamy ich już prawie wszystkich. Oczywiście pojawiają się nowe postaci ale są one wprowadzane z pewnym odstępem, co bardzo przypadło mi do gustu.  Nie będę ponownie Ci ich przybliżać, bo nie chcę się powtarzać, a przy okazji nie chcę zdradzić przypadkiem czegoś z fabuły.


Bardzo spodobało mi się, że nawet jeśli 1 tom czytałaś/ eś w dużym odstępie czasowym to nie musisz się martwić, że np. zapomniałaś/eś fabuły, nie wiesz o co chodzi. Autor genialnie wprowadza czytelnika do sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Uhtred. Ta historia jest przedstawiona w sposób takiej gawędy, przypomina rozmowę z naszymi dziadkami, którzy opowiadają wnukom o swoim życiu,  jak to było kiedyś.  To tak jakby babcia upiekła ciasto i powiedziała ,, spróbuj, kochanie to ciasto. Kiedy byłam w twoim wieku moja mama nauczyła mnie go piec, a teraz chcę Tobie zdradzić ten przepis”.  I zjadasz tę kęs, przysłuchując się historii powstania tej słodyczy. Wtedy  czujesz się jakbyś cofnęła/ nął się w czasie, przeżywając przygody swej babci. Tak właśnie jest z tą książką. Autor potrafi czytelnika przenieść do czasów trudnych, dzikich i owianych tajemniczością. Brzęk uderzanych mieczy towarzyszy nam wraz ze strachem.

Akcja jest tu wartka. Przenosimy się teraz z lądu na wody. Obserwujemy jak wyglądało ,, piractwo” wg wikingów i podbijanie miejsc drogą  morską. Oczywiście nie zabrakło tu bitew lądowych. Widzimy również przemianę, jaka zachodzi w naszym bohaterze. Bardzo mi się to spodobało, dodało to takiego realizmu tej postaci. Jego czyny, decyzje są podyktowane dorastaniem, buntem i chęcią zarobienia na swoje utrzymanie, rodzinę i zyskaniu awansu społecznego. Jego konflikt z królem Alfredem narasta, jednak widzisz, że tych dwoje bez siebie nie potrafi egzystować. Są zależni, potrzebni sobie nawzajem. Jeszcze bardziej widzimy konflikt wewnętrzny Uhtreda, który nie wie, za którą stroną się opowiedzieć. Z jednej strony  pragnie odzyskać swe ziemie, z drugiej  strony pragnie dołączyć do swego brata Ragnara i podbijać Saskie kraje.  Te rozdarcie z każdą kolejną stroną pogłębiało się, a czytelnik mógł tylko bacznie obserwować te zmagania.  Co do kreacji Alfreda muszę przyznać, że jest on równie bardzo ciekawą postacią. W tym tomie poznajemy go troszkę lepiej. Pobożny król, który ma pragnienie zjednoczyć wszystkie ziemie i stworzyć jedno wielkie królestwo, którym będzie rządzić. Wielokrotnie miałam poczucie, że Alfred chce zostać drugim Arturem, o których krążą legendy. I choć posturą nie dorównuje legendzie to intelektem, sprytem oraz walką, jak najbardziej.  I choć czasem irytował mnie są naiwnością,  to z drugiej strony zyskiwał w moich oczach swą odwagą, czy  znoszeniu w pokorze swej choroby, która utrudniała mu egzystowanie i przebiegłością. Alfred jak i Uhtred to bardzo silne osobowości, charyzmatyczni i przyciągający do siebie nie tylko papierowych ludzi, ale i czytelników. Moje policzki stawały się palnikami, na których mógłbyś/ mogłabyś  robić sadzone, kiedy tylko tych dwoje ścierali się na słowa. Oczywiście mamy też inne poboczne postaci, które dużo wnoszą do tej powieści, jednak uważam, że nikną one w starciu z tą dwójką.  Intrygi, zdrady oraz potyczki wojenne, były dla mnie, jak  upragniona woda po ciężkim treningu. To właśnie one dodają całej tej powieści pikanterii. Po raz kolejny wikingowie porwali mnie do swego świata i nie chcieli tak łatwo oddać.




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Drugi tom o przygodach niezłomnego Uthreda uważam za bardzo udany. Nie ma tu mowy o obniżeniu lotów, nudzie, czy klątwie nieudanego tomu 2. Uthred  to taki Chuck Noriss, to jego wszyscy się boją, nawet klątwa. Sieje strach, a swą odwagą i męstwem zawstydza doświadczonych wojów. Książka napisana jest bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Wartka akcja i znakomicie wykreowani bohaterowie, sprawiają, że tę książkę się pożera, rozkoszując każdym jej składnikiem, jaki zawiera. Znów czuję niedosyt i pragnę jak najszybciej wgryźdź  się w kolejny tom. Przygody pół Wikinga i pół Sasa wciągają od pierwszych stron i nie wypuszczają, aż czytelnik jej nie zamknie. Historia z fikcją są tak wspaniale ze sobą powiązane, że gdyby nie notka historyczna od autora, powiedziałabym Ci, że tu wszystko działo się naprawdę. Zawsze w tym momencie mówię, że dla mnie świadczy to o kunszcie pisarskim, a książka zasługuje na najwyższe noty. I choć bym chciała się do czegoś przyczepić to nie mogę.  Choć jak tak dłużej pomyślę jednak nie jest to ujma, mniej jest w tym tomie mitologii, a więcej intryg, zdrad, co jak już wiesz ja uwielbiam. Nie zabrakło tu też wspaniałych opisów batalistycznych, które są genialne i uwierz mi nie zanudzą Cię, a wręcz jeszcze bardziej wciągną we fabułę. Wszystko tu gotuje się na największym ogniu i huczy wspaniałością. Jeśli chcesz przeżyć świetną przygodę to tylko z Wikingami.

KOMU POLECAM? Fanom wikingów, historii, i książek, o których pamięta się latami.

💖 Za egzemplarz  i wspaniałe morsko- lądowe przygody dziękuję wydawnictwu 💖 :




poniedziałek, 4 lutego 2019

PRZEBUDZENI







Tytuł:  Przebudzeni
Autor: Colleen Houck
Ilość stron: 485
Seria: Strażnicy gwiazd
Wydawnictwo: We need YA
Okładka:  miękka ze skrzydełkami

SŁOWA KLUCZE:  Egipt, współczesność, starożytność, przygoda, miłość, mitologia, magia

,,Wieczność potrafi się dłużyć, gdy nie mamy czego wspominać. " str 461

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Kiedy siedemnastoletnia Lilliana Young wkracza pewnego poranka do swojego ulubionego Metropolitan Museum of Art, ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewa, jest znalezienie egipskiego księcia z nadludzkimi mocami, który wrócił do świata żywych po tysiącu lat bycia zmumifikowanym.

Co jednak ma zrobić nastoletni książę Amon, gdy zamiast obudzić się w swoim grobowcu w egipskiej świątyni, znajduje się w muzeum w Nowym Jorku, a jego słoje z organami zniknęły? Lily wbrew swojej woli zostaje pomocniczką księcia i razem wyruszają w niezwykłą podróż. Od teraz to w ich rękach waży się los ludzkości – muszą dotrzeć do Doliny Królów, odnaleźć braci księcia i dokończyć ceremoniał, aby Set, bóg ciemności, nie przybył na nowo do świata śmiertelników, by siać spustoszenie.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest wydana przecudownie. To muszę już na wstępie zaznaczyć. Metaliczna okładka mieni się pod wpływem światła. Utrzymana w kolorystyce niebieskości, fioletu, różu przykuwa wzrok już od samego początku. Przepiękne hieroglify połączone ze zdjęciem miasta New York wypada znakomicie. Format standardowy A5, dość lekka jak na swą objętość. W środku znajduje się przecudowna wklejka z hieroglifami na niebieskim tle.  Książka podzielona jest na 3 księgi, a każda z nich oddzielona jest czarno-białym symbolem, który zajmuje całą stronę. Te właśnie kartki i tylko te są koloru szarego, pozostałe to typowy beż. Sama czcionka może być, wydaje mi się że to zbity tekst powoduje, że wydaje się być mniejsza niż w rzeczywistości jest. Każdy rozdział ma mały obrazeczek, a strony zawierają małego skarabeusza co mnie strasznie urzekło i rozczuliło. Całość wydania oceniam na 5+



OPINIA: Kiedy przeczytałam opis, pomyślałam, że powracam do moich  smaków z dzieciństwa. Czy był to dla mnie przyjemny powrót, czy może totalna porażka ? O tym opowiem Ci już za chwilkę.

Standardowo, jak to u mnie, zacznę od zaprezentowania Ci bohaterów. To co jesteś gotowa/y ? Zatem zaczynam.

Liliana Young, to jak już wskazuje same jej nazwisko, to młoda 17 letnia  dziewczyna, która pochodzi z bogatego domu. Inteligentna ( jak się okaże już wkrótce do czasu) spokojna, rozważna ( romantyczna i to bardzo, jak się okaże wkrótce). Uwielbia podglądać niczym stalker ludzi, obserwując ich reakcje, jakie wywołują w nich obrazy, które można podziwiać w jej ukochanym muzeum. To właśnie tam jej cały świat zostanie oświecony, prześwietlony przez  człowieka słońce ale nie uprzedzajmy faktów.  Dziewczyna można by powiedzieć skryta, mająca tylko parę przyjaciółek i nieznośnych rodziców, którzy robią wszystko by wykształcić swą ratoloś, można powiedzieć, że jej życie to nostalgiczny smutek. Jednak wszystko się zmienia i nasza szara myszka nagle staje się cwanym szczurem, który odważnie stawi czoło trutkom, pułapkom i innym przeszkodą. Wszystko to za sprawą JEGO.

Amon , bo tak ma na imię nasze miodowe bóstwo, pojawia się znikąd , a raczej z muzeum, ze sarkofagu, odwijając swe bandaże szybciej niż maszyna zawijająca cukierki w opakowania. I jeśli myślisz, że masz tu do czynienia ze starym piernikiem ooj to się grubo mylisz. To tort Royal, który zaszczycił swą obecnością naszą bohaterkę. I muszę przyznać, że prócz prezencji to i środeczek jest bogaty. Mądry, poliglota, który wie czego chce ( a kogo nie chce ). Jego misją jest obrona świata przed pradawnym złem Setem oraz swego ciała przed napaloną Lily.  Amon sprawił, że nie raz uśmiałam się do łez. Genialnie wykreowana postać, która budzi się nie w swoich czasach, gdzie kobiety same decydują o sobie, a  bóstwa przyjęły dziwne imiona telefon, komputer, telewizor, samolot czy taxi. Jego odkrywanie na nowo świata, połączone z jego staroświeckim wychowaniem, sprawiło, że pokochałam tę postać. To właśnie on zmienia naszą bohaterkę, sprawiając, że traci ona głowę, zdrowy rozsądek i tak, Lily może Cię zirytować.

Ta książka sprawiła, że przypomniała mi o tych wszystkich paranormal romance, które czytałam... z 13 lat temu z wypiekami na twarzy. I właśnie tak jak w nich tak i tu, bohaterki zawsze zachowywały się irracjonalnie w obecności przystojniaka. Typu, statek tonie, zaraz umrzemy ale jeszcze powzdycham jaki to on ładny, gładki, ciepły i świeci w ciemności niczym latarnia... I właśnie tak zachowuje się Lily. Myślę, że tylko i na szczęście tylko ona jest , a właściwie jej kreacja, najsłabszym ogniwem. Jednak to nie jest jakiś zgniły owoc, który psuje cały kompot. Co to, to nie. Natomiast cała reszta to przepyszny, najsłodszy budyń jaki jadłaś/ eś.

