sobota, 15 lutego 2020

REPUTACJA






Tytuł: Reputacja
Autor:  Marcin Kiszela
Ilość stron: 301str
Wydawnictwo: W.A.B
Okładka:  miękka
SŁOWA KLUCZE:sława, przeszłość, tajemnice, etykiety, wizerunek, internet, przemoc


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Milena Bilkiewicz, youtubowa sensacja ostatniej dekady, znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Jej specjalistka od zarządzania wizerunkiem, a zarazem najbliższa przyjaciółka, Alicja, postanawia zająć się sprawą. Nie przeczuwa jednak, że prywatne śledztwo zaprowadzi ją w miejsca, w których przyjdzie jej się zmierzyć także z bolesną prawdą o sobie samej i o ludziach, którym dotąd ufała.
Czy Alicja będzie miała jakiekolwiek szanse starciu z nieprzewidywalnym i groźnym porywaczem? Czy zdoła odróżnić fakty od elementów artystycznej kreacji, którą przecież sama każdego dnia uwiarygodniała? Czy zdoła się zmierzyć z bolesną prawdą o sobie samej i ludziach, którym dotąd ufała?



POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Ze względu na fakt, że posiadam egzemplarz recenzencki pewne rzeczy mogą się różnić od finalnej wersji. Książka jest w miękkiej okładce. Utrzymana w kolorystyce szarości oraz czerwieni. Widzimy na froncie odłamek czerwonego lustra, z którego  spogląda na nas twarz kobiety. W tyle ten sam kawałek z wizerunkiem dziewczyny jest rozbity na 3 kawałki co jest istotne dla fabuły.  W środku mamy bardzo przyjemną czcionkę, która zmienia się raz w duże litery, a innym razem  jest wykorzystany inny styl. Same kartki są koloru beżowego. Całość mamy podzieloną na 6 takich głównych rozdziałów, a podrozdziałami dla każdego są imiona 4 bohaterów, którzy opowiadają ze swej perspektywy te same zdarzenia. Całość wydania oceniam na: 5 



OPINIA: Książka ,,Reputacja" zaciekawiła mnie nie tylko ze względu na fakt, że jest to thriller psychologiczny, ale przede wszystkim ze względu  na jej tematykę. Autor postanowił odpowiedzieć w swej pozycji na bardzo ciekawe pytanie : Gdzie przebiega granica między tym, kim jesteśmy naprawdę, a wizerunkiem, który staramy się wykreować? Jeśli jesteś ciekaw odpowiedzi to weź coś do jedzenia, picia, siadaj i słuchaj.


Milena to kobieta, która za sprawą Alicji, Michała oraz Sebastiana stworzyła swój medialny, internetowy wizerunek. Stała się dzięki nim ikoną mody, stylu życia jak i gwiazdą muzyki, którą wszyscy słuchają na swych smartfonach.  Niby wszyscy ją znają, bowiem z przyjemnością opowiada o swym życiu, ba nawet zasłynęła swą historią na MeToo. Kiedy więc w dziwnych okolicznościach ta pop kultury gwiazda znika bez śladu, jej pracownicy postanawiają za wszelką cenę ja odnaleźć pierwsi, by nie wybuchnął jakiś skandal, który mógłby zarysować tą piękną mozaikę kłamstw, którą od lat układali tworząc medialny wizerunek kobiety.  Kim więc jest tak naprawdę Milena?

Na to pytanie szuka odpowiedzi jej menadżerka wizerunku, oraz bliska przyjaciółka Alicja. To ona jako pierwsza dowiaduje się o jej zniknięciu, a właściwie jej porwaniu. Otrzymuje bowiem dziwnie nagranie, które wywołuje strach u kobiety. Jednak nie zawiadamia ona policji, bowiem obawia się, ze to kolejna zagrywka Mileny, jakaś kolejna dziwna produkcja, która ma wypromować jej kolejną płytę. Bo to, że gwiazda ta jest tajemnicza, a zarazem dziwna wiedzą wszyscy je współtwórcy. Jednak sama Alicja też ma swe sekrety i kiedy w trakcie własnego śledztwa pomalutku odrywa kolejne warstwy kłamstw Mileny, jej własne wypływają na wierzch niczym kluski w garze.

Mamy jeszcze Szymona, który ma problemy psychiczne i jest samotnym ojcem. Z pozoru niby nic go nie łączy ze sprawą, a jednak coś jest w przeszłości co go wiąże z Mileną. Co? Nie zdradzę.

Michał i Sebastian jakoś mnie nie urzekli swą kreacją więc ich przemilczę.



Bardzo spodobała mi się konstrukcja fabuły. Bowiem bohaterowie odpowiadają jakby na pytania zadawane przez czytelnika. Szkoda tylko, że zwracają się w osobie męskiej jako Pan, ale to moje jakieś takie zgrzyty.  Jednak samo uczucie podczas czytania jest genialne, jakbyś sam był śledczym lub dziennikarzem, a bohaterowie bezpośrednio opowiadają Ci o zdarzeniach, które miały miejsce. Nie spotkałam się jeszcze z taką formą, ale bardzo mi się spodobała. Sama historia faktycznie trzyma w napięciu.Skłania do refleksji na temat owej reputacji, którą budujemy przez wiele lat. I choć jest często piękna, jest ona krucha niczym lód. Na ile jesteśmy sobą? Co kryje się za maską, którą zakładamy na co dzień ? Jeśli więc chodzi o aspekt psychologiczny to ta książka jest naprawdę dobra, jednak jeśli mam być szczera to reszta kuleje. Jakoby była nie do końca  przemyślana. Finałowa scena, która miałam nadzieje wyrwie mi kapcie z nóg okazała się być dla mnie mini wybuchem balona zrobionego z gumy balonowej. Ta powieść nie jest zła, czy tragiczna, jednak czułam, że jej potencjał nie został w pełni wykorzystany.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Reputacja to książka, którą ciężko jednoznacznie ocenić. Z jednej strony jest przyznaje refleksyjna i skłaniająca do myślenia nad naturą ludzką. Nad tym na ile jesteśmy prawdziwi w swym wizerunku, który pokazujemy światu? Ile jest tak na prawdę prawdziwych nas w sobie? Z innej strony czułam się jakoby znudzona. Niby trzyma w napięciu to fakt, ale nie zrobiła na mnie wrażenia WOW. Co prawda sama forma tej historii była dla mnie świetna, jednak nadal czegoś mi brakowało. To tak jakbym jadła suchą bułkę... ok może i była dobra i świeża, jednak zabrakło mi tego owego dodatku. Czym był więc owy brak ? Myślę, że to byli bohaterowie. I o ile mamy ciekawą postać Mileny to niestety, poznajemy ją z perspektywy innych ludzi. Nie ma możliwości wypowiedzenia się, a to uważam byłaby istna petarda dla tej powieści.  Szymon i Alicja starają się ratować owe braki jednak i oni są czerstwi. I tak po głębszym zastanowieniu to stwierdzam, że są to takie postaci, które odpychają czytelnika od siebie. Są bardzo odrealnieni w swych odchyłach. Na pewno trudno będzie czytelnikowi z kimkolwiek się utożsamić. Natomiast co mi znowu się spodobało to problem, który nie zostaje oficjalnie nazwany, a mianowicie molestowanie, czy znęcanie się nad dziećmi.  I znowu dostałam coś naprawdę wartego głębszej analizy jednak autor to porzucił, zostawił niedopowiedziane, niedokończone. Niestety pojawił się on niczym para z unoszącej się filiżanki, która bardzo szybko znikła. I jak sama widzisz są w tej książce elementy, które bardzo mi smakowały oraz takie, które niestety były niejadalne. Więc czy warto ją schrupać ?  I to jest pytanie. Myślę, że można dać jej szansę. Ja uważam tę książkę za danie średniej jakości. Nie jest źle, ale wspaniale też nie.

KOMU POLECAM? Osobom, które lubią thrillery psychologiczne

❤️ Za egzemplarz dziękuję z całego serca  grupie wydawniczej oraz wydawnictwu❤️








piątek, 31 stycznia 2020

OSTATNI ŻYWY ŚWIADEK








Tytuł:Ostatni żywy świadek. Prawdziwa historia największego seryjnego mordercy w historii Teda Bundiy'ego.
Autor: Stephen G. Michaud, Hugh Anesworth
Ilość stron: 202
Wydawnictwo: Bez fikcji
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: seryjny morderca, śledztwo, wywiady, notki prasowe, sprawy


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Mistrzowski reportaż dwóch znanych i cenionych amerykańskich dziennikarzy.
Ted Bundy to pierwszy amerykański seryjny morderca-celebryta i jedna z najbardziej przerażających zagadek w dziejach kryminalistyki. Był przystojnym, elokwentnym studentem prawa o chłopięcym uroku. Miał szansę na błyskotliwą karierę polityczną. Był jednak też drapieżnikiem i zboczeńcem, który zamordował i okaleczył przynajmniej trzydzieści młodych kobiet. Wiele z nich było studentkami, lecz dwie miały zaledwie dwanaście lat.

Ta książka stała się inspiracją dla najbardziej sensacyjnego serialu dokumentalnego stacji Netflix w 2019 roku.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowych wymiarów A5 i jest średniakiem jeśli chodzi o grubość. Okładka jest miękka i matowa jednak nie zostawia odcisków palców.  Na froncie widzimy bardzo dobrze zdjęcia seryjnego mordercy.  Utrzymana jest w tonacji czerni, szarości, żółci. Są tu skrzydełka boczne. Kartki są koloru beżowego. Rozdziały są ponumerowane, a czcionka w zależności od tego czy jest to dialog, wycinki z gazet mają inny format, jednak i tak jest czytelna i przyjemna dla oka. Wydanie więc oceniam na: 5





OPINIA: Książka ,,Ostatni świadek..." to kolejna część opowiadająca o seryjnym mordercy Tedzie Bundy. O ile w 1 części mieliśmy wywiad, tak tutaj mamy całkiem inną formę. Otóż mamy wywiady, wycinki prasowe, oraz rozmowy ze śledczymi, którzy prowadzili w tamtych czasach sprawy związane z morderstwami popełnionymi przez Teda. Czy ta pozycja jest warta przeczytania? Jeśli Cię zaciekawiłam to usiądź wygodnie, weź coś do picia, jedzenia i słuchaj.

Tym razem mamy do czynienia z książką, która opisuje wszystkie sprawy, o które został oskarżony Bundy.  Pozycja ta w sposób szczegółowy przedstawia nam jego modus operandi. Dostajemy wszystkie akta jakimi dysponowali stróże prawa. Można poczuć się jak prawdziwy detektyw, który za sprawą różnych materiałów, niczym puzzle, musi je ułożyć w jedną większą całość.

 Jestem zachwycona tym jak ta książka opowiada nam wszystko od początku, jak to się zaczęło. Ona nie stara się nam ukazać tylko jedną wersję zdarzeń, a wiele, które  dają nam szerszy pogląd na wszystko.Można powiedzieć, że poznajesz wszystkie twarze Teda, od tych niewinnych, przyjaznych, po te agresywne, zwierzęce i niebezpieczne.  Co muszę dodać, jest ona o wiele ,, lżejsza" niż jej poprzedniczka. Owszem ta pozycja skłania również do refleksji, ale nie jest tak bardzo nadzianym  emocjonalnie pączkiem co tamta. Kolejną rzeczą na którą pragnę zwrócić uwagę to sama konstrukcja. Jak wspomniałam, składa się na nią wiele materiałów od wywiadów po przez  artykuły, zgłoszenia policyjne itd.  Co sprawia, że czytelnik czuje się jakby oglądał jakiś dokument, a nie czytał książkę. Każda sprawa, jego ofiara jest opisana szczegółowo, co wywoływało u mnie dreszcze, ale nie ekscytacji, a przerażenia. Ta pozycja wielokrotnie ukazała mi prawdę o tym, jak nie wiele trzeba by stać się ofiarom takiego zwyrodnialca. Jedno spojrzenie, niewinna rozmowa z obcym, czy chęć pomocy to tylko kilka przypadków, które zakończyły się śmiercią młodej, niewinnej kobiety. Nie mam zamiaru odbierać Ci przyjemności z delektowania się tym jakże znakomicie napisanym reportażem. Jak wspomniałam to 2 część z tej serii więc nie chcę się też powtarzać w swoich recenzjach. Jeśli interesujesz się kryminałami, to po prostu musisz po tę pozycję sięgnąć.





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Powiem krótko i na temat. Uważam, że ta książka jest warta schrupania niczym słonego paluszka. Jak tylko spróbujesz tylko jednego, to nie umiesz się oprzeć reszcie. Tak właśnie jest i z tą pozycją. Jak zaczniesz ją czytać to nie potrafisz się od niej oderwać. Jest wciągająca, napisana przystępnym językiem mimo, że mamy do czynienia z różnymi materiałami zebranymi na przestrzeni lat, a co najważniejsze opisuje sprawy, które miały miejsce naprawdę i dotyczą najbardziej tajemniczego i chyba do dziś uważany przez wielu psychologów za ciekawy przypadek mordercy. Ja jestem zachwycona tą książką jej rzetelnością i oddaniem hołdu dla zmarłych i ich rodzin.


KOMU POLECAM? Osobom, które lubią kryminalne reportaże literaturę faktu.

❤️Za egzemplarz i doznania jakie mi towarzyszyły podczas lektury dziękuję wydawnictwu ❤️:







poniedziałek, 20 stycznia 2020

WIEDŹMA MORSKA








Tytuł:Wiedźma morska
Autor:  Sarah Henning
Ilość stron:301
Wydawnictwo: NieZwykłe
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:magia, reteling, przyjaźń, tajemnica, miłość, zemsta, baśń, thriller


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Wszyscy znają koniec tej opowieści. Syrena, książę, pocałunek prawdziwej miłości. Lecz przedtem była trójka przyjaciół – jedna z nich wzbudzała strach, drugi pochodził z rodziny królewskiej, a trzecia nie żyła.Po tym, jak jej najlepsza przyjaciółka, Anna, utonęła, Evie stała się wyrzutkiem w swoim małym rybackim miasteczku.

Przy brzegu zaczyna pojawiać się dziewczyna niezwykle podobna do Anny, i, mimo jej zaprzeczeń, Evie jest przekonana, że jej przyjaciółka wciąż żyje. Niemniej jednak jej przyjaciółka skrywa tajemnicę.  Teraz Evie zrobi wszystko, aby uratować  swoją przyjaciółkę oraz serce swojego księcia. 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Utrzymana jest w kolorystyce niebieskości, turkusów, zieleni, czerni i fioletu. Co już na wstępie przywodzi na myśli takie skojarzenia jak ocean, woda, dno morskie. Twarz na okładce przykuwa wzrok czytelnika. Czuje się niepokój i ciekawość co znajdziemy w środku? Żółte napisy na froncie troszkę mnie drażnią, ale to tylko moje odczucie. W środku mamy beżowe strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka nawet ta pisana kursywą jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu. Samo wydanie książki ( z pominięciem błędów stylistycznych, czy literówek) oceniam na: 5




OPINIA: Książka ,, Wiedźma morska" to bardzo kontrowersyjna pozycja, która ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Swego czasu było o niej bardzo głośno. Kiedy w końcu wszelkie opary opadły  niczym kurz, postanowiłam i ja sprawdzić o co chodzi? O co tyle szumu? Wszak nie może być aż tak źle skoro to reteling ,, Małej syrenki", której wersję tę mroczniejszą, oryginalną uwielbiam, a właśnie na niej się opiera ta historia. Jeśli jesteś ciekawa  mojej opinii, to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj.

Głównymi bohaterami tej powieści jest trójka przyjaciół. Evie córka rybaka, Anna księżniczka  z dalekich krain oraz Nik książkę Havnestadu. Ich sielankowość i dziecięcą naiwność burzy wypadek, który zmieni ich życie na zawsze. Anna utonęła, a wręcz została pochłonięta przez mroczny, zimny ocean. Od tego czasu Evie, jak i Nik przechodzą przemianę, zmieniają się pod każdym względem. Ewidentnie widzimy nie tylko efekty żałoby, ale wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że popadają w depresje w szczególności Evie. I choć chłopak ma świadomość, że znajomość z ubogą dziewczynką jest czymś nieodpowiednim to czuje silną potrzebę trwania przy jej boku. Czy to z poczucia winy? Czy może ze względu na przeszłość?  I tak im mijają 4 lata. I choć mówi się, że czas leczy rany, to widać, że nie każdy zapomniał o Annie. Czujemy, że z jej śmiercią było coś nie tak. Jednak jedyni świadkowie milczą. Kiedy więc nagle na plaży pojawia się dziewczyna tak bardzo podobna do Anny świat Evie i Nika po raz kolejny zmienia się diametralnie. Pewne sekrety zaczynają żyć własnym życiem, a inne zostają na nowo zaplecione w rybacką sieć, łowiąc nowe ofiary. Misterna intryga, która została stworzona, zaczyna się realizować, zbierając swoje żniwa. I muszę przyznać, że to jest tak gorące i dobre jak ciasteczka prosto z piekarnika.

Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o męskie postaci to wypadają bardzo blado. Książę Nik jest taką naiwną marionetką w rękach dziewczyn.  Bardzo denerwowało mnie jego podejście do życia. I choć sam ma tajemnice to uwierz mi są tak banalne, że nie wiadomo, czy się śmiać , czy płakać ? Nikowi więc mogę tylko powiedzieć: Żegnaj-  idź do piwnicy odkręcać słoiki.

Troszkę lepiej wypada jego kuzyn Iker jednak to i tak nie jest postać, która wywoła u  mnie jakiekolwiek palpitacje serca. Jest do bólu przewidywalny, aczkolwiek nie raz troszkę namieszać i chwała mu za to. Chociaż jeden co ma jaja. Co prawda w koszyku na sprzedaż, ale jednak.

Evie i Anna to według mnie bardzo dobrze wykreowane bohaterki. Po pierwsze nie są oczywiste, a jak wiesz ja kocham takie kontrowersyjne postaci. Do końca nie wiesz, która jest tą złą wiedźmą, a chyba nie będziesz miała mi za złe jeśli Ci powiem, że obie posiadają moc. To tak jakbyś dostała na talerz dwa pierogi i ktoś Ci każe wskazać, który jest z mięsem, a który ruski? Jeśli oba wyglądają identycznie. No właśnie nie da się, jeśli się go nie rozkroi na pół. I tu jest tak samo. Dopóki nie poznamy ich wnętrza, tak dokładnie, to nie jesteśmy w stanie wskazać palcem: to ta. No i chyba nie będzie to też tajemnicą, że książka ta jest historią słynnej disneyowskiej Ursuli, która opowiada, jak to się stało, że jest taką osobą, a nie inną?



No dobra, a co z fabułą, czy podobała mi się? Sam początek był dla mnie trudny i trochę nużący. Mamy bowiem retrospekcję, czyli cofamy się do przeszłości, to znowu mamy teraźniejszość. Jednak jest to świetnie zaznaczone czcionką więc można się połapać ze wszystkim. Dodatkowo na plus zasługuje to, że jedno ważne zdarzenie mamy opowiedziane przez wszystkich uczestników , tak że mamy całokształt tej sceny ukazany przez wszystkich świadków. Nie sposób odnieść się do stylistyki, bo właśnie ona, a właściwie tłumaczenie zostało wyklepane niczym schaboszczak tłuczkiem. Jak wspomniałam, początek, a właściwie prolog, faktycznie troszkę zgrzytał niczym piasek w zębach, jednak pozostała reszta nadrabia ten przykry wstęp. Zaznaczę od razu, że nie czytałam w oryginale tej książki, więc wypowiadam się jako Polski czytelnik.  Sama książka, jako reteling, który odnosi się do oryginalnej baśni według mnie jest genialnym wznowieniem tej historii. Ukazuje bowiem irracjonalność miłości platonicznej, a zarazem dążenia do celu, kosztem życia ( odnoszę się tu do oryginalnej baśni, nic nie spojleruję ). Sama historia, która dzieje się gdzieś w pewnej krainie nad oceanem, gdzie panuje pokój i miłość, sprawia, że odczuwamy tę baśniowość. Całość jednak burzy owy śmiertelny wypadek, który niszczy ten beztroski świat. I muszę przyznać, że spodobało mi się to, bowiem u każdego z nas w pewnym momencie, jakieś wydarzenie spowodowało, że zaczynamy odbierać nasz świat już nie pod kątem tęczy, jednorożców i innych magicznych stworzeń, ale jako surowy, poważny, a przede wszystkim niebezpieczny kawałek ziemi. I w tym momencie książka nabiera tego niezwykle mrocznego- bajkowego klimatu. Momentami mamy stricte znane nam sceny z  disneyowskiej jak i baśniowej ,, Małej syrenki" jednak przedstawione w sposób realny, brutalny i dorosły.  Mamy tu pełno zwrotów akcji. Nie raz czułam się jak te ciasto faworkowe, które jest skręcane na różne strony przez cukiernika by mieć ten nieoczywisty kształt. I myślę, że właśnie ta książka jest takim faworkiem o nieoczywistym, nieporównywalnym, unikatowym kształcie. Zostałam wciągnięta w tę niebezpieczną grę. Co do samego języka jest on momentami bardzo poetycki, barwny, a zarazem lekki. Pomijając błędy jakie wystąpiły to czytało mi się ją bardzo dobrze. Ja jako osoba, która uwielbia, kocha retelingii, jestem zachwycona tą pozycją. I bardzo się cieszę, że odczekałam tę wichurę, bo pewnie tak jak większość bym się zniechęciła i nie doceniła jej, a tak jestem pod jej ogromnym wrażeniem. I jak na razie to jest najlepsza i najpiękniejsza historia Ursuli jaką przeczytałam do tej pory.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Wiedźma morska" zachwyciła mnie swą historią. Nie mamy tutaj cukierkowej historii o miłości syrenki do księcia, która  według disneyowskiej wersji kończy się  happy endem. Nie, mamy tu powieść pełną bólu, cierpienia i poświęcenia tak jak to jest w oryginale. Czy kończy się śmiercią syrenki? Tego nie zdradzę. I gdyby nie element magii i syreniego ogona to spokojnie powiedziałabym, że to genialny baśniowy thriller ze znakomitą uknutą intrygą, która wyrwała mi kapcie z nóg.  Silne kobiecie osobowości to kolejny plus tej powieści. Tu nie ma ckliwych dziewczyn, co to to nie. Tu mamy konkretne postacie, które wiedzą co chcą i zrobią wszystko by to osiągnąć. I muszę przyznać, że to fenomenalna historia Ursuli, którą teraz i jej pobudki rozumiem. Po przeczytaniu tej książki pokuszę się o takie stwierdzenie, że jeżeli teraz włączysz sobie bajkę ,, Mała syrenka" to po raz pierwszy w życiu polubisz ją bardziej niż Arielkę.. serio ! a wszystko to dzięki ,, Wiedźmie morskiej", którą polecam przeczytać, nawet tym co to nie lubią baśni i retelingów, bo jak wspomniałam jak dla mnie ta książka jest wręcz thrillerem, który trzyma w napięciu do samego końca. Dodam jeszcze, że kiedy dochodzimy do najsłynniejszego disnejowskiego jak i baśniowego momentu wymiany głosu na nogi to popłynęła mi łza.. przeznaczona  wyłącznie dla Ursuli. Mam nadzieję, że dałam Ci do myślenia, dlaczego płaczę nad złoczyńcą? Jeśli tak, to koniecznie sięgnij po tę książkę, a zrozumiesz dlaczego?

KOMU POLECAM?Wszystkim tym, którzy kochają baśnie, retelingii i uwaga lubującym się w thrillerach.

❤️Za egzemplarz i ukazanie mi ludzkiej strony Urszuli dziękuję serdecznie wydawnictwu❤️: