środa, 3 kwietnia 2019

UWIKŁANI TOM 2







Tytuł:  Uwikłani tom 2
Autor: Adrianna Rak
Ilość stron: 300
Wydawnictwo: WasPos
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE:  rodzina, trudna miłość, przyjaźń, problemy, codzienność

,, Kiedyś moim jedynym marzeniem była prawdziwa miłość, a największą nadzieją to, że kiedyś szczerze kogoś pokocham i  że kiedyś  ktoś pokocha mnie naprawdę, nie oczekując niczego w zamian. " str 16


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Kontynuacja losów Agaty i Piotra. Czy po wielu perypetiach dane im będzie w końcu zaznać szczęścia?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Miękka, lakierowana okładka, bez skrzydełek utrzymana jest w kolorystyce zieleni. Widzimy parę stojącą bardzo blisko siebie, którą coś łączy .  W środku kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka.  Rozdziały są ponumerowane, a przed każdym kolejnym mamy nazwę miesiąca i przesłodkie na dole serduszka, nawet występują nad numeracją stron.  Na końcu mamy spis treści i podziękowania. Całość wydania oceniam na : 5 +




OPINIA: Bardzo się ucieszyłam na wieść, że Adriana napisała ciąg dalszy Uwikłani , który miałam przyjemność recenzować. Jak pamiętasz, byłam bardzo oczarowana tą książką, a właściwie historią Agaty i Piotra. Tom 1 zakończył się w taki sposób, że byłam mówiąc szczerze wściekła na autorkę, że przerwała historię w takim momencie.  Na szczęście długo nie musiałam czekać na kontynuację. Jednak czy była ona równie znakomita jak pierwszy tom ?

Głównymi bohaterami tej powieści są Agata i Piotr, którzy przeżywają swe rozstanie na swój sposób.

 Piotr jako mąż i ojciec mimo ogromnej miłości, jaka połączyła go z Agatą wraca do swego rodzinnego domu i stara się ,, normalnie" funkcjonować. Jednak, jak tu być kochającym mężem kiedy serce nie czuje już tego co kiedyś? Jak tu budować cokolwiek, jeśli nie ma się żadnego materiału, z którego moglibyśmy coś postawić ? Właśnie w takiej sytuacji jest Piotr. Rodzina kontra miłość.

Agata nie rozumie postępowania Piotra. Czuje się wykorzystana. Choć wiedziała, że Piotr jest zajęty uwierzyła mu, iż nic nie łączy go z żoną. Jednak kiedy dochodzi do kulminacyjnego wyboru, kobieta jest w szoku iż zapewnienia kochana opadły niczym ciasto wyjęte z piekarnika. Nie tego się spodziewała. Do tego Piotr zostawił jej pewien ,, problem", z którym musi sobie teraz sama poradzić.  I choć powinna go nienawidzić, to wciąż go kocha, a że mieszkają w małej miejscowości to nie sposób się nie widywać, czy wpadać na siebie, co potęguję tylko ból i cierpienie.

Basia najlepsza przyjaciółka Agaty, którą bardzo polubiłam w poprzedniej części, muszę przyznać troszkę mnie momentami irytowała tą swą nadopiekuńczością, co wywoływało dodatkowe niesnaski między naszymi bohaterami. Czasem miałam wrażenie, że dziewczyna bardziej wszystko przeżywała niż Agata. Jednak rozumiem jej postępowanie, bowiem kto z nas by nie bronił swego przyjaciela przed jego ex, który zranił i zniszczył jego życie ? Dodatkowo Basia w końcu znajduje sobie adoratora w postaci Witka, który tak jak i ona jest artystą. Jednak po przygodach jej przyjaciółki czy jest w stanie zaufać mężczyźnie?

No i na sam koniec pozostawiłam Karolinę, żonę Piotra. Ta kobieta wzbudzi w Tobie najwięcej negatywnych emocji. Z drugiej strony reprezentuje ona pewien typ kobiet, dla których najważniejszy jest wygląd, kariera, a gdzieś tam na samym dole dom, mąż i dziecko. Egoizm, poszukiwanie bodźców szczęścia powodują, że jej małżeństwo to fikcja, toksyczna relacja, na którą musi patrzeć ich syn. Miłość rodzicielska, czy małżeńska dla Karoliny jest niczym egzotyczna potrawa, którą podziwia ona tylko na szklanym ekranie. 

Fabuła od samego początku wciągnie Cię do swego świata. Autorka sprawnie posługuje się emocjami niczym kucharz nożem, precyzyjnie nam je dawkując. Na tej historii można się śmiać, wkurzać, smucić, a nawet uronić łzę. Jest niczym wielowarstwowy tort, którego każda warstwa jest inna, smaczna, a całość tworzy niezapomniane doznania smakowe. Pani Adriana polemizuje z czytelnikiem, skłaniając go do zastanowienia nad różnymi sprawami. Stara się np wybielić zdradę Piotra, czy nie boję się tego napisać złe traktowanie niepełnosprawnej żony.  Jak widzisz autorka porusza bardzo ciekawą problematykę starając się ukazać drugą stronę medalu, która zawsze ma jasną i ciemną stronę.







CZY WARTO SCHRUPAĆ ? : podsumowanie

Książka ,, Uwikłani tom 2"  jest według mnie udaną kontynuacją historii dwójki bohaterów, która zaskakuje swym nieoczywistym zakończeniem.  Problematyka poruszona w tej powieści jest interesująca, a co za tym idzie wciągająca. Bowiem, czy zdrada może być niewinna i dobra?  Czy można ją tzw wybielić i uznać, że rozbicie rodziny jest czymś w porządku, dbając tylko o własne egoistyczne potrzeby ? No właśnie na taką polemikę zaprosi Cię autorka. Jestem zachwycona jeśli chodzi o pióro pani Adriany. Lekkie, przyjemne, a przede wszystkim otwierające okno na naszą codzienność, którą widzimy za nim. Czułam się, jakbym zajadała swojski chleb, zachwycając się jego niecodziennym , pysznym smakiem. Niby coś zwyczajnego, a jednak innego. Właśnie taka jest ta książka. Ktoś powie, kolejna historia miłosna z oklepaną fabułą i zakończeniem, a jednak tu nas autorka zaskakuje na każdym polu. Bohaterowie są bardzo sympatyczni i wzbudzają w nas wiele emocji. Bardzo dobrze wykreowani , bowiem są zwyczajnymi ludźmi, których może mijamy na ulicy. Ten realizm ujął mnie za serduszko. Uważam że warto schrupać tę pozycję, bo jest bardzo smaczna i swojska, dzięki czemu spodoba się wielu czytelniczkom.

KOMU POLECAM? Fanom literatury obyczajowej, kobiecej, poszukujących lekkich , a zarazem refleksyjnych powieści.

💖Za egzemplarz i mile spędzony czas dziękuję serdecznie autorce w szczególności za dedykację 😘 oraz wydawnictwu💖:



sobota, 30 marca 2019

ZAGUBIONE DZIEDZICTWO










Tytuł:  Zagubione dziedzictwo
Autor: Zbigniew Fietkiewicz
Ilość stron: 200
Wydawnictwo: WasPos
Okładka: miękka

SŁOWA KLUCZE:  misja, podróże kosmiczne, zdrada, przyjaźń, akcja, przyszłość


KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Książka opowiadająca losy dwójki bohaterów – młodego pirata-przemytnika i profesora instytutu poważnej uczelni. Razem zostają wysłani przez lokalne siły specjalne kolonii na misję odzyskania wraku statku, który został odkryty na wrogim terytorium. Kosmiczna przygoda szybko się komplikuje, gdy bohaterowie wpadają w kolejne kłopoty i nim osiągną swój cel, mają już całkiem spore doświadczenie, a ich przyjaźń jest silniejsza niż zwykle. Jednak pomimo starań i poświęceń, za horyzontem czekają złe i mityczne siły, które poddają ich próbie i starają się urzeczywistnić swoje własne, niecne plany…

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka jest standardowego wymiaru A5. Miękka, matowa okładka nie zostawia odcisków palców, bez skrzydełek utrzymana jest w kolorystyce czerni, brązu, pomarańczu. Widok z lotu ptaka na miasto  jest bardzo piękny i refleksyjny.  W środku kartki są koloru beżowego, a czcionka bardzo przyjemna dla oka.  Rozdziały są ponumerowane, a pod każdym jest tzw  zapis, który jakby wprowadza czytelnika do akcji. Na końcu mamy spis treści. Całość wydania oceniam na : 5



OPINIA: Książka ,, Zagubione dziedzictwo” to zdecydowane gatunek literacki Sci-fi , na którym często czuję się niepewnie. Wynika to z tego, że rzadko po niego sięgam i przyznam szczerze, czasami nie mam pojęcia jak ugryźć tego bajgla ? Jak było tym razem ? Czy udało mi się dobrać do tego bajgla, czy może gdzieś podczas prób wgryzienia pogubiłam zęby ?

Zacznę już standardowo od przedstawienia Ci bohaterów. Mamy ich tylko 2 i kilka pobocznych postaci, co np. dla mnie jest plusem, bo nie lubię, kiedy autor zalewa mnie imionami i postaciami, które powodują u mnie zawrót głowy.

Isaac to dla mnie taka podróbka Hana Solo z kultowej już serii Star Wars. Przemierza on bowiem swym statkiem galaktykę, parając się jakimiś drobnymi usługami. Kiedy więc siły zbrojne wysyłają go na bardzo ważną misję, której celem jest wrak statku na wrogim terytorium, mężczyzna z jednej strony jest dumny, a z drugiej przerażony odpowiedzialnością jaka na niego spływa. Dodatkowo jego towarzyszem zostaje słynny profesor Gilbert ( nie myl go z TYM Gilbertem od Ani z Zielonego Wzgórza) , który uważany jest za najmądrzejszego człowieka. Chyba Isaac nigdy nie przypuszczał, że właśnie z tym facetem połączy go prawdziwa przyjaźń, bo choć pochodzą z dwóch różnych światów to łączy ich wiele.

Profesor Gilbert najmądrzejszy człowiek jakiego znała galaktyka, nie ma pojęcia, że jego głównym celem jest zbadanie tajemniczego statku. Myśli, że leci na wykład by podzielić się z innymi swą wiedzą. Gilbert od samego początku mnie zaskakiwał, bowiem odbiega on swym zachowaniem i osobowością od stereotypowego naukowca. Sympatyczny, wesoły wręcz rozrywkowy szybko zyskuje sympatię swego towarzysza podróży. W sytuacjach krytycznych wykazuje się hartem ducha, zdeterminowaniem, stanowczością i siłą.

 Z tej dwójki muszę przyznać, że me serce skradł właśnie profesorek. O ile byłam pewna z początku , że będzie nią Isaac to w momencie pojawienia się Gilberta wszystko się zmieniło. Ten szalony naukowiec, z którym można przysłowiowo ,, konie kraść” bardzo szybko dostosowywał się do sytuacji, w której się znalazł. Przygody naszego Hanka znaczy Isaaca bledły przy profesorku, który totalnie zrywa z wizerunkiem mądrali. Wzbudza sympatię i powoduje, że czytelnik mu kibicuje w jego przygodach.

Co do fabuły to muszę przyznać, że nie należy ona od najłatwiejszych. Mam tu na myśli fakt, że nie od razu wciągnie Cię do swego świata. Akcja bowiem początkowo płynie wolno, jednak z każdą kolejną stroną nabiera pędu i się rozkręca. W momencie wylądowania bohaterów na wrogim terytorium, akcja według mnie oczywiście, nabiera rumieńców i właśnie od tego momentu poczułam się wciągnięta do przygód tej dwójki osobliwców. Czy były momenty zaskoczenia? Tak jednak jak wspomniałam, trzeba na nie troszeczkę poczekać. Na szczęście zęby mam całe i wszystkie więc degustacja obyła się bez jakiś ubytków czy dramatów.



CZY WARTO SCHRUPAĆ ? - podsumowanie: 

   Książka ,, Zagubione dziedzictwo” należy do gatunku literackiego, który dla mnie jest niczym jajko niespodzianka. Nigdy nie wiem co znajdę w środku i czy trafi w mój gust ? Bowiem nie każde Sci- fi mnie porywa i sprawia, że zachwycam się jej elementami. Ta pozycja muszę przyznać jest dobra. Posiada takie mocne strony jak fantastyczna kreacja bohaterów, w szczególności profesora Gilberta, który odbiega od typowego naukowca, nawiązania do kultowej serii Star Wars typu podróże w czasoprzestrzeni, czy postać Isaaca, która bardzo przypomina Hana Solo. Jednak posiada ona również minusy. Największym dla mnie była akcja, która spowolniona na samym początku nie zachęcała mnie do dalszego kosztowania. Aczkolwiek później nabiera rumieńców i pędzi niczym mikrofalówka rozgrzewając czytelnika do granic możliwości. Kolejnym moim zarzutem jest nie rozwinięcie pewnych bardzo ciekawych osobowości  lub spłaszczenie pewnych sytuacji , czy rozwiązań do granic możliwości i dziwne zakończenie ( oczywiście dla mnie).  Język mimo naukowych wstawek jest lekki i przyjemny. Nie ma tu trudnego nazewnictwa czy naukowych rozprawek. Podsumowując ta książka jest dobra, jednak mnie osobiście nie zachwyciła. Myślę jednak, że fani tego gatunku powinni dać jej szansę i ją schrupać, bo jak wspomniałam ja nie jestem koneserem tego gatunku lecz lubię od czasu do czasu sięgnąć po niego dla własnej rozrywki i przyznam się szczerze do zmienienia troszkę mojego czytelniczego menu, by nie zrobiło się zbyt nudno i przewidywalnie. Dlatego zachęcam do jej skosztowania w szczególności fanów Star Wars i poddania jej własnym kubkom smakowym. Moje  postawiły werdykt, że nie jest źle, ale mogło być lepiej ot takie średnie danie.

KOMU POLECAM? Fanom Star Wars, Sci-fi lub czytelnikom, którzy pragną zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem.

💖Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu 💖 :


sobota, 23 marca 2019

NAJOKRUTNIEJSZY MIESIĄC










Tytuł:  Najokrutniejszy miesiąc
Autor:  Louise Penny
Ilość stron: 426
Seria: Inspektor Armand Gamache
Wydawnictwo: Poradnia K
Okładka:  miękka

SŁOWA KLUCZE: Wielkanoc, tradycje, zbrodnia, małe miasteczko, seans spirytystyczny,


,, Strach był jak alchemik, mógł zmienić dzień w noc, radość w rozpacz. Jak już raz się zagnieździł, zasłaniał blask słońca."  Str 164

KRÓTKA FABUŁKA: czyli z czym to się je?

Jest wiosna, świat budzi się do życia, a mieszkańcy Three Pines przygotowują się do Wielkanocy, gdy podczas seansu spirytystycznego, zorganizowanego, by uwolnić miasteczko od złych duchów, które nawiedzają je od dziesięcioleci, jeden z jego uczestników umiera – czyżby ze strachu?

POD LUPĄ: Zacznę od wizualnej strony, czyli lupa w dłoń i do dzieła !

Książka tak jak jej poprzedniczki jest formatu A5. Okładka miękka, bez skrzydełek i matowa. Nie zostawia odciskach palców, co jest dobre. Utrzymana w kolorystyce niebieskości ukazuje las oraz dom w którym świecą się dwa okna, co już na samym starcie wywołuje niepokój. Do tego motyw odciekniętej dłoni, która jest lakierowana jest jakby znakiem tej serii i świetnie, że pojawia się na każdym tomie. Kartki są koloru beżowego, co mi to w ogóle nie przeszkadza, a same strony są jakby z grubszego papieru. Czcionka jest mała, ale nie sprawia kłopotu ( zwracam się do tych co tak jak ja czytają nocami, przy sztucznym świetle). Rozdziały są ponumerowane, a numery stron umieszczone na bocznej stronie po środku kartki. Nie ma tu żadnych elementów ozdobnych, wszystko jest utrzymane w prostocie i klasyce. Całość wydania oceniam na : 5




OPINIA: Książka ,, Najokrutniejszy miesiąc” to już moja 3 podróż do miasteczka Three Pines. Czy i tym razem byłam zachwycona? A może powiało nudą i powtarzalnością ?  O tym wszystkim opowiem Ci  już za chwilę.

Standardowo zacznę od bohaterów. Pojawia się parę nowych postaci, jednak całą resztę znamy już  z poprzednich tomów, których recenzję znajdziesz Tutaj i Tu .

Mamy parę gejów Olivera i Gabri, którzy prowadzą swoje bistro. Jest ono chyba największą atrakcją całego miasteczka. To miejsce, gdzie nasi bohaterowie spotykają się systematycznie na tzw pogaduchy, imprezy, czy po prostu dla relaksu by coś zjeść lub się napić.  

Ruth to taka starsza kobieta, którą można spokojnie nazwać miasteczkową marudą. Zawsze jest z niczego nie zadowolona lub robi na złość innym. Przy tym jest bardzo utalentowana, tworzy wiersze, które cieszą się ogromną sławą.
Clara to bohaterka, którą wszyscy lubią. Młoda malarka z przyjemnością pomaga po raz kolejny inspektorowi Armandowi w rozwiązaniu sprawy, która jak się okazuje na pierwszy rzut oka nie jest prosta.

Odile Montmagny to początkująca młoda poetka, która pozostaje daleko w tyle za Ruth. Nie wiadomo, dlaczego nie darzy sympatią Madeline ?

Madeline Favreau  to młoda kobieta, która od niedawna zamieszkała w okolicy. To właśnie ona pada ofiarą ducha, podczas seansu spirytystycznego. Jednak, czy duch może zabić ? A może to był nieszczęśliwy wypadek ? Wiesz kobieta wystraszyła się na śmierć ? To próbujemy ustalić z inspektorem.

Isabela Lacoste od dziecka potrafiła rozmawiać ze zmarłymi lecz nikt jej nie wierzył. Wyszydzana przez lata dziewczyna nie potrafiła znaleźć sobie  własnego miejsca. Kiedy więc inspektor Gamache zaproponował jej współpracę z policją, nareszcie mogła robić to co kocha, przy tym pomagając innym. Tym sposobem, jako medium policyjne pomogła w rozwiązaniu paru spraw, w których pojawiały się elementy nadprzyrodzone. Tym razem również był potrzebny ,, głos" zmarłego, który to by choć troszkę wyjaśnił choć rąbek tej dziwnej sprawy. Czego dowie się od tutejszych zmarłych?

Na deser zostawiłam naszego inspektora Armanda, którego kocham.  To takie połączenie Poirota z Holmesem. Jego charyzma połączona z dedukcją to wyciągnięcie wszystkich najlepszych elementów z klasycznego kryminału, jakimi cechują się detektywi. I choć liczy sobie 50 wiosen to kobiety zwracają na niego uwagę, choć wiedzą, że jest on szczęśliwie żonaty od wielu lat. Spostrzegawczy, dociekliwy, a przede wszystkim skuteczny. Kiedy pojawia się na miejscu zbrodni wiadomo już, że to jest sprawa trudna, z którą miejscowi funkcjonariusze nie radzą sobie. Nie musze Ci chyba mówić, że to jest mój ulubiony bohater, ze wszystkich postaci, które się tu nawinęły.

Muszę Ci powiedzieć, że ten tom ma fantastyczny klimat, który już od samego początku fabuły wybija się na pierwszy plan. Z jednej strony poznajemy wspaniałe tradycje, które mieszkańcy obchodzą podczas Świąt Wielkanocnych, z drugiej czai się mrok i zło, które znienacka atakuje i psuje radosny czas. Wspólne malowanie pisanek, ukrywanie ich po całym miasteczku traci swój czar, a wszystko za sprawą krwawego ducha, który łaknie krwi i zemsty. Jednak czy duchy istnieją naprawdę ? A może mamy do czynienia z wyrafinowanym mordercą, z krwi i kości ? Właśnie tego dowiemy się w tym tomie oraz nareszcie znajdziemy odpowiedź na pytanie: o co chodzi ze słynną sprawą  Arnota , która jest ciągle przywoływana przez wszystkie tomy ?

Fabuła płynie powoli i nabiera stopniowo rozpędu niczym mikser, by na końcu rozkręcić się na maksymalne obroty. Dzięki temu zabiegowi możemy poczuć taki sielski, wiejski klimat.  Do tego mamy do czynienia z klasycznym kryminałem, który kocham całym sercem. Wiesz troszkę obyczajówki, charyzmatyczny detektyw i zbrodnia, która niby wydaje się błaha, jednak na końcu wbija w fotel. Nie muszę Ci chyba mówić, że ja po prostu pokochałam styl pani Penny , a z każdą kolejną książką jestem jeszcze bardziej i mocniej zakochana. 




CZY WARTO SCHRUPAĆ?- czyli podsumowanie :

Książka ,, Najokrutniejszy miesiąc" uważam że jest pod względem klimatu, jak do tej pory najlepszą częścią kryminalną z cyklu o inspektorze Gamache. Mroczny, tajemniczy, momentami ocierający się o horror ale wiesz, taki bardzo delikatny. Wprowadzenie bohaterki Isabel, która rozmawia z duszami zmarłych , było dla mnie strzałem w dziesiątkę. Bardzo spodobał mi się ten motyw.  Sam styl lekki, przyjemny sprawia, że książkę się połyka w całości niczym śledzik na raz.  Fabuła niby toczy się powoli, jednak od samego początku wciąga czytelnika do swego sennego, leniwego miasteczka, w którym na pozór nic się nie dzieje, by nagle zaskoczyć i zaciekawić. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Przede wszystkim są różni, charyzmatyczni i bardzo sympatyczni. Autorka w bardzo zręczny sposób przedstawia nam psychologię  człowieka oraz metody dedukcji rodem z Sherlocka Holmesa. Co dla fanów klasycznego kryminału, takich jak ja,  będzie to nie lada gratka. Jestem zauroczona i już z niecierpliwością wyczekuję kolejnych części, bo muszę Ci jeszcze nadmienić, co uważam również za ogromny atut tej serii, że nie musisz czytać tych książek po kolei. Więc jeśli nie czytałaś/ eś poprzednich, a Cię zainteresowałam tą pozycją to śmiało możesz po nią sięgnąć.


KOMU POLECAM? Fanom literatury kryminalnej w szczególności tych zakochanych od wielu lat w tych tzw klasycznych.

💖 Za egzemplarz i miło spędzony czas dziękuję wydawnictwu 💖 :