Fabuła od samego początku porywa nas do krainy piasku, daktyli i wielbłądów. Zagadkowy Sfinks zadaje pytanie : Czy jesteś gotowa/y na wspaniałą lecz trudną podróż ? Tak to właśnie te wspaniałe egzotycznie klimaty towarzyszyć Ci będą przez cały czas. Akcja cały czas pędzi, a nasza mumia refleksyjnie powraca wspomnieniami do swych czasów, ukazując piękno mitologii egipskiej, tradycji czy życia codziennego. Widać, że autorka przygotowała się znakomicie z tej dziedziny i nie mam jej nic do zarzucenia. Jak wspomniałam fabuła jest porywająca, jak słynny taniec Makarena.  Czasem książka przypominała mi przygody Indiana Jonesa. Wiesz poszukiwanie urn z organami, penetracja grobowców, a wszystko to otulone pierzynką opowieści znad Nilu.  Byłam zauroczona i zachwycona treścią. 





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Przebudzeni"  to był wspaniały powrót do smaków dzieciństwa. To jak skosztowanie gumy balonowej  Donald i zbieranie obrazków do niej załączonych, czy metrowej Huba buba ( ciekawe kto z Was pamięta jeszcze te gumy ?  ). Pani Houck w genialny sposób połączyła starożytność ze współczesnością. Kocham starożytny Egipt  i muszę Ci powiedzieć, że autorka odrobiła swe zadnie w 100%. Mitologia przeplata się z naszą codziennością, a stare wychowanie choć wydawać by się mogło odeszło do lamusa, tkwi nadal w nas głęboko zakorzenione.  Fabuła jest znakomita. Przygoda przeplata się z fantastyką i historią. Te połączenie bardzo podobne do stylu Riordana według mnie wyszło znakomicie. Mamy także do czynienia z paranormal romance jednak muszę powiedzieć, że dość oryginalnie rozwiązane. Bowiem to ludzka dziewczyna zakochuje się w przepięknych zwłokach, ( wiem powiało trochę nekrofilią ) a te ją odrzucają. Co dla mnie było czymś genialnym. Taki obrót sprawy, jak najbardziej przypasował mi, a zarazem zaskoczył.  Język jest lekki, młodzieżowy, a sama fabuła wciągnie Cię w piaskowy wir przygód, gdzie bogowie egipscy budzą się ze swego snu i znowu zaczynają mieszać chochlą w tym rosole.Uwielbiam powieści historyczne, szczególnie połączone z fantastyką. Jestem zachwycona. I choć główna bohaterka mnie troszkę zawiodła, tak Amon nadrabia wszystkie jej zaległości. Polecam Ci z całego serca tę powieść. Warto ją schrupać niezależnie od wieku.  Niezapomniana zabawa gwarantowana.


KOMU POLECAM? Fanom historii, fantastyki, mitologii, lekkich powieści z genialną charyzmatyczną postacią.

💖 Za egzemplarz  i podróż po starożytnym Egipcie z mumią jako przewodnikiem dziękuję💖 :



poniedziałek, 28 stycznia 2019

START. LEVEL 1







Tytuł:  Start. Level 1
Autor:  Roland Janotta
Ilość stron: 404
Wydawnictwo: WasPos
Seria: Start
Okładka: miękka bez skrzydełek

SŁOWA KLUCZE: gra przygodowa, przetrwanie, magia, bogowie,


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

START level 1, opowiada historię zwykłego człowieka, który nagle budzi się w innym świecie. Henry, początkowo wycofany ze społeczeństwa ma na celu jedynie przeżycie. Okazuje się, że nowy świat jest spełnieniem jego marzeń. Obowiązuje tam system gier, rozwijanie się poprzez zdobywanie doświadczenia. Cała książka opiera się na tzw. „boskiej grze”, według której kolejni bogowie przyzywają do tego świata setki ludzi, szukając tym samym wybrańca, który stanie się pionkiem w ich rozgrywce. Bohater, w miarę poznawania świata, w którym przyszło mu żyć, pojmuje, że sama boska gra nie jest taka prosta jak mu się początkowo wydawało.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowych wymiarów A5. Okładka lakierowana utrzymana w kolorystyce czerni, różu oraz bieli. Strony są białe, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. W środku znajdziemy różne tabelki, definicje, które wprowadzają nas do świata. Nie ma tu rozdziałów, a są dni.  Brak przypisów, zdarzają się błędy edytorskie np. ramka jedna jest bliżej tekstu, druga oddalona. Nie wiem, może to być tylko tak w moim egzemplarzu ale wolę Ci powiedzieć.  Całość oceniam na: 4+



OPINIA:  Książka od samego początku zaintrygowała mnie swą fabułą. Oczywiście motyw ,, życia w grze” nie jest czym nowatorskim. Jednak ja osobiście jeszcze nie czytałam żadnej książki o takim charakterze. Dlatego z optymizmem i zaciekawieniem zabrałam się za jej konsumpcję. Czy mi smakowała? Jakie wywarła na mnie wrażenie?  O tym wszystkim za chwilę Ci opowiem.
Zanim jednak przedstawię Ci naszego bohatera, pozwól, że wprowadzę Cię w świat, z jakim mamy do czynienia w tej książce.

  Wyobraź sobie, że budzisz się po ciężkim dniu.  Nagle z przerażeniem stwierdzasz, że znajdujesz się w całkiem innej rzeczywistości. Twój świat, który znasz od podszewki zniknął, zastępując go nieznanym i dziwnym. Myślisz sobie to jest sen, jednak po wielu próbach przebudzenia się, z trwogą przyznajesz, że dzieje się to wszystko naprawdę. Postanawiasz więc szybko uzyskać jak najwięcej informacji. Co się dzieje i jak można uciec z tej matni? Po rozmowie z nieznajomym dowiadujesz się, że świat jest stworzony przez boga Gaje, który został odwzorowany na podstawie gry.  Jesteś więc uwięziona/y w żywej grze. Jak byś się zachował(a) na miejscu naszego bohatera? Co byś zrobił(a) ? ( jeśli chcesz podziel się swoją opinią  w komentarzu)

 Właśnie na takim etapie życiowym jest Henry. Student, który nie miał łatwego życia. Ofiara przemocy, odludek, dziwak, który uciekał do świata wirtualnego, by zapomnieć o swych problemach.  Teraz staje się jednym z bohaterów gry. Jednak różnica polega na tym, że masz teraz tylko jedno życie, żadnego poziomu gry nie możesz powtórzyć. Twoje decyzje są ostateczne, a za pomyłki słono się płaci. Henry  choć jest wyjadaczem, sam ma problemy, by dojść do wysokiego levelu i zdobyć  dużo umiejętności. Dla mnie osobiście Henry to kiszony ogóras ale o tym w dalszej części. Nie masz żadnych kodów, które by wzbogaciły lub ułatwiły grę, pozostaje Ci tylko Twoja wiedza i wszystkie rzeczy, które opanowałeś przez ten czas. Mogłabym powiedzieć, że to taki współczesny Robinson Clusoe, który musi sobie radzić w trudnych warunkach. I tak jak w przytoczonym klasyku obserwujemy jego zmagania. I tak tutaj też będzie Piętaszek, troszkę brzydszy i  mniejszy. Mało mówię Ci o samym bohaterze, bo też i mało o nim otrzymujemy informacji przed tym nim stał się postacią z gry. Jeśli miał być on bardziej tajemniczy no to cóż.. dla mnie nie był.  Rozumiem, że chłopak miał ciężkie życie, a Nowy świat wyczyścił jego konto i może być kim tylko chce. Jednak jest w nim troszkę sprzeczności. Z jednej strony jest ofiarą przemocy, wylękniony, tchórzliwy, pasywny, a z drugiej strony, jakby mógł to by walczył z drzewem, bo to mój teren, a Ty tu rośniesz i zasłaniasz mi widok na góry !!! Zabieraj swe korzenie i zapuszczaj gdzie indziej. Drewniaku jeden!!   Z jednej strony staje w obronie słabszych, a z drugiej gdy widzi swoich byłych oprawców chowa się... typowy kiszony ogóras fajnie się zapowiada. Ładnie wygląda i wydaje się smakowity  póki go nie spróbujesz. Wtedy czar pryska. I tutaj miałam właśnie podobnie. Nie mogłam polubić Henrego, bo jest on spłaszczony do granic możliwości ( może to specjalny zabieg by go jak najbardziej upodobnić do postaci gry? Wtedy to miało by sens. No tego to ja już się dowiem w 2 tomie).

  W świecie tym mamy powrót do korzeni. Czyli chcesz mieć drzwi, zrób se je sam. Chcesz mieć broń, wykorzystaj dobra natury. Ciekawym elementem było wprowadzenie magii, która powiązana jest z naturą, a zwierzęta i postaci choć są fantastyczne, przybierają bardzo ludzkie cechy.   Nasz Henry ma swoją misje, wyrwać się z tego dziwnego świata, dlatego aby tego dokonać, musi zdobyć najwyższy poziom gry, zrealizować pomniejsze zadania , a do tego jeszcze przeżyć. Ciekawym wątkiem jest wprowadzenie do tego świata bogów, którzy często biorą w opiekę danego gracza. Tajemnicza i zapomniana bogini opiekuje się naszym Henrym. Choć jak sam(a) zauważysz, bogowie się nie wtrącają ,, w życiową grę” . Może na tym poprzestanę, bo zaraz zdradzę cały przepis, a tego nie chcę. Także już wiesz z jakich składników wykonane jest te danie.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :
 Książka ta oparta na motywie życia w grze posiada mocne jak i słabe strony. Na pochwały i zachwyty zasługuje sam świat wykreowany przez autora. Przemyślany, tajemniczy i ciekawy. Z fascynacją odkrywałam, każde jego elementy.  Pomysł na fabułę nie jest czymś odkrywczym, jednak ja nie czytałam jeszcze książek z owym motywem. Dlatego to według mnie zasługuje na kolejny plus, bo z zainteresowaniem śledziłam poczynania bohatera. Najsłabszym dla mnie ogniwem, składnikiem, który według mnie zepsuł całą sałatkę niczym nie dobry kiszony ogórek to sam Henry.  Nie poczułam z nim żadnej więzi, a jak wiesz rzadko kiedy marudzę na główne postaci. Owszem jego przygody są ciekawe i historia, jednak on sam jest dla mnie  postacią bez charyzmy, spłaszczoną wręcz momentami nijaką, podobną do innych bohaterów. Jest on niezbędny do poznania całego świata, bo dzięki niemu zwiedzamy wspaniałe miejsca, jednak mnie nie zachwycił. Mam na obecną chwilę do niego nijaki  stosunek. Wiem, że to 1 tom i mam nadzieję, że Henry zmieni swój smak i dopasuje się do naszej smakowitej sałatki, bo ewidentnie odstaje od niej owym niedopracowaniem. Niczym Miszel ( celowy zabieg)  dam mu fartucha z nadzieją, że poprawi się przy następnym daniu. Co do formy mamy do czynienia z dziennikiem. Czyli nie mamy rozdziałów , a podział na dni i to mi się podobało. Bowiem forma gry zostaje cały czas utrzymana. Procenty, tabelki z punktami  uwiarygodniają całą tą historię. Język jest prosty co według mnie jest kolejnym plusem. Jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu. Książka w ogólnym rozrachunku wypada dobrze. Choć wiem, że przez jej specyfikę ( fanastyczno- graczową)  nie jest uniwersalna i nie każdy po nią sięgnie, to mimo to zachęcam do jej spróbowania.

KOMU POLECAM? Ta książka jest skierowana dla fanów gier, fantastyki i młodzieży ale tej troszkę starszej.

💖 Za egzemplarz i świetną partyjkę gry dziękuję💖 :