Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 lipca 2021

Piekarnia Czarodzieja- chyba znalazłam mój wymarzony dom..

 

 

 


 

 

 

Tytuł:Piekarnia Czarodzieja

Autor:  Gu Byeong-Mo

Liczba stron:219

Wydawnictwo: Young

Okładka:  twarda

SŁOWA KLUCZE:samobójstwo, gwałt, depresja, przemoc fizyczna i psychiczna,przyjaźń, magia, potrawy, azjatycka kultura, baśń, +18

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Koreańska baśń, w której spełniają się niebezpieczne życzenia.

Diabelskie Ciastko Cynamonowe, Migdałowa Laseczka Wspomnień, a może Pokojowy Scone z Rodzynkami? W piekarni czarodzieja czekają na ciebie magiczne przysmaki, jednak uważaj, co wybierasz.

Całodobowa piekarnia, z której unosi się aromatyczny zapach cudownych wypieków, od wielu lat była jego jedynym schronieniem. Chociaż – jak sam przyznaje – nigdy nie lubił pieczywa.

Kiedy matka porzuciła go na stacji kolejowej, a wiele lat później jego macocha pani Bae i jej córka Muhee skutecznie wykluczyły go z życia rodzinnego, musiał radzić sobie sam.
Ponownie odrzucony i tym razem niesłusznie oskarżony o okropną zbrodnię chłopak musi uciekać, aby ocalić swoje życie. Schronienie znajduje u Piekarza, od którego codziennie kupował pieczywo. Musi tylko pomóc w prowadzeniu jego strony internetowej.

Jakie tajemnice skrywa Piekarz? Czy chłopak odnajdzie w końcu szczęście i stawi czoła swojej przeszłości?

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest formatu A5. Jej twarda okładka jest miziasta i matowa, co sprawia, że jest bardzo miła w dotyku. Utrzymana jest w kolorystyce fioletu, granatu, czerni oraz złoconych elementów, które są dodatkowo metaliczne. Dzięki czemu, wszystko się mieni i błyszczy. Na okładce widzimy Azjatyckiego mężczyznę, który za orientalnymi drzwiami odwraca się do nas, jakby coś skrywał. Ta okładka jest bardzo adekwatna do treści i klimatyczna. W środku mamy cudowną wyklejkę. Rozdziały są tutaj unikatowe, bowiem są namalowanymi, czarno-białymi drzwiami i to dwustronnymi, co sprawia, jakby czytelnik je na prawdę otwierał. Coś wspaniałego. Czcionka, bardzo przyjemna dla oka, a strony są grube i beżowe. Całość wydania oceniam na: 6




OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Ta książka kusiła mnie od dawna. Kiedy więc byłam w księgarni serio, przykleiła się do innej pozycji którą wzięłam ( okazało się, że były na okładce resztki kleju po nalepce, która kiedyś tam była- nie ważne) stwierdziłam, że to magia i muszę ją koniecznie kupić. Przeznaczenie? Los? Mało istotne. I choć mam parę książek do nadrobienia recenzenckich, to tak mnie czarowała, że musiałam po nią jak najszybciej sięgnąć i schrupać. Jak smakuje? I czy warto ją kupić? Jeśli Cię zainteresowałam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.


Po pierwsze nie mam pojęcia, jak nazywa się główny bohater. Wiem tyle, że ma 16 lat. O jego wyglądzie też mało wiem, bowiem nie jest on opisany w żaden sposób. To sprawia, że owym chłopcem może być każdy.. Jego historia jest bardzo smutna i bardzo drastyczna. Problemy jakie zostają przez niego poruszone nie są odpowiednie dla młodego czytelnika. Napisałam wyżej, że jest to książka dla +18 z tego względu, ze porusza ona bardzo trudną tematykę i obawiam się, że młodemu człowiekowi taka wiedza, zbyt wcześnie podana mogłaby zaszkodzić.  Mianowicie, mamy to do czynienia z przemocą fizyczną, psychiczną oraz śmiercią. Nasz chłopak choć stara się uciec z owej matni wie, że nie znajdzie dla siebie ratunku, a sytuacja rodzinna, w jakiej się znajduje jest patowa. No bo jak się wyrwać z takiego domu, jeśli jest się dzieckiem, bez pieniędzy i dalszej rodziny? Jak potem żyć z takim piętnem, że jego w jego rodzinie dochodzi do przemocy? Kiedy więc zostaje oskarżony o coś okropnego i obrzydliwego, czego nie zrobił, ucieka do jedynego miejsca, które przychodzi mu na myśl. Do piekarni. To tam szuka schronienia i pomocy, którą otrzymuje, jednak nie za darmo...

No dobrze teraz wypadałoby powiedzieć coś o owej piekarni i dwójce osób, które są bardzo ważne w całej tej historii.Piekarnia Czarodzieja to na pozór normalna firma, która oferuje rozmaite wypieki dla swych klientów. Ich smaki, oraz aromatyczny zapach unoszący się z tego miejsca, wabi przechodniów do ich skosztowania. Nasz bohater codziennie kupuje tam różne produkty. Co daje właścicielowi do myślenia. To właśnie on jako jedyny widzi, że chłopak jest zaniedbany pod każdym względem. Dlatego kiedy wpada do niego pewnego wieczoru i prosi o pomoc, ten od razu bez zastanowienia udziela mu azylu, chowając go w piecu. Tak w piecu do wypieku. I tak rozpoczyna się podróż, tajemnicza a zarazem magiczna, bowiem nie bez przyczyny owa Piekarnia nazywa się Czarodzieja. Bowiem , jak się okazuje oprócz zwykłych ciasteczek, Piekarz wytwarza także magiczne, które mają pomóc w rozwiązaniu problemów.

Owy Czarodziej jest osobą bardzo skrytą. Za wiele o nim nie wiemy. Jest bardzo mądry, a zarazem zgryźliwy i nie miły. Wydawać by się mogło, że nie lubi ludzi. Jednak co dzień ma z nimi do czynienia. Jego pomocnicą jest Niebieski Ptak, dziewczyna, nastolatka, która w nocy zamienia się w ptaka. To ona jest tą sympatyczną i rozgadaną. Jakby przeciwieństwem Czarodzieja. Nasz bohater dzięki nim poznaje najważniejsze wartości, które często dotykają  filozofii egzystencjalnej. I choć jest krótka, zobacz ile mam znaczników, którymi  podkreślałam najpiękniejsze mądrości czarodzieja i chłopca.



No dobra, co z tą fabułką? Nie jest ona jakaś pełna akcji. Wszystko dzieje się w piekarni lub w pokoju Czarodzieja. Cała fabuła skupiona jest na wartościach i problemach- szukaniu rozwiązania. Z tym przychodzą właśnie magiczne wypieki. Szukasz miłości- kup warkocz orzechowy. Chcesz się zemścić kup ciastko cynamonowe itd Jednak nie jest to magia, która załatwi wszystkie bolączki, bowiem ta magia ma cenę. Trzeba być odpowiedzialnym za swe czyny, dlatego użycie owego magicznego produktu wiąże się z utratą czegoś dla nas drogocennego.Nie każdy więc jest w stanie zapłacić za  nią i woli jednak na własną rękę sobie poradzić z ową życiową przeszkodą. Jednak desperatów nie zabraknie, a nasz bohater będzie naocznym świadkiem skutków ubocznych owych czarów. Ta baśń jest tak mądra i piękna, a zarazem bardzo smutna i emocjonalna, że dla mnie jest to 10 na 10. Nie przeszkadza mi mała ilość bohaterów, brak akcji i jakiś opisów. Tu najważniejsze są problemy takie jak depresja, gwałt, przemoc psychiczna i fizyczna, śmierć. Jak sobie z nimi poradzić bez magii?  Na prawdę bardzo emocjonalna i wartościowa książka.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Do czego mam porównać książkę, która w swoich opisach posiada wiele aromatów i smaków, które przez cały czas towarzyszą czytelnikowi..Po namyśle, porównam ją do magicznego ciastka Pana Czarodzieja, czyli warkocza orzechowego, który mam nadzieję,że sprawi iż pokochasz tę książkę równie mocno jak ja. Drożdżami, czyli podstawą są bohaterowie. Podoba mi się to, jak do samego końca nie poznajemy ich tak dokładnie, a doza tajemniczości pozostaje. Polubiłam ich wszystkich tak samo mocno. Nie ma tu ,, gorszej" kreacji. Wszystkie są tak samo dobre i intrygujące. Bardzo szybko wzbudzają sympatię i tak już pozostaje do samego końca. Orzechami włoskimi są owe problemy, które zostają tutaj poruszone. To jaki wpływ na dziecko ma owa przemoc w rodzinie ? O tym jak ciężko rozmawiać o swojej złej sytuacji z obcymi. Takie uzewnętrznianie się w oczach ofiary jest kolejną porażką, słabością, że nie potrafi sam rozwiązać takiego problemu. Książka ta dotyka również jeszcze cięższych spraw takich, jak molestowanie, gwałt, samobójstwo, czy depresja. Są one bardzo dosadnie przedstawione, dlatego ta powieść jest idealna dla starszych czytelników, nie dla młodzieży, oczywiście tej młodszej. Cynamonem jest dla mnie sam klimat. Pełen tajemnic, mroczny, a zarazem magiczny. Owe magiczne ciasteczka, są łatwą drogą do pozbycia się problemu, jednak mają one swoją cenę. Często bardzo drogą i brutalną. Ta historia uczy, że za każde swoje działanie trzeba wziąć odpowiedzialność. Dlatego jest to tak ważne, aby z rozmysłem do wszystkiego podchodzić, a nie pod wpływem impulsu. Całość jest napisana lekkim, acz bardzo plastycznym językiem. Ja rozpływałam się przy opisach kulinarnych Czarodzieja. Nie czytaj jej na głodniaka, bo ślinka będzie Ci kapała na każdej ze stron. Czy warto ją schrupać? Zdecydowanie tak. Nie żałuję wydanych na nią pieniędzy, bowiem dostarczyła mi mnogą ilość wartości takich jak: rodzina, miłość, przyjaźń, czy właśnie to co płynie niczym czekoladowa polewana wierzchu naszego warkocza to odpowiedzialność za swoje czyny. Niech Cię nie zraża owa ,, magia", bowiem jej tu nie ma... a może jest ukryta w sekretnym składniku owego ciastka i ukazuje się tylko tym, którzy naprawdę wierzą? Ale tego dowiesz się już czytają tę książkę.

 

KOMU POLECAM? Wszystkim, którzy mają więcej niż 17 lat , a pragną przeczytać przepiękną książkę, która wzruszy i zachwyci...

 


 

niedziela, 9 maja 2021

Angst with happy ending- najlepsza młodzieżówka obyczajowa, czy tandeta pięknie opakowana?

 

 


 


 

 

 

Tytuł:Angst with happy ending-

Autor:  Weronika Łodyga

Liczba stron:292

Wydawnictwo: Young

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: młodzież, problemy, LGBT, przyjaźń, psychologia, codzienność, depresja, homofobia, przemoc.

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Aleks ma siedemnaście lat i czuje, że znalazł bratnią duszę. Jest nią Yuki – dziewczyna, którą poznał na czacie i z którą niemal od trzech miesięcy wymienia wiadomości. Kiedy w końcu spotykają się osobiście, Aleks ze zdumieniem odkrywa, że Yuki to w rzeczywistości… Benjamin. Nie dając chłopakowi szans na wyjaśnienie, oszukany i zraniony Aleks odchodzi.

Niespodziewanie losy obu chłopaków ponownie się splatają. Aleks za namową siostry chłopaka Patrycji postanawia dać Benjaminowi drugą szansę. Ich początkowo luźna relacja z czasem zamienia się w prawdziwą przyjaźń. Tym bardziej, że w życiu Aleksa dużo się dzieje i bardzo potrzebuje bratniej duszy.

Anita musi się opiekować czworgiem rodzeństwa i znosić krzyki pijanego ojca. Zawsze może liczyć na sąsiedzką pomoc Aleksa, jednak gdy jest już u kresu sił, nawet jego wsparcie to za mało. Chłopak mimo własnych problemów, które wywołują w nim napady agresji, nie zamierza odpuścić i chce odmienić jej los.


W szkole dwóch półgłówków gnębi Janka – chłopaka, który nie ukrywa swojego homoseksualizmu. Janek niezbyt się tym przejmuje i dzielnie stawia opór. Aleks jest świadkiem tych sytuacji, lecz nie reaguje. Uważa, że to nie jego sprawa. Ale gdy chłopaki zaczynają zastraszać Beniamina, Aleks musi zareagować…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest wydana cudownie. Jest standardowego wymiaru A5. Matowa okładka jest miziasta i zostawia odciski palców- niestety. Na okładce jest ukryty pewien owoc, który ujawnia się pod światłem, gdyż jest ,, lakierkowy" co dodatkowo rozczuliło mnie. Sama okładka jest z jednej strony rysunkowa, a z drugiej taka minimalistyczna- zagraniczna. Na  froncie widzimy dwójkę chłopaków, którzy różnią się od siebie, jednak to co ich łączy to- dziwne skarpetki. Podoba mi się jak okładka bardzo nawiązuje do treści. Całość utrzymana jest w soczystej zieleni, żółci, czarnego, białego. W środku mamy czerwoną wklejkę, z maleńkim owockiem. Każdy rozdział ma czarno-biały rysunek z okładki i jest ponumerowany. Karki są średnio grube, utrzymane w kolorystyce beżu. Czcionka, bardzo przyjemna dla oka. Sam skład książki jest bardzo dobry- co prawda klejona, ale bardzo łatwo się ją otwiera i na pewno nie złamie się grzbietu. Całość wydania oceniam na:5


OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Nie pamiętam kiedy czytałam młodzieżówkę obyczajową. Kiedy dostałam więc propozycję zrecenzowania tego tytułu, moja ciekawość wzięła górę. W szczególności kiedy zobaczyłam okładkę. Byłam ciekawa jak ona smakuje i czy warta jest Twojej uwagi? Czy jest świetna, czy tandetna? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Głównym bohaterem jest Aleks. Licealista, który musi odnaleźć się w społeczeństwie szkolnym. Jak wiadomo nie od dziś, że jest to spore wyzwanie dla nastolatków. I choć chłopak nieźle sobie radzi- za pieniądze naprawia komputery, to społecznie już kuleje. Owszem ma jakiś kolegów, ale nie są to osoby, z którymi spędza wolny czas. Raczej są oni dla niego taką przystanią- nie jesteś teraz sam. Jednak co do głębszej relacji nie ma mowy. Jest on osobą skrytą, a zarazem epatuje młodzieńczym buntem, a agresja jest jego tarczą i odpowiedzią na każdy temat. I kiedy poznaje w internecie Yuko, to po raz pierwszy cieszy się, że odnalazł on osobę, która go rozumie. Jednak owa nić porozumienia zostaje naderwana kiedy to okazuje się, że Yuko to tak na prawdę Benjamin, a to już dla Aleksa znaczy koniec. I choć sam uchodzi, że nie jest homofobem to jego zachowanie temu przeczy. Jego agresja słowna, a zarazem bierność ukazuje jego stereotypowe podejście do takich osób. Jego kolega ze szkoły Janek, który nie kryje się ze swą orientacją, jest dla Aleksa niebywałą zagadką. No bo jak gej może być męski, odważny i zadziorny? Dlatego spotkanie z Benjaminem dodatkowo wytrąca go z równowagi. Przecież chłopak całym sobą pokazuje jak męski jest. Chodzi w bluzach, naprawia komputery, dobiera męskie kolory. Ocieka aż męskością, bowiem nie boi użyć pięści, a tu nagle zamiast dziewczyny przychodzi chłopak. Chłopak nieśmiały, kolorowy, kolekcjonujący śmieszne skarpetki. Czy można ,, z kimś takim "się zakumplować i nadal uchodzić za męskiego? No właśnie..

Benjamin to chłopak bardzo wrażliwy i utalentowany. Jednak przez pewne wydarzenie zamyka się przed światem i popada w depresję. Poznany w internecie Aleks zaczyna być małym światełkiem pośród ciemności, które go otaczają. Jednak poprzez nieporozumienie, chłopak bierze go za dziewczynę. Jedyna osoba, która zaczyna go rozumieć, ma bardzo specyficzne podejście do homoseksualizmu, opartego na stereotypach i dziwnych opiniach. Czy uda się Beniowi przekonać nie tylko Aleksa ale i czytelnika o tym, że inność nie musi być straszna i  niezrozumiała? Czy bycie biernym to objaw tolerancji, a może cichej agresji? 

No i zostały jeszcze dwie pobocznie postacie, a właściwie 4. Patrycja siostra Benia, która ma coś za uszami. Anita, dziewczyna, która całe swe życie poświęca rodzeństwu, zapominając o swoim nastoletnim życiu. Janek wspomniany wyżej, który z odwagą i determinacją walczy z homofobami ze swej szkoły, oraz matka Aleksa, która ukazuje bolesną prawdę bycia nie tylko samotną matką, ale i nastoletnią bez wsparcia osób bliskich. 

Kreacja wszystkich bohaterów jest fenomenalna. Czytelnik znajdzie tu bohatera, który w jakimś stopniu będzie odzwierciedlać jego przekonania, a może i będzie jego własnym odbiciem z lustra. Jeśli chodzi o samego Aleksa, to ja go osobiście nie polubiłam. Owszem to jak zmienia się na kartach powieści jest realistyczne, powolne i wspaniałe. Jednak mimo to nie obdarzyłam go sympatią. Bardzo polubiłam za to Benjamina i Janka. Benia za jego taką słoneczną, ciepłą aurę, a Janka za jego poczucie humoru, odwagę i dążenie do wyznaczonego celu. Każdy z bohaterów w tej książce ma jakieś własne demony do pokonania, jednak ich realistyczność i szczerość powoduje, że są oni bliscy czytelnikowi- jak znajomi ze szkoły. Ich rys psychologiczny dodaje im takich ludzkich odruchów. Tu nie ma bohatera bez wad. Każdy z nich jest tu szarą postacią, która ma coś za uszami, a odkrywanie ich tajemnic dostarcza rumieńców na policzkach.


No dobra co z tą fabułką?  Powiem Ci, że od początku się wciągnęłam. Bardzo podobał mi się fakt, że mamy tutaj dostęp do myśli głównego bohatera. To powoduje, że czytelnik wie co czuje postać w danym momencie. Troszkę zabrakło mi na początku bardziej rozbudowanej historii poznania Aleksa z Yuko. Ich rozmów, no po prostu rozszerzenia tego wątku ,, informatycznego i ich początkowej relacji", która na pewno nie była łatwa dla ich obojga.To co mnie zaskoczyło w tej powieści to fakt, jak autorka potrafiła przenieść mnie do czasów licealnych: owych problemów i rozterek z jakimi borykałam się i borykają dzisiejsi licealiści. Pani Weronika spowodowała, że przeniosłam się do tych nastoletnich czasów i poczułam się tak jak wtedy- niepewna, odkrywająca swe umiejętności i szukająca przyjaciół, z którymi mogłabym spędzić czas, swojego miejsca w tym świecie. Owa beztroska, a zarazem chęć bycia dorosłym, odpowiedzialnym i niezależnym, która kłóci się jeszcze z dziecięcą naturą i nadzieją, że wszystko możemy. Psychologiczny aspekt tej powieści jest tu najmocniejszą, najpiękniejszą i najciekawszą częścią. Mamy tutaj pełen wachlarz problemów, z jakimi zmagają się młodzi ludzie. Depresja, brakiem zrozumienia, trudna sytuacja rodzinna, szukanie miłości, inność, a wszystko to znajduje się w słowie homoseksualizm. Odkrycie bowiem prawdy o sobie i zrozumienie swej natury nie jest czymś prostym, a już mówienie o tym głośno-obawą i strachem. Benjamin oraz Janek ukazują dwa różne sposoby ukazania światu swej natury. Jeden obnosi się z tym normalnie, nie przejmując się opinią innych. Drugi zamyka się w sobie i boi się wręcz ludzi i ich reakcji. Ta książka pokazuje z czym zmagają się na co dzień osoby innej orientacji ( mamy ich wiele więc pozostanę przy tym ogólniku) i jak trudno jest się im dopasować do społeczeństwa i ich norm, skoro oni wychodzą po za nie. Ta powieść jest bardzo dojrzała, mądra i refleksyjna. Jako osoba heteroseksualna, mogłam przez chwilę poczuć i wcielić się w skórę osoby o odmiennej orientacji. Zobaczyć jakie emocje nią targają, jakie ma problemy i w jakim ogromnym stresie i brakiem zrozumienia otoczenia musi się zmagać na co dzień. Było to niesamowite doznanie, z którego wyniosłam wiele. Ta książka uważam jest dla starszej młodzieży by dać im wskazówki, a rodzicom, czy dorosłym pokazać, jak można ,, ułatwić" życie młodym , w jaki sposób wesprzeć takie osoby. Jestem zachwycona i zdecydowanie jest to najlepsza młodzieżówka z motywem LGBT jaką ostatnio przeczytałam.




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Tę książkę muszę porównać do pewnego produktu, który pojawia się wszędzie w tej historii, dlatego dziś zapraszam na  Awokado zapiekane z jajkiem. Awokadem czyli całą naszą podstawą są bohaterowie, bowiem to oni tworzą całą tę powieść tak smaczną, unikatową i wspaniałą. Mamy tutaj do czynienia z niecodziennym produktem, prawie egzotycznym. Tak samo jest z postaciami. Każdy na swój sposób jest jedyny i niepowtarzalny pod względem konstrukcji, charakteru i problemów z jakim mierzą się na co dzień. Jego orzechowo-maślany smak  w różny sposób przygotowany nadaje potrawą inną bombę smakową. A właśnie o o wej inności i bycia niejako outsiderem jest tu mowa. Jajkiem zapieczonym w miejscu pestki razem z całym awokadem jest sama fabuła. Całość usadzona w liceum, w trudnym okresie dla młodych ludzi, ukazujących ich walkę z problemami. Dla jednych małych, bzdurnych, a czasem jak się okazuje bardzo poważnych, depresyjnych i niestety realnych. Autorka bowiem owym płynnym żółtkiem i chrupkim białkiem stara przykuć się uwagę czytelnika na problem homofobizmu, depresji, czy znęcania się psychicznego i fizycznego. Bardzo trudne tematy, jednak w przepiękny sposób ujęte i zaserwowane czytelnikowi. Uzmysławia nam, że bierność, czasem bezmyślne żarty, niemądre uwagi mogą spowodować iż przyczyniamy się sami do bycia homofobami i biernymi agresorami.Ciężko jest walczyć z czymś co jest już zakorzenione w naszej kulturze- mam na myśli stereotypy, wychowanie, czy tradycje, które poniekąd wymuszają na nas pewne działania. Trudno też walczyć z autorytetami, które narzucają nam pewien sposób myślenia, czy traktowania osób o odmiennej orientacji. Niemniej jednak autorka w genialny sposób zmusza czytelnika do refleksji i ukazuje inną stronę medalu, co jak dla mnie było fenomenem. Żółtym startym serem na wierzchu z przyprawami i świeżym szczypiorkiem są elementy psychologiczne. Po pierwsze mamy bardzo rozbudowany stan psychiczny naszych bohaterów. Jeśli chodzi o naszego przewodnika czyli Aleksa mamy dostęp do jego myśli, uczuć, co też pokazuje idealnie naszą naturę, co jest owym świeżo pokrojonym szczypiorkiem. Jeśli czegoś nie znamy to atakujemy, broniąc tego co znamy. Podobał mi się zabieg głębszego zrozumienia osób LGBT z jakimi problemami ,, psychicznymi" mierzą się na co dzień. Przez chwilę ,, weszłam w skórę" takiej nastoletniej osoby, która nie dość, że bije się sama ze sobą- stara się zrozumieć własne Ja  to jeszcze jest atakowana z zewnątrz. To istne katusze psychiczne, pełne bólu, samotności i nie zrozumienia. Tę książkę trzeba schrupać. Te danie pokazało mi, że pomimo swej lekkości jest bardzo sycące i smakowo wyjątkowe. To nie jest książka tylko dla starszej młodzieży tak 15+ ale i dla nas dorosłych. Jest takim przewodnikiem, który wskazuje nam drogę do pomocy i zrozumienia. Czasem tak nie wiele trzeba zmienić by było dobrze. Jednak taki jeden kroczek do przodu wymaga od nas wiele zaangażowania, empatii, a przede wszystkim tolerancji, której nadal jest zbyt mało. Cudowna książka, aż nie umiem przestać o niej pisać, a co dopiero myśleć. Mam nadzieję, że Cię zachęciłam do jej skosztowania, bo na prawdę warto.

 

KOMU POLECAM? Wszystkim od lat 15 do 100

 

Za egzemplarz i ogrom emocji jakie towarzyszyły mi podczas lektury dziękuję: