Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2022

Wielka Panda i Mały Smok- czyli podróż po refleksji..

 

 

 


 

 

Tytuł:Wielka Panda i Mały Smok

Autor:  James Norbury

Liczba stron:156

Wydawnictwo: Albatros

Okładka:  Twarda

SŁOWA KLUCZE: refleksja, filozofia, mądrości, podróż, przyjaźń, odwaga.

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Wielka Panda i Mały Smok podejmują wspólną podróż, choć dobrze się nie znają. Szybko gubią drogę – jak wielu z nas w życiu – ale wiedzą, że stracenie z oczu celu często pozwala dostrzec wspaniałości, których zazwyczaj nie zauważamy. Dlatego z radością błądzą, odkrywają nieznane miejsca i dyskutują o tym, co w życiu najważniejsze.

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest formatu A5. Twarda oprawa utrzymana jest w kolorystyce bieli, czerwieni. Na froncie mamy ilustrację pandy, która na swych plecach niesie małego smoka. Okładka jest matowa, a złocone napisy dodają jej elegancji, przy całym tym minimalizmie. To co mnie najbardziej zachwyciło to brzeg materiałowy, na którym mamy znów złocenia i malutką ilustrację owych bohaterów. W środku mamy przepiękne ilustracje, ryciny związane z Pandą i Smokiem.  Cudownie nawiązują do owych mądrości, które czytamy na kartach. Czcionka jest bardzo czytelna, a strony są białe i grubsze. Całość podzielona jest na 4 pory roku. Mamy również wstążkę i cudowne wyklejki, które wieńczą całe te wydanie. Jak dla mnie jest to ocena: 6



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Dziś krótko, bo też książka nie jest typową historią, a zbiorem różnych cudownych cytatów, mądrości, które nawiązują do naszego życia, które przedstawione są tutaj symbolicznie jako owa droga. Panda i Smok wyruszają w drogę, lecz jak to bywa gubią się. Napotykają na liczne problemy, jednak siła ich miłości, czy przyjaźni potrafi pokonać wszelkie trudności, jakie napotykają na swej drodze. 

Jeśli chodzi o samą kreację bohaterów to Panda jak i Smok są nie tylko przeuroczy, ale bardzo mądrzy. Potrafią wspierać się nawzajem, podnosząc na duchu, za każdym razem, kiedy któreś z nich poczuje się gorzej. Ich humor, przyjaźń potrafią trafić Czytelnika w czułe miejsca. Ja przyznaję rozpłakałam się na jednym fragmencie. 

To co wyróżnia tę książkę na tle innych to fakt, że można ją czytać jak się chce. Każda strona bowiem to inna mądrość. Nie ma tu linii fabularnej jedynie fakt, że nasi bohaterowie podróżują. Ja jestem zachwycona tą książką.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Wielka Panda i Mały Smok" to dla mnie ciastko makaronik. Owym białkiem, czyli głównym składnikiem są dla mnie bohaterowie, którzy są delikatni, chrupiący, a przy tym bardzo uroczy.Ich  humor, przemyślenia, czy wspaniała relacja jaka ich łączy są warte naśladowania.Do obu poczułam ogromną sympatię i ciężko było mi się z nimi rozstać. Migdałem są dla mnie owe filozoficzne nawiązania do naszych problemów. To w jak piękny metaforyczny sposób autor ukazuje nasze uczucia, rozterki, strach, czy niepokoje jest fenomenalna. Ta książka  pokazuje, że nie ma problemu z którym sobie nie poradzisz, jeśli masz przy sobie drugą osobę, która będzie Cię wspierać. Cukrem pudrem, które scalają to wszystko w jedną całość są ilustracje, które idealnie wprowadzają nas w klimat refleksji. Ich różnorodność w formie czyli szkice, kolory idealnie są dopasowane do danego cytatu, co tym bardziej oddziaływuje na emocje i przemyślenia. To co jeszcze mnie ujmuje w tej książce to fakt, że jest ona uniwersalna i każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Dzieci, jak i dorośli wyniosą z niej innej ważne dla siebie nauki. Dlatego uważam, że warto ją schrupać. Ja polecam Ci ją z całego serduszka.

 

KOMU POLECAM?  Wszystkim, w każdym wieku

 

 

 

wtorek, 26 października 2021

Dom stu szeptów- o zgrozo, czy się będę bać?

 

 

 

 


 

 

Tytuł:Dom stu szeptów

Autor:   Graham Masterton

Liczba stron:351

Wydawnictwo: Albatros

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:horror, nawiedzony dom, zaginięcie, duchy, demony

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Na smaganych wiatrem wrzosowiskach stare domostwo strzeże swych sekretów…
Dwór Wszystkich Świętych jest rozległą rezydencją w stylu Tudorów położoną na skraju ponurego i mglistego Dartmoore. Niewielu miałoby odwagę tu osiąść. A jednak były naczelnik więzienia w Dartmoore podjął tę decyzję. Teraz, kiedy już nie żyje, posiadłość odziedziczą jego dzieci.
Choć ojciec od dawna był z nimi skłócony, dzieci wprowadzają się do pozostawionej im w spadku posiadłości. Tymczasem złowieszcza atmosfera wrzosowisk wdziera się do wszystkich pomieszczeń. Podłogi skrzypią, w tajemnych korytarzach odbija się echo, wiatr gwiżdże w kryjówce przygotowanej niegdyś dla katolickich duchownych.W dniu, w którym rodzina decyduje się opuścić Dwór Wszystkich Świętych i nigdy już tam nie wracać, we wnętrzu domu przepada bez wieści mały Timmy…
Czyżby w tych starych murach od wieków gnieździło się zło?
A może zło to jedynie wytwór ludzkiego umysłu?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego formaty A5. Posiada skrzydełka. Okładka jest matowa, nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce czerwieni i czerni. Na froncie widzimy drzewo, na tak jakby wzgórzu. W środku mamy beżowe strony, na grubszej gramaturze. Czcionka jest średnia, ale da się przeżyć. Rozdziały są ponumerowane. Całość oceniam na: 4



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Wiem, że ma bardzo wielu fanów, ale jakoś tak się złożyło, że nigdy nie sięgnęłam po żadną jego powieść. W pewnym sklepie robaczkowym, przy kasie leżał ten tytuł i pomyślałam sobie, a czemu nie? Spróbuję. Jak smakuje groza  Mastertona? Jeśli jesteś ciekaw to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Głównymi bohaterami jest rodzina Rusell, która przyjeżdża do Allanhallows Hall, w celu ustalenia, kto z nich dziedziczy owy dom, oraz inne cenny rzeczy. I tak o to zaczyna się dziwny zbieg okoliczności. Mały bajtel Timmi, taki chłopczyk z lekkim ADHD, który to nie potrafi wysiedzieć na tyłku 5 minut, nagle znika. Vicky uspakaja męża Roba, że hej to tylko brzdąc pewnie się gdzieś schował. I tak zaczyna się penetracja owej posiadłości. Niczym Hillary, szukają Timmiego, ale ten po prostu puffnął.. nie ma go. Brat i siostra Roba oraz ich partnerzy postanawiają pomóc ciapkowatym rodzicą, jednak i ich próby są marne. Jakby tego było mało Hubert, czyli dziadek brzdąca zapisał mu cały majątek. I tu zaczyna się kryminalna historia. No bo wiadomo, jak Timmi zginie, to Rob, Martin i Grace jako dzieci Herberta sa kolejni w dziedziczeniu. Nie dziwne więc, że ta trójka, tak zachłanna na majątek dziadzi ma motyw by pozbyć się dzieciaka.  Przyznam, że każdą z tych postaci cechuje egoizm, narcyzm i gonitwa za majątkiem. Tajemnicze szepty w ciemnościach posiadłości i zaginięcia pozostałych członków, zaczynają wywracać ich wartości do góry nogami I chyba tylko spotkanie z samym diabłem, sprawiłoby, że ta trójka by się zmieniła. Może właśnie się tak stanie?



No dobra co z fabułką- ogólnie podoba mi się owy duszny i tajemniczy klimat. Zaginięcie, morderstwo, a wszystko to w niespełna tydzień, powoduje, że akcja jest na prawdę wartka. To co mnie najbardziej zachwyciło to owe ludowe zabobony, których tu pełno. To zdecydowanie były najlepsze jak dla mnie momenty. Samo  ,, straszenie" nie wywołało u mnie ciarek na ciele, a bardzo tego żałuję, bo na to liczyłam. Nie mniej jednak, cała historia jest wciągająca i szybko się ją czyta. Owe szepty, które słuchać w całym domu, są genialną tajemnicą, jednak ich rozwiązanie, już mniej mi się podobało. Zaginięcie i morderstwo, z którym mamy tutaj do czynienia powiem Ci, że jakby spada na dalszy plan, a owe straszenie wychodzi na scenę, co spowodowało, że ta książka straciła trochę tego uroku, który na początku nie ukrywam mnie zachwycił. Zabrakło mi tu owego mroku, i może lepszych opisów, abym serio, zaczęła się bać. Nie mniej jednak powiem, Ci, że chętnie spróbowałabym jeszcze jego jakiejś powieści. Czemu nie?

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Dom stu szeptów" to bardzo lekka groza. Porównałabym go do dewolaja. Owym mięsem są bohaterowie. Są dobrze wykreowani, każdy ma inną osobowość. Czy kogoś polubiłam? Hmm.. raczej nie. I choć mamy ogromny przekrój społeczny, to tak na prawdę nikt nie sprawił, by serce mi szybciej zabiło. Roztopionym serem, jest zdecydowanie ludowość i owe zabobony, których mamy tutaj bez liku. Z każdym kolejnym kęsem, rozpływały się one w moich ustach i czułam nie jaką fascynację nimi. Chrupką panierką zdecydowanie była owa groza, która na mnie nie wywarła takie wrażenia na jakie oczekiwałam. Ot co zwykła bułka tarta z jajkiem. Sam opis owych istot był mało przerażający. Nie wiem, jakoś nie poczułam się nami przez chwilę nie swojo. Czy warto ją schrupać? Jeśli lubisz się bać to zdecydowanie nie z tą książką. Jeśli uwielbiasz takie ludowe opowiastki to zdecydowanie powieść dla Ciebie. Ja bawiłam się przy niej dobrze i chętnie sięgnę jeszcze po jakiś tytuł tego autora.

 

KOMU POLECAM?Osobom, które uwielbiają legendy, motyw zagadki i starego domu.

 

 

 

wtorek, 13 kwietnia 2021

Mroczne materie- przez wielu upragniona trylogia, czy faktycznie jest tak genialna?


 

 


 

Tytuł: Zorza polarna, Magiczny nóż, Bursztynowa luneta

Autor:  Philip Pullman

Seria: Mroczne materie

Liczba stron:446, 351, 526

Wydawnictwo: Albatros

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:fantastyka, podróż, przyjaźń, rodzicielstwo, dusza, religia, egzystencjalizm, filozofia

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Akcja trzech tomów rozgrywa się w kilku światach równoległych. Nie ma tu Boga, ani Stwórcy, jest tylko Autorytet, pierwszy anioł skondensowany z tajemniczego, wirującego w powietrzu Pyłu, czyli uświadomionej materii. Przez te miejsca wędruje para bohaterów - Lyra, ,,nowa Ewa", która wdaje się w walkę z Kościołem zła, by uwolnić ludzkość od trwającego od wieków zniewolenia, oraz jej towarzysz Will chłopiec z ziemskiej Anglii, posiadacz magicznego noża. Wielką misję obalenia Królestwa Niebieskiego i zastąpienia go republiką, starają się udaremnić agenci religii, dla których zabicie Lyry to zadanie święte. 

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Na tę wersję okładkową polowałam bardzo długo. I wiem, że jest nowe wydanie ze złoceniami ( które notabene bardzo się szybko ścierają co mnie zniechęciło) jednak uważam że właśnie te okładki oddają klimat całej trylogii. Utrzymane są w kolorystyce po kolei niebiesko-fioletowym, zielono-żółtym kończąc na pomarańczowo-żółtym odcieniu. Na froncie u góry są mordki zwierząt: niedźwiedzia polarnego, kota i na końcu mam problem co to za zwierzę patrząc na treść to lampart plamisty.  Pod twarzami mamy kolejno przepiękne pejzaże, które idealne nawiązują do treści. W pierwszym mamy balon oraz Antarktydę, w drugim mamy panoramę miasta, a w trzecim most z duchami.  W każdej z części mamy wklejkę odpowiednio dopasowaną do kolorystyki danego tomu. W środku mamy białe kartki, grube. Czcionkę mimo, że zbitą to przejrzystą. Rozdziały są ponumerowane, posiadają tytuły oraz cytaty z innych powieści.  Na końcu jest spis treści. Całość wydania oceniam na:5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Na tę trylogię na prawdę bardzo długo polowałam, a właściwie wydanie. Zależało mi na tym ze względu na tłumaczenie i sam wygląd, który według mnie najbardziej oddaje klimat całej tej trylogii. Ceny jak wiemy były masakrycznie drogie, ale w końcu upolowałam w dobrej cenie i kondycji więc od razu zabrałam się za jej czytanie. Czy zatem jest tak dobra, jak mówią o niej inny, czy może urosła do rangi mitu? Jak smakuje? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Pozwolisz, że te 3 tomy opowiem w całości nie rozdrabniając się na poszczególne części, bowiem tak też jest podczas czytania, że tworzą one jednolity ciąg wydarzeń.

Główną bohaterką jest Lyra, która jako sierota zostaje wychowywana w kolegium przez profesorów. Przez większość swego życia, dziewczynka ma tylko jednego przyjaciela Rogera, który pracuje w kuchni oraz swojego dajmona ( o tym szerzej opowiem później) Pana. Wydawać by się mogło, że bohaterka będzie dociekać co stało się z jej rodzicami, jednak nie. Skupia się ona na edukacji, najbardziej interesuje się fizyką i astronomią. Razem z Rogerem, jak to dzieci lubi się bawić, psocić i poznawać co rusz nowe miejsca. Trzeba przyznać, że Lyra mimo swego momentami bucowatego zachowania ( wiem lepiej) jest sympatyczną trzpiotką, która nie boi się zaryzykować. Jest odważna i szybko zyskuje przychylność starszych, doświadczonych osób. Najbardziej uwielbia rozmawiać ze swym wujkiem Lordem Asrielem, który podróżuje po świecie szukając tajemniczego Pyłu. Tak jak on chce zostać badaczką, czy uczoną. Kiedy poznaje jedyną kobietę, która jest traktowana na równi z mężczyznami Mariysę Coulter jest nią nie tyle oczarowana, co zachwycona jej dokonaniem. Ta badaczka, postanawia wziąć Lyrę pod swe skrzydła i nauczyć ją wielu rzeczy. I kiedy wydaje się, że dziewczyna zacznie nowe, wspaniałe życie to otrzymuje dwa ciosy w plecy. Pierwszy to informacja, że jej rodzice żyją, a druga to taka, że jej przyjaciel Roger zostaje porwany przez GROBALE. Organizację, która z niewiadomych powodów porywa dzieci i przeprowadza na nich jakieś badania. Chodzą plotki, że jeżeli zostaniesz porwany przez Grobala już nigdy więcej nie będziesz taki sam. Dlatego Lyra postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż, by pomóc przyjacielowi, zrozumieć jakie powiązanie ma owa organizacja z Pyłem? Czemu jest on taki ważny? Kim są jej rodzice? I odkryć, że jej świat jest jednym z wielu światów, po których można się przemieszczać za pomocą magicznego miecza. Czy odnajdzie więc idealny świat?

Will to bohater, którego poznajemy w drugim tomie. Za sprawą pewnych tragicznych zdarzeń trafia on do innego świata, gdzie nie ma dorosłych. Tam też poznaje dość ekscentryczną dziewczynę o imieniu Lyra Złotousta, która rozmawia ze zwierzątkiem, które w chwili niebezpieczeństw zmienia swą postać na inne zwierzę, odpowiednie do danego zadania. Chłopiec jest w szoku ową więzią, bowiem Will reprezentuje nasz ,, normalny" świat, gdzie nie ma magii, ale za to jest technologia. Jest też ogromnie zainteresowany pewnym magicznym przedmiotem, który dzierży dziewczynka. Owy kompas, który w jej rękach odpowiada na każde pytanie niczym wyrocznia. Bardzo szybko dzieci nawiązują nić porozumienia. Oboje są w pewien sposób osamotnieni, niezrozumiani przez resztę świata. Jak się okazuje i Will podczas wspólnej wyprawy otrzyma pewien dar- dar podróżowania między światami. No dobra, ale co ich połączyło? Już Ci mówię: Will szuka ojca, który zaginął podczas badań na Antarktydzie, a Lyra szuka odpowiedzi na temat Pyłu, jej rodziców oraz musi powstrzymać Lorda Asriela przed wywołaniem największej wojny: wojny boskiej z ludźmi. 



Nasi bohaterowie są sprytni, ale to co mi najbardziej się spodobało, oboje posiadają wady, które nie raz spowodowały tragiczne skutki. Ich przyjaźń jest bardzo naturalna, a dziecięca ciekawość pozwala i czytelnikowi poznawać każdy świat, oczami dziecka. Jestem zachwycona jak autor podchodzi indywidualnie do każdej odwiedzonej krainy. Świat Lyry to taki okres renesansu, jednak wyróżniający się tym, że ludzie posiadają dajmony. Czym jest dajmon? Najprościej ujmując jest to nasza dusza- sumienie, które ma zewnętrzną formę zwierzęcia. Kiedy jest się dorosłym przybiera on finalną postać, która ma uosabiać danego człowieka. Dziecięce dajmony mogą przetransformować się do woli ze względu na niestabilność emocjonalną młodych.  Mamy świat Willa, czyli nasz, gdzie technologia jest na wysokim poziome i ułatwia nam życie. Jest świat gdzie żyją tylko dzieci, bowiem dorośli są jakoby ,, opętani" przez anioły. Oraz mamy świat taki hmm prehistoryczny gdzie nie ma ludzi, a są stworzenia takie jakby traktorowate słonie z drewna, które żyją w symbiozie z naturą. No i na koniec mamy Niebo. Niebo z aniołami, które odbiegają od naszej tradycji. Boga mściwego i zachłannego władzy. I kościół, który stoi na czele i broni swego władcy niczym żołnierze. I powiem tak, gdybym była młodsza nie odebrałabym tego elementu aż tak mocno, jak teraz będąc dorosłym człowiekiem. Motyw jaki jest tu zaczerpnięty z biblii i który zostaje w genialny sposób na nowo przedstawiony, czyli Adam i Ewa i wygnanie z raju jest mistrzostwem. Owa walka z kościołem, a właściwie kultem który broni tajemnic za wszelką cenę i powiedziałabym zamkniętym na najnowsze odkrycia jest tak współczesne, że aż niewiarygodne. Podoba mi się również to, że wszystko jest w tej książce wyjaśnione. Mamy coś naukowego, ale przystępnego. Mamy jakiś nowy termin lub magiczne stworzenia- od razu dostajemy wyjaśnienie. 

Myślę, że trafne jest porównanie autora do Tolkiena pod względem stworzenia świata od podstaw. Jej barwność, złożoność powoduje, że czytelnik jest w stanie uwierzyć w owe istnienie takiego miejsca. Do tego wplecione zostają nasze odkrycia z życia codziennego co dodaje realizmu magicznego, który nie jest tutaj głównym wątkiem. Jestem zachwycona tą trylogią i rozumiem jej fenomen. Autor bowiem zadaje pytanie: kim jesteśmy? Co jest po drugiej stronie? Jak wygląda dusza? Jaką rolę pełni Bóg? Owy egzystencjalizm i walka nauki z religią jest tutaj chyba kluczową sprawą. Kreacja Boga, aniołów, dusz jak dla mnie jest tutaj mistrzostwem. I powiem, że najlepiej czytać ją będąc dorosłym czytelnikiem, bowiem wyniesie się z niej o wiele więcej ukrytych przesłanek niż w młodszym wieku, a uwierz mi jest tu ogrom smaczków, które wyłuska tylko dojrzała osoba.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Trylogię mrocznych materii mogę porównać do krokieta z kapustą i grzybami. Owym chrupiącym naleśnikowym ciastem są bohaterowie. Bardzo dobrze wykreowani, posiadają liczne wady, które tylko przybliżają ich do nas samych. Nie ma tu ,, czystego zła", bowiem każdy ma swoje argumenty i to racjonalne, które w idealny sposób argumentują jego postępowanie. Są tu takie osoby, które zmieniają się podczas całej tej historii, w sensie, że dojrzewają do pewnych ról, żałują i robią wszystko by zmienić swoje postrzeganie. Mój ulubiony bohater? hmm chyba nie mam takiej konkretnej, ale kreacją zaimponowała mi Pani Coulter. Jest to znakomicie przedstawiona postać, a jej rozwój jest realny. Kwaśną, ale soczystą kapustą, która nadaje wyrazistego i konkretnego smaku jest świat przedstawiony, a właściwie światy. Podoba mi się ich różnorodność, dbałość o detale i złożoność. Każda kraina bowiem ma swój system religii, społeczeństwa, tradycje i mieszkańców, którzy zachwycają swą innością. Zakochałam się w opisach oraz prawach jakie rządzą danym krajem. Jako czytelnik, czułam się niczym podróżnik, który ,, widzi" wszystko tak samo jak bohater książki. Cudowne przeżycie. Aromatycznymi, podsmażonymi grzybami z cebulką są odniesienia do religii oraz upadku Adama i Ewy. Autor w swej książce ukazuje walkę naukowców z duchownymi. Uwypukla absurdy jednocześnie pokazując prawdę, która rządzi Kościołem. Filozoficzne elementy zawierające pytania dotyczące duszy, grzechu, a nawet Boga są najsmaczniejszym elementem całej tej powieści. Opowiedziany na nowo upadek człowieka i jego opuszczenie Raju to tylko takie drobne, smakowite przyprawy, które całości nadają ten wyjątkowy smak. Czy zatem warto schrupać tę trylogię? Zdecydowanie tak. Nie przypuszczałam, że będzie ona aż tak smakowita, niesamowita i wciągająca. I choć ma już parę lat nadal swą uniwersalnością ukazuje nasz świat, problemy, często te egzystencjalne. Język jest lekki, a przy tym plastyczny. Jedynym minusem ( nie dla mnie) mogą być przydługie opisy, ale to właśnie one nadają całości ową wyjątkowość i piękno światów przedstawionych. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i cieszę się, że po tylu latach w końcu posiadam swoje egzemplarze. Czuję, że jeszcze do nich wrócę i to nie raz :)

 

KOMU POLECAM? Wszystkim, aczkolwiek młodzież i starsi wyniosą o wiele więcej smaczków niż dzieci..

 


 

 

 

wtorek, 30 lipca 2019

ZJAZD ABSOLWENTÓW- PRZEDPREMIEROWA RECENZJA







Tytuł: Zjazd Absolwentów
Autor:  Guillaume Musso
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: Albatros
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:  przyjaciele, tajemnica, przeszłość, zaginiona dziewczyna, zagadka, psychologia, miłość, zemsta.

,, Kto rządzi przeszłością, w jego rękach jest przyszłość”  
                                                                                         G. Orwell




KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Riwiera Francuska – zima 1992 r.
W mroźną noc, gdy kampus liceum zostaje sparaliżowany przez burzę śnieżną, 19-letnia Vinca Rockwell, jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole, ucieka z nauczycielem filozofii, z którym ma potajemny romans. Dla nastoletniej dziewczyny miłość oznacza wszystko albo nic. Nikt już nigdy jej nie zobaczy.

Riwiera Francuska – wiosna 2017 r.
Kiedyś nierozłączni Fanny, Thomas i Maxime – najlepsi przyjaciele Vincy – nie kontaktowali się ze sobą od czasów szkolnych. Spotykają się dopiero na zjeździe absolwentów. Dwadzieścia pięć lat wcześniej, w strasznych okolicznościach, cała trójka uwikłana została w morderstwo popełnione w sali gimnastycznej. Teraz budynek ma zostać rozebrany, a na jego miejscu rozpocznie się budowa. I nic już nie stanie na przeszkodzie, by prawda wyszła na jaw.


POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Posiadam egzemplarz promocyjny więc może się on nieznacznie różnić od finalnego.
Książka jest formatu A5 czyli standard. Okładka jest matowa i miła w dotyku, posiada skrzydełka. Na szczęście nie zostawia odcisków palców. Utrzymana jest w kolorystyce granatu, pomarańczu i turkusu. Na okładce widzimy szkolny korytarz ze szafkami uczniowskimi, który prowadzi do jakieś sali.  Ogólnie już wyczuwa się pewien niepokój, patrząc na okładkę. Białe napisy są bardzo czytelne i duże.  W środku znajdziemy przypisy od autora czyli co jest fikcją, a co prawdą ( to już mnie zafascynowało) ? oraz spis treści. Rozdziały zatytułowane, a każdy podrozdział jest ponumerowany. Kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka. Dodatkowo na samym początku mamy genialną mapkę szkoły, co już mnie kupiło, bo nie ukrywam często podczas lektury do niej wracałam by przeanalizować pewne kwestie. Całość wydania oceniam na : 5+




OPINIA: Książka ,, Zjazd absolwentów” trafiła do mnie szczęśliwym trafem. Wydawnictwo bowiem ogłosiło ,, konkurs” nabór i z pośród wszystkich zgłoszeń wybrało o ile się nie mylę 30 szczęśliwców. Muszę Ci powiedzieć, że wysłałam swoje zgłoszenie bez jakiejś nadziei na to, że mi się uda. W końcu taki mały bojownik zamknięty w akwarium nie może równać się z rekinem pływającym po oceanach i morzach. Stąd też było moje ogromne zaskoczenie i przede wszystkim radość, że się udało i mogę opowiedzieć Ci o tej książce. Czyli malutki bojowniczek dał radę ;) To też wspaniała lekcja, że warto próbować swoich sił i nie poddawać się. Walczyć do końca ile sił nam starczy.. No dobra koniec tej przydługiej refleksji, wracajmy do właściwej miski gdzie czeka na nas konkretny tytuł.

Więc  zacznę od tego, że to moje pierwsze spotkanie z autorem więc totalnie nie miałam pojęcia czego mogę się po nim spodziewać. Wiem, że jego książki mają wielu fanów i zachwalają oni sobie jego twórczość. Kiedy przeczytałam opis tej książki stwierdziłam : O przenajsłodszy kisielu to musi być genialna książka. Wszak porównywana jest do innych bardzo mocnych bestselerów. No więc pełna ekscytacji i motyli latających mi w brzuchu, zostałam wciągnięta do tej historii. Czy podobała mi się, a może okazała się być totalnym rozczarowaniem?  Czy warto ją schrupać? Jeśli Cię zaciekawiłam to weź coś zimnego do picia w dłoń, siadaj i słuchaj.

  Wyobraź sobie, że jesteś uczniem ostatniej klasy liceum. Z jednej strony cieszysz się, że kończysz ten etap edukacji, z drugiej wiesz doskonale, że najlepsze lata Twojego życia dobiegają końca. Twoja paczka najlepszych przyjaciół z czasem się rozkruszy i pozostaną tylko zdjęcia i wspomnienia. Jednak wiesz, że do tego czasu masz jeszcze wiele wspaniały chwil do przeżycia więc postanawiasz zrobić wszystko, by ten rok był niezapomniany.

  Po latach wracasz do tej szkoły już jako absolwent. Duchy przeszłości wiszą nad Twoją głową, przypominając Ci wydarzenia z przed kilkunastu lat. Więc kiedy wchodzisz wystrojona/y na tzw znane śmieci to odkrywasz, że demony przeszłości nigdy nie umierają, a powracają w najmniej odpowiednim momencie…

Zanim przejdę do przybliżenia Ci bohaterów, pragnę zaznaczyć, że ta powieść biegnie dwutorowo. Mamy rok 2017 czyli obecny oraz 1992 czasy przeszłe. Postaram się więc jak najsprawniej opisać Ci postaci, które tworzą trzon tej historii.



Pierwszą z nich i to tą najważniejszą jest  Vinca Rockwell. To dziewczyna, która uwielbia adrenalinę i pragnie korzystać z uroków życia ile się da. Często łamała więc ona reguły po to, by osiągnąć swój zamierzony cel. I choć wszystkim jej przyjaciołom wydawało się, że znali ją bardzo dobrze, to tak naprawdę nie wiedzieli oni o niej nic. Przebiegła kokietka, za którą szaleli nie tylko nastolatkowie ale i mężczyźni. Miała ona o wiele więcej sekretów niż by się komukolwiek mogło wydać. Co się więc stało tak naprawdę z dziewczyną w 1992 rok ? Czy gdzieś przez te wszystkie lata ukrywa się ze zmienioną tożsamością? a może nie żyje, a jej zwłoki tylko czekają na ich odkrycie, by prawda ujrzała światło dzienne ?

Thomas Degalais , Maxim oraz Fanny byli najlepszymi przyjaciółmi. Kiedy do ich paczki dołączyła Vinka, wszystko się diametralnie zmieniło. Ich nierozłączny team zaczynał kruszeć. Kiedy więc dziewczyna znika w tajemniczych okolicznościach, nic już nie jest takie samo. Po 25 latach tych troje ponownie spotyka się na zjeździe absolwenckim, jest już wiadome, że jedno z nich wie co się stało z Vinką, a pozostała dwójka skrywa mroczny sekret, który odmieni życie ich całej trójki na zawsze. Jednak, czy informacje które skrywają przez te wszystkie lata są prawdziwe? A może zostali sprytnie oszukani przez prawdziwego sprawcę?

Thomas jest naszym narratorem, przewodnikiem po całej tej historii. To właśnie z jego perspektywy poznajemy wszystkie okoliczności, jakie dzieją się teraz oraz kiedyś. Od samego początku czytelnik wie, jakie widma przeszłości prześladują go i nie dają mu spać po nocach. Mimo wszystko czujemy do niego sympatię i muszę przyznać, że jest bardzo ciekawą postacią, która do samego końca zaskoczy Cię swym zachowaniem. Nieprzewidywalność- to słowo idealnie opisuje tę postać.

Maxim według mnie z tej całej czwórki jest najbardziej  mniej barwną postacią. Nie wniosła ona według mnie żadnej pompatycznej informacji. Po prostu był jako taki towarzysz bólu i cierpienia wszystkich, choć sam popełnił grzech to wydawać by się mogło, że miał to gdzieś i nie zrobiło to na nim jakiegoś wrażenia. Ot co zdarzyło się łuupsik sorki.. idziemy dalej.

Fanny od zawsze kochała się w Thomasie, jednak kiedy w ich paczce pojawiła się Vinka, jej pozycja uległa zmianie. Pozostała już na zawsze jego przyjaciółką, tak jak Vinka dla Thomasa. Ten trójkąt  wzajemnej adoracji mógłby się wydawać nudny, przewidywalny, jednak autor w genialny sposób ukazuje, jak niespełniona miłość może prowadzić do konfliktu, a to już jest tylko jeden krok do katastrofy. To kolejna bohaterka, która zaskakuje czytelnika swoimi przemianami, jakie w niej pozachodziły od feralnego zniknięcia dziewczyny.  Jestem jej kreacją tak samo zachwycona jak i Thomasa.



Bardzo podobało mi się w jaki sposób autor bawi się czytelnikiem. Kiedy już wydaje Ci się  , że wiesz co się tak naprawdę wydarzyło, wkracza kolejna historia i osoba, która mogła przyczynić się do zaginięcia dziewczyny. Co się tak naprawdę wydarzyło? Tego dowiesz się już z lektury, która do samego końca trzyma czytelnika w niepewności. Genialnie poprowadzona historia, która mimo iż biegnie dwutorowo, to jest ona zaznaczona w rozdziale, dzięki czemu wiemy kiedy co miało miejsce. O zagubieniu w czasie nie ma mowy, wręcz czytelnik ma wgląd do całej sprawy. Nuda? a co to takiego ? W tej książce czuć niepewność, lęk o bohaterów oraz niecierpliwość, bowiem chcemy jak najszybciej rozwikłać tę sprawę. Okazuje się jednak, ze supełek był zawiązany bardzo mocno i nie tak łatwo dojść do sedna sprawy.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Nie spodziewałam, że tak bardzo przypadnie mi do gustu ta powieść. Po raz pierwszy spotykam się z twórczością Pana Musso i muszę przyznać, że było to przepyszne spotkanie. Ta książka jest, jak brownie, chrupiące z wylewającą się płynną czekoladą, która otula nas swym nieziemskim aromatem i niezapomnianym smakiem. Tutaj wszystko jest dopieszczone. Wspaniale wykreowani bohaterowie, którzy co rusz zaskakują czytelnika sekretami, które skrywali na dnie szafy, a teraz się z niej wysypały i cuż teraz trzeba się przyznać : Tak miałam/ łem gacie w słonie.  Tu nie ma niewinnych, tu każdy ma na sumieniu jakiś grzech. Moimi ulubieńcami zostali Thomas oraz Fanny, którzy co rusz zaskakują czytelnika. Co jest także na plus, widzimy, jak jedno zdarzenie wpłynęło na przyszłe życie bohaterów i jak ich odmieniło.  Jestem oczarowana piórem autora. Lekkie, a zarazem przepełnione tyloma emocjami, które powodują, że z tych nerwów obgryzasz talerzyk. Co chwilę mówiłam : ja Cię piórkuję co ?! Jak to! Fenomenalna zabawa w kotka i myszkę. Tu nic nie jest takie, jakie wydaje się na początku. Fabuła trzyma w napięciu do ostatniej strony, a plot twistów już nie zliczę, bo jest ich dużo. Wszak mamy wgląd w przeszłość jak i czasy teraźniejsze. Powiedziałabym, że jest tu uknuta idealna intryga i przestępstwo, które może być uznane za perfekcyjne, jak wykonanie sztuczki przez iluzjonistę. Kryminał, thriller, psychologia tak mocno są tutaj ze sobą połączone, że tworzą idealne trio, które powoduje, że czytelnik może tylko szukać roztopionego loda na podłodze, dzierżąc w dłoni drewniany patyczek z wrażenia.  Genialna, fenomenalna, zaskakująca, a przede wszystkim nieprzewidywalna.Czytaj, bo jest warta grzechu, jakim jest jej schrupanie.

KOMU POLECAM?  Osobą które uwielbiają thriller psychologiczny, kryminał  i inteligentne powieści, które zostają z nami na długi czas.

💖 Za egzemplarz  i niezapomniane umysłowe doznania dziękuję z całego serca wydawnictwu to było dla mnie ogromne wyróżnienie 💖:



niedziela, 12 maja 2019

Z KAŻDYM ODDECHEM







Tytuł:  Z każdym oddechem
Autor:  Nicholas Sparks
Ilość stron: 368
Wydawnictwo:  Albatros
Okładka:  twarda

SŁOWA KLUCZE: miłość, problemy, przyjaźń, samotność.

W miłości wszystko jest możliwe, każda przeszkoda jest do pokonania..   Cytat z książki


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością.Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książkę posiadam w twardej oprawie. Jest standardowych rozmiarów A5 . Posiada czerwoną wstążeczkę, która służy jako zakładka. Ja w swoim egzemplarzu miałam dodatkowo papierową zakładkę z cytatem oraz obrazkiem z okładki. Kartki są koloru beżowego, a czcionka była bardzo przyjemna dla oka. Rozdziały mamy podzielone na bohaterów. Co do samej jeszcze okładki bardzo mi się podoba. Kolory pomarańczu, czerwieni i turkusu przywołują wspomnienia z lata. Bardzo klimatyczna. Całość wydania oceniam: 5 +



OPINIA: Nie wiem czy już Ci to mówiłam ale kocham twórczość Nicholasa Sparksa. Nie jedną łzę uroniłam na jego powieściach. Nie jeden raz wzdychałam i myślałam ,, Co za miłość, co za historia ?! ” Czy teraz było podobnie ?

Książkę dostałam na gwiazdkę więc jak widzisz długo zwlekałam z jej przeczytaniem. Zapytasz : dlaczego? Bałam się, czy powieść, będzie tak samo dobra jak pozostałe historie napisane przez autora. Jednak dzięki akcji czytelniczej u    zmotywowałam się i wzięłam się za czytanie. Tyle gwoli nudnego wstępu, a teraz do dzieła z opinią.

Tru i Hope poznają się w kwiecie wieku. On ma 42 lat, ona jest przed 40. Oboje mają dość burzliwą przeszłość.Tru to silny mężczyzna, który nie boi się żadnych przeszkód, które stawia przed nim życie. Surowy klimat w jakim się wychowywał, ukształtował go jako człowieka prostego, z zasadami i powiedzmy sobie szczerze inteligentnego, sympatycznego i twardego.

Hope to z kolei piękna  kobieta, która pragnie założyć rodzinę. Ma partnera, który według niej zachowuje się nieadekwatnie do wieku. Jednak jest z nim, bo go kocha. Jednak jest on zarazem przyczyną jej smutku. Według kobiety to on spowodował, że jest cieniem własnej siebie. Kiedy więc spotyka Tru, jej świat nabiera kolorów.

Sama historia miłosna poprowadzona została trochę inaczej niż zwykle. Tych dwoje na samym początku łączy wspaniała więź przyjaźni. Miłość nie wybucha od razu niczym para z garnka, tylko powolutku wlewa się w serca bohaterów. I to jak najbardziej podobało mi się. I choć mój ulubiony król melodramatów nie raz wywołał u mnie istną burzę łez, tym razem nawalił na całej linii. Brak łez, brak jakiś konkretnych dramatów spowodował, że rozczarowałam się. Nie tego oczekiwałam po nim. Wiesz chusteczki przygotowane pod ręką w ostateczności posłużyły tylko jako przedmiot do wyładowania mej frustracji. W pewnym momencie miałam nawet takie poczucie, że sam autor nie wiedział co tu napisać i jak dalej to pociągnąć?  Wyczuwałam inspiracje jego poprzednimi książkami typu ,, Noce w Rodanthe”, troszkę jak ,, Pamiętnik”, a najbardziej skojarzyło mi się z filmem, który kiedyś oglądałam ,, List do Julii” ( jeśli nie znasz to koniecznie zobacz, bo jest fenomenalny i miej chusteczki w gotowości ).



Wiadomo,  jak na Sparksa przystało jego książkę wchłania się bardzo szybko. I choć nie zabrakło tu cudownych mądrości i genialnych cytatów, to według mnie jest to jego najsłabsza ze wszystkich poprzedniczek książka. Może gdyby to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością oceniłabym ją zdecydowanie wyżej, jednak autor przyzwyczaił mnie do chwytających za serce powieści i wyciskających niczym cebula , niekontrolowanych łez, a ta  niestety do takich nie należy.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :  
       
Jak przystało na fankę twórczości pana Sparksa, będę zachęcać Cię do skosztowania jego twórczości. Mimo mojego rozgoryczenia tą pozycją, ( bo porównuje ją do genialnych poprzedniczek) to uważam że warto ją schrupać. To nie jest bajkowa historia, odrealniona i słodka.  Nie, to bardzo rzeczywista i prawdopodobna opowieść o miłości. I choć na samym wstępie autor przekonuje czytelnika, że jest to historia oparta na faktach z paroma  rozbudowanymi elementami to nie porwała mnie. Nie wywołała u mnie łez, wzruszenia, zachwytu,  a właśnie na to liczyłam. Ona jest dobra, nie zrozum mnie źle, po prostu liczyłam na coś więcej. Bohaterowie nie wzbudzili we mnie ogromnej sympatii. Jeśli miałabym wybierać Tru czy Hope, to wybrałabym Tru. Wzbudził we mnie ,, więcej” emocji niż Hope, której powiem szczerze nie rozumiałam. Dziwna kobieta, która nie wie czego chce, a potem ma pretensje do świata ,, dlaczego” ? Tajemnice ? Były, jednak autor nie wyjawił nam ich do końca. Zapomniał? Rozmyślił się ? a może ja je przeoczyłam… Nie wiem.  Lekkość języka sprawia , że bardzo szybko czyta się tę książkę. Myślę, że nadaje się spokojnie na odprężenie po ciężkiej książce, czy dniu. Jeśli oczekujesz od niej tego co ja, czyli bomby emocjonalnej to rozczarujesz się tak jak ja. Jeszcze na koniec powiem jedno : widać, że Wena spała, kiedy Sparks pisał tę powieść.Tyle ode mnie.

KOMU POLECAM?  Przede wszystkim fanom Sparksa. Czytelnikom, którzy szukają czegoś lekkiego, idealnego do relaksacji.