niedziela, 11 października 2020

TAJEMNICA POTĘPIONEJ

 

 

 


 

 

 

Tytuł:Tajemnica Potępionej

Autor:  Mateusz Konieczny

Ilość stron:251

Wydawnictwo: Novae res

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: tajemnica, pałac, historia, bezpłodność, zjawa, tragedia, choroba psychiczna

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Niektóre dusze nigdy nie zaznają spokoju.

W rodzinnej posiadłości Sarkisiewiczów dzieją się rzeczy, których nikt nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. Od stuleci można tu usłyszeć przerażające krzyki zjaw i zaobserwować przesuwające się w zagadkowy sposób przedmioty. Aneta, utalentowana malarka zmagająca się z problemem bezpłodności, pragnie odkryć przeszłość swoich przodków i dowiedzieć się więcej o klątwie, która przed laty spadła na jej rodzinę. Dlaczego prababka Zofia popełniła samobójstwo? Kim była kilkuletnia dziewczynka, której duch wiele lat temu ukazał się Anecie? Czy ujawnienie rodzinnych tajemnic sprawi, że w pałacu przestanie się w końcu rozlegać krzyk potępionej?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest troszkę węższa niż standardowe wydanie i niższa. Okładka jest matowa nie zostawia odcisków palców. Posiada skrzydełka i jest utrzymana w kolorystyce szarości, czerni i bieli. Bardzo melancholijne zdjęcie pałacu w tle i kobiety stojącej do nas tyłem wywołuje różne emocje, co jest jak najbardziej na plus. Kartki są w środku grube, koloru beżowego. Czcionka przyjemna dla oka, a rozdziały są ponumerowane. Całość oceniam na 4+



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Lubię czasem sięgnąć po taki gatunek thrillera na pograniczu  horroru. W szczególności motyw ducha, który uprzykrza życie lub straszy. Już niedługo Halloween więc czemu by się troszkę nie pobać. Czy miałam zatem ciarki na skórze czytając tę powieść? Czy w ogóle warto mieć ją na uwadze?  A teraz weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

 

Główną bohaterką powieści jest Aneta. To młoda kobieta, która pracuje w Domu Samotnej Starości i pomaga ludziom, którzy zostali tam umieszczeni przez rodzinę,  zapomniani lub  opuszczeni. Już na tym etapie widać, że kobieta jest bardzo wrażliwa, utalentowana, bo maluje. Ma bardzo dobre serce. I jak to w życiu bywa z tymi tzw ziemskimi aniołami, nasza Aneta nie jest szczęśliwa. Pragnie mieć dziecko, jednak jej stan zdrowia nie pozwala na to. Kobieta jednak się nie poddaje i robi wszystko by zajść w ciążę. Jakby tego było mało, zaczyna sobie przypominać o swoim rodzinnym pałacu, a wspomnienia z lat dzieciństwa ukazują jej obrazy o których czas postanowił je zatrzeć. Tak więc gdzieś osłabiona psychiczne, postanawia powrócić do rezydencji by nabrać wigoru.

Jednak pałac jest zamieszkany przez istotę, którą widzi tylko Aneta, a jej niewinny wygląd jest świetnym fortelem, by dostać to czego pragnie. Jej apetyt jest ogromny. Parę razy kreacja tej istoty wywołała na mej skórze dreszcze więc tak zdecydowanie jest dobrze przedstawiona. Dodatkowo owa tajemniczość pogłębia się w momencie kiedy wiemy, że tylko nasza bohaterka ją widzi i zaczyna się owa ,, zabawa".  Sekret jaki skrywa owa posiadłość może być jeszcze bardziej przerażająca niż owa zjawa.

Jeśli chodzi o pobocznych bohaterów jak dla mnie nie wyróżniają się oni niczym szczególnym niż fakt, że towarzyszą Anecie w jej zmaganiach nie tylko psychicznych, ale jako rodzina starają się jej pomóc na wszelkie sposoby. Jak dla mnie główne skrzypce grają opisane przeze mnie powyżej postaci i tylko te są mocnymi filarami całej historii.



No dobra, a jak wypada sama fabułka? Bardzo spodobał mi się motyw choroby psychicznej jak i bezpłodności, który poruszony jest w tej książce. Ukazuje bowiem, że taka tragedia, która dotyka bardzo wielu kobiet, w późniejszym czasie odbija się na ich zdrowiu psychicznym. Trend na dziecko i hasła: Rodzina pełna, sprawia, że coraz więcej kobiet popada w depresję. No bo jak to tak, że nie ma się dziecka? Zapominamy, że często to nie jest widzimisię kobiety, a przyczyna leży gdzieś indziej- w zdrowiu. Druga sprawa to taka, że dlaczego kobieta MUSI mieć dziecko?  Czy każda z nas MUSI być matką? Co jeśli nie chce się mieć dziecka? Może nie każda kobieta ma tzw instynkt macierzyński. Mnie nie dziwą już takie obrazki jak : dzieciobójstwo, czy porzucanie noworodków, bo gdy ktoś zmusza kobietę do bycia matką wbrew jej decyzji- konsekwencje ZAWSZE są tragiczne. 

Nasza bohaterka nie potrafi sobie poradzić z ową informacją, że jest bezpłodna, dlatego jej wizje ducha w posiadłości zaczynają dla jej rodziny być objawem choroby. I tak zaczyna robić się ciekawie, no bo czy faktycznie owy duch jest prawdziwi, czy jest tylko wyimaginowaną postacią, która ma pomóc Anecie z pogodzeniem się z faktem iż nigdy nie urodzi dziecka? Czy uciekanie w fantazje jest lepsze niż stawie czoła prawdzie? A co jeśli owa zjawa istnieje na prawdę? 

Książka ma bardzo fajny klimat tajemniczości, niepokoju oraz owej niepewności. Miałam ciarki na skórze więc tak jest to dobry dreszczowiec, który potrafi zaciekawić i wciągnąć. 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,, Tajemnica potępionej" mogę porównać do klasycznego wafelka z nadzieniem kakaowym. Owym chrupiącym i delikatnym wafelkiem jest owa fabuła. Mamy bowiem poruszone tutaj bardzo ważne aczkolwiek delikatne tematy takie jak : macierzyństwo, a właściwe bezpłodność i chorobę psychiczną, które są bardzo kontrowersyjnymi tematami. Autorowi udało się uchwycić ową kwintesencję obu problemów i połączyć w jedno. Brawo! Nadzieniem kakaowym jak dla mnie są owe dwie postaci, które tworzą całą tę krótką, ale smaczną słodycz, a mianowicie Anetę, która jest chodzącym aniołem i zjawę z piekła rodem. Owe dwie skrajności są tak apetycznie ukazane, że grają pierwsze skrzypce. To co jeszcze mi się podoba, że do samego końca nie jesteśmy pewni, czy owy duch to wymysł naszej bardzo wrażliwej, artystycznej Anety, która tak radzi sobie z traumatyczną wiadomością, czy prawdziwym tworem, który nawiedza ziemię, by uprzykrzać życie dobrym ludziom. Czy warto schrupać tę powieść? Tak, jest smaczna. I mimo swej małej objętości potrafi zaciekawić czytelnika, a przedstawione problemy skłonić do refleksji. Może nie jest jakimś wybitnym utworem, ale jest smaczna. 

 

KOMU POLECAM?Osobom, które lubią motyw ducha w literaturze


P.S Muszę podzielić się z Tobą smutną wiadomością. Jeśli jesteś ze mną od początku bloga to wiesz, że zawsze czytam książki z moją ukochaną sunią Fibusią. Po 11 latach wspólnych literackich podróży w tę środę  8 Października postanowiła udać się sama do tej najbarwniejszej i najpiękniejszej krainy. Tę powieść przeczytałam po raz pierwszy sama... było i jest mi ciężko, że mała łapka nie zasłaniała mi liter, a uszka nie ruszały się w rytm przewracanych książek. Nie grzała mnie, nie dodawała otuchy... Kto teraz jak nie ona nie będzie dopadać kuriera z paczkami? A przede wszystkim ich wypatrywać ?... Była wyjątkowym psem, który kochał moment czytania, wpatrywania się w ekran laptopa gdy pisze recenzję, czy oglądania filmów ( na melodyjkę z serialu Sherlock Holmes już siedziała na sofie i czekała na mnie ) Jest mi bardzo ciężko, bo i jej odejście było nagłe i zaskoczyło  wszystkich domowników, a rady typu: kup szybko kolejnego psa- nie pomagają, bo to nigdy nie będzie Fibi, która była nie tylko pięknym psem, ale wyjątkowym, który kochał książki jak ja.... Podobno dobrze jest się dzielić bólem z innymi niż go trzymać w środku.. stąd też moje uzewnętrznienie i pokazanie, że każdy z nas przeżywa małe tragedie w swoim zaciszu.  Pewnie czas uleczy owy ból i smutek. Na razie jest fatalnie, a życie płynie dalej co mnie dodatkowo dobija, bo budzenie się w nowej rzeczywistości bez Fibi jest okropnie trudne...

 

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu :



 

 

poniedziałek, 5 października 2020

A CURSE SO DARK AND LONELY- mój patronat

 

 

 


 

 

 Tytuł: A curse so dark and lonely
Autor:  Brigid Kemmerer
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Niezwykłe
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:  reteling, samotność, odwaga, klątwa, miłość, przyjaźń, zemsta, okrucieństwo, baśń, niepełnosprawność.


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Retelling Pięknej i Bestii, jakiego jeszcze nie było.

Rhen
Książę Rhen sądził, że łatwo będzie można złamać klątwę, jaką rzuciła na niego potężna wiedźma. Wystarczyło, żeby pokochała go jakaś dziewczyna. Tylko tyle. Jednak to było, zanim zmienił się w bezwzględną bestię i zniszczył swój zamek, swoją rodzinę, pozbywając się przy tym ostatniej iskierki nadziei.
Kolejna kobieta uciekła, więc książę kolejny raz będzie miał osiemnaście lat.

Życie Harper nigdy nie było łatwe. Dziewczyna wychowywała się bez ojca, z umierającą matką i bratem, który nigdy nie traktował jej poważnie. Nauczyła się być twarda. Przynajmniej na tyle, aby przetrwać.
Kiedy na ulicach Waszyngtonu próbuje uratować nieznajomego, jej życie przybiera nieoczekiwany obrót.
Teraz Harper nie wie, gdzie jest ani czy to, co widzi, jest prawdziwe.
Książę? Klątwa? Potwór?
Dopiero gdy spędza czas z Rhenem, zaczyna rozumieć, o co toczy się gra. Po jakimś czasie Rhen orientuje się, że Harper nie jest kolejną dziewczyną, którą powinien oczarować. Jego nadzieja powraca. Jednak ona może nie wystarczyć.

 


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła ! 

Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miła w dotyku, lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Posiada skrzydełka, które często służą jako zakładki, kiedy nie ma się ich na wyciągnięcie ręki. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości,  czerni i zieleni.  Kolce na okładce przykuwają wzrok czytelnika. W środku mamy szare strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu. Rozdziały są ponumerowane oraz podzielone na dwójkę bohaterów, bo to z ich perspektywy poznajemy historię. Dolne przypisy wyjaśniają nam różne filmowe, czy literackie nawiązania, co jest według mnie ogromnym plusem. Mamy mapki, oraz cudowne ilustracje kolcy pod każdym rozdziałem.Samo wydanie książki oceniam na: 5+





OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 O tym, że kocham baśń ,, Piękna i Bestia" to już wiesz od dłuższego czasu. Dla mnie ta historia jest tak cudowna i prawdziwa, bo porusza wiele wartości, problemów, a przy tym w swej prostocie potrafi wycisnąć łzy. Klasyk po który sięga dużo autorów i przerabiają go na różne sposoby. Jednak ta wersja jest tak inna, tak niesamowicie genialna, że aż piszczę z radości, że mogę patronować jej.  O tym dlaczego jest lepsza od innych retelingów, dlaczego jest tak wyjątkowa i dlaczego kocham ją całym mym sercem i za każdym razem co rusz do niej wracam?  Dowiesz się za chwilę. A teraz weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

 

Historia ta opowiedziana jest z perspektywy Rhena, czyli naszej bestii, oraz Harper czyli Pięknej. To co już od pierwszych kilku stron rzuciło mi się w oczy to aspekt psychologiczny. Autorka skupia się na tym co odczuwają nasi bohaterowie, co ich ukształtowało? Dlaczego postępują tak, a nie inaczej ? I chyba to już jest pierwszy bardzo mocny pozytyw jeśli chodzi o kreacje naszej dwójki bohaterów, którzy tworzą całą tę baśń.

 Zacznę od naszej Belli, czyli Harper. Autorka odeszła od klasycznej kreacji tej postaci. Po pierwsze Harper nie jest miłośniczką książek i uwaga ma rodzinę. Mieszka w naszej rzeczywistości i boryka się z problemami bardzo przyziemnymi. Ma chorą matkę na raka, co powoduje, że rodzina każdy grosz wydaje na jej leczenie. Jej brat wpada w szemrane towarzystwo, by zarobić szybko i dużo. Dlatego Harper ma bardzo smutne dzieciństwo. Ciągła pogoń za pieniądzem, brak stabilizacji, ciągły strach o matkę oraz brata, a jakby tego było mało sama jest niepełnosprawna, co utrudnia jej normalne funkcjonowanie w świecie. Nie chcę zdradzać na czym polega jej ,, ułomność" ale dla mnie jest to ogromna petarda pod względem fabularnym. Nie mamy bowiem do czynienia z idealną dziewczyną, piękną, wykształconą tylko z postacią, która ma wady. Mogłabym nawet rzec, że to ona jest tą ,, Bestią" ale Ciiii to już jest wchodzenie w głębokie rejony psychologii, której tutaj się uraczysz. Powracając do opisu Harper, to dziewczyna, która jest nieufna, ale przy tym bardzo odważna i empatyczna.  Jest bardzo charyzmatyczna  i realistyczna. Nie tak łatwo nią manipulować, a tym bardziej zawrócić w głowie.


Rhen to przystojny książę, który od 300 lat wraz ze swym gwardzistą przeżywają te same 3 miesięczne dni, które odnawiają się za każdą miłosną porażką. ( Mam nadzieję, że to załapiesz ) Ten egoistyczny i bardzo przystojny mężczyzna, który od 300 lat ma 18 lat to istny powiedziałabym przestępca, który więzi kobiety w swoim zamku, po to by te się w nim zakochały. Grey jego pomocnik w przestępstwie może przedzierać się przez inne  czasy lub światy po to by znaleźć idealną kobietę, spełniającą oczywiście kryteria wyglądowe naszego narcyza. Jednak tym razem sprowadza do zamku dziewczynę, która nie spełnia żadnego z nich, a w dodatku jest niepełnosprawna. Dla Rhena istna porażka, którą chce jak najszybciej zakończyć. Jednak jego buta, zadufanie i miłość do piękna zostają ponownie ,, ukarane" gdyż okazuje się,że to jego ostatnia szansa, na wyrwanie się spod klątwy rzuconą przez wzgardzoną czarownicę ( i o niej opowiem ). Czy zatem można pokochać kogoś ułomnego i nieurodziwego? Czy Rhen będzie wstanie dojrzeć piękno ukryte w środku?

Powiesz teraz : Daria, ale pisałaś, że Rhen jest Bestią w tym retelingu, więc z czym Ty mi tu wyjeżdżasz? No właśnie, bo nie napisałam najważniejszego przy opisie naszego Księcia. Jeśli owa dama przez 3 miesiące nie pokocha go, ten zamienia się w taką prawdziwą zwierzęcą bestię i zaczyna swoje krwawe łowy.  Zabijając i niszcząc wszystko dookoła, by znów się odrodzić w dniu swoich urodzin i przeżyć kolejne 3 miesiące z inną kobietą. No, bo kto pokocha Bestię, która nie dość że więzi to jeszcze ma podły charakter? 

Rhen jest tu taką bardzo szarą postacią. Jest mordercą ( dowiesz się sam o co chodzi) porywaczem, a zarazem pięknym młodzieńcem, który sztukę kokieteri, manipulacji opanował do perfekcji.  I choć jest czarujący, miły, sympatyczny to czytelnik wie, jaka bestia kryje się w jego środku. Czy zatem można pokochać kogoś, kto ma tak zimne i czarne serce, choć na zewnątrz jest niczym Adonis ?



Lilth to kolejna ważna postać. Zawsze zastanawiałam się przy klasycznej wersji tej Baśni, że z tą czarownicą musiało być jakieś głębsze dno. Dla przypomnienia : ,, Pewna stara żebraczka zapukała do bram zamku prosząc o schronienie w zamian za czerwoną różę. Książę wzgardził podarkiem. Owa żebraczka okazała się być śliczną wróżką i pouczyła go, że prawdziwe piękno kryje się w duszy, rzucając klątwę na księcia i cały zamek." To tak w skrócie.  Zawsze na tym etapie bajki doszukiwałam się drugiego dna. I tu otrzymujemy ową bardzo logiczną i jak dla mnie bardzo trafną interpretację tej postaci. Lilith to ostatnia z żyjących czarownic. Ukrywa swą moc przed innymi, jednak kiedy spotyka Rhena, zakochuje się w nim bez pamięci. W dniu jego urodzin postanawia mu oddać swój najcenniejszy skarb. Ową kobiecość, która w tym wypadku może zostać nazwana delikatną, piękną różą. Jednak po spędzonej bardzo intensywnie nocy, książę ,, gardzi" owym podarunkiem dziękując za noc i wychodzi. Dziewczyna czuje się strasznie i chyba nie dziwi ten fakt, żadnej z kobiet więc postanawia się zemścić na nim. Rzuca więc klątwę na cały zamek i księcia. Lilith jest bardzo emocjonalną, wrażliwą i wybuchową pięknością. Owa noc i upokorzenie jakiego doznała, sprawia, że jej miłość do księcia jest toksyczna. Uwielbia go torturować, uprzykrzać mu życie. W Harper widzi  zagrożenie, co i ją dziwi, no bo kto pokocha TAKĄ dziewczynę ? Zrobi więc wszystko, by tych dwoje nie połączyło coś więcej. Lilith to bardzo silna kobieta, która reprezentuje feminizm, a zarazem nienawiść do mężczyzn. Gardzi nimi, pomiata, jednak widać, że mimo to ma ogromną słabość do Rhena. Wiem totalne zaprzeczenie, ale taka właśnie jest nasza wróżka w tej książce- pełna nie oczywistości, szaleństwa i spontaniczności. Szalona? Mająca problemy psychiczne? Zdecydowanie tak. Coś jak Belatrix z HP. Jej okrucieństwo nie ma granic. Z drugiej strony autorka ukazuje, że kobieta tak mocno zraniona, zhańbiona, odrzucona przez ukochanego jest zdolna do każdej rzeczy, by go ukarać.

Ostatni bohater to Grey owy strażnik, przyjaciel, powiernik tajemnic księcia. W klasycznej baśni powiedziałabym, że jest Płomykiem. Rozumie bardzo dobrze Harper i czuje, że łączy go z nią jakaś więź, której nie umie opisać. Z drugiej strony jest oddany Bestii. Chce by ten koszmar klątwy się skończył. Jest odważny, lojalny i nie raz poświęci się dla dobra innych. Jest przy tym wszystkim bardzo sympatyczny. Czytelnik czuje z nim więź od samego początku. Współczujemy mu jego losu, a zarazem darzymy ciepłym uczuciem.

No dobra, a co z fabułką?  Autorka zostawiła najważniejsze elementy baśni, a resztą zaczęła się bawić, co widać już przy samych kreacjach bohaterów. Mamy więc klątwę, zamek, przystojnego księcia, który zamienia się w bestię. Mamy wyjaśnienie, dlaczego czas nie naruszył całej konstrukcji, magii zaklętej tylko i wyłącznie na terenie zamku. Jednak to co zaskakuje i dodaje do całości takiej współczesnej nowoczesności i świeżości to elementy polityczne, społecznie. Zaczynamy bowiem rozumieć, dlaczego społeczność ,, zapomniała" o zamku. Dlaczego boją się Bestii? Jak wygląda życie poza murami zamku? Jak współczesna dziewczyna dała się ,, przekonać" by zostać? I to co wspomniałam na samym początku to bardzo dużo psychologii. Mamy tutaj poruszany aspekt samotności, inności, wyobcowania, braku zaufania. To w czym ja się totalnie zakochałam to także wyjaśnienie co robiła Bestia przed pojawieniem się owej Belli, czyli Harper.  W klasycznej baśni Bella jest tą pierwszą i jedyną dziewczyną, która trafia na zamek. Wygłodzony, zrozpaczony Książę więc rzuca się na nią i z miejsca zakochuje uważając ją za najpiękniejszą. No ale skoro nie widział nikogo od 300 lat to hmm powiedzmy sobie szczerze, każdy by tak nie zareagował na jego miejscu? Zawsze się zastanawiałam co było potem. Klątwa zdjęta, może pląsać sobie po całym królestwie i co? Nagle może okazać się, że owa Bella nie jest już taka atrakcyjna. I tutaj autorka właśnie zabawiła się ową relacją. Nasz książę nie próżnuje, Harper nie jest pierwsza, nie jedyna, a on widzi w niej jej wady. Kolejny fajny zabieg to wyjaśnienie syndromu Sztokholmskiego. No bo faktycznie, jeśli patrzeć pod takim kątem, to można rzec, że owa Bella się go nabawiła i zakochała się w oprawcy, co jak wiemy z kryminalnych spraw, nie raz miało to miejsce. Harper wielokrotnie podkreśla, że ona taka nie jest i faktycznie,  tutaj nie ma mowy o miłości od pierwszego wejrzenia. Mamy tutaj raczej przykład oswojenia się z osobowością tej drugiej osoby, z jego wadami, przywarami, by następnie dostrzegać w tej drugiej osobie jej zalety.  Fabuła płynie więc wolno, spokojnie, lecz nie brakuje tutaj mocnych opisów w sensie krwawych, jakiś pościgów. Mamy tutaj intrygi, politykę, strategię, to wszystko co  w klasycznej baśni kuleje lub jest pominięte. Podoba mi się także jak Rhen walczy ze swoim charakterem aroganta, narcyza i władcy, który dostaje to czego pragnie na zawołanie. Jego przemiana więc jest stopniowa, delikatna i bardzo realistyczna.  TO NAJLEPSZY RETELING JAKI CZYTAŁAM W ŻYCIU !



Klimat oraz światy przedstawione są tutaj tak dobrze wykreowane,że nie mam słów. Czuć grozę, niepewność, a nawet ową samotność, która ukazana jest w najróżniejszych wariacjach.  Mamy bardzo dobrze rozbudowaną sytuację polityczną: kto rządzi? Jakie są prawa? Militarny system obrony lub ataku. Nasz współczesny świat ukazany jest jako ten brudny, szary, pełen metalu, pośpiechu i gonienia za czymś. Natomiast Emberfall to taka kraina, która współdziała z naturą, jest zielona, dorodna, jednak bardzo opuszczona i panuje tutaj strach przed ową bestią i biedą.  Serio nie mam się do czego przyczepić, jest tak wspaniała pod każdym względem.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 


Książka ,,  A Curse So Dark and Lonley " mogę porównać do jednego z moich ulubionych ciast, a mianowicie Tiramisu. Biszkoptami, czyli podstawą są owe klasyczne elementy zaczerpnięte z baśni. Mianowicie klątwa, magia tylko w obrębie zamku, wróżka no i motyw ukrytego piękna. Kremem z serka mascarpone są genialne dialogi, które są nasycone różnymi bardzo mądrymi przemyśleniami lub po prostu zapierającymi  dech w piersiach dialogami, które świetnie grają na uczuciach czytelnika. Delikatną, a zarazem bardzo smaczną pianką z białek są wszystkie elementy psychologiczne, które nadają autentyczności całej tej baśni i zarazem odzierają z idealizmu. Mamy więc tutaj motyw samotności, cierpienia, wyobcowania, buntu, zdrady, odrzucenia, niepełnosprawności, egoizmu, poszukiwaniu drogi na skróty by uzyskać chwilowe szczęście oraz miłości trudnej, ale pięknej. Owa mądrość ,, prawdziwe piękno kryje się w duszy" nabiera tutaj całkiem nowej odsłony. Pokazuje, że każdy z nas gdzieś tam w środku siebie ukrywa kruchą, piękną różę, którą trzyma pod kloszem przed resztą świata. Jej pokazanie innym wiąże się z ogromnym zaufaniem, czasem stratą czegoś ważnego, a nawet odrzuceniem. Owa więc baśniowość zamknięta jest tylko w zamku i samą klątwą. Reszta jest cudowną historią, która mówi o owej kruchości, naszej bestii, która chroni swą wewnętrzną piękną różę przed światem. Kawą espresso czyli mocną i pobudzającą w której to moczone są biszkopty są bohaterowie. Znakomite kreacje. Silne, temperamentne, wyjątkowe. Każdy z nich jest inny, a jego historia ukazuje prawdę o nim samym. Ich życiowe doświadczenia wyjaśniają nam ich obecne zachowanie i to jakimi ludźmi się stali. Kocham Harper za jej determinację i akceptację jej choroby. Ubóstwiam Rhena za jego walkę ze swą mroczną stroną i chęcią bycia dobrym. Uwielbiam Greya za jego oddanie i byciem takim promykiem światła w całej tej mrocznej historii. Zachwycam się Lilith za ukazanie naszej kobiecości i walki z przedmiotowym traktowaniem kobiet. Ukazanie szaleństwa, jakim jest trauma po odrzuceniu i ogromnej miłości, która potrafi być toksyczna. Likierem Amaretto , który dodawany jest do kremu lub biszkoptów są dla mnie owe krwawe opisy zbrodni dokonanych na przestrzeni lat oraz wymyślnych tortur Lilith. Jednak nie są one może aż tak drastyczne i obrzydliwe, czy bardzo dokładne. Jednak dodają do całości owej pikanterii. Co najważniejsze, a nie wspomniałam to nie ma tu scen łóżkowych, więc jest to na prawdę bardzo mocno oparta historia na uczuciach, przemianie i szukanie w tej drugiej osobie dobra i zalet ( jeśli się powtarzam to wybacz, ale nie chcę za dużo zdradzać ) No i na sam koniec posypka z kakao są to wszystkie owe romantyczne momenty, które potrafią chwycić za serce.  Dawno tak nie zachwycałam się retelingiem ,, Pięknej i Bestii" ale ten plasuje się jako nr 1 w rankingu retelnig tej baśni Tym bardziej z ogromną dumną patronuje jej i jeszcze nie raz będę Cię nią męczyć, bo jest tak niesamowicie pyszna. Czy warto ją schrupać? Tak i będzie smakować każdej osobie, nawet tym co to nie lubią fantastyki, baśni, bowiem psychologia zawarta w tej książce gra pierwsze skrzypce i jest tak nieziemsko dobra, że zachwyci nie jedną wybredną osobę. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, bo będą jeszcze 2.

KOMU POLECAM? Wszystkim

P. S Tak dużo znaczników gdyż zaznaczałam tam dialogi, sceny,  cudowne sentencje... No trochę tego jest :) 

Za egzemplarz  i możliwość patronowania tak genialnej historii dziękuję:



poniedziałek, 28 września 2020

CYJAN

 

 

 


 

 

 Tytuł: Cyjan
Autor:   Camille Gale
Ilość stron: 375
Wydawnictwo: Novae res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: wampiry, wilkołaki, zaginięcie, śledztwo, romans


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Po tajemniczym zniknięciu wampira Dantego, Skye odczuwa coraz silniejszą potrzebę odnalezienia przyjaciela. Tymczasem miasteczkiem Rykersville wstrząsa seria brutalnych morderstw. Gdy wszystko wskazuje na to, że nie popełnia ich człowiek, atmosfera w mieście robi się coraz bardziej nerwowa. Wilkołaki kolejny raz zobowiązują się czuwać nad dziewczyną, jednak to, co najgroźniejsze, nie zawsze pochodzi z zewnątrz… Czy Skye zna swoich nieludzkich przyjaciół tak dobrze, jak zakładała?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła ! 

Książka jest standardowego wymiaru A5. Matowa okładka nie zostawia odcisków palców. Utrzymana w kolorystyce niebieskości oraz czerni, ma jak dla mnie genialną szatę graficzną. Ukazuje bowiem polowanie, niewolę, niepokój oraz strach. No sama nie wiem, ale bardzo mi się podoba. W środku kartki są grubsze o beżowym zabarwieniu. Czcionka przyjemna dla oka. Rozdziały są ponumerowane.  Takie normalne wydanie, bez dodatków. Oceniam wizualnie na : 5





OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

Ostatnio mam problem z sięgnięciem po pozycję, która na prawdę mnie skusi i zmusi do szybkiego jej pochłonięcia. I choć tytuły są ciekawe, ja na nie jakoś nie mam ochoty. I tak przyznaje bez bicia tłuczkiem niczym schaboszczaka, że ta okładka do mnie przemówiła : czytaj mnie.  Dodatkowo patronuje jej Felicjada, więc tym bardziej moja ciekawość wzrosła i postanowiłam sprawdzić, co ją urzekło w tej pozycji? Jak ona smakuje? 

Na wstępie zanim przejdę jeszcze do opisu bohaterów zaznaczę, że paranormal romans swego nastoletniego czasu był gatunkiem, w którym to zaczytywałam się z pąsowymi policzkami . Tym bardziej z taką nostalgią podeszłam do tej powieści.

Główną bohaterką jest Sky. To z jej perspektywy poznajemy świat. I choć ma 30 lat to niestety zachowuje się jak typowe nastoletnie bohaterki z młodzieżówek fantastycznych. Niedojrzała, naiwna, a jednak silna, wzbudzająca pożądanie w każdym napotkanym mężczyźnie, a jednak nie świadoma swych walorów i umiejętności, jest najsilniejszym ogniwem- tylko jeszcze nie świadomym całej powieści . I momentami przyznaję, miałam jej dość za te jej jak dla mnie nie zrozumiałe zachowanie. Głównym wątkiem jak mniemam, bo okazało się, że czytam 2 część ( spoko nie przeszkadzało mi to w niczym, gdyż autorka powraca do przeszłości i tego co działo się w 1 )  jest miłość do wampira i wilkołaka. 

W tym momencie moja nostalgiczna natura przeniosła mnie w czasie kiedy to zaczytywałam się w Zmierzchu i byłam team Jacob ;) Jakoś zawsze bardziej pociągały mnie te wilkołacze klimaty niż wampirze. Tutaj mamy team Dante wampir rudy, starszy odpowiednik Edka, oraz Daniela- odpowiednik Jacka. Naszą Bellą jest Sky, która jest Indygo ( i tutaj cały czas nie rozumiałam co to oznacza, prócz tego, że potrafi to co Bella czyli blokować  umiejętności Dantego i innych Nieludzi oraz gadać z nim w myślach)  być może było to wszystko wyjaśnione w 1 części. Ja tego załapać nie umiałam, czy ona też jest owym Nieludziem, czy po prostu może pląsać i śpiewać niczym Elsa ,, Mam tę moc" i od czasu do czasu kogoś zaszokować, że na nią zły wzrok nie działa? 

Daniel to taki wilkołak Beta z tego co zrozumiałam, albo Alfa, który nie chce mieć swojej watahy.. no coś w tym stylu mówię no Jacek ze Zmierzchu tylko parenaście lat później. Wysportowany, ciacho , który lubi dominować w związku ( natura wilka) obdarzony wielkim.. z ogromną potrzebą chronienia Sky. Zazdrosny, momentami zaborczy, a przy tym wszystkim kochany, oddany, sympatyczny facet.

O Dante trudno mi jest coś powiedzieć, bo to tak jak było w Zaćmieniu  znika nagle, Sky go szuka, a właściwie całe miasto, a jak się znajduje, to głupie wytłumaczenie dlaczego schował się przed światem. Więc nie mam pojęcia co o nim tutaj napisać. Niepewny facet, który boi się spiknąć z laską bo obawia się, że za dużo wypije krwi swej  lubej? Gdzieś to już było co nie ? 




No dobra co z tą fabułką? Jak już sama widzisz mamy dużo podobieństw do Zmierzchu. Mi to nie przeszkadzało, bo dostałam trochę pikantniejsza i ostrzejszą wersję tej historii. Zaginieni ludzie nie są bez znaczenia zapomnieni, a śledztwo się toczy cały czas. I to zdecydowanie jest na plus. Widzimy obawy owego świata, przed jakimiś nietolerancyjnymi zachowaniami. Co jest też istotne mamy do czynienia z realizmem magicznym. Wampiry, wilkołaki, to cos normalnego w tym świecie i nikogo to nie dziwi. Nie ukrywają się też, ale mają swoje jeśli znowu dobrze zrozumiałam terytoria, ulice, miejsca gdzie przebywają. Jest tu zdecydowanie akcja, która potrafi wciągnąć. Miłosne perypetie może nie są najważniejsze, ale jak się okazuje mają jakieś kluczowe znaczenie. To co mnie bardzo zastanawiało tzn kto morduje młodych ludzi nie jest oczywiste, a to duży plus.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,, Cyjan" to zdecydowanie chimichanga, której elementy znamy bardzo dobrze, ale w takim wydaniu jemy po raz pierwszy. Ową podstawą dania czyli mięsem mielonym są na pewno bohaterowie. Są bardzo zróżnicowani, co do tego nie mam wątpliwości. Nawet poboczne postacie są świetnie i charakterne. Czarny charakter nie jest według mnie aż tak mocno zarysowany, a bardziej ukazany jako szara postać, która w odpowiedniej sytuacji rusza do akcji.  Główna bohaterka jak dla mnie jest trochę rozczarowująca ze względu na niedojrzałość i takie zachowanie nastolatki, która ma chłopaka i niech jej inni pozazdroszczą. Czerwona fasola to motyw wampiro- wilkołaczy. Niby każdy jadł, zna, a jednak w tym wydaniu jest bardzo smaczna i świetnie dopełnia smak. Jest krwawo, jest często też humorystycznie. Tortillą jest fabuła, która o dziwo łączy se sobą kryminał z romansem paranormalnym.  Bardzo ciekawy zabieg. Chrupiący, który podtrzymuje całą resztę w ryzach. To co zasługuje na kolejny plus to fakt, żę można się w nią wciągnąć od samego początku. Owszem podobieństwo do Zmierzchu moze odstraszać, ale według mnie warto spróbować. I na koniec, kiedy wszystko razem mamy podpieczone posypujemy serem z wierzchu czyli  ogólne emocje jakie mi towarzyszyły podczas lektury. Były one przyjemne, tak jak prosty język. Nie męczyłam się, a płynęłam poprzez ten mroczny klimat. Chyba kupię pierwszy tom, bo serio wciągnęła mnie ta historia. Z ogromną nostalgią czytałam o tych wszystkich perypetiach zmierzcho- podobnych. Uważam te danie, znaczy książkę za bardzo ciekawą i wartą schrupania. Jeśli lubisz znane Ci smaki, ale w nowej odsłonie to koniecznie musisz spróbować tę powieść. Jest smaczna, polecam.

KOMU POLECAM?  Fanom Zmierzchu, osobom lubiącym paranormal romanse



Za egzemplarz i miłą przejażdżkę w przeszłość dziękuję wydawnictwu :




sobota, 19 września 2020

UWIEŚĆ OCHRONIARZA









Tytuł: Uwieść Ochroniarza
Autor:  Katarzyna Kubera
Ilość stron: 310
Wydawnictwo: Niezwykle
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: romans, życie bogaczy, odwrócenie roli


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Osiemnastoletnia Julliet – córka przyszłego prezydenta USA – wpada na szalony pomysł. Postanawia uwieść swojego o dziesięć lat starszego ochroniarza, seksownego Clarka. W tym celu sporządza specjalną listę i rozpoczyna realizowanie składających się na nią punktów, co ma jej pomóc w osiągnięciu celu.
Oboje różni niemal wszystko. Julliet jest nieokiełznana i nie liczy się z konsekwencjami. Natomiast Clark jest bardzo obowiązkowy i wybryki młodej kobiety, którą obiecał chronić, coraz bardziej działają mu na nerwy.
Jednak mężczyzna, chociaż bardzo się stara, z coraz większym trudem opiera się pięknej Julliet. W tę ich pozornie niewinną zabawę wkrada się prawdziwe pożądanie.
Czy mężczyzna zaryzykuje swoją karierę i zdecyduje się na ten zakazany związek?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła ! 

Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej matowa okładka jest miła w dotyku i nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce czerni, szarości i niebieskości. Facet z gołą klatą już nam sugeruje co to za typ literatury. Różowy napis nawet się ładnie wkomponował w całość. Mamy tutaj skrzydełka, z których korzystałam podczas czytania. W środku znajdują się dobrej grubości strony w kolorze  szarym. Czcionka jest przyjemna dla oka co jest dużym plusem. Rozdziały mamy podzielone na dwójkę bohaterów i jeszcze cała fabuła ma 3 części, bowiem historia ta jest rozciągnięta w czasie. Książka nie jest ciężka, a jej otwieranie, czy wertowanie stron nie sprawia trudności. Całość wydania oceniam na:5


OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

W obecnej sytuacji wariacji szkolnych, bo inaczej nie da się tego opisać, jak procedury mogą uprzykrzyć życie nie tylko uczniom, padam psychiczne na tak zwany pysk. I nie mam siły mentalnej chwytać się za mocniejsze, ambitne, czy inne książki. Stąd też owa przerwa, ale spoko, nadal pisze, jestem i będę.  Dlatego szukając na moim stosie czegoś lekkiego, natrafiłam na tę pozycję. Jak ona smakuje? Czy jest warta schrupania? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.

Główną bohaterką jest Julliet. Bogata młoda dziewczyna, która powiedzmy sobie szczerze, nie zna słowa ,, Nie". Wszystko czego zapragnie to dostanie. Dlatego kiedy w jej życiu pojawia się Clark jej osobisty ochroniarz, zostaje opryskana zimną wodą. Bowiem ten mężczyzna nie ma najmniejszej ochoty spełniać dziwnych życzeń księżniczki. I tak dziewczyna wpada na szaleńczy pomysł, by uwieść ochroniarza. Wymyśla sobie pewne punkty i skrupulatnie je odhacza, by jak najszybciej być bliżej Clarka i zaciągnąć go do łóżka.

Clarka natomiast to były żołnierz z jakąś przeszłością. Ma swoje zasady i się ich trzyma. Przystojny i inteligentny, bardzo sarkastyczny w stosunku do Julliet chce utrzeć bogatej smarkuli nos i pokazać, że pieniądze to nie wszystko i nie da się nimi kupić pewnych ważnych wartości. 




To co ujęło mnie w tej całej historii to fakt, że jest tutaj  zastosowany owy plot twist za sprawą tego, że to dziewczyna uwodzi faceta. Nie często spotyka się to w romansach, a przyznaje dodaje to odrobiny świeżości dla całej powieści. Kolejny fajny aspekt to ten związany z bogactwem i ukazanie jak pieniądze przewartościowują człowieka.  Zostaje on pozbawiony owego ludzkiego oblicza i zahamowania.  To co dla codziennego szaraczka nie mieści się w głowie i jest tak zwanym płonnym marzeniem, dla bogatych jest pestką z dyni. Zestawienie tych dwóch światów i silnych osobowości, bo tacy są nasi bohaterowie daje nam bardzo przyjemną książkę, która potrafi momentami rozbawić, zaciekawić, a nawet wprawić w nostalgię życiową. 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie : 


  Książka ,,  Uwieść ochroniarza" to taki klasyczny tatar. Owym surowym mięsem są zdecydowanie bohaterowie, którzy są bardzo silni, charakterni i kolorowi. Polubiłam Clarka, który ma swoje zasady życiowe i się ich trzyma. Natomiast Julliet to idealna reprezentantka nowobogackich, którzy poza swoim nosem i zachciankami nie widzą nic więcej. Jej przemiana za sprawą mężczyzny więc jest widoczna, ale nie od razu, ale krok po kroku. Jajkiem surowym jest zdecydowanie owy plot twist w którym to dziewczyna ugania się za facetem i stara się go uwieść. Było to jak dla mnie coś nowego w owych romanso- erotykach. Cebulką są owe poruszone wartości: honoru, pieniędzy, używek, relacji damsko- męskich, które jak wspomniałam są tu wywrócone do góry nogami, pokazując, że owa miłość nie zawsze jest taka oczywista, piękna i prosta. Kiszonym ogórkiem pokrojonym w kostkę, czyli element kwasowości są rozmowy Clarka ze swoim przyrodzeniem. I o ile kogoś może to śmiać, mnie żenowało i to totalnie. Jeszcze żeby to był monolog to może bym to zdzierżyła, ale odpowiedzi tej męskiej części ciała były po prostu jak dla mnie kwaśne. Czy warto ją zatem schrupać? Według mnie tak.  Napisana prostym, lekkim językiem, jednak poruszająca wiele ważnych tematów jak np narkotyków, traum i samotności. Dodatkowo cała historia jest rozciągnięta w czasie co dodaje jej autentyczności w owych przemianach. Książka ta zatem jak najbardziej jest zjadliwa. Może ja ją tak opisuje bez entuzjazmu, ale jest dobra i większości się spodoba.

KOMU POLECAM? Osobom szukającym czegoś lekkiego, a zarazem mądrego.

P.S Czemu taka przerwa ? Kochani, w obecnej sytuacji bardzo zbzikowanej jeśli chodzi o szkolnictwo, będąc nauczycielem nie wiedziałam, że procedury i inne wprowadzone dziwactwa tak bardzo ukrócą mój czas na pisanie, czy czytanie. Na bank 1 recenzja w tygodniu się pojawi ZAWSZE, czy 2 się utrzymają? Jak widzisz na razie jest mi ciężko, ale mam nadzieję, że w końcu złapie rytm, bo go zgubiłam i wszystko wróci do normy, a też nie chcę robić recenzji na odwal, bo to nie o to w tym wszystkim chodzi :) Dziękuję Ci z całego serca, że mimo wszystko jesteś tu ze mną i mnie wspierasz, czy to komentarzem, czy to odwiedzinami. Jestem ogromnie Ci wdzięczna <3

Za egzemplarz  dziękuję wydawnictwu :





niedziela, 13 września 2020

PIERWSZY GRZECH KRUKA








Tytuł:Pierwszy grzech kruka
Autor:  Paweł Lukas
Ilość stron:
Wydawnictwo: Novae res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:przeszłość, zbrodnia, miłość


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Piękna i młoda nauczycielka ginie w tajemniczych okolicznościach. Jedynymi świadkami są małoletni uczniowie, którzy do końca nie rozumieją co tak na prawdę się stało. Po wielu latach detektyw Kruk postanawia przyjrzeć się tej sprawie jeszcze raz i rozwikłać ową zagadkową śmierć. Co odkryje? 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Książka standardowego formatu A5 z bardzo ciekawą grafiką na okładce.  Utrzymana jest w kolorystyce takiej szarości przełamanej zielenią oraz czerwieni. Mamy przedstawionego kruka, a na jego tułowiu  jest twarz przerażonej kobiety, umazanej krwią. Ta grafika jest tak piękna, że zaniemówiłam, niestety biały napis walnięty na samym środku trochę psuje cały efekt, no ale cóż?  Kartki w środku są grubsze, beżowe i występuje tu bardzo mała czcionka, zbita, która trochę utrudnia czytanie. Rozdziałami są daty, a cyframi małe czarne korony.  To co jeszcze warto wspomnieć, kiedy cofamy się np do wspomnień to czcionka jest w formie kursywy, co dodatkowo ułatwia czytelnikowi zorientować się w czasie.



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Książka ,,  Pierwszy grzech kruka" zaintrygował mnie nie tyle co znakomitą okładką, a kryminalną fabułą. Uwielbiam ten motyw rozwiązywania zagadek kryminalnych z przed lat. Tutaj właśnie mamy takową sprawę, która bardzo mnie zaintrygowała. Czy warto ją skosztować? Czy jest zjadliwa? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.


Głównym bohaterem jest Oliwier Kruk. To bardzo wycofany mężczyzna, skryty, który pracuje w szkole. Jego bucowatość, dyscyplina, budzą respekt, ale też zarazem otrzymuje etykietę takiego dziwaka. Nasz bohater wprowadza nas do swego świata, w którym to 20 lat temu w dziwnych okolicznościach zmarła jego wychowawczyni. Teraz będąc dorosłym, postanawia rozwikłać ową zagadkę, bo wie już, że to nie była ,, naturalna" śmierć.  Jako detektyw muszę przyznać, że jest bardzo skrupulatny i wierci dziurę w całym. Jednak mówiąc szczerze nie darzę go żadną sympatią. Jest dobrze wykreowany, bo tutaj nie mam co do tego zarzutu, ale jakby nie boję się o niego i nie interesuje mnie jego życie. Jest, bo jest.



Co do fabuły to jest to taki obyczajowy kryminał. Poznajemy życie Oliwiera, jego codzienność, a zarazem towarzyszymy mu w rozwikłaniu owego morderstwa. Czytelnik widzi z jakim oporem mu to idzie, gdyż jakby panuje wokół ciche przyzwolenie, by zatajać wszelkie ślady.  I tak mozolnie, pomalutku brniemy razem  z bohaterem  by poznać prawdę. Tak zdecydowanie jest to wolny kryminał, a wszystko tu dzieje się powolutku. I tak, miałam momenty nudy. W pewnych momentach mamy coś przegadane lub otrzymujemy jakieś opisy, które jak dla mnie były zbędne. To czego mi najbardziej zabrakło to owego szukania poszlak, skupienie się na zbrodni, a nie na obyczajowości, bo zdecydowanie więcej mamy tego gatunku.

Samo rozwiązanie sprawy, było do przewidzenia, jak tylko otrzymujemy ową wskazówkę. Może gdybym tyle kryminałów nie przeczytała w swoim życiu to może bym powiedziała, że jest dobry, a tak cóż jest poniżej przeciętnej. Mówię tutaj o kryminalnym aspekcie, bowiem co do obyczajowej strony to tak, zdecydowanie jest dobra. Mamy mnogość przemyśleń, sytuacji z życia wziętych.  Zdarzają się tutaj również pewne absurdy, o których nie mogę powiedzieć, bo to zbyt wielki spojler, ale ta strona książki wypada o wiele lepiej niż ta, na którą miałam taki apetyt.





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Pierwszy grzech kruka" mogę porówna do gumy mamby, po którą sięga po latach. Jej bardzo klejąca konsystencja, która przywiera do zębów to owa fabuła, która może zmęczyć czytelnika i zdecydowanie się dłuży. Początkową twardość tego smakołyka to zdecydowanie nasz główny bohater, który nie przypadł mi do gustu. Jest zbyt wycofany i odrealnionym bucem. Ja wiem, że po świecie chodzą ludzie aspołeczni, ale on jest niby nim jest, a pcha się do tłumu... absurd prawda? Nie lubi gadać, a jest nauczycielem, a zarazem detektywem..  Owy sztuczny smak, bardzo podbity i wyrazisty to owe gatunki, które są tu połączone. Zdecydowanie lepiej wypada tutaj smak obyczajówki, który udaje że jest pomarańczą, niż owy sztuczny polot kryminału, który wypada kiepsko. Mnogość opisów, przemyśleń, choć napisane lekkim językiem spowalnia całą akcję książki. Ani na moment nie bałam się o życie bohaterów, a sama sprawa zbrodni z przed iluś tam lat nie ciekawiła mnie tak bardzo jak powinna. Jej rozwiązanie jest do przewidzenia w momencie kiedy otrzymujemy pewną informację, więc potem czyta się tę historię tylko po to , by utwierdzić się w swoich domysłach. Po tej książce aż ma się ochotę wgryźć w jakąś soczystą kryminalna pomarańcz. Serio. Czy warto schrupać? I tak i nie. Jeśli lubisz kryminały to nie, jeśli obyczajówkę to tak. Teraz Ty musisz zdecydować co lubisz bardziej..


KOMU POLECAM?Tu pozostawiam wolną rękę w interpretacji

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu :




wtorek, 8 września 2020

DZIEWCZYNKA I CZAROWNICA







Tytuł:Dziewczynka i czarownica
Autor:  Alicja Kramer
Ilość stron:106
Wydawnictwo: Novae res
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: baśń,  wartości, czarownica, przyjaźń, rodzina


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

To historia dziewczynki, która gubi się w lesie i spotyka Babę Jagę. Te spotkanie dla obu z nich sprawi, że ich życie ulegnie zmianie.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Książeczka jest formatu A5, bardzo cieniutka. Okładka jest śliska, ale nie lakierowana. Utrzymana jest w kolorystyce butelkowej zieleni, żółci, czerwieni i granatu. Na froncie stoi główna bohaterka, czyli dziewczynka trzymająca w dłoniach serce, a za nią domek i rośliny. Bardzo klimatyczna okładka, która przykuwa wzrok swą ,, animacją". W środku mamy bardzo małą czcionkę, więc raczej to rodzic będzie czytał dzieciom. Brak ilustracji, to kolejny minus, który może zniechęcić pociechę po sięgniecie po nią. Nie ma tu rozdziałów.



OPINIA:czyli jak ona smakuje ?
 
Uwielbiam baśnie w szczególności te skierowane dla najmłodszych, dlatego też z zaciekawieniem i nie ukrywam z powodu cudownej okładki, postanowiłam przyjrzeć się bliżej tej pozycji. Czy jest ona warta Twojej uwagi jako rodzica? Czy warto ją schrupać? Weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Główną bohaterką tej krótkiej histori jest Nora. Dziewczynka idealna. Mądra, ładna, grzeczna, ma pełno przyjaciół i kochających ją rodziców. Jej dobre serce , a zarazem ufność sprowadza na nią ogromne kłopoty, dzięki którym zrozumie jak ważne jest by nie ufać każdemu
W powieści tej występuje czarownica, która bardzo przypomina Babę Jagę z baśni braci Grimm. Jednak ja na czarny charakter wypada bardzo bladziutko, że jej występek wręcz można w bardzo łatwy sposób wyjaśnić, a zarazem ją obronić. Samotna kobieta, zamknięta w chatce, chce się uwolnić i zaznać życia jakiego pozbawiono ją dawno temu. Więc kiedy nadarza się okazja by móc przeżyć swoje życie na nowo, nie bacząc na nic wykorzystuje ową ufność i dobroć małej dziewczynki.  I muszę przyznać, że jak na czarny charakter jest ona najciekawszą postacią jaka występuje w tym opowiadaniu.



Sama fabuła jest ciekawa i czytelnik wyczekuje owego rozwiązania sytuacji. Nie chcę więcej zdradzić, bo jak sama widzisz jest ona bardzo krótka, a punkt kulminacyjny to zarazem środek historii, jak i poniekąd zakończenie, którego nie będę zdradzać. Czuć tutaj nawiązanie do Jasia i Małgosi i poniekąd do Królewny Śnieżki, która również była bardzo ufna jedząc jabłko od nieznajomej kobiety. I wszyscy wiemy jak to się wszystko kończy. Tutaj również mamy nawiązanie do owego problemu : nie gadaj z nieznajomym, nie ufaj każdemu, bowiem nie wszyscy mają dobre zamiary względem Ciebie.  Mamy klasyczną tutaj walkę dobra ze złem, przyjaźń, która nawiązuje podczas rozwiązania problemu, oraz parę pomniejszych postaci wyjętych z baśni.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Dziewczynka i czarownica" to takie małe rafaello. Orzeszkiem w środku jest owe najważniejsze przesłanie płynące z tego opowiadania : Nadmierne zaufanie wobec obcych, możne się dla Ciebie źle skończyć. Przyjaciół poznaje się wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujesz. Ową masą kokosową jest kreacja Baby Jagi, czy jak tutaj nazwana czarownicą jak dla mnie jest tutaj szarą postacią. W sensie, że dorosły człowiek rozumie jej pobudki, ba nawet powiem szczerze współczułam jej. Jakby autorka chciała pokazać, że nie każdy jest do szpiku kości zły, tylko czasem na nasze czyny składają się inne czynniki. Owym wafelkiem jest dla mnie główna bohaterka Nora. Tak jak on jest krucha, niewinna, dobra i bardzo naiwna. Mnie nie zachwyciła, jednak dziecko może ją odebrać inaczej. Dla mnie jest zbyt idealna i brak jej realizmu. Wiórkami kokosowymi jest owy magiczny świat i klimat baśniowy. Jest go bardzo mało, ale nadaje całości owy posmak fantastyczny.  Magia, postacie wyjęte ze słynnych bajek czytanych nam na dobranoc powoduje, ze ta historia jest smaczniejsza. Te opowiadanie jest dobre, ale czytałam o wiele bardziej wartościowsze bajki, czy książki dla dzieci. Ta według mnie jest zbyt prosta, klasyczna. I chociaż ma morał to  jakoś tak kapci mi on nie wyrwał. Czy warto ją schrupać? Tak, ale nie oczekiwałabym po niej jakiś niestworzonych rzeczy, to taka klasyczna historia z elementem walki dobra ze złem, przyjaźni. Jednak to co mnie najbardziej zachwyciło i jakoby podwyższyło całą ocenę to kreacja owej Czarownicy.

KOMU POLECAM? Dzieciom

Za egzemplarz dziękuję:



czwartek, 3 września 2020

NOCNY TYGRYS





Tytuł:Nocny Tygrys
Autor:  Yangsze Choo
Ilość stron:500
Wydawnictwo: Poradnia K
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE: zwłoki, wierzenia, tradycje, Chiny, symbolika, dorastanie


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Opowieść o tancerce, która pragnie zostać lekarką, i osieroconym chłopcu osadzona w brytyjskiej kolonii – Malezji – w latach trzydziestych dwudziestego wieku.

Umierający mistrz jedenastoletniego Rena ma ostatnią prośbę do swojego ucznia: by ten znalazł jego odcięty wiele lat temu w wypadku palec i połączył go z jego ciałem. Jeśli nie zrobi tego w ciągu czterdziestu dziewięciu dni, dusza mistrza nie spocznie w pokoju.
Tymczasem pewnej dziewczynie o imieniu Ji Lin pozostaje po jej tanecznym partnerze nietypowa pamiątka ‒ ów odcięty palec. Przekonana, że oznacza to dla niej pecha, postanawia odnaleźć jego prawowitego właściciela.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Miękka okładka, bez skrzydełek jest połączeniem matu z lakierowaną powłoką, co pod światło ukazuje skórę tygrysa. Całość utrzymana jest w odcieniu niebieskości, pomarańczu i żółci. Twarz kobiety z zamkniętymi oczami bardzo nawiązuje do treści ale nie zdradzę o co chodzi. Strony są beżowe, a czcionka zbita i mała.  Nie ma tu typowych rozdziałów, tylko są daty. Całość wydania oceniam na: 5




OPINIA:czyli jak ona smakuje ?

 Książka ,,Nocny tygrys" już na samym wstępnie zaintrygowała mnie swą innością, baśniowością i co tu dużo mówić samą okładką.  I choć niezły to grubasek nie odstarszyło mnie to przed jej skosztowaniem. Czy zatem warto skosztować tę powieść, no i jak smakuje? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci do opowiedzenia.


Mamy tutaj dwóch bohaterów, którzy opowiadają nam historię ze swojej perspektywy. Mamy Rena 13 latka, który w rzeczywistości jest młodszy i pomaga doktorowi przy jego pracy. I choć jest to wioska, a nasz bohater jest sierotą to uderza w czytelnika fakt, że te dziecko jest traktowane jak dorosły. Wykonuje wszystkie prace na równo ze starszymi osobami. Jest traktowany dobrze, mimo iż jest sługą. Jego przygoda zaczyna się w momencie kiedy jego Pan umiera i zleca mu odnalezienie jego palca, którego stracił parę lat wcześniej.  Nowy Pan, misja do wykonania i to bardzo ważna sprawia, że chłopak jest bardzo samotny. No bo kiedy ma się z kimś zaprzyjaźnić jak albo pracuje, albo gdy ma wolne szuka palca.  I można by powiedzieć : po co?  Jakby tego było mało , jego nowy Pan niczym patolog musi pomóc mieszkańcą przy dziwnych zgonach młodych kobiet, których ciała są rozszarpanie jakoby przez tygrysa. Jednak on ma inną, bardziej ludzką teorię, a Ren musi mu pomóc z odnalezieniem sprawcy. I tak zaczynamy wchodzić w kulturę Azji. W ich zabobony, wierzenia, a co za tym idzie mitologię.   Jednak zanim przejdę do tego punktu, muszę przedstawić Ci jeszcze jedną bohaterkę.

Ji Lin nazywana również Louise to młoda dziewczyna, która pragnie zostać pielęgniarką. Jednak jej marzenia bardzo szybko prysną jak bańka mydlana. Wszystko to za sprawą powtórnego zamążpójścia jej matki. W bardzo szybkim tempie Louise zdobywa nie tylko ojczyma, ale przyrodniego brata. Chęć polepszenia swojej sytuacji sprawia, że kobiety trafiają do domu tyrana, który silną ręką zarządza swym majątkiem, synem i jak się okaże nawet naszą bohaterką. Nie chcę za dużo zdradzić, ale dziewczyna by pomóc matce musi zarabiać, a niedokończona edukacja ( brak pozwolenia ojca) sprawia, że musi ona tańczyć z mężczyznami. I nie od razu powiem Ci, że nie jest gejszą. Powiedziałabym, że pracuje jako taka nauczycielka tańca dla mężczyzn, którzy chcą się nauczyć danych kroków. Może dać popis swoich tanecznych umiejętności na życzenie klienta, jednak nasza bohaterka nie daje innych usług. Choć można się domyślić, że inne jej koleżanki mogą tak sobie dorabiać, więc czytelnik ma takie poczucie dwoistości. Z jednej strony widzi, że nie ma w tym nic hańbiącego, a z drugiej za kotarą dzieją się różne ekscesy. Tyrania ze strony ojczyma, szemrana praca i niespełnione marzenia dobijają dziewczynę, jednak wszystko się zmienia, kiedy otrzymuje zmumifikowany palec człowieka...




Uff to taki krótki zarys bohaterów, bo nie mogę za dużo zdradzić, a jakoś muszę Ci przedstawić kluczowe postaci. Powiem tak, bardziej podobała mi się kreacja Ji, gdyż ukazuje nie tylko wychowanie dziewcząt, ich sytuację, ale tradycje. Patriarchalny model życia przedstawia czytelnikowi, jak trudno być kobietą w tamtym zakątku świata. Ciągle pod władzą mężczyzn, zależne od ich woli. Momentami miałam ochotę krzyczeć za bohaterkę i walczyć za nią. Z drugiej strony jej historia uzmysłowiła mnie jakie mam szczęście, że urodziłam się w kraju gdzie panuje względna równość między płciowa. Jej historia życiowa po prostu wywołała we mnie więcej emocji i refleksji niż Rena. Nie zrozum mnie źle oboje są cudowni, i bardzo dobrze wykreowani jednak dla mnie kobieca postać wypada ciekawiej na tle dziecka.

No dobra, co z tą fabułką ? Mamy tutaj miks gatunkowy to od razu zaznaczę. Jest tu i literatura piękna, obyczajowa, kryminał, ale i taka baśniowa ( ze względu na ową mitologię).  Tajemnicze zniknięcia ludzi i ich masakrycznie poszarpane zwłoki to jest to co tygryski czytelnicze lubią najbardziej. Mamy bowiem nie tylko zbrodnię, ale wydawać by się mogło że i  seryjnego mordercę. Młode dziewczyny, pokaleczone ciała. Jednak odpowiedź nie jest taka prosta, bo wkraczamy w wierzenia chińskie. I tu pojawia się owa baśniowość, o której wspomniałam. Jak wiemy Chińczycy wierzą w liczby, kolory, zwierzęta i mają swoje zabobony. I tak dochodzimy do tytułowego nocnego tygrysa. I spokojnie to nie robi się nagle fantastyka, nie nie, po prostu autorka pokazuje nam jak nasze wierzenia i wiara w nie może nas ograniczać. To tak jak my wierzymy, że jak czarny kot przebiegnie nam drogę to już mamy cały dzień pecha. I tutaj mamy do czynienia z czymś podobnym. Mieszkańcy zaczynają między sobą przypominać sobie różne legendy związane z tygrysem, symboliką. Zaczynają więc wierzyć, że to owe mitologiczne tygrołaki pastwią się nad ludźmi, jednak jak się okazuje, owy tygrys ma bardzo ludzką twarz. Jestem zachwycona tą książką. Jest tak inna, że jest piękna. 



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Nocny tygrys" to zdecydowanie ciasteczko nian gao.  Ową podstawą czyli ryżem są bohaterowie. Są wspaniale wykreowani. Ich aspekt psychologiczny i to jak się zmieniają jest ukazane fenomenalnie. Dodajmy do tego wszystkie te kulturowe czynniki typu dziewczynki zależne od ojca, brata. Biedny zawsze pozostanie biednym i będzie traktowany gorzej i tego typu zależności. Chyba bardziej ujęła mnie sytuacja Ji i jej historia niż Rena, ale to tylko dlatego, że to właśnie jej postać ukazuje trudy bycia kobietą i życia w tak restrykcyjnym patriarchalnym państwie. Cukrem były dla mnie wszystkie te mityczne wstawki, które łączą się w ich wierzenia. To też przybliżyło mi trochę tę kulturę, która jest w całkiem inny sposób ukazana. Owa symbolika i legendy wyjaśniają owe zachowania, kulty, czy tradycje. Dla nas czasem coś jest dziwne, dla nich coś normalnego.  Liściem bananowca, który wszystko to otula jest owa fabuła, która skupia się na morderstwach młodych dziewczyn. Powieść ta ukazuje bowiem, jak często nasza wiara jest silniejsza od tzw rozumu. Mieszkańcy bowiem wolą wierzyć w mitologiczną postać, niż zmierzyć się z okrutną prawdą, że człowiek potrafi być najgroźniejszym drapieżnikiem. Nie będę zdradzać za dużo z fabuły, ale powiem tak: ta książka miesza w sobie wiele gatunków literackich, jednak tu jest wszystko sparzone na parze, że te ciasteczko jest razem zbite w jedną całość, tworząc coś niesamowicie słodkiego, zdrowego i innego. I jeżeli moja opinia jest w pewien sposób nieskładna to tylko dla tego, że nie chcę zdradzić zbyt wiele. Porusza ona zbyt wiele bardzo ważnych problemów, a przy tym przybliża nam kulturę, która fascynuje chyba każdego, kto nie mieszka w Azji. Czy wartą ją schrupać? Zdecydowanie tak, a wręcz będę Cię kusić, byś jej skosztował.

KOMU POLECAM? Wszystkim tylko nie dzieciom ;D

Za egzemplarz i fantastyczną przygodę, która potrafi człowieka wprowadzić w zadumę dziękuję: