Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WeneedYa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WeneedYa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lipca 2022

Gołąb i wąż- czyli od nienawiści do miłości...

 

 

 

 


 

 

Tytuł: Gołąb i wąż

Autor:   Mahurin Shelby

Seria:  Gołąb i wąż

Liczba stron:480,

Wydawnictwo: We need YA

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: czarownica, łowca, średniowiecze, religia, polowanie na czarownice, kościół, zakazana miłość, tajemnice, młodzieżówka z elementami delikatnej erotyki

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 

Louise uciekła przed dwoma laty z sabatu, wyrzekając się magii i swoich mocy. Plan był prosty: schronić się w Cesarine i żyć z tego, co będzie w stanie ukraść dzięki własnej przebiegłości i sprytowi. Ale tu, w mieście ogarniętym strachem przed magią, wiedźmy takie jak Lou są ścigane. I palone na stosach.

Reid Diggory, łowca czarownic na usługach Kościoła, kieruje się w życiu jedną zasadą: wiedźmy muszą zginąć! Ścieżki Reida i Lou miały się nigdy nie przeciąć, lecz niegodziwy rozkaz zmusza ich do niemożliwego – małżeństwa.

Pradawna wojna wiedźm z Kościołem trwa, a najniebezpieczniejsi wrogowie Lou szykują się, by zgotować jej los o wiele gorszy od stosu. Niezdolna do ignorowania coraz potężniejszych uczuć i zmiany tego, kim jest, Lou musi podjąć decyzję, która zaważy na jej przyszłości, i odpowiedzieć sobie na pytanie… Czy miłość robi z nas głupców?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książki są formatu A5. Każda z nich posiada skrzydełka, mapki na pierwszych stronach, które są czarno-białe. Jeśli chodzi o samą okładkę to jest ona matowa z elementami lakierowanymi, co dodaje całości trójwymiarowości i robi efekt WOW. To na co trzeba uważać to fakt, że można łatwo złamać grzbiet. Kolorystyka poszczególnych tomów prezentuje się tak: czarno- złota , czerwono-czarna i srebrno- złota. Na każdej okładce jest wąż tylko w innym kolorze i pozycji. Wije się w bukiecie, a tam ukryty jest owy ptak. Przy czarnej okładce niestety jest to wszystko mało widoczne, ale na pozostałych owe detale widać. Jeśli chodzi o środek to przy 1-2 kartki są grube beżowe, przy 3 niestety gramatura jest niższa, co powoduje że czcionka przebija i sama strona jest bardzo delikatna i można ją uszkodzić. Jeśli chodzi o czcionkę to jest ok, nie sprawia trudności i oczy się szybko nie męczą. W zależności od tomu mamy podział na 3 części lub 4. Każdy rozdział ma swój tytuł i podtytuł kto jest narratorem. W tej serii mamy bowiem perspektywę męsko-damską. Co podobało mi się, bowiem mamy spojrzenie na jakąś sytuację z dwóch odmiennych perspektyw.  Całość wydania oceniam na: 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Cała trylogia leżała u mnie bardzo sługo nietknięta. Jakoś zniechęcała mnie cała ta szopka zachwytu nad tą serią i stwierdziłam, że wezmę na widelec tę trylogię, kiedy owe emocje trochę opadną, a czytelnicy troszeńkę o niej zapomną. Jednak co mnie zdziwiło, nadal wywołuje ona sprzeczne emocje w kręgu literackim. Jedni ją kochają, inni tylko delikatnie się uśmiechają mówiąc: dobre, ale nic po za tym. Dzięki wyzwaniu, o którym pisałam na fb zostałam jakoby przymuszona by sięgnąć po tę serię. Jakie ja mam co do niej odczucia? Czy też jestem w teamie zarumienionych i gorących steków, czy jednak jestem zimnymi nóżkami w galarecie? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś zimnego do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj o czym Ci dziś opowiem.

Głównymi bohaterami są Lou i Reid. To za ich sprawą poznajemy owy świat, do którego zaprasza nas autorka. I tu już doznałam troszeczkę szoku, bo nie dostałam takich typowych postaci młodzieżowych, a jednak próbę zamiany ról. Co mam na myśli? Otóż mamy silną bohaterkę, pełną pasji, energii,  życia. Lou jest głośna, momentami wręcz wyzywająca i szczera- w sensie co na języku to i w głowie. Co powoduje, że nie raz wpada w tarapaty. Nie jest typową jak na te czasy kobietą. Jest inteligentna i nie boi się chodzić w spodniach, co już jest herezją. Jest dorosłą bohaterką, z jakimś doświadczeniem. I według mnie zachowuje się idealnie jak na swój wiek i umiejętności.  Lou to taka bohaterka o której można powiedzieć, że urodziła się w nie tych czasach co powinna. 

Męski odpowiednik, czyli Reid powiem szczerze trochę mnie śmieszył. Myślę, że to ze względu na to, że przyzwyczaiłam się już do męskiego bohatera, jako tego silnego, pewnego siebie może i trochę władczego. Myślę, że wiesz o co mi chodzi, a tu dostajemy Reida. Mężczyznę, który pod skrzydłami kościoła walczy z herezją, co za tym idzie poluje na czarownice i pali je na stosie. I o ile ja już mam wyobrażenie tego bohatera ( ba nawet z ekranu kin) to jest ono z goła odmienne. No bo dostajemy trochę takiego fajtłapę pod względem uczuciowym. O ile w swoim fachu jest oczywiście niezastąpiony, silny, odważny oh i ah, tak w sytuacjach damsko męskich to kaleka. I nie będzie to spojlerem, jeśli powiem, że to właśnie Lou będzie go wprowadzać w świat łóżkowych zabaw. I tu już miałam obraz z historii, tak naszej znanej, kiedy to właśnie kurtyzany lub kobiety z haremu uczyły miłości małoletnich książąt owych przyjemności. Były to praktyki wielce znane i stosowane baardzooo długooo. Kobiety starsze- doświadczone uczyły młodych. I tu mamy podobnie.  No ale nie powiedziałam Ci najważniejszego, co w ogólnie nie jest niczym ważnym w tej historii i śmiało mogę to napisać. Lou poprzez pewną sytuację zostaje żoną Reida ( dzieje się to już w 2-3 rozdziale) i o ile czekam na tę walkę zwaśnionych obozów, to jak dla mnie zbyt szybko dostaję ową miłość i akceptację owej sytuacji. Od samego początku bowiem dostajemy informacje, że ani Lou ani Reid nie chcą ślubu, nie chcą mieć takich realcji, KABUM nagle stają się małżonkami i po paru stronach dostaje od nich takie: ok, już niech będzie. Zero buntu, nie wiem jakiejś walki, zaprzeczenia dla owego stanu. Po prostu owe niesnaski idą w cień. Znaczy rozumiem, miłość zwycięży wszystko, ale do luja Pana mamy 3 tomy, więc spokojnie można dawkować czytelnikowi ową rozwijające się uczucie, a tak dostaje to co zawsze, spójrz w me piękne oczęta raz, dwa, trzy już jesteś przeze mnie zajęta.... Na plus mogę tylko powiedzieć, że Reid przechodzi przemianę. Zmienia się, a to za sprawą też pewnego odkrycia. To też wspaniale pokazuje, jak czas i doświadczenia potrafią nas ludzi zmienić. I to właściwie zaważyło na tym, że tego bohatera do końca nie skreśliłam . 

Pobocznych bohaterów w tej serii mamy mnóstwo, dlatego ja skupię się na tych, którzy w jakiś sposób zapadli mi w pamięć.

Coco to przyjaciółka i wierna towarzyszka niedoli naszej Lou. Jest bardzo śmiałą kobietą i nie stroni od mężczyzn i zabaw. Swą odwagą i powiedzmy sobie szczerze oddaniem, zasługuje na miano najlepszej przyjaciółki. Nie strzela fochem, a wali prosto z pięści co jej się nie podoba, co uważa za głupie. Jednak chce szczęścia dla Lou dlatego na pewne rzeczy się zgadza, choć dostrzega ich absurd.

Beau syn króla. Jako książę uosabia wszystkie te cechy, których nie lubi się w takich lalusiach. Zapatrzony w siebie, jednak zbuntowany. Zna swoje mocne strony i nie waha się ich używać wobec płci przeciwnej. Ewidentnie coś czuje do Coco, jednak wypiera to. To właśnie on najczęściej wywoływał uśmiech na mej twarzy. Jego komentarze lub zachowanie było adekwatne do księcia, który znalazł się w takiej sytuacji. Momentami uważałam, że to on powinien być głównym bohaterem ze swym charakterkiem..

Ansel typowy nastolatek z burzą hormonów. Widać jego nieporadność, uczenie się pewnych zasad i dostosowywanie do świata, w którym musi żyć. Czuć u niego potrzebę przynależenia do jakieś grupy i bycia po prostu zauważonym. Nie raz wprowadza go to w kłopoty, ale takie właśnie są nastolatki w poszukiwaniu siebie, swojego celu i miejsca na ziemi. On również jest zachwycony Coco, więc tworzy się nam tu taki delikatny trójkąt miłosny, jednak jest on delikatny jak zapach limonki.

Najbardziej zagadkowe postaci, które się tu pojawiają, czyli takie szaraczki- nie wiadomo czy są dobrzy, czy źli. Arcybiskup Florian, Madame Labelle, Claud Deveraux zdecydowanie zasługują na osobne powieści. Ich historie są o niebo według mnie ciekawsze i to jak znaleźli się lub dotarli do takiego miejsca jakie zajmują w czasie trwania fabuły. 

Jak sam/a widzisz, jeśli chodzi o kreację bohaterów nie mam nic autorce do zarzucenia. Każda postać jest inna, ciekawa i każdy w tej palecie barw znajdzie postać, którą polubi. Nie brak tu mocnych charakterów, jaki delikatnych. Wszystko jest tu idealnie wyważone. Jeśli ktoś oglądał serial ,, Nastoletni Wilkołak" to znajdzie tu pewne nawiązanie do legendy, która i tam została poruszona.



No dobra, co z tą fabułką? Jak Ci ją opowiedzieć, by nie zepsuć zabawy? Książka podejmuje motyw czarownic i pewnego okresu w naszych dziejach, gdzie inteligentne kobiety były brane za czarownice i wiadomo palone na stosie. To chyba najmroczniejsze czasy Kościoła, kiedy ten walczył z nauką i herezją, nawracając ludzi i prowadząc krucjaty. Autorka zabiera więc nas do Francji i nawiązuje do tamtych czasów. Oczywiście mamy tu do czynienia z prawdziwą magią, jak na fantastykę przystało. Nasza bohaterka więc musi ukrywać swoją tożsamość i stara się przeżyć na francuskich ulicach. Jeśli dobrze też rozkminiłam, bo mamy tutaj króla Augusta, to autorka odwołuje się do Filipa II Augusta. Też okres panowania idealnie wpasowuje się w czasy, w jakich dzieje się owa akcja. Nie wiem, jednak na sto procent, ale ja tak wykminiłam sobie. No więc nasza Lou dzięki temu, że wychodzi za mąż za Reida i chowa się w kościele w pewien sposób stara się przetrwać. Jednak Kościół to nie jedyny jej wróg, bowiem królowa czarownic, również szuka naszej bohaterki, bowiem ta jej coś ukradła... I tak to jest główna oś fabularna całej serii, jednak mamy owe poboczne opowiastki, które mnie bardziej przyciągały i interesowały, jak np polowanie na bękarty króla, które są mordowane. Kto za tym stoi? I dlaczego morduje niewinne dzieci? Wędrowny cyrk, który ma wiele ciekawych osobliwości w swoim  taborze. Motyw egzorcyzmów i opętania. Jak widzisz, bardziej byłam zachwycona tymi mniej istotnymi, aczkolwiek według mnie bardziej przyciągały i sprawiały, że nie umiałam się oderwać od lektury. Wiadomo ta seria nastawiona jest na romans, podroż i przygody. Są tu również intrygi, zdrady i sekrety, no i oczywiście pełno istot fantastycznych. Świat wykreowany jest świetny, choć mnie najbardziej zachwycił ten podwodny.  Patrząc obiektywnie na tę serię w całości mogę powiedzieć jedno, to dobra trylogia. Może mnie nie zachwyciła, nie wyrwała z kapci i nie potarmosiła serduszka, ale zdecydowanie zostanie na mojej półce. Jakbym miała ją ocenić wiesz tak jak w szkole to dla mnie takie 4+ na 6. Porwała mnie ta historia, ale nie na tyle bym miała w najbliższym czasie po niej kaca.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Trylogia ,, Gołąb i wąż" to ciekawa historia. Smakowała jak ośmiornica grillowana z czosnkiem i skropiona cytryną. Podchodziłam do niej z lekką obawą, a zarazem zainteresowaniem. Z jednej strony poczułam ową ciekawość smaku ośmiornicy, do której muszę porównać całą fabułę. Byłam zachwycona podjętym tematem tej serii i owych doznań, jakie mi zapewniła. Z drugiej odrzucały mnie takie wady jak owa miłość, która zbyt szybko się wykluła i przewidywalność w niektórych scenach, czy rozwiązaniach. I tu mogę odnieść się do złego przyrządzenia owej ośmiornicy, która źle ugotowana, czy za krótko grillowana smakuje jak guma. Jednak co do reszty zdecydowanie wszystko było w punkt. Owym czosnkiem, ziołami i cytryną sa bohaterowie. Jest ich tu bardzo dużo, jednak każdy z nich wnosi do całości dania coś nowego i to mi się podobało. Zdecydowanie wszystko jest tu wyliczone tak, aby współgrało ze sobą. I rozumiem owy zachwyt młodych czytelników, którzy wywielbiają tą serię pod niebiosa. Ja pozostaję na ziemi i powiem tak, warto ją schrupać gdyż zdecydowanie podoba mi się motyw polowania Kościoła na czarownice, nawiązania do historii. Różnorodność charakterów w wykreowanych postaciach to kolejne plusy. Pewne rzeczy, a właściwie sprawy były do przewidzenia, ale to już moje małe czepialstwo. Motywy takie jak przyjaźń, podróż i zaczerpnięte legendy z wierzeń były dobrze wplecione i poprowadzone. Delikatne nuty czosnku czyli ostrości dodawały sceny erotyczne, których trochę tu jest, jednak i one były zjadliwe i w żaden sposób mnie nie zgorszyły. Ogólnie wciągnęła mnie ta historia i dobrze się przy niej bawiłam. Może nie wywołała u mnie skrajnych emocji, jak to potrafią niektóre powieści we mnie wywołać, ale było smacznie. Jak na fantastykę młodzieżową, nie odczuwałam różnicy wiekowej, nie miałam tego poczucia eee za stara jestem na takie bajki. Dlatego jeśli tak jak ja jakimś cudem jeszcze nie czytałaś/łeś tej serii, a lubisz motyw polowań na czarownice, hate to love ( aczkolwiek w moich oczach nie udany) to śmiało czytaj.

 

KOMU POLECAM? Osobom, które lubią fantastykę młodzieżową, czarownice, magię, romans, przygody.

 

P.S Wiem trochę zamilkłam, ale właśnie nie chciałam rozbijać tej serii na 3 osobne recenzje, bo za dużo byłoby spoljerów, a tego nikt nie lubi. 

 

środa, 26 czerwca 2019

ODRODZENI







Tytuł: Odrodzeni. Tom 2
Autor:  Colleen Houck
Ilość stron: 466
Seria: Strażnicy gwiazd
Wydawnictwo: We need Ya
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: Egipt, podróż, mitologia, przygoda, miłość, fantastyczne zwierzęta, bogowie, zagadki

 ,, Zobaczyć wschód słońca znaczy odnaleźć życie. Natomiast zachód to miejsce, w którym czeka Cię śmierć." str 64

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Lily Young myślała, że podróż na drugą stronę świata z ponownie przebudzonym księciem słońca była wielką przygodą. Ale dopiero teraz stanęła przed prawdziwym wyzwaniem.
Gdy Amon zostaje w dramatycznych okolicznościach rozdzielony z Lily, przenosi się do krainy umarłych – miejsca, które śmiertelnicy nazwaliby piekłem. Udręczony stratą jedynej prawdziwej miłości, gotów jest raczej cierpieć katusze niż wypełniać swoje zadanie chronienia ludzkości. Załamana Lily szuka schronienia na farmie swojej babci. Ale wciąż współodczuwa ból Amona. Ma sny, w których jej ukochany nieustannie cierpi.
Dzieje się tak, bo tuż przed rozstaniem chłopak wręczył jej niezwykły dar – skarabeusza sercowego, który ma moc łączyć ich, nawet gdy dzielą ich całe światy. Lily musi go użyć, by uwolnić ukochanego, a także ocalić wszechświat przed mrokiem i totalnym chaosem. I zrobi to za wszelką cenę.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest wydana przecudownie. To muszę już na wstępie zaznaczyć. Metaliczna okładka mieni się pod wpływem światła. Utrzymana w kolorystyce czerwieni, pomarańczu, złota przykuwa wzrok już od samego początku. Przepiękne hieroglify połączone ze zdjęciem Gizy wypada znakomicie. Format standardowy A5, dość lekka jak na swą objętość. W środku znajduje się przecudowna wklejka z hieroglifami na pomarańczowym, neonowym tle.  Książka podzielona jest na rozdziały, a każda z nich posiada czarno-biały wzór koła , który otacza cyfrę rozdziału. Strony  to typowy kolor beż. Sama czcionka może być, wydaje mi się ,że to zbity tekst powoduje, że wydaje się być mniejsza niż w rzeczywistości jest. Całość wydania oceniam na 5+



OPINIA: Książka ,, Odrodzeni” to kontynuacja poprzedniego tomu ,,  Przebudzeni " , który miałam przyjemność recenzować. Jak pamiętasz, a jeśli nie to zerknij na wspomnianą recenzję, troszkę narzekałam na bohaterkę. Czy i tym razem będę się z nią męczyć niczym z krówką mordoklejką ? Czy może dopadła autorkę klątwa 2 tomu ?  Jeśli Cię zaciekawiłam, to shake w dłoń i słuchaj. Zbiorę Cię teraz do krainy piasku, słońca i piramid. Gdzie bogowie mieszkali razem z ludźmi zasiadając na tronie.

Ten tom od samego początku różni się od swego poprzednika klimatem oraz całą fabułą. Jednak zanim do tego przejdę, parę słów napiszę o bohaterach.

W tej części jest bardzo mało Amona. Co według mnie dało tej książce odpocząć od nieustającej pary unoszącej się z tego gara namiętności. Jak pamiętasz byłam zachwycona jego kreacją, jednak kiedy w tym tomie pojawia się sporadycznie, to wydaje mi się, że nasza bohaterka może skupić się bardziej na najważniejszym celu, jakim jest właśnie dotarcie do ukochanego. Jednak na razie zostawię fabułę na później. Bardzo spodobało mi się, że przebywanie Amona w zaświatach / piekle zostawia pewne piętno na bohaterze. To już nie jest ten sam pewny siebie mężczyzna. Widzimy jego skruchę, niepewność, a przede wszystkim wyczerpującą walkę z demonami i tymi mentalnymi siedzącymi w jego głowie, jak i fizycznymi. Autorka w genialny sposób uchwyciła ludzką rozpacz, lęk, zrezygnowanie, a nawet pokuszę się o stwierdzenie depresji. Sytuacja w jakiej znajduje się bohater jest kiepska i fajnie, że Amon choć powiedzmy sobie szczerze ma pewną moc, to mimo to nie jest niezniszczalny. Zagubiony, samotny chwyta się ostatniej deski ratunkowej jaką jest nadzieja, że Lily go uratuje.

No dobrze to skoro już o niej mowa, to muszę przyznać, że dziewczyna się zmienia wewnętrznie. Na szczęście na plus, a to za sprawią pewnej lwicy Tii. Ich przyjaźń oraz wspólna wędrówka do zaświatów zbliża je do siebie. Dzięki odwadze, sprytowi oraz co tu dużo gadać przebojowości Tii, Lily zmienia się, a wręcz dojrzewa. Już nie jest bezmyślna i nie myśli tylko o tym jak tu dobrać się do porciorów, a przepraszam tuniczki Amona, tylko skupia się na misji. Nagle okazuje się, że dziewczyna jest inteligentna i postawiona pod  tzw murem hieroglifów, potrafi rozwiązać nie jedną trudną zagadkę. I choć nie unikniemy miłosnych uniesień bohaterki i wzdychania głodnego, który widzi przepyszne ciacho za szybą, to jest to wywarzone na tyle, że nie przeszkadzało mi to wcale. Cieszę się, że główna bohaterka została ulepszona. Teraz można powiedzieć, że jest to udana kreacja.
W tej części poznajemy bliżej poszczególnych bogów egipskich, którzy dostają swój mikrofon na 5 min.  Nie jestem w stanie opisać tego, jak ja się jarałam za każdym razem, gdy dochodzili oni do głosu. Mogłabym to jedynie porównać do kiełbasy, która przypala się na grillu lub boczku, który skwierczy z radości.  Dla mnie to była totalna bomba. Ok jestem trochę może nieobiektywna, ale musisz mi to wybaczyć, bo ja kocham mitologię z całego serducha. Dlatego każda tak książka, która ,, pozwala” opowiedzieć historię z perspektywy danego boga, skupiając się na jego odczuciach, emocjach dla mnie to już jest danie idealne, przy którym będę mruczeć z zadowolenia.  No dobra, to po krótce o tych bogach Ci opowiem.

Krótko jeszcze chciałabym nakreślić Ci sylwetkę jednego z braci Astena, który w tym tomie dla mnie zaświecił niczym najjaśniejsza gwiazda. Bowiem pod tą powłoką flirciarza i beztroskiego mężczyzny, skrywa się ogromna tajemnica, której sekretu strzeże nie kto inny jak sam Anubis. Kiedy w Zaświatach ujrzało ono światło dzienne, nic już nie  było takie samo, a ja pokochałam tego chłopaka jeszcze mocniej. Super, że autorka odważyła się na taki plot twist, bo uważam, że ta postać dostała przysłowiowe wisieńki.



Anubis pan podziemia to taki ponury romantyk, który w imię miłości pomaga naszym bohaterom. Jest przyjacielski, oddany, a jego skrytość dodaje tej postaci takiego pazura. No genialna kreacja.

Izyda to nie tylko piękna kobieta, ale inteligentna i wie jak za pomocą swej urody oraz mądrości dostać to czego pragnie.

Horus jawi się jako typowy nastolatek, który pragnie korzystać z uroków świata. Lubi imprezować i otaczać się pięknymi kobietami. Jest zauroczony Lily, dlatego uwodzi ją, czaruje tylko po to, by ją zaciągnąć do łózka.

Amon Ra to taki dobry wujek, który poczęstuje Cię dobrą radą i pomoże w potrzebie.

Charon/ Cherty przewoźnik dusz to taki pirat, który walczy z potworami morskimi tylko po to by dostarczyć ,, świeży towar”  do piekła. Jednak jak się  okazuje i on ma jakieś resztki ludzkich uczuć.

Maat to taka surowa nauczycielka/ sędzia, dla której najważniejsze jest prawo i tylko ono się liczy.

Jak wspomniałam klimat, fabuła różni się od swej poprzedniczki. Czytając ją miałam wrażenie, że to połączenie mitu o ,, Orfeuszu i Eurydyce” z Indianą Jonesem. Zagadki, przygody, artefakty, a wszystko to by uratować ukochanego z piekła. Jakby tego było mało wszystko to utrzymane w mitologii egipskiej. Do tego znakomite opisy Zaświatów, które sprawiały, że momentami miałam gęsią skórkę. Droga jaką musi pokonać Lily do swego ukochanego jest więc bardzo trudna, przerażająca, a przede wszystkim jest ona ogromnym sprawdzianem nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim umysłowym. Walka ze swymi słabościami, lękami, pragnieniami nie należy do najprzyjemniejszych. Dla mnie istny fenomen. Bawiłam się świetnie, a emocji przy lekturze było jeszcze więcej.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Odrodzeni” to genialna kontynuacja historii Lily oraz Amona. To mieszanka przygodówki z mitologią egipską, która zaskakuje, a przede wszystkim wciąga niczym piaskowa babka do kawy. Bohaterowie są znakomicie wykreowani. Poboczne boskie postacie zachwycają swymi historiami, a Lily czyli główna postać przechodzi przemianę, która zyskuje w oczach czytelnika.  Bogowie egipscy byli dla mnie niczym słodkie, orzeźwiające lody w ten jakże upalny dzień. Bardzo się cieszę, że autorka na nowo przedstawia czytelnikowi ich życiorys, który opowiadany przez samych bogów całkiem inaczej jawi się niż w znanych nam już opowieści. Zagadki, czy zadania do wykonania są chyba zaraz obok mitologii kolejnym wspaniałym elementem tej części. Lily w tym tomie to taki Indiana Jones tylko w spódnicy . Język choć jest młodzieżowy to w znakomity sposób odświeża nam zapomniane mity o bogach, które zatarł już czas. Jestem zakochana w tej części i nawet gdybym chciała, to nie mam się do czego doczepić. Nie ma mowy tu o żadnej klątwie kiepskiego 2 tomu. Nie męczyłam się z nią niczym z krówką mordoklejką, nie kochana/ny ja ją połknęłam w całości niczym mentosa, żałując, że tak szybko go zjadłam.  Podróż po gorących piaskach Egiptu, mrocznych zakamarkach Zaświatów spowodowały, że czuję tylko ogromne pragnienie by móc, jak najszybciej dorwać 3 tom, który niczym ten słynny tekst z reklamy jawi mi się jako Sprite :) Musisz koniecznie schrupać tę książkę, jeśli pragniesz dobrze się bawić, poczuć piasek we włosach, nogach i gdzie tam jeszcze tylko chcesz.

KOMU POLECAM? Wszystkim tym, którzy kochają mity, Egipt, przygody, Indiana Jonesa oraz pragną dobrze się bawić.

💗Za egzemplarz i dostarczenie tylu wspaniałych emocji dziękuję wydawnictwu 💗:




poniedziałek, 4 lutego 2019

PRZEBUDZENI







Tytuł:  Przebudzeni
Autor: Colleen Houck
Ilość stron: 485
Seria: Strażnicy gwiazd
Wydawnictwo: We need YA
Okładka:  miękka ze skrzydełkami

SŁOWA KLUCZE:  Egipt, współczesność, starożytność, przygoda, miłość, mitologia, magia

,,Wieczność potrafi się dłużyć, gdy nie mamy czego wspominać. " str 461

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Kiedy siedemnastoletnia Lilliana Young wkracza pewnego poranka do swojego ulubionego Metropolitan Museum of Art, ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewa, jest znalezienie egipskiego księcia z nadludzkimi mocami, który wrócił do świata żywych po tysiącu lat bycia zmumifikowanym.

Co jednak ma zrobić nastoletni książę Amon, gdy zamiast obudzić się w swoim grobowcu w egipskiej świątyni, znajduje się w muzeum w Nowym Jorku, a jego słoje z organami zniknęły? Lily wbrew swojej woli zostaje pomocniczką księcia i razem wyruszają w niezwykłą podróż. Od teraz to w ich rękach waży się los ludzkości – muszą dotrzeć do Doliny Królów, odnaleźć braci księcia i dokończyć ceremoniał, aby Set, bóg ciemności, nie przybył na nowo do świata śmiertelników, by siać spustoszenie.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest wydana przecudownie. To muszę już na wstępie zaznaczyć. Metaliczna okładka mieni się pod wpływem światła. Utrzymana w kolorystyce niebieskości, fioletu, różu przykuwa wzrok już od samego początku. Przepiękne hieroglify połączone ze zdjęciem miasta New York wypada znakomicie. Format standardowy A5, dość lekka jak na swą objętość. W środku znajduje się przecudowna wklejka z hieroglifami na niebieskim tle.  Książka podzielona jest na 3 księgi, a każda z nich oddzielona jest czarno-białym symbolem, który zajmuje całą stronę. Te właśnie kartki i tylko te są koloru szarego, pozostałe to typowy beż. Sama czcionka może być, wydaje mi się że to zbity tekst powoduje, że wydaje się być mniejsza niż w rzeczywistości jest. Każdy rozdział ma mały obrazeczek, a strony zawierają małego skarabeusza co mnie strasznie urzekło i rozczuliło. Całość wydania oceniam na 5+



OPINIA: Kiedy przeczytałam opis, pomyślałam, że powracam do moich  smaków z dzieciństwa. Czy był to dla mnie przyjemny powrót, czy może totalna porażka ? O tym opowiem Ci już za chwilkę.

Standardowo, jak to u mnie, zacznę od zaprezentowania Ci bohaterów. To co jesteś gotowa/y ? Zatem zaczynam.

Liliana Young, to jak już wskazuje same jej nazwisko, to młoda 17 letnia  dziewczyna, która pochodzi z bogatego domu. Inteligentna ( jak się okaże już wkrótce do czasu) spokojna, rozważna ( romantyczna i to bardzo, jak się okaże wkrótce). Uwielbia podglądać niczym stalker ludzi, obserwując ich reakcje, jakie wywołują w nich obrazy, które można podziwiać w jej ukochanym muzeum. To właśnie tam jej cały świat zostanie oświecony, prześwietlony przez  człowieka słońce ale nie uprzedzajmy faktów.  Dziewczyna można by powiedzieć skryta, mająca tylko parę przyjaciółek i nieznośnych rodziców, którzy robią wszystko by wykształcić swą ratoloś, można powiedzieć, że jej życie to nostalgiczny smutek. Jednak wszystko się zmienia i nasza szara myszka nagle staje się cwanym szczurem, który odważnie stawi czoło trutkom, pułapkom i innym przeszkodą. Wszystko to za sprawą JEGO.

Amon , bo tak ma na imię nasze miodowe bóstwo, pojawia się znikąd , a raczej z muzeum, ze sarkofagu, odwijając swe bandaże szybciej niż maszyna zawijająca cukierki w opakowania. I jeśli myślisz, że masz tu do czynienia ze starym piernikiem ooj to się grubo mylisz. To tort Royal, który zaszczycił swą obecnością naszą bohaterkę. I muszę przyznać, że prócz prezencji to i środeczek jest bogaty. Mądry, poliglota, który wie czego chce ( a kogo nie chce ). Jego misją jest obrona świata przed pradawnym złem Setem oraz swego ciała przed napaloną Lily.  Amon sprawił, że nie raz uśmiałam się do łez. Genialnie wykreowana postać, która budzi się nie w swoich czasach, gdzie kobiety same decydują o sobie, a  bóstwa przyjęły dziwne imiona telefon, komputer, telewizor, samolot czy taxi. Jego odkrywanie na nowo świata, połączone z jego staroświeckim wychowaniem, sprawiło, że pokochałam tę postać. To właśnie on zmienia naszą bohaterkę, sprawiając, że traci ona głowę, zdrowy rozsądek i tak, Lily może Cię zirytować.

Ta książka sprawiła, że przypomniała mi o tych wszystkich paranormal romance, które czytałam... z 13 lat temu z wypiekami na twarzy. I właśnie tak jak w nich tak i tu, bohaterki zawsze zachowywały się irracjonalnie w obecności przystojniaka. Typu, statek tonie, zaraz umrzemy ale jeszcze powzdycham jaki to on ładny, gładki, ciepły i świeci w ciemności niczym latarnia... I właśnie tak zachowuje się Lily. Myślę, że tylko i na szczęście tylko ona jest , a właściwie jej kreacja, najsłabszym ogniwem. Jednak to nie jest jakiś zgniły owoc, który psuje cały kompot. Co to, to nie. Natomiast cała reszta to przepyszny, najsłodszy budyń jaki jadłaś/ eś.

Fabuła od samego początku porywa nas do krainy piasku, daktyli i wielbłądów. Zagadkowy Sfinks zadaje pytanie : Czy jesteś gotowa/y na wspaniałą lecz trudną podróż ? Tak to właśnie te wspaniałe egzotycznie klimaty towarzyszyć Ci będą przez cały czas. Akcja cały czas pędzi, a nasza mumia refleksyjnie powraca wspomnieniami do swych czasów, ukazując piękno mitologii egipskiej, tradycji czy życia codziennego. Widać, że autorka przygotowała się znakomicie z tej dziedziny i nie mam jej nic do zarzucenia. Jak wspomniałam fabuła jest porywająca, jak słynny taniec Makarena.  Czasem książka przypominała mi przygody Indiana Jonesa. Wiesz poszukiwanie urn z organami, penetracja grobowców, a wszystko to otulone pierzynką opowieści znad Nilu.  Byłam zauroczona i zachwycona treścią. 





CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Przebudzeni"  to był wspaniały powrót do smaków dzieciństwa. To jak skosztowanie gumy balonowej  Donald i zbieranie obrazków do niej załączonych, czy metrowej Huba buba ( ciekawe kto z Was pamięta jeszcze te gumy ?  ). Pani Houck w genialny sposób połączyła starożytność ze współczesnością. Kocham starożytny Egipt  i muszę Ci powiedzieć, że autorka odrobiła swe zadnie w 100%. Mitologia przeplata się z naszą codziennością, a stare wychowanie choć wydawać by się mogło odeszło do lamusa, tkwi nadal w nas głęboko zakorzenione.  Fabuła jest znakomita. Przygoda przeplata się z fantastyką i historią. Te połączenie bardzo podobne do stylu Riordana według mnie wyszło znakomicie. Mamy także do czynienia z paranormal romance jednak muszę powiedzieć, że dość oryginalnie rozwiązane. Bowiem to ludzka dziewczyna zakochuje się w przepięknych zwłokach, ( wiem powiało trochę nekrofilią ) a te ją odrzucają. Co dla mnie było czymś genialnym. Taki obrót sprawy, jak najbardziej przypasował mi, a zarazem zaskoczył.  Język jest lekki, młodzieżowy, a sama fabuła wciągnie Cię w piaskowy wir przygód, gdzie bogowie egipscy budzą się ze swego snu i znowu zaczynają mieszać chochlą w tym rosole.Uwielbiam powieści historyczne, szczególnie połączone z fantastyką. Jestem zachwycona. I choć główna bohaterka mnie troszkę zawiodła, tak Amon nadrabia wszystkie jej zaległości. Polecam Ci z całego serca tę powieść. Warto ją schrupać niezależnie od wieku.  Niezapomniana zabawa gwarantowana.


KOMU POLECAM? Fanom historii, fantastyki, mitologii, lekkich powieści z genialną charyzmatyczną postacią.

💖 Za egzemplarz  i podróż po starożytnym Egipcie z mumią jako przewodnikiem dziękuję💖 :