niedziela, 5 czerwca 2022

Lore- czyli kto pierwszy zabije boga?

 

 

 

 


 

 

Tytuł:Lore

Autor:  Alexnadra Bracken

Liczba stron:573

Wydawnictwo: Jaguar

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:mitologia, zemsta, zdrada, klany, wojna, przyjaźń, miłość, rodzina, krwawe walki

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka formatu A5,posiada skrzydełka i miękką okładkę. Mat w połączeniu z elementami lakierowanymi dodaje całości takiej trójwymiarowości, jednak zostawia odciski palców więc uważać. Grzbiet też giętki więc można go łatwo złamać.Utrzymana w kolorach bieli, szarości oraz złota ukazuje Meduzę, która idealnie wpisuje się w treść. Minimalizm, a jaki piękny. Brak wyklejki. Na początku mamy mapę miasta oraz wiersz Zeusa, jak i przedstawienie domów-rodów. Na ostatniej stronach mamy przedstawienie postaci, kto kim jest. Całość podzielona jest na 5 części, każda oddzielona czarno-białym rysunkiem kolumny, na całą stronę. Kartki są grubsze koloru beżowego. Czcionka mała, ale przejrzysta.  Rozdziały są ponumerowane i opisane kiedy dzieje się dana fabuła. Całość wydania oceniam na: 4+



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Kiedy dostałam książkę ,, Lorę" w prezencie, moje pierwsze wrażenie było ,, będzie grubo". Serio, to jest pokaźna książka. Potem zaciekawiona opisem, pomyślałam, że nie jadłam jeszcze takiego komba czyli Igrzysk Śmierci w wersji Ricka Riordana. No to na prawdę dla mnie zabrzmiało tak egzotycznie, że stwierdziłam, albo ten koktajl będzie nieziemsko dobry, albo jedną wielką fujką do wypicia. Jak było? Czy warto się na nią skusić? Jeśli jesteś ciekaw tak jak ja, no to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co tym razem mam Ci do opowiedzenia.


Już na samym wstępie Ty, jako czytelnik zostajesz wrzucony do miksera, który ma najwyższe obroty i mieli owoce.... Serio. Poczułam się tak, jakbym gdzieś wpadła w połowie filmu na seans i musiała zapytać siedzącego obok mnie  typka ,, Ej o co w tym chodzi? " Kto to? Co to?, a wiecie akcja leci dalej na łeb i szyję... i to dosłownie. Krew tu i tam, a ty nie ogarniasz kto jest zły? Komu masz kibicować? Do boju ! ...Aaaa to jednak nie za Ciebie trzymać kciuki? I teraz z perspektywy czasu pomyślałam sobie ok, ciekawy zabieg literacki, a z drugiej może zniechęcić do dalszego czytania. Ja szczerze na samym początku myślałam, że mam wadliwą książkę i brakuje mi tak z 2 rozdziałów- cała ja nie ogarniająca jeszcze tego zamysłu autorki. No ale ok, zacznijmy od początku. Ja Ci to wszystko ładnie posklejam w całość..

Główną bohaterką tej powieści jest tytułowa Lore. Bohaterka idealna pod każdym względem. Silna, zadziorna, wszyscy do niej wbijają jak mają problemy, bo tylko ona jest w stanie wszystkim pomóc. Oczywiście, że sierota, no jakże by miało być inaczej. Jednak tu czai się zemsta, a to już troszeńkę wybija ją z tych wszystkich stereotypów, ale troszeńkę na poziom 1 z 0. Mistrzyni w walce ( nie odróżniam tych boksów wrestlingów itd, ale coś z tych rzeczy bohaterka uprawia) i zarabia na tym pieniądze. Piękna, inteligentna, trzyma się na uboczu. Oczywiście, że łamie męskie serca, jednak spokojnie nasza Panna popuści pasa kiedy na ring wkroczy ŁON. Nie wyprzedzajmy jednak faktów. Kolejny motyw, który musi być w młodzieżówce.. no kto zgadnie? Brawo, tak przyjaciel gej. No przecież musi, bo historia nie będzie tak dobra. Miles bardzo przypomina mi te wszystkie poboczne męskie postacie od Ricka. Ma poczucie humoru, wspiera główną bohaterkę jak może. I potrafi poświęcać się dla niej. Lore jednak potrafi to docenić. Brawo dla niej!  Lore czuje się samotna, ale i obwinia się za śmierć własnej rodziny. Kiedy więc przychodzi TEN DZIEŃ ( nie nie, spokojnie nie ta książka ;)  ) czyli Agon. Postanawia nie brać w nim udziału i wypiąć się na całą tę sprawę. Yhy... tiaaa i tu mogłaby się książka skończyć. Jednak tak nie jest, bo Lore zostaje wciągnięta w sam środek Agonu i to w dodatku zawierając sojusz aż z 2 bogami. Dlaczego? Dostanie odpowiedź kto zabił jej rodziców i będzie mogła go zabić. Jednak  co wyniknie ze sojuszu z dwojgiem bogów, którzy jakby nie patrząc czekają aby sobie wbić wykałaczkę w serduszko?



Czym jest Agon? To element, który musi mieć swój akapit i wyjaśnienie. Mamy tu nawiązanie stricte do mitologii, a jest to wojna między bogami. W powieści przybiera ona formę areny niczym w Igrzyskach Śmierci. Tą areną staje się całe miasto New Jork razem z ludźmi. Każda rodzina ( taka mafia, albo ród jak w Grze o Tron) broni swego boga, przed pozostałymi. Gdy ktoś zabije  bóstwo, przejmuje się jego moce i staje się takim ,, nowym, zastępczym" bogiem- uzurpatorem. Jego klan natomiast upada i zostaje zabity co do ostatniego członka. Prawdziwy bóg schodzi do Tartaru, a owa krwawa rozgrywka odbywa się ponownie co 7 lat i trwa 7 dni. W chwili kiedy poznajemy tę historię, na świecie pozostała tylko Atena, Apollo, Hermes i Artemida. Reszta bogów została zabita. I teraz rozpoczyna się prawdopodobnie ostatni Agon. Sojusze między domami zostały zawarte, a bóg który wygra całą rozgrywkę odrodzi się w chwale. Nie wiem, czy już to wspomniałam, ale na ten czas rozgrywek owi bogowie mają śmiertelne ciała, tak aby ułatwić pozostałym zabicie. Powiem tak, no wjechały mi tu Igrzyska Śmierci w takiej jeszcze innej odsłonie. Jest krwawo, inteligentnie i to co mi się podobało to bohaterowie wykorzystują nowoczesne technologie do swoich walk. Nie brakuje tu licznych zwrotów akcji, zdrad, intryg i takich inteligentnych ruchów politycznych.

Złol to jak dla mnie kreacja najlepsza ze wszystkich. Pojawienie się jej na sam koniec książki z tekstem ,, to ja, a jego to tylko wrabiałem" było tak zaskakujące, przemyślane i z mistrzowsko poprowadzone, że trzy razy czytałam, czy ja dobrze zrozumiałam? I w tym momencie pomyślałam sobie, nie... zdecydowanie ta książka TERAZ zyskuje sens, każdy puzzel wskoczył na swoje miejsce i zaczęło wszystko grać. I wiesz co, ta powieść jest tak inna, taka dojrzała mimo, że wiek minimalny to młodzież, ale ja jako dorosły czytelnik bawiłam się na prawdę genialnie. Na wstępie napisałam, że tę historię posklejam. Chodziło mi o to , że mamy rozdziały teraz i kiedyś. I o ile na początku nie widziałam sensu cofania się w czasie ( o jakże się myliłam) to pod koniec rozumiemy, czemu MUSIELIŚMY poznać całość. Nie unikniemy tu także stereotypowych motywów. Typu pojawia się ŁON i nasza bohaterka stwierdza, że tak to jest miłość. Choć ma to podłoże w przeszłości, ale nie mam zamiaru Ci zdradzać za dużo z fabuły.  Homoseksualny przyjaciel, który rzuca mięsnym żartem w najbardziej stresujących sytuacjach. Idealni bohaterowie pod każdym względem no i wybawca. Patrząc całościowo na tę historię to stwierdzam ze zdziwieniem- podobało mi się. Na prawdę. Sama jestem finalnie w szoku, bo myślałam, że to jazda tylko w dół do miski...

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Lore" to zdecydowanie koktajl z dyni. Zblendowaną dynią, żurawiną i gruszką są bohaterowie. Są różnorodni, ale łączy ich mimo wszystko jedno stereotypowe ukazanie ich. Brak wad, idealni we wszystkim co robią. To mi gdzieś przeszkadzało. Jednak będąc obiektywną, każdy miał inny charakter, osobowość. Jak dla mnie najlepsza kreacja tej powieści to Złol, który wyskakuje znienacka z okrzykiem ,, Ha Ha nabrałem Was ! " Kardamonem, kurkumą i cynamonem są dla mnie nawiązania do mitologii. Jest tu ich sporo. Genialne wplecione we fabułę i okazane jak w naszej rzeczywistości takie praktyki mogłyby wyglądać? Mlekiem kokosowym jest dla mnie sam Agon, czyli owe krwawe rozgrywki między bogami. Świetne akcje trzymające w napięciu.Łyżką miodu były dla mnie wszystkie te plot twisty we fabule. Parę razy serio byłam wyrzucona z sofy, czytając. Książka ,, Lore" to przede wszystkim inność, mimo znanych składników oklepanych w połączeniu dają niesamowity smak owego koktajlu. Warto ją skosztować, bo okazała się być bardzo smacznym deserem.

 

KOMU POLECAM? Młodzieży starszej, dorosłym, osobom które uwielbiają mitologię, fanom Igrzysk Śmierci i Rica Riordana.

 

 

 

poniedziałek, 30 maja 2022

Sprawa szyfru na krynolinie/ Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej-czyli wielki powrót małej Pani detektyw.

 

 

 

 











Tytuł:Sprawa szyfru na krynolinie/ Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej

Autor:  Nancy Springer

Liczba stron:168 / 200

Wydawnictwo: Poradnia K

Okładka:  zintegrowana

SŁOWA KLUCZE:XIX wieczny Londyn, feminizm, detektyw, zaginięcie, łamigłówki, okruchy życia

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Sprawa szyfonu na krynolinie :

Enola Holmes nie ma typowej rodziny. Jej matka jest nieobecna, a sporadyczne spotkania z bratem to najwięcej na co mogłaby liczyć. Dlatego bardzo przywiązuje się do swojej ujmującej gospodyni, pani Tupper. Można powiedzieć, że kobieta zastępuje jej matkę…
Niestety, pewnego dnia zostaje porwana.

Kiedy Enola to odkrywa, postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć. Kto i dlaczego mógłby chcieć porwać staruszkę? Wskazówką może być list z pogróżkami, który dostała kilka dni wcześniej. Zagadka jest bardzo trudna, a do odkrycia wiele – również tajemnic życia pani Tupper. Czy i tym razem śledztwo sprytnej detektywki zakończy się sukcesem? I co z tym wszystkim wspólnego ma Florence Nightdale, najsłynniejsza pielęgniarka w historii?

 Sprawa tajemniczego zniknięcia księżnej:

 Gdzie jest księżna del Campo? Kolejna sprawa młodej detektywki wymaga od niej nie lada sprytu, wyjątkowych umiejętności i empatii. A depczący jej po piętach Sherlock wpada na nowy pomysł, jak odnaleźć niesforną pannę, która ciągle umyka braciom…

Do rodzinnej posiadłości Sherlocka Holmesa dostarczono tajemniczy pakunek. Sherlock przybywa do domu, wezwany przez zarządcę, jednak nie otwiera przesyłki, bo jest przeznaczona dla jego młodszej siostry Enoli. Problem w tym, że nikt nie wie, gdzie ona jest…

Gdy Sherlock poszukuje Enoli, młoda detektywka angażuje się w sprawę zaginionej księżnej Blanchefleur del Campo. Sherlock i Enola muszą rozwiązać potrójną zagadkę i znaleźć odpowiedzi na pytania: Co się stało z ich matką? Gdzie podziała się lady Blanchefleur? Co ma wspólnego z tą sprawą ich brat Mycroft?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Obie książki są tym razem w formie zintegrowanej. Jednak wszystko idealnie współgra z pozostałymi tomami, jeśli macie w twardych. Całość prezentuje się fantastycznie. Tom 5 jest taką cudowną pastelową brzoskwinią, a 6 tom  miętą. Każda z nich dodatkowo posiada białe i czarne ornamenty, co współgra z resztą. Matowa okładka nie zostawia odcisków palców.  Napisy, jaki frontowa postać są lakierowane, co nadaje trójwymiarowości. W środku znajdujemy cudowną wklejkę, która przedstawia wzór licznych wachlarzy. Kartki są koloru beżowego, a czcionka jest duża i przyjemna dla oka.  Rozdziały są ponumerowane, a każdy opatrzony w środku małymi ilustracjami czarno-białymi.




OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Chyba Cię mój Drogi Czytelniku nie dziwi fakt, że znowu zabieram się za Enolę? Kto bowiem ją poznał, ten nie potrafi odejść obojętnie obok kolejnych jej przygód. Zjednała sobie nie tylko dziecięce serca, ale i dorosłe. Jak zatem wypadają kolejne przygody Enoli? Jeśli jesteś ciekaw/a to weź sobie cos do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co tym razem mam Ci do opowiedzenia.

Zacznijmy więc od szyfonu. W tym tomie poznajemy bliżej historię Pani Tupper, która to zajmuje się Enolą. Pomaga w prowadzeniu pokoju, karmi ją. Nazwałabym ją taką babcią, która opiekuje się nią, dba i otacza troską. Kiedy dochodzi do jej porwania, poznajemy przeszłość starowinki. Jak to i w życiu bywa, czasem niepozorni ludzie, skromni i cisi, często mają w swoim życiorysie do opowiedzenia wiele. I tak jest tym razem. 

To co spodobało mi się w tej części to ukazanie po raz kolejny, jak kobiety przekazywały sobie tajne wiadomości. Nancy robi genialną robotę. Widać, że interesuje się historią i stara się jak najwierniej oddać klimat tamtych czasów. Jednak minusem tej części jest fakt, że jest tak krótka. Ledwo się wciągnęłam, a tu koniec. 


I tak szybko przeszłam do kolejnego tomu i sprawy. W tej części, został poruszony temat statusu kobiety w roli żony. Kiedy znika młoda księżna, opinia publiczna szaleje. Zaczynają się różne spekulacje. To był tak nasz dzisiejszy świat ukazany w XIX perspektywie, że o rajuśku. Pewnie wina starego męża, a może znalazła sobie kochana? A może znudzona dworskim życiem uciekła szukać przygód? Enola postanawia zająć się tą sprawą. W dodatku pomaga jej Sherlock. I myślałam, że już lepiej być nie może, a tu Bang Bang wyjaśnienie co stało się z matką Enoli? 

Rola kobiety w tamtych czasach sprowadzała się do bycia żoną, matką ewentualnie kochanką. Tyle. Do tego autorka odnosi się do deformacji ciała, jako kanonu piękna. Tam chodziło o gorsety, ale nie sposób znaleźć tu nawiązania do dzisiejszych operacji plastycznych i powiększania pewnych partii ciała, czy poprawiania innych.,, Taka moda" więc cierp. Swoją mądrość i talenty lepiej ukryć pod falbanami, bo i tak na nic się nie przydadzą. I tak historia ta ukazuje ciemną stronę kobiecości i uprzedmiotowieniu jej. 

Nasza główna bohaterka Enola na przestrzeni tych wszystkich tomów zmienia się. W szczególności widziałam to w tym tomie. Z początku buńczuczna, walczącą z owym systemem, teraz ukazuje się nam jako młoda, inteligentna dziewczyna, która wie czego chce od życia. Głośno i stanowczo mówi co jej się podoba, a co nie. Do tego widzi i swoje błędy. Jednak w sposób dystyngowany mówi o owych problemach ukazując przy tym swoją zaradność i niezależność od mężczyzn. Owe zaginięcie księżnej jest też takim punktem zapalnym do dywagacji na temat: Jakie mają prawa kobiety? 


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Pozwól, że te dwa tomy połączę w jedną całość, a właściwie potrawę,, Fish and chips", bo takie właśnie są te tomy. Znaną klasyką, po którą sięgają wszyscy. Ową chrupiącą i panierowaną rybą są problemy ukazane w każdej części. Autorka zwraca uwagę na naszą codzienność ukazując uniwersalną prawdę o naszym świecie. Nie ważne jak bardzo będziemy nowocześni i tak pewnie rzeczy będą niezmiennie. To co mnie ujmuje za każdym razem, kiedy wracam do cyklu Enoli to nie tylko znakomite łamigłówki i inteligencja bohaterów.  To przede wszystkim aspekt moralizatorski. Każdy odnajdzie tutaj siebie, swój problem, a może i historię z którą się utożsami i wyciągnie lekcję dla siebie.  Złocistymi, długimi i słonymi frytkami jest dla mnie świat przedstawiony w ogólnym tego słowa znaczeniu. Poczynając od bohaterów, a kończąc na klimacie i realizmie. Wielokrotnie miałam poczucie, że razem z bohaterką chodzę po XIX wiecznych uliczkach Londynu. Słyszałam szum tkanin, turkot furmanek i rozmów ludzi. No coś niesamowitego. Czy warto schrupać? Zdecydowanie tak. Ja pokochałam tę serię nie tylko ze względu na Sherlocka,ale właśnie na te wszystkie detale, zagadki, które czytelnik rozwiązuje razem z bohaterami. Klimat tamtych czasów, tradycje, które niestety do naszych czasów nie dotrwały. Samą fabułę, która zawsze wciąga czytelnika i płynie z nim wartkim strumieniem. Polecam tę serię z całego serduszka.

 

 

KOMU POLECAM?Wszystkim bez wyjątku

 

Za egzemplarz i jak zawsze mile spędzony czas z Enolą dziękuję:

 


 

 

 

niedziela, 8 maja 2022

Zamknij wszystkie drzwi- czyli o słynnym hotelu ze złą reputacją

 

 

 


 

 

Tytuł: Zamknij wszystkie drzwi

Autor:  Riley Sager

Liczba stron: 430

Wydawnictwo: Mova

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: thriller, tajemnice, hotel, zaginięcie,

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Jules Larsen nie jest w najlepszej kondycji. Tego samego dnia straciła pracę i przyłapała chłopaka na zdradzie. Dziewczyna zrobi wszystko, aby jak najszybciej stanąć na nogach. Oprócz przyjaciółki, której gościnności i tak nadużywa, nie ma już nikogo.

Bartholomew jest jednym z najbardziej znanych i tajemniczych budynków na Manhattanie. Krążą plotki, że jest przeklęty. Mimo to wykupienie tam mieszkania jest prawie niemożliwe. I to właśnie w Bartholomew Jules udaje się dostać nietypową pracę. Jeżeli na trzy miesiące zamieszka w apartamencie 12A, zarobi aż 12 tysięcy dolarów. Podobno dom niezamieszkany szybciej niszczeje…

Jest tylko kilka zasad. Żadnych gości. Żadnych nocy spędzonych poza apartamentem. Absolutny zakaz przeszkadzania innym mieszkańcom, którzy zazwyczaj są sławni, bogaci lub jedno i drugie. Wszystko układa się dobrze, póki Ingrid – opiekunka z mieszkania 11A – nie znika. Czy Bartholomew jest tak straszny, jak wszyscy mówią? Jakie mroczne sekrety skrywają się za jego murami? Czy Jules jest bezpieczna?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Jej okładka jest z miększej tekturki wykonana. Posiada skrzydełka, a jej matowa tekstura jest miziu, miziu. Niestety zostawia odciski palców na sobie, więc trzeba uważać. Całość utrzymana jest w kolorystyce różu, fioletu i czerni. Przedstawia hol jaki widzimy w hotelach, z drzwiami do paru pokoi, który świeci się w niepokojący sposób, a poruszająca się na wietrze czarna kotara wywołuje już dreszczyk emocji. W środku mamy wyklejkę, która przypomina taką tapetę  orientalną i jest też różowa. Wszystko to idealnie nawiązuje do treści książki. Czcionka jest bardzo przyjemna dla oka, a kartki są jasnego koloru. Całość podzielona jest na czas teraźniejszy i przeszły, czyli tydzień wcześniej.Ten zabieg bardzo mi się spodobał i dodał całości bardzo oryginalnego wyglądu, dlatego też te wydanie ocenię wysoko na : 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Pierwsza książka tego autora zachwyciła mnie i porwała na maksa. Dlatego kiedy ukazała się kolejna powieść bez żadnego zająknięcia, czy zawahania, stwierdziłam- tak muszę jej skosztować. Jak smakuje? Czy tak samo wybitnie jak jej poprzedniczka? Czy autor znowu zaskoczy mnie i wprawi w osłupienie? Jeśli jesteś ciekaw/a tak jak ja to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci tym razem do opowiedzenia.

 Naszą przewodniczką po tym świecie i główną bohaterką jest Jules Larsen. Dziewczyna, którą spokojnie moglibyśmy nazwać, że obudziła się pod pechową gwiazdą. Nie dość, że jej rodzice zmarli to w tajemniczych okolicznościach znika jej młodsza siostra. I o ile dziewczyna zaczyna już normalnie funkcjonować w społeczeństwie, nagle okazuje się, że jej chłopak, z którym planowała przyszłość, notorycznie ją zdradzał. Jak to każda z nas kobiet, postanawia na nowo ułożyć sobie życie. Ma jej w tym pomóc owa propozycja praca. I przyznaję, ja też tak jak Jules pomyślałabym, że trafiłam na świetny łatwy zarobek grubego hajsu. Otrzymuje bowiem ona ofertę bycia przez 3 miesiące  mieszkanką najdroższego i najbardziej luksusowego apartamentu w słynnym hotelu Bartholomew. To tu mieszkają najznakomitsze sławy, które pragną spokoju, a przede wszystkim aby ich tajemnice nie ujrzały światła dziennego. Nasza młoda bohaterka czuje się jak ryba w wodzie. Nie dość, że będzie mieszkać niczym gwiazda to jeszcze będą jej za to płacić. Pełna wigoru, energii takiej wiesz pozytywnej, nie bacząc na nic podpisuje kontrakt. Nie straszne są dla niej nawet  dziwne zasady. Często absurdalne i rygorystyczne. Typu, nie możesz zapraszać gości - co wydaje się logiczne, by czegoś nie zniszczyć. Nie rozmawiaj z innymi lokatorami, nie pij alkoholu, nie pal- trochę przesada. I o ile na początku Jules oczarowana kasą nie widzi w tym nic dziwnego z czasem zaczyna jej to wszystko przeszkadzać. Bowiem jest osobą bardzo towarzyską, ciepłą i dążącą do celów. Jej upartość i dociekliwość nie raz wprawia ją w kłopoty. W szczególności kiedy zajmie się sprawą zaginięcia jej sąsiadki.

Poboczni bohaterowie są kluczem do rozwiązania sprawy więc nie mogę Ci o nich za dużo opowiedzieć. Jako sławni i bogaci lokatorzy owego hotelu są bardzo ekscentryczni, nieufni, zamknięci w sobie. Każdy z nich ma jakiś sekret, o którym inni nie wiedzą. Każda postać jest inna, ma inną aurę i roztacza wokół siebie inne nuty. To zdecydowanie jest na plus.



No dobra co z tą fabułką? Powiem Ci, że jest fenomenalna. Ja uwielbiam w literaturze motyw sekretów, tajemnic, jakiś szemranych historii, które nie zostały rozwiązane. Jeśli chodzi o owy hotel, w którym zamieszkała nasza bohaterka, słynie on z niestety ciemnej strony. Morderstwo, samobójstwo, podpalenie i to co w teraźniejszych czasach niestety jest o nim głośno to dziwne zaginięcia. Jules bardzo przeżywa kiedy to jej sąsiadka w tajemniczych okolicznościach z dnia na dzień znika, a inni lokatorzy zachowują się tak, jakby dziewczyny w ogóle nie znali.Owe zaginięcie Ingrid rozpoczyna serię dziwnych wydarzeń, a tajemnice niczym dym zaczynają dusić mieszkańców hotelu. Co tam się tak naprawdę dzieje? Czy po hotelu grasuje jakiś miliarder, który poluje  na młode dziewczyny i je zabija? A może chodzi o coś więcej? Historia ta zapewniam Cię wciąga od pierwszych stron czytelnika. Nie chcę zdradzić Ci o co tu chodzi, ale powiem jedno - nie ma tu nic paranormalnego, a problem jaki tu występuje- jest niestety prawdą. Każdy kto odważy się przeczytać tę książkę, stwierdzi, że faktycznie takie precedensy się zdarzają. Do bólu prawdziwa, a ciarki pojawiły się na mojej skórze. Mimo tak istotnego problemu z jakim mamy tu do czynienia, powieść ta jest ciutkę, ale serio ciutkę gorsza od poprzedniczki. Zabrakło mi więcej takich elementów niepokoju i grozy. Jednak w ogólnym rozrachunku stwierdzam, że to na prawdę świetna historia.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 ,, Zamknij wszystkie drzwi" to zdecydowanie chaczapuri z wołowiną. Owym drożdżowym plackiem, czyli podstawą tego dania są bohaterowie. Bardzo dobrze wykreowani. Jules jest jak najbardziej ,, ludzką" postacią z licznymi wadami. Jest naiwna, uparta i wścibska. Przy tym wszystkim troszczy się o innych. Jest taką bohaterką, do której czuje się sympatię. Mięsem wołowym obsmażonym w przyprawach jest dla mnie sam klimat książki. Momentami ciężki i brudny. Mrok i tajemnice otulają czytelnika niczym unosząca się para nad gazem. Bardzo mi się to podobało. Do samego końca nie wiedziałam w jakim kierunku pójdzie ta historia, a takie zabiegi uwielbiam najbardziej. Papryką i cebulą są dla mnie jak już wyżej wspomniałam tajemnice. I dotyczą one również samych pobocznych bohaterów, o których bardzo mało wiemy, a jak już się coś dowiemy to jest to bardzo znaczące do całej sprawy. Zaginięcie Ingrid jest jakby tym momentem, w którym to powieść się rozpędza, a my zaczynamy poznać hotel od tej ciemniejszej strony, gdzie światło słoneczne rzadko wpada. Serem żółtym ciągnącym się w środku i chrupki na wierzchu naszego placka jest owy poruszony problem, o którym mogę powiedzieć na prawdę bardzo mało, bowiem jest to rozwiązanie całej sprawy. Takie rzeczy dzieją się ciągle, nawet teraz. Naiwność ludzka i spryt przestępców powoduje, że takie precedensy na prawdę są i myślę, że książka w jakiś sposób ukazała również ową nierówność klasową, gdzie to bogaci ZAWSZE stoją trochę nad nami wszystkimi pod każdym względem. Dlatego wątek kryminalny według mnie jest tutaj bardzo dobrze wpleciony i nadaje całości taka bryzę grozy.Czy warto zatem schrupać tę powieść? Jak dla mnie była ona bardzo smacznym daniem. Jak wspomniałam wyżej, jej poprzedniczka pod względem dreszczyków, które wtedy we mnie wywoływała jest ciutkę lepsza. Mimo to i tak ,,Zamknij wszystkie drzwi" jak dla mnie jest fenomenalną powieścią. Nie mam się do czego przyczepić, jest na prawdę bardzo dobrze.

 

KOMU POLECAM?Osobom, które lubią thrillery, tajemnice i wątki kryminalne.

 

Za egzemplarz  i mile spędzony czas dziękuję wydawnictwu :


 

 

wtorek, 3 maja 2022

Wybawcy gwiazd-czyli arabska baśń..

 

 

 


 

 

Tytuł: Wybrańcy gwiazd

Autor:  Hafsah Faizal

Liczba stron: 636

Seria: Sands of Arwaiya

Wydawnictwo: Nowe Strony

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: zemsta, brutalność, feminizm, Arabia, baśń, fantastyka, przygoda, podróż, przyjaźń,  miłość, rodzina,sekrety, intrygi, magia

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 On musi zapanować nad magią krążącą w jego żyłach.
Ona mierzy się z zupełnie innym mrokiem.

Bitwa na Sharr dobiegła końca. Las Arz upadł. Choć Altair prawdopodobnie trafił do niewoli, to Zafira, Nasir i Kifah zmierzają do Krainy Sułtana, zdeterminowani, by zrealizować swój plan. Chcą zwrócić serca Starszych Sióstr do minaretów każdego kalifatu i wreszcie przywrócić magię w całej Arawiyi. Niestety ich możliwości są niewielkie, podobnie jak liczba sojuszników, a królestwo wręcz tonie w strachu przed Nocnym Lwem.

Podczas gdy zumra zastanawia się, jak zwalczyć największe zagrożenie dla mieszkańców, Nasir próbuje zapanować nad magią krążącą w jego żyłach. Musi nauczyć się, jak przekształcić swoją moc w broń nie tylko przeciwko Nocnemu Lwu, ale także własnemu ojcu, który pozostaje pod wpływem przeciwnika. Z kolei Zafira mierzy się z zupełnie innym mrokiem, płynącym z jej więzi z Dżałaratem, otaczające ją głosy doprowadzają Łowczynię do szaleństwa i na skraj chaosu, w którym nie śmie się pogrążyć.

Czas, jaki Nasir i Zafira mają do osiągnięcia celu, zmierza ku końcowi, a jeśli harmonia ma zostać przywrócona, konieczne będzie poniesienie drastycznych ofiar.

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

  Książka jest standardowo wymiaru A5. Jej okładka jest matowa i miła w dotyku, lecz nie zostawia śladów palców co jest dużym plusem. Posiada skrzydełka, które często służą jako zakładki, kiedy nie ma się ich na wyciągnięcie ręki. Utrzymana jest w kolorystyce borda, fioletu, czerni i żółci.  Na froncie widzimy mężczyznę, który spogląda z wieży na dziewczynę z kołczanem, która jakoby przychodzi go wybawić i uwolnić z wieży. Bardzo symboliczna ilustracja, która całkowicie odwraca wiele baśni ukazując siłę kobiet. W środku mamy mapę świata, co bardzo mi się spodobało. Jest czarno-biała i bardzo przydatna. W środku mamy beżowe strony, a kartki są średniej grubości. Czcionka nawet ta pisana kursywą jest czytelna i nie sprawia kłopotów przy dłuższym czytaniu.  Na dole mamy przypisy, a rozdziały są ponumerowane. Całość książki jest podzielona na trzy akty, co też przypadło mi do gustu. Co jest jeszcze ważne przy wydaniu, to mimo obszerności, na prawdę sporej w tym tomie, to świetnie się książka otwiera, grzbiet nie załamuje, ani nie wygina.. W dłoni leży świetnie, mimo swej objętości nie czuć tak ciężaru.  Samo wydanie książki oceniam na: 5




OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Od recenzowania pierwszej części ,, Łowcy Płomienia" minęło na prawdę sporo czasu . Jednak pamiętam, jak byłam zafascynowana klimatem tej powieści. Jak tylko otrzymałam propozycję zrecenzowania finału tej dylogii, to jak dziecko ucieszyłam się na widok wielgaśnej czekolady, która będzie tylko dla mnie. Pierwsze co mnie zaskoczyło, kiedy trafiła do mych rąk to jej objętość. Jest na prawdę obszerna. Mimo to nie można mówić tu o nudzie, bowiem przez cały ten tom jest akcja i napięcie.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów to muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, jak każda postać została tu przedstawiona. Każdy jest inny, nie jest tylko tłem dla głównych bohaterów, a wnosi do całej fabuły coś istotnego.  Ponieważ jest to drugi tom, to nie chcę za dużo zdradzać, jeśli jeszcze nie czytałaś/łeś pierwszego tomu.

Zafira to bardzo zdeterminowana dziewczyna, która potrafi poświecić się dla innych. Często zapominając o swoich potrzebach z oddaniem walczy o odzyskanie magii. Jakby tego było mało, codziennie musi stawiać opór swoim wewnętrznym głosom, które kuszą i mamią młodą dziewczynę.

Nasir to przystojny, młody mężczyzna, który musi obronić swój kraj przed Lwem. To co go wyróżnia na tle innych męskich bohaterów, to fakt, że nie obnosi się ze swym wyglądem, umiejętnościami. I choć ma ogromne powodzenie u kobiet, to dla niego nie jest to najważniejsze, a właśnie cel, do którego dąży. Jego relacje z ojcem to kolejny punkt, tego bohatera, który zasługuje na owy przystanek. Owa toksyczność, przemoc słowna i nie tylko ukazują, bowiem to co już wiem od dawna. Wzory powielamy od swych rodziców. Jednak Nasir przechodzi przemianę i walczy mimo ogromnej synowskiej miłości ( mimo wszystko)z własnym ojcem. Jaki jest tego finał?

No i muszę wspomnieć o Lwie naszym złoczyńcy. Uwielbiam takich bohaterów, którzy mimo swej nikczemnej aury, mimo wszystko są ludźmi. Mają swoje lęki, słabości, które maskują ową złośliwością, zadawaniem innym bólu, by Ci nie widzieli jego wad. Pragnienie władzy i to takiej absolutnej, jest dla tego bohatera tak ważne, że zatraca się w owym pragnieniu, zapominając o owym człowieczeństwie. Manipulator, lub wirtuoz słów, potrafi tak omamić, wszystko obrócić na swoją korzyść, że nie dziwię się bohaterom, którzy wierzy mu. Ja pewnie też bym uwierzyła, gdybym żyła w jego świecie. Jednak obserwując te postać na przestrzeni dwóch tomów, czytelnik widzi ,, przebłyski" dobra. Mimo że mają one jakiś ukryty cel, to wiemy, że i on mocno kochał. Na prawdę świetnie wykreowana postać, która pozbawiona jakichkolwiek skrupułów dąży do władzy, nawet za cenę swoich najbliższych.



To co najbardziej podobało mi się to relacje między Nasirem, a Zafirą. Dawno nie miałam do czynienia z tak fenomenalną chemią i przyciąganiem. Owe opisy wywoływały we mnie ciarki ich zmysłowość ( nie mylić z erotyką) i oddziaływanie było na prawdę magicznie magnetyczne.Owa delikatność przeplata się tu z namiętnością, ale taką piękną, która potrafi wywołać różne emocje. I choć owa miłość nie jest kluczowa w całej tej historii, chciałam o niej wspomnieć, bo dawno nie zachwycałam się tak opisami uczuć, które poniekąd wybuchają  u bohaterów w tak trudnych dla nich chwilach.

Jeśli chodzi o aspekt magii, polityki i wojny to są one tutaj fenomenalnie wyważone i opisane. Nie czuć tutaj przesytu jednego motywu nad drugim. Wszystko się jakby idealnie scala, tworząc jedną genialną fabułę. Zdrady, intrygi pałacowe, przyjaźń to wszystku tutaj współgra.

 Kultura arabska jest tutaj ostatnim elementem, o którym mogę śmiało pisać więcej, nic przy tym nie zdradzając. Podoba mi się owy klimat, a także odnoszenie do potraw, strojów, zwyczajów, które dla mnie są czymś nowym, nieznanym mi z codzienności. Poprzednią część porównywałam do Alladyna i spokojnie mogłabym dalej brnąć w te porównanie, ale ten tom, nie wiem czemu, bardziej przypominał mi Baśnie Tysiąca i jednej nocy.  Do owych pałacowych komnat przesiąkniętych krwią niewinnych młodych kobiet i sułtana, który zawsze był spragniony świeżej krwi. Taki też jest nasz Lew. Owe relacje poddani, służący ich zadania, to wszystko ukazuje nam istotę owej orientalnej kultury. Te kolorowe stroje, wierzenia, są tak żywe, że momentami czułam się jakbym oglądała jakiś dokument, czy film.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Wybrańcy gwiazd" to zdecydowanie Tabbouleh. Kaszą bulgur, czyli podstawą tego dania są bohaterowie, których kreacja na prawdę zachwyca i scala wszystkie elementy w całość, mimo ich różnorodności. Zawsze mam jakiegoś jednego bohatera, który chwyta mnie za serducho, jednak w tym wypadku, jeśli chodzi o tę serię- nie mam takiego. Wszyscy są znakomici i potrafią przyspieszyć bicie serca.  Natką pietruszki, jest dla mnie element polityczno- wojenny. Mamy intrygi, plany wojenne tak skomplikowane, że jak okazywało się kto zdradził, to ja niczym ta natka poddawałam się w rękach i kruszyłam z zaskoczenia. Mięsistymi kawałkami pomidora jest dla mnie motyw miłości. I ujmę tu każdy jej rodzaj. Autorka w swej książce ukazuje nam te uczucie nie tylko jako soczystą namiętność, delikatne zauroczenie, ale także jako miłość rodzicielską, która czasem niczym te szypułki nie są takie łatwe do wykrojenia. Stają się toksyczne, ingerujące w życie młodych.  Cynamonem czyli tą szczyptą jest magia. Delikatna, nie nachalna,a jednak dodająca całości takiego właśnie sznytu i smaku. Oliwą i sokiem z cytryny są dla mnie wszystkie elementy owej kultury arabskiej. To właśnie one sprawiają, że ta powieść jest tak wspaniała, inna, a przy tym przykuwająca do fotela. Czy warto zatem ją schrupać? Jak dla mnie ta książkowa sałatka okazała się być strzałem w dziesiątkę. To coś innego na tle innych fantastyk. Mamy tutaj wiele ciekawych aspektów poruszonych, które dzieją się w naszym życiu. Nawiązanie do baśniowości i orientalnych legend. To bardzo orzeźwiająca  powieść, którą polecam trochę starszej młodzieży i dorosłym.


KOMU POLECAM? Osobom, które lubią taką fantastykę z domieszką legend, baśni, które poszukują oryginalnego klimatu, historii.

 P. S Zaznaczałam piękne cytaty w tej powieści, jak widać, jest ich sporo :) 

Za egzemplarz i przeniesienie mnie do baśniowej Arabii  dziękuję wydawnictwu:

 

 

sobota, 26 marca 2022

Wielka Panda i Mały Smok- czyli podróż po refleksji..

 

 

 


 

 

Tytuł:Wielka Panda i Mały Smok

Autor:  James Norbury

Liczba stron:156

Wydawnictwo: Albatros

Okładka:  Twarda

SŁOWA KLUCZE: refleksja, filozofia, mądrości, podróż, przyjaźń, odwaga.

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Wielka Panda i Mały Smok podejmują wspólną podróż, choć dobrze się nie znają. Szybko gubią drogę – jak wielu z nas w życiu – ale wiedzą, że stracenie z oczu celu często pozwala dostrzec wspaniałości, których zazwyczaj nie zauważamy. Dlatego z radością błądzą, odkrywają nieznane miejsca i dyskutują o tym, co w życiu najważniejsze.

 

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest formatu A5. Twarda oprawa utrzymana jest w kolorystyce bieli, czerwieni. Na froncie mamy ilustrację pandy, która na swych plecach niesie małego smoka. Okładka jest matowa, a złocone napisy dodają jej elegancji, przy całym tym minimalizmie. To co mnie najbardziej zachwyciło to brzeg materiałowy, na którym mamy znów złocenia i malutką ilustrację owych bohaterów. W środku mamy przepiękne ilustracje, ryciny związane z Pandą i Smokiem.  Cudownie nawiązują do owych mądrości, które czytamy na kartach. Czcionka jest bardzo czytelna, a strony są białe i grubsze. Całość podzielona jest na 4 pory roku. Mamy również wstążkę i cudowne wyklejki, które wieńczą całe te wydanie. Jak dla mnie jest to ocena: 6



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Dziś krótko, bo też książka nie jest typową historią, a zbiorem różnych cudownych cytatów, mądrości, które nawiązują do naszego życia, które przedstawione są tutaj symbolicznie jako owa droga. Panda i Smok wyruszają w drogę, lecz jak to bywa gubią się. Napotykają na liczne problemy, jednak siła ich miłości, czy przyjaźni potrafi pokonać wszelkie trudności, jakie napotykają na swej drodze. 

Jeśli chodzi o samą kreację bohaterów to Panda jak i Smok są nie tylko przeuroczy, ale bardzo mądrzy. Potrafią wspierać się nawzajem, podnosząc na duchu, za każdym razem, kiedy któreś z nich poczuje się gorzej. Ich humor, przyjaźń potrafią trafić Czytelnika w czułe miejsca. Ja przyznaję rozpłakałam się na jednym fragmencie. 

To co wyróżnia tę książkę na tle innych to fakt, że można ją czytać jak się chce. Każda strona bowiem to inna mądrość. Nie ma tu linii fabularnej jedynie fakt, że nasi bohaterowie podróżują. Ja jestem zachwycona tą książką.



CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Wielka Panda i Mały Smok" to dla mnie ciastko makaronik. Owym białkiem, czyli głównym składnikiem są dla mnie bohaterowie, którzy są delikatni, chrupiący, a przy tym bardzo uroczy.Ich  humor, przemyślenia, czy wspaniała relacja jaka ich łączy są warte naśladowania.Do obu poczułam ogromną sympatię i ciężko było mi się z nimi rozstać. Migdałem są dla mnie owe filozoficzne nawiązania do naszych problemów. To w jak piękny metaforyczny sposób autor ukazuje nasze uczucia, rozterki, strach, czy niepokoje jest fenomenalna. Ta książka  pokazuje, że nie ma problemu z którym sobie nie poradzisz, jeśli masz przy sobie drugą osobę, która będzie Cię wspierać. Cukrem pudrem, które scalają to wszystko w jedną całość są ilustracje, które idealnie wprowadzają nas w klimat refleksji. Ich różnorodność w formie czyli szkice, kolory idealnie są dopasowane do danego cytatu, co tym bardziej oddziaływuje na emocje i przemyślenia. To co jeszcze mnie ujmuje w tej książce to fakt, że jest ona uniwersalna i każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Dzieci, jak i dorośli wyniosą z niej innej ważne dla siebie nauki. Dlatego uważam, że warto ją schrupać. Ja polecam Ci ją z całego serduszka.

 

KOMU POLECAM?  Wszystkim, w każdym wieku

 

 

 

sobota, 12 marca 2022

Skrzynia w lesie, czyli kilka słów o pewnej zagadce

 

 

 

 


 

 

Tytuł:Skrzynia w lesie

Autor:  Maureen Johnson

Liczba stron: 404

Wydawnictwo: Poradnia K

Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:nastolatki, obóz, morderstwo, śledztwo, lato

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

 Czy Stevie wyjdzie żywa z kolejnej mrocznej i zawikłanej zagadki?

Dla młodej detektywki Stevie Bell nie ma jak morderstwo. Dziewczyna po powrocie z Akademii Ellinghama zaczyna spokojne – i nudne – wakacje w domu. Niedługo jednak pozostaje bez zajęcia: dostaje wiadomość od właściciela Sunny Pines, znanego wcześniej jako obóz Wonder Falls. To miejsce niewyjaśnionej zbrodni z 1978 roku, kiedy w lesie na obrzeżach miasta zamordowano czterech wychowawców. Ich ciała odnaleziono w makabrycznym stanie.
Nowy właściciel obozu proponuje Stevie współpracę nad podcastami kryminalnymi dotyczącymi tej sprawy. Stevie zgadza się pod warunkiem, że będzie mogła przyjechać do Sunny Pines z przyjaciółmi z Akademii Ellinghama. Nic ich tak nie kusi, jak wspólnie spędzone lato i zagadka do rozwikłania.
Kiedy Stevie zagłębia się w sprawę sprzed lat, okazuje się, że jest ona co najmniej tak skomplikowana jak zagadka Akademii. W lesie nadal czai się zło i zagrożone są kolejne osoby. Czy tym razem Stevie uda się ujść z życiem?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego formatu A5. Matowa okładka nie zostawia odcisków palców. Wypukłe, lakierowane napisy dodają okładce efekt 3D, co mi się bardzo podoba.  Utrzymana jest w kolorystyce bardzo mrocznej, fioletowej, czarnej, granatowej i czerwonej. Owe gałęzie i dół, które widzimy na froncie są nie tylko niepokojące, ale i tajemnicze. W środku mamy beżowe kartki, grubsze. Czcionkę przyjemnej wielkości. Rozdziały są ponumerowane i przy każdym mamy minimalistyczny obrazek. To co mi się najbardziej spodobało to fakt, że mamy mapkę. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to brak wyklejki, ale wiesz, to już takie czepialstwo ;) Całość oceniam na: 5



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Witam Cię po długiej przerwie. Mam nadzieję, że się troszkę stęskniłeś mój Czytelniku. Gwoli ścisłości- u mnie wszystko ok, ale obecna sytuacja powodowała, że nie miałam siły pisać do Ciebie. Spokojnie, książki gościły u mnie cały czas. Jak wiesz, nie lubię robić czegoś od czapy,więc postanowiłam zrobić sobie przerwę, ale spokojnie- WRACAM już do Ciebie. Mam sporo nowości, które myślę, że Cię zaciekawią. 

Dziś przychodzę z 4 częścią przygód Stevie i przyznaję, stęskniłam się za tą bohaterką.  Czy ten tom dorówna poprzednikom? Czy będzie tajemniczo, ciekawie, a przede wszystkim, czy będą zagadki do samodzielnego rozwikłania? Jeśli jesteś ciekaw/a to weź sobie coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Stevie, po rozwiązaniu trudnej zagadki w akademii i zyskaniu dzięki temu sławy, wydawać by się mogło, że wiedzie ciekawe i pełne akcji życie. Jednak, jak to w życiu bywa, czasem sława jest chwilowa, a nasze powodzenie, jest tak krótkie jak gorący napój, który zostawiony  sam sobie bardzo szybko stygnie. Tak też jest z życiem naszej bohaterki. Po gorącej sprawie i wirze zagadek, które musiała rozwiązać nastąpiła przerwa. Przerwa, która przynosi Stevie rozgoryczenie, nudę i rezygnację. No bo przecież zagadki i morderstwa nie wyskakują z paczek pozostawionych przez kuriera i to jeszcze zaadresowanych do nastolatki... I kiedy nasza bohaterka boryka się z ową nudą i poszukuje swojego sensu istnienia zawodowego, nagle otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Los mruga do Stevie z kolejną zagadkową śmiercią, która wydarzyła się w 1978 roku na obozie letnim. Bez zastanowienia, dziewczyna zbiera swoją paczkę, czyli Nate'a, Davida i Janielle i postanawiają rozwikłać tę sprawę.

To co podoba mi się najbardziej w tej części to fakt, że widzimy upływ czasu. To w jakim położeniu zastajemy Stevie. Nie jest ona rozchwytywana, nie prowadzi superaśniego trybu życia. Nie, ona zmaga się z rzeczywistością i naszymi problemami dnia codziennego. Praca, szukanie własnej drogi kariery, niepewność co przyniesie jutro. Odkrywa również swoje wady nad którymi musi popracować. 



Co z fabułką? Muszę przyznać, że od samego początku jest tajemnicza, wciągająca i bardzo mroczna. To już nie zabawa w dziwne zaginięcie, ale brutalny mord na nastolatkach. To co mi przypadło do gustu to fakt, że odkrywamy mroczne strony owych ofiar. I choć z pozoru wydają się być oni niewinni, to rzeczywistość z każdą stroną pokazuje Czytelnikowi, że nikt nie jest idealny. Sama sprawa, którą musi rozwiązać Stevie, bardzo mnie zainteresowała. Mamy do czynienia albo z seryjnym mordercą, albo z samozwańczą wendetą. Autorka nie daje nam oczywistej odpowiedzi, pozostawia nas w niepewności. Znowu mamy dużo zagadek, poszlak, dzięki którym możemy poczuć się jak prawdziwy detektyw. Nie będę owijać w bawełnę- ja tę serię uwielbiam, więc bardzo się cieszę, że mogłam znowu spotkać się z bohaterami i wyruszyć z nimi na bardzo krwawe śledztwo.

CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

,, Skrzynia w lesie" to zdecydowanie  ,, Jagodowy sernik na zimno".   Kruchymi ciasteczkami petitkami, które są fundamentem tego ciasta, jest główna bohaterka Stevie. Choć jest delikatna i w smaku maślana, jak przystało na nastolatkę to owe zderzenie z rzeczywistością i uświadomieniem sobie swoich wad, sprawa, że jest krucha i chrupiąca. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, bo autorka pokazuje, że nikt nie jest idealny i nie ma super mocy. Każdy z nas ma jakieś słabości nawet główny bohater. Masą serową jest dla mnie sama akcja. Bardzo wartka, zbita, a przy tym nie męcząca. Płynie się przez nią lekko. I to co dla mnie jest najważniejsze to fakt, że czytelnik nie jest w stanie się oderwać od fabuły. Musem jagodowym, który należy połączyć z serem jest sama sprawa kryminalna. Bardzo mocna, kwaśna, a przy tym interesująca. Nie wiadomo bowiem, czy mamy do czynienia z seryjnym mordercą, dlatego owa zbrodnia jest tak krwawa i brutalna, czy z jakimiś osobistymi porachunkami. Cukrem pudrem, który to wszystko oprósza z wierzchu to owe dodatkowe zagadki, które czytelnik może sam spróbować rozwiązać. Bardzo podobają mi się takie zabiegi, dzięki którym razem z bohaterami mogę rozwiązywać. Wtedy też jeszcze bardziej przeżywa się całą historię. Czy zatem warto schrupać tę część? Zdecydowanie tak, jak dla mnie był to bardzo smakowity powrót do tego świata i bohaterów.

 

KOMU POLECAM? Wszystkim tak od 14lat

 

Za egzemplarz i bardzo mile spędzonego czasu dziękuję wydawnictwu :




 

 

środa, 29 grudnia 2021

Legendy Ostatniego Wszechświata- czyli powrót do korzeni...

 

 

 


 

 

Tytuł: Legendy Ostatniego Wszechświata

Autor:  Kalina Bobras

Liczba stron: 255

Wydawnictwo:  Ridero

Okładka:  twarda

SŁOWA KLUCZE: podróż, nastolatki, magia, fantastyka, sci-fi, przyjaźń, szkolenie, tajemnica

 

 

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

 Książka jest standardowego wymiaru A5. Twarda oprawa, matowa, która nie zostawia odcisków palców. Przyjemna w dotyku.Utrzymana w kolorystyce czerni, granatu, niebieskości, bieli.  Bardzo podoba mi się okładka. Niczym obraz w galerii, skłania do różnych refleksji. W środku nie ma wyklejki, mapy, ani słowniczka( ten by się przydał). Rozdziały są ponumerowane , a podtytułami są imiona bohaterów. Kartki są grube i białe. Mi to nie przeszkadzało w czytaniu, ale to co sprawiło, że długi czas spędziłam nad lekturą to mała czcionka. Czytając nocami po 3 -4 stronach musiałam ją odkładać. Więc polecam ją czytać za dnia. Całość wydania oceniam na: 4



OPINIA: Czyli jak ona smakuje ?

Dawno nie czytałam fantastyki połączonej z jakoby sci-fi, dlatego z chęcią po nią sięgnęłam.  Wiedząc, że to debiut podeszłam do niej z innej strony, jak mam to w zwyczaju. Zatem, czy warto sięgnąć po ,, Legendy Ostatniego Wszechświata"? Jeśli jesteś ciekaw(a) jak wypada to weź coś do picia, jedzenia, siadaj i słuchaj co mam Ci dziś do opowiedzenia.

Głównym bohaterem jest Anelaer, młody chłopak, który wkracza w świat dorosłych. Zbuntowany i mający swoją wizje siebie, często spiera się z rodzicami. Jest wybitną jednostką, przynajmniej na początku się taki wydaje, gdyż posiada moc- Rdzeń, bardzo silny, nad którym ciągle stara się panować. Jego kontrola wymaga od niego wiele pracy, co z czasem pomoże mu odkryć prawdę. Jaką? O swoim pochodzeniu. Czytelnik, bardzo szybko dowiaduje się iż An jest adoptowany, a jego umiejętności wykraczają zdolności innych. Można rzec, zaczyna być dziwadłem w swoim świecie. Kiedy otrzymuje więc propozycję wstąpienia do Gwardii, by bronić królewską rodzinę, postanawia się szkolić na takiego ala assasina/ rycerza. Chłopak, choć kreowany jest na ,, idealnego" bohatera, na szczęście ma wady. Jest lekkomyślny i często musi walczyć ze swymi pokusami. Bardzo spodobało mi się to, że Autorka skupiła się na jego realistycznym wizerunku. Od samego początku czuć, że mamy do czynienia z nastolatkiem, a nie dorosłym- nastolatkiem, który to wie wszystko i umie. An szuka odpowiedzi na pytanie kim jest? Jaka historia skrywa się za jego pochodzeniem? I chyba to co najważniejsze, szuka przyjaciół. Jest lojalny, uczciwy, ale i zagubiony. Potrafi przyznać się do porażki i dąży do odkrycia prawdy za każdą cenę. Myślę, że młody czytelnik polubi go. Moją sympatię skradła Yoake. Mentorka i przyjaciółka Ana. To silna kobieta, która w świecie mężczyzn daje czadu. Pokazując, że nie dajemy sobie w kaszę dmuchać. 



No dobra, co z tą fabułką?  Szczerze- jak zawsze ,momentami jeśli chodzi o akcję to miałam jej przesyt. Bardzo dużo się dzieje i nie miałam, jak złapać oddechu. Przez co brakowało mi czasem takiej do głębszej analizy nawet tej psychologicznej. An, podróżuje po różnych światach, odkrywając ich piękno, a w każdym z nich ma jakąś przygodę. Także, na nudę nie ma co narzekać, dzieje się tu sporo. To co zasługuje na pochwałę to przede wszystkim: rozbudowany świat- każdy jest inny i niepowtarzalny. Magia i jej funkcjonowanie na kartach powieści jest dopieszczone pod każdym względem. Jej naukowe, momentami technologiczne podejście, trafiało do mnie za każdym razem. Podziwiam Autorkę za jej kreatywność pod tym kątem. Kolejny plus to zdecydowanie religia i polityka, które zawsze są ze sobą połączone. Nie brak tu intryg, czy legend, które nie raz mi zaimponowały. Podróże po innych światach, gdzie mamy do czynienia z różnymi rasami ze świata fantasy, były ciekawe. Może nie jakieś odkrywcze, ale bardzo dobrze skonstruowane.  Wartości jakie spotkasz w tej historii to przede wszystkim: przyjaźń, braterstwo, rodzina,  odkrywanie własnego ja.


CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

 Książka ,, Legendy Ostatniego Wszechświata" to ciekawa pozycja dla młodych czytelników. Mogę więc porównać ją do sernika bez spodu. Owym serem jest cała fabuła, która mimo szybkich obrotów akcji, czyli maszynki do mielenia sera, powoduje, że jest to wszystko puszyste, a zarazem delikatne. Owe podróże po Wszechświecie, w poszukiwaniu prawdy o sobie, jest jakby odzwierciedleniem naszego życia, które nie raz nas zaskakuje i pędzi na najwyższych obrotach.  Owym waniliowym smakiem są dla mnie bohaterowie. Autorka skupiła się na Anelaerze ukazując rozterki młodego człowieka, który wkracza do świata dorosłych. Uczy się na swoich błędach, a zapał i młodzieńczy wigor, pomagają mu nie tylko w odkrywaniu piękna owych licznych światów, ale poznaje nowych ludzi. Ludzi, którzy pomagają mu w rozumieniu nie tylko swoich umiejętności, ale i towarzyszą mu w jego podróży. Są oni nie tylko jego przyjaciółmi, ale i przewodnikami, którzy pokazują mu, jak ma się odnaleźć w danym miejscu. Wartości, jakie znajdujemy w tej historii są proste, jak owy przepis na sernik, jednak w prostocie siła.  Mnie ta książka się ogółem podobała. Warto ją schrupać. Spodoba się na pewno młodym osobom i takim, które zaczynają swoją przygodę z tym gatunkiem. Jak na debiut Autorki, jest nieźle. Brak owego spodu, czyli mała czcionki, czy szybkie tempo w ogólnym rozrachunku mi nie przeszkadzało. Z przyjemnością wzięłabym kolejny kawałek, czyli część na talerzyk do schrupania. 

 

KOMU POLECAM? Osobom, które zaczynają przygodę z tym gatunkiem i młodzieży. Spodoba się osobom, które lubią,, Zwiadowców", czy nawet,, Star Wars ", bo czuć tu lekkie nawiązania do tych serii :) 

 

Za egzemplarz i miłe spędzony długi czas ( przez czcionkę, ale i może dobrze, bo dłużej się nią delektowałam ) dziękuję serdecznie Autorce : Kalinie Bobras ❤️