czwartek, 3 czerwca 2021

Księżycowe serce- duża doza inspiracji pewnym wujkiem.

 

 

 


 

 

Tytuł:Księżycowe serce

Autor:  Julia Kail

Liczba stron: 367

Wydawnictwo: Novae res

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: mitologia, miłość, przyjaźń, walka dobra ze złem, wampiry, wilkołaki, misja

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Czy warto walczyć o własne szczęście, gdy świat staje w obliczu zagłady?

Są takie chwile, w których Kate i Lucas marzą tylko o jednym: o zwykłym, spokojnym życiu nastolatków. Jednak ich los splótł się na zawsze z potężnymi pradawnymi mocami i bogami, którzy, tak samo jak ludzie, nie potrafią się wyzwolić od swoich słabości i namiętności. A do tego jest jeszcze magia, która – znalazłszy się w niewłaściwych rękach – niesie ze sobą tylko śmierć, chaos i zniszczenie… Czy młodzi zakochani, dopiero wkraczający w dorosłe życie, będą w stanie wyrzec się własnych pragnień, pokonać uprzedzenia i stawić czoła niebezpieczeństwu, gdy na szali spoczywa los całego świata i tej jedynej, ukochanej osoby?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej okładka jest taka półmatowa i posiada skrzydełka. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości, czerni i bieli. Na froncie mężczyzna jest jakby zalewany przez fale, a napis jest na środku. Nie mam pojęcia, do czego się odnosi ten obrazek, może do jakiegoś boga? W środku kartki są beżowe, grubsze, a czcionka przyjemna dla oka. Rozdziały są ponumerowane i każdy ma swój odrębny tytuł. Na końcu mamy spis treści.



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Książka ta bardzo mnie zaciekawiła, gdyż połączenie mitologi z wilkołakami i wampirami nie zdarza się często. Jednak nie miałam pojęcia, że jest to drugi tom. Czy odnalazłam się we fabule? Czy ta seria jest warta schrupania? Jak smakuje? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Głównymi bohaterami tej książki są Lucas i Kate. On jest wilkołakiem i synem boga greckiego, a ona córką bogini, do tego zaręczona z Apollem. Tak tym Apollem. Jednak dziewczyna nie pamięta swojego pobytu na Olimpie, a swoje dzieciństwo ( chyba) spędza w naszym świecie. Tak właśnie poznaje Lucasa, który jako taki przywódca wilków, czyli taki alpha, zakochuje się w niej bez pamięci i wybiera na wybrankę swojego serca. I kiedy już wydaje się, że wszystko jest przesądzone, Kate znika i nikt nie wie gdzie się podziewa. Co się z nią działo? Dlaczego zniknęła? To postanawia odkryć nasz niezłomny i uparty Lucas. Przyznaję, że nie zapałałam sympatią dla tej dwójki. Są oni zaślepieni miłością i nic ich nie interesuje poza ich miłością. I szczerze, ich relacja jest bardzo słodka i nierealna.

Apollo to bohater drugoplanowy, ale to właśnie jego kreacja spodobała mi się bardzo. Do samego końca nie wiedziałam, jaką rolę odgrywa. W szczególności, że poznajemy go z perspektywy Kate i Lucasa, którzy są co do niego uprzedzeni. Pamiętajmy bowiem, że jest on narzeczonym Kate, a ta jakby nie patrząc zdradza go z Lucasem. Sceny z Apollem wywoływały we mnie różne emocje, a jego dwoistość dodawała mi takiego konkretnego smaku do tej potrawy. I zdecydowane jest to najlepsza postać według mnie z tej książki.



No dobra, co z tą fabułką? Kurczę nie będę ukrywać, że czułam się jakbym czytała taką chińską podróbkę Riordana i jego serię o Percym. Jednak tu nie ma obozu, a są wilkołaki, wampiry i ich klany oraz bogowie, którzy walczą między sobą, ale nie wiem o co? W sensie pewnie to było powiedziane może w 1 tomie, ale w tym nie miałam pojęcia o co cała ta haja? Oczywiście jest tu czarny charakter, ale nie opisuję Ci go, bowiem nie mam pojęcia dlaczego jest ,, tym złym''? Dlaczego krzyżuje pozostałym plany i niszczy ich spokojnie życie?  Sama historia nie jest oryginalna, ale czyta się ją przyjemnie. Jest przewidywalna to fakt, ale nie jest źle. Może gdybym nie przeczytała tyle podobnych książek do tej, może bardziej bym się nią zachwyciła. Jednak jak na polskiego Percego jest ok. Mamy bohaterów, którzy odkrywają iż są dziećmi bogów i odkrywają swoje umiejętności z ich pomocą. Do tego mamy historię miłosną, która jest tak zagmatwana, że chyba główna bohaterka z każdym męskim odpowiednikiem była w sensie, że jako w związku, co było już w pewnym momencie przesytem. Może nie urwało mi tylniej części z zachwytu, ale i nie wywołało przedniej fontanny zdegustowana.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Księżycowe serce to taki wafel ryżowy polany czekoladą. Owym waflem ryżowym, każdemu znanym w smaku i niczym szczególnym się nie wyróżniającym są bohaterowie. Jak dla mnie byli oni zbyt ,, prości" w swej kreacji. Jedyną osobą, która mnie zaciekawiła był Apollo, który nie wiadomo było, czy jest dobry, czy zły, a ja jak wiesz uwielbiam takie postaci. Ową fabułą jest czekolada. Z jednej strony bardzo słodka poprzez motyw miłości, który jest tutaj najważniejszym punktem odniesienia. Z drugiej niczym odkrywczym, ba nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest taką naszą polską wersją Percego tylko, że troszkę bardziej podkręconą ze względu na występowanie wilkołaków i wampirów. Mamy bowiem dzieci bogów, które odkrywają na nowo swoje umiejętności, rodziców i starają się odnaleźć w nowej ,, fantastycznej" rzeczywistości. Jeśli chodzi o aspekt mitologii to zamyka się ona na owych postaciach i ich umiejętnościach, z których byli słynni. Jako że przeczytałam ten tom bez znajomości 1 to uważam że i tak odnalazłam się w tym świecie. Nie zachwycił mnie on, w sensie był ok i tyle. Obawiam się, że więcej nie mogę napisać, by z czymś się nie wyzdradzić. Czy warto ja schrupać? Powiem tak, jak ten wafel ryżowy, zjadłam na raz i był smaczny, jednak nie wiem, czy sięgnęłabym po kolejny z paczki. Był dobry, jako taka zakąska do kawy, jednak czy czuję się po nim syta? Nie. Jednak uważam, że sprawdzi się ona dla młodzieży idealnie, w szczególności takiej, która nie często sięga po książki. Jest ona bowiem lekka, szybko się ją czyta i nie wymaga od czytelnika skupienia. Brak opisów, takich dokładnych, plastycznych, może być w tym przypadku dla takiej osoby atutem.

 

KOMU POLECAM? Dla fanów twórczości Riordana, tyle że w takiej polskiej wersji ;)

 

Za egzemplarz dziękuję



 

11 komentarzy:

  1. Mogłaby mi się spodobać ta książka, gdybym była młodsza 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że tak :) Choć jak widać ja nadal sięgam po tę literaturę. Można się przy niej zrelaksować

      Usuń
  2. Twórczość Ricka Riordana bardzo lubię, ale do tej książki mnie nie ciągnie.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. To raczej nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie.. nie dla mnie zdecydowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię wątki legend i mitologii. Sama napisałam swoja książkę wykorzystując stworzenia jak centaury i minotaury i do tego wplotłam wampiry (taka współczesna baśń). Jest dużo książek, które robią to w fajny sposób, m.in Baśniobór (1 tom był fajny - czytałam mojemu dziecku na dobranoc).
    Ten opis jednak trochę zniechęcił mnie do książki. Nie przepadam za przesłodzoną miłością, więc "Księżycowe serce" raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z ciekawości chętnie bym przeczytała :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem do końca przekonana, ale też nie mówię tej książce 'nie'. Jeszcze się nad nią zastanowię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie pomyślałam, że to coś dla fanów Riordana. Ciekawy pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam serdecznie ♡
    Wspaniała recenzja, bardzo ciekawa książka. Na chwilę obecną nie ciągnie mnie do niej, chodź gdybym miała taką okazję na pewno bym po nią sięgnęła. Nie mówię "nie", jak można coś przeczytać to ja zawsze jestem chętna. Dopiero później wyrażam zdanie na temat danej książki :D
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